Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Wygląda na to ze został :loveu:
Ma się doskonale, mój TZ wielokrotnie go odwiedzał, bo zaprzyjaźnił sie z Kamilem (opiekunem Laczka) i mamy stały kontakt.

Bardzo przywiązał się do Uli (TZ-ka Kamila i dogomaniaczka) i wogóle jest fajnie :multi::multi::multi:

  • Replies 526
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Labek jeszcze sie nie przeprowadził do Laczka. Narazie spotykają sie na neutralnym gruncie i z tego co mi wiadomo nie jest za wesoło. Poproszę o zdjęcia i wkleję lub zaproszę Ulę do wątku.

Posted

hmm a moze lepiej je juz przeprowadzic do siebie i izolowac w domu na razie...bo jak sie spotykaja co jakis czas gdzies to tylko utrwalaja sobie swoj kontakt i tyle...a w domu beda sie przyzwyczajac do swojego zapachu z czasem...ostrzegam to moze potrwac i pol roku (przyklad mojej kolezanki ktora izolowala swoje dla psy pol roku w mieszkaniu 2pokojowym)

Posted

aaaaaaaa a ja myslalam, ze oni juz mieszkaja razem tylko labek gdzies zostal wytransportowany i tak je probuja przyzwyczaic na neutralnym gruncie...no i mieszkanie jednopokojowe to utrudnienie sprawy...:(
moze zzczasem sie dogadaja...a nie wiesz czy obydwaj sie do siebie sadzą czy labek pasuje??

Posted

Laczek ma sie dobrze. I mam problem zeby zdjecia tu wkleic. Jak przychodze do Kamila z psem to zamykamy go w mieskzaniu na dole bo to jest dom podzielony na mieszkania rózne ale w nich nikogo nie ma. Problemem jest to ze Lucky jest zazdrosny ze np. trzymam swojego psa na smyczy bo ostanio sie Lucy bez probemu bawił z suczka. Bedzie ciezko ale mamy juz odpowiedni kaganiec i mojego trzeba bedzie puszczac wolno.

Posted

My jesteśmy świeżo po łączeniu dwuch suk amstaffek i zaczynalismy tak jak pisze greven na nautralnym terenie ale to było tylko to pierwsze ich spotkanie.. potem wróciliśmy do domu i nie izolowaliśmy ich, ale chodziły obie w kagańcach staraliśmy się żeby jak najwięcej czasu spędzały blisko siebie, żeby się przyzwyczaiły, tylko jak nikogo nie było w domu były zamykane w oddzielnych pokojach. Teraz minął miesiąc jak jest u nas druga sunia, i już jest w miare normalnie, nawet zaczynają się bawić ;)
u nas też największym problemem była zazdrość, więc jak głaskalismy to naraz obie, jak zaczęly na siebie powarkiwać to od razu koniec pieszczot i każda do swojego kąta, jeśli psy sa zazdrosne bardzo ważne jest identyczne traktowanie obu psów, żeby żaden nie czuł się zagrożony bo wtedy będzie próbował unicestwić rywala... no i jak już się zacznął w miare tolerować to dobrze sie sposało u nas usadzenie ich koło siebie i wydawanie koment typu siad waruj itp, i obydwie w tym samym czasie nagrodzić za wykonane polecenie...
a po jakimś czasie wyglądało to mniej wiecej tak

u nas to się sprawdziło mam nadzieje że coś stąd pomoże i wam :)
trzymam kciuki żeby się dogadały :)

Posted

O socjalizację na neutralnym gruncie prosiłam już podczas przekazywania psa. Problem polegał na tym ze Luś jest poważnym, starszym Panem, a labek Uli to niemal jeszcze szczeniak, który koniecznie chce się pobawić. No nic, dobrze ze z suczką bawi sie bez problemu, to już jakis postęp . Mam nadzieję ze zanim Ula przeprowadzi sie do Kamila- psy będą się już w pełni tolerowały :)

Posted

Cieżko nam to idzie coś czasu narazie nie ma. Jak narazie sa osobno, ale w sobote się coś pomyśli. U Laczysława jest też taki problem że on nie warczy tylko odrazu się żuca no ale skoro potrafi zakceptowac inne psy i sie z nimi bawic to z moim wariatem tez da rade. Lucky sie wcale nie zachowuje jak staruszek kondycje ma dobra, bawic się chce czasem to mi nawet mojego labka przypomina. Ale jest kochanym psem i bardzo wiernym.

Posted

Lucky to pod wzgędem wierności i oddania pies doskonały.

Jeśli nie wygospodarujecie czasu na pracę z psami, to nigdy ich nie zsocjalizujecie. Wystarczy kwadrans dziennie. Chyba tyle możecie im poświęcić? :roll:

Na początku kagańce, kilkumetrowe linki przy obrożach i zapoznawanie na zupełnie neutralnym terenie. Dopiero, gdy się zaakceptują - wspólne podwórze, na początku też w kagańcach i pod ścisłą kontrolą.

Posted

... a Te sie czepiły staruszka. Gdzie on jest staruszkiem? Lacz to młody pies- wystarczy zobaczyc ząbki i ile energii ma w sobie:loveu:

Kochany i wierny.... Oj wiem cos o tym, zaraz sie rozbecze. Jutro Was odwiedzę ;)

  • 2 weeks later...
Posted

Ponieważ dostajemy niepokojące sygnały, że to Fundacja AST chciała uśpić Luckyego, chciałabym sprostować, że fundacja AST nie pozyskała tego psa a co za tym idzie nie mogła decydować o jego uśpieniu. Fundacja AST nie miała obowiązku zająć się Luckym, zrobiła to z własnej woli widząc brak zainteresowania innych. Fundacja AST nie chciała psa na wyłączność, bo to nie przedmiot. Fundacja natomiast poprosiła by podpisać jej umowę adopcyjną dla pokrycia kosztów jakie przekazała na jego utrzymanie.
To tyle. Nie umieszczam tu postu dla dyskusji. Jest on odpowiedzią na prośbę ludzi, którzy piszą do nas dlaczego nas się wini za takie opisywanie sytuacji a nie np. Greven czy Ksenke które psa pozyskały (nicki podaję bo zostały podane osobowo). Na tym kończę wyjaśnienia. Najważniejsze, że Luckowi się udało. A jakim sposobem... na szczęście to przeszłość.

Post ten jest odpowiedzią na post Greven z dnia 04.04.2008r. o treści:

Dagmara szuka domu dla psa od pół roku. Fundacja AST, która chciała na psa wyłączność, dała 45 kg karmy, umieściła go na swojej stronie (przez wiele miesięcy nawet nie aktualizując informacji) i... na tym koniec.

To miał być krótki tymczas, bo niestety na inny Dagmary nie stać. Ma kilka swoich psów, mało stabilną sytuację finansową. Niestety, okazało się, że pies jest nieadopcyjny, mało "medialny". Fundacja AST zajęła się innymi. Dagmara została z Luckim, prosząc o wszystko - o worek karmy, o pieniądze na kastrację...

Odstawienie Luckiego do schroniska to niczym nieuzasadnione okrócieństwo. Jedynym humanitarnym rozwiązaniem jest eutanazja. Humanitarnym dla psa, nie dla Dagmary. Ona pozostanie z piętnem tej decyzji do końca życia.

BŁAGAM, pytajcie ludzi zainteresowanych psem, czy nie chcą Laczka.

  • 4 weeks later...
Posted

Byliśmy dzisiaj u weta z Laczkiem ma zapalenie skory od jutra bedzie dostawał dwie i poł tabletki dziennie oby mu to przeszło. Jak go wzielismy to on sie juz jakos dziwnie drapał i miał troche siersci przetartej z biegiem czasu zaczął sie drapac coraz mocniej i ocierac o wszystko i zauwazyłam ze ma placki wytarte siersci i rozowa skore na brzuchu. Zobaczymy jak bedzie po tych lekach jeszcze zastrzyk dostał bo zezarł cos i miał rozwolnienie. Jak zostanie wyleczony to idziemy na szczepienie przeciwko wsciekliźnie. Lekka reka poszło mi 80 zł w sumie liczyłam ze wydam wiecej.



Jego ukochany fotel i otware oczy gdy śpi :P słodki miziak musi byc zdrowy

Posted

Tabletki się kończa to niedługo do weta na konsultacje. Niby jest lepiej bo znikneły mu gołe placki na tyłku i nie masz juz az tak rozowego brzucha ale ostatnio znowu zaczał sie ocierać o stół. Oczuwiście mu nie pozwalam, ale on jest jak osiołek. I teraz jeszcze 3 pies i chyba trzeba mu znaleść nowy dom.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...