Sasni Posted October 1, 2007 Posted October 1, 2007 Ja z moim psem chodzę na błonia od 3msc życia ;) A mój pies w stycznie 2008 będzie miał 3 lata. Teraz już mój pies nie ma takiej potrzeby bawienia się z innymi psami, ale jak był młodszy to miał. I właśnie tam mógł to robić. Owszem, zdarzyło się może dwa razy, że było starcie z psem i mój pies miał małą rankę. Mój pies jest dość dużym psem, specyficzna rasa i specyficzny charakter ;) i zależało mi, żeby miał dużo kontaktu z psami i przede wszystkim z ludźmi. Matti na błoniach nauczył się prawidłowych zachowań, jest bardzo dobrze zsocjalizowany. Przypadek, wyjątkowe szczęście? Był odważnym szczeniakiem, nie bał się psów. Jaka prawie dorosły pies nie jest agresywny, nie zaczepia psów, jeżeli coś mu nie pasuje to po prostu obejdzie psa bokiem, ale ma kilka znajomych psów (np sukę z którą się zna od szczeniaka) z którymi się bardzo lubi sie bawić. Mój tybetan ma także bardzo silny instynkt terytorialny (nikogo obcego pod nasza nieobecność nie wpuści nasz teren) , a ta rasa jest dodatkowo nieufna do obcych. I dla mnie błonia były miejscem, gdzie mój pies uczył się od szczeniaka, że ludzie są fajni, że mogą go głaskać. A nie wiem, w jakim innym miejscu mógłby chodzić luzem między ludźmi, żeby nie mieli pretensji. Jedyne co mnie tam drażni, to grupy w których rzekomo 10 psów ma się bezkonfliktowo bawić.... To faktycznie często prowadzi to sprzeczek między psami. Ale błonia są na tyle duże, że można przejść obok, kawałek dalej z kilkoma psiarzami, których psy się uwielbiają. Błonia nie są moim ulubionym miejscem spacerów, ale też nie mam nic przeciwko, bo pies może się swobodnie wyszaleć. Mój pies potrzebuje kontaktu z innymi psami. Lubi się pobawić ze mną, ale np aportować nie lubi. A lubi być wybiegany :P Zastanawiamy się nad zakupem drugiego psa i jeżeli wszystko się uda, to mój następny pies też od szczeniaka będzie bywał na błoniach. Może to po prostu kwestia tego, że ja mam stamtąd dobre doświadczenia. Pozdrawiam :) Quote
Guest Mrzewinska Posted October 1, 2007 Posted October 1, 2007 Proponuje odpowiedziec sobie uczciwie na dwa pytania. 1. Czy na prosbe - prosze odwolac psa - potrafisz natychmiast psa odwolac, 2. Czy uznajesz, ze inni wlasciciele moga nie zyczyc sobie zabawy ich psa z Twoim psem? Zofia Quote
Sasni Posted October 1, 2007 Posted October 1, 2007 Umiem sobie odpowiedzieć szczerze na te pytania. Umiem odwołać mojego psa i także rozumiem, że jakiś człowiek może nie chcieć, żeby mój pies bawił się z jego (zresztą mój pies już rzadko bawi się z obcymi psami, zazwyczaj obwą****e i idzie dalej). Jeżeli mam być szczera, bardzo rzadko spotykam się z sytuacją w której ktoś nie pozwala na kontakt psów. (oczywiście mówię o sytuacji, w której dwa psy są luzem) Ale wtedy to szanuje i wołam psa do siebie. Ja akurat rozważam kwestie błoń - czyli miejsca, gdzie ludzie wiedzą, że psy są tam luzem. A jak ktoś wie, że jest to miejsce, gdzie każdy pies może sobie powąchać innego, to po co tam ma przychodzić, skoro nie życzy sobie, żeby jego pies miał kontakt z innymi...? Jak komuś nie pasuje - jest wiele innych miejsc. Przynajmniej takie jest moje zdanie. Albo jeżeli ktoś już chce być na błoniach ( bo przecież każdy może spacerować, gdzie mu się podoba) , a nie chce żeby inny psy było koło jego psa - można iść na bok i tam np rzucać psu piłkę z dala od innych. Mnie np denerwuje jak ktoś idzie przez środek błoń, z psem na krótkiej smyczy i krzyczy na wszystkich, żeby psy zabierali... Tak jakby nie można było przejść bokiem. Quote
WŁADCZYNI Posted October 1, 2007 Posted October 1, 2007 Sasni ale ja mam prawo do spokojnego przejścia którędy zamarzę a inne psy nie mają prawa podejść. Jeśli mam swojego na smyczy znaczy że jest agresywny/ćwiczymy/chory/nie życzę sobie kontaktu z psami a np. przez nieszczęsne błonia mam bliżej albo jest to świetne miejsce do ćwiczenia chodzenia przy nodze w rozproszeniu - masa ludzi i psów. Tylko że żaden obcy nie ma prawa podejść jeśli ja się nie zgodzę, dla mnie to jest oczywiste i zawsze swojego psa przywołuje i zapinam/skupiam/zatrzymuje żeby nie przeszkadzał/nie podbiegł bo ktoś może sobie nie życzyć jego święte prawo. Ja się nie będę chować po kątach parku bo jacyś nawiedzeni ludzie wypuszczają swoje psy na radosne bieganko i tłamszonko. Mam takie samo prawo do przebywania tam i żądania świętego spokoju! Quote
Sasni Posted October 1, 2007 Posted October 1, 2007 "nawiedzeni" ? Powiedziałabym, że zwykli zaznajomieni psiarze, których psy się lubią. Ech.... no cóż... Czy nie uważasz, że w Twoim postępowaniu w tym przypadku byłoby trochę złośliwości ? TY masz prawo, TY możesz sobie przejść. Nie długo dojdzie do tego, że nigdzie pies nie będzie mógł się wybiegać, bo nawet psiarze będę dla siebie niemili... Bo skoro Twój pies ćwiczy/chory/agresywny to po co pchać się w grupę spokojnie bawiących się psów, jak można przejść bokiem? Żeby popsuć atmosferę i udowodnić, że JA mogę przejść, a WY macie się przesunąć? Jak mój pies byłby agresywny/chory to nie szłabym z nim na spacer przez środek grupy psów które się bawią. Wybrałabym dla niego spokojniejsze miejsce, żeby nie narażać go na stres. Quote
Migori Posted October 1, 2007 Posted October 1, 2007 [quote name='WŁADCZYNI'] Mam takie samo prawo do przebywania tam i żądania świętego spokoju![/quote] Amen! Może nie mieszkam w Krakowie, ale w Poznaniu mamy Maltę i Cytadelę (też właśnie miejsca dla psiarzy z pociechami). Nie da sie tam spokojnie spacerować, bo takich właśnie biegających psiaków jest masa. Gdyby tylko ich właściciele potrafili odwołać psiaki... ależ gdzietam! Żadna przyjemność spacerować w takich okolicach, a mam także prawo iść na spacer z psem i cieszyć sie tym. Ja wiem, że mojego psa od zabawy nie odwołam, jeszcze nie. Ćwiczymy. Ale zdaje sobie z tego sprawę i pies jest zawsze pod kontrolą. Szkoda, że inni nie potrafią otwarcie sie do tego przyznać (przed samym sobą) i psa kontrolować (linka, smycz itd) Dlaczego mój pies ma byc workiem treningowym dla jakiegoś dużego psa? Bo jest młodszy słabszy i jeszcze nie umie sie bronić? A właściciele cieszą się że ich pies jest taki silny, odważny i trenuje zapasy na mojej suce. Quote
Migori Posted October 1, 2007 Posted October 1, 2007 [quote name='Sasni']Bo skoro Twój pies ćwiczy/chory/agresywny to po co pchać się w grupę spokojnie bawiących się psów, jak można przejść bokiem? Żeby popsuć atmosferę i udowodnić, że JA mogę przejść, a WY macie się przesunąć? [/quote] Wiem, że nie skierowałaś tego do mnie. Jednak pozwole sobie coś napisać. Ja właśnie tak robię, schodzę z drogi, idę bokiem, zmieniam kierunek , kiedy widzę stadko psów. Tylko często jest tak, że nie ma już gdzie uciekać, a pieski moją sukę zauważą i heja! A właściele nie potrafią ich odwołać. To jednak trudna sztuka. To jak rozwiązać tą sytuację? Każdy może przebywać w takich miejscach, jednak ludzie spacerujący z psami na smyczy należą do mniejszości. Quote
madziasto4 Posted October 1, 2007 Posted October 1, 2007 [quote name='Sasni']"nawiedzeni" ? Powiedziałabym, że zwykli zaznajomieni psiarze, których psy się lubią. Ech.... no cóż... Czy nie uważasz, że w Twoim postępowaniu w tym przypadku byłoby trochę złośliwości ? TY masz prawo, TY możesz sobie przejść. Nie długo dojdzie do tego, że nigdzie pies nie będzie mógł się wybiegać, bo nawet psiarze będę dla siebie niemili... Bo skoro Twój pies ćwiczy/chory/agresywny to po co pchać się w grupę spokojnie bawiących się psów, jak można przejść bokiem? Żeby popsuć atmosferę i udowodnić, że JA mogę przejść, a WY macie się przesunąć? Jak mój pies byłby agresywny/chory to nie szłabym z nim na spacer przez środek grupy psów które się bawią. Wybrałabym dla niego spokojniejsze miejsce, żeby nie narażać go na stres.[/QUOTE] Oczywiście, że ma prawo przejść spokojnie z psem na smyczy i nie życzyć sobie, żeby inny pies podbiegał. Nikt normalny nie będzie przechodził przez sam środek skupiska psów bawiących się i ogłaszał psom 'przepraszam, proszę zrobić przejście'. Ja mam na przykład na myśli przejście spokojne alejką kilka metrów od miejsca zabaw innych psów, a nie odganianie się od psa, lub robienie wyliczanek- zaatakuje, nie zaatakuje, ma dobre zamiary, nie ma dobrych zamiarów, nadepnie z impetem mojego psa, nie nadepnie. Jeśli ktoś chce, żeby nasze psy się zapoznały, niech do mnie podejdzie z psem na smyczy/przytrzymując za obrożę/dając komendę 'równaj' bądź co tam innego zatrzyma psa i zapyta o zgodę, jednocześnie informując, że jego pies jest zrównoważony i 'normalny'. Ja osobiście czuję spory dyskomfort jeśli widzę rozpędzonego w moim i moich psów kierunku obcego psa bez smyczy- nie jestem wróżką, żeby wiedzieć co owy pies zamierza. Quote
Sasni Posted October 1, 2007 Posted October 1, 2007 To faktycznie jest problem - kiedy psy są luzem, jak nie słuchają i właściciel nie ma nad nimi kontroli. Mnie chodziło o sytuacje, gdzie kilka psów się bawiło, a jakiś człowiek ze swoim psem na smyczy pchał się przez środek i miał pretensje, że tamte podeszły ( bo kilka takich sytuacji widziałam ;) ). Ja nad moim psem mam kontrole i puszczam go bez smyczy ( oczywiście wiadomo, ze nie wszędzie ;) ) . Ja może jestem mało problemową osobą - mam psa luzem, jak ktoś prosi, bo nie życzy sobie kontaktu to przywołuje psa/biorę na smycz, mijamy danego psa i mój znowu luzem ( bo wiem, że się nie zawróci). Do psów na smyczy mojego psa też nie puszczam ( chyba, że właściciel nie ma nic przeciwko), bo dla mnie to sygnał, że ktoś może nie chcieć kontaktu. Quote
Cimi Posted October 1, 2007 Posted October 1, 2007 [quote name='Sasni']Ja akurat rozważam kwestie błoń - czyli miejsca, gdzie ludzie wiedzą, że psy są tam luzem. A jak ktoś wie, że jest to miejsce, gdzie każdy pies może sobie powąchać innego, to po co tam ma przychodzić, skoro nie życzy sobie, żeby jego pies miał kontakt z innymi...? [/QUOTE] Po co tam przychodzi ? Może poćwiczyć przy rozproszeniach ? A inni powinni to uszanować. Quote
Sasni Posted October 1, 2007 Posted October 1, 2007 "Nikt normalny nie będzie przechodził przez sam środek skupiska psów bawiących się i ogłaszał psom 'przepraszam, proszę zrobić przejście' " Byłam kilka razy świadkiem takiej sytuacji. Spotyka się różnych ludzi ;) Quote
sugarr Posted October 1, 2007 Posted October 1, 2007 Chodzi chyba o sytuacje, gdy pies potrafi podbiec do drugiego psa z drugiego końca przykładowo Błoń i mieć w poważaniu wołanie swojego Pana. Myślę, że jeżeli na oba te pytania Zofii Mrzewińskiej 1. Czy na prosbe - prosze odwolac psa - potrafisz natychmiast psa odwolac, 2. Czy uznajesz, ze inni wlasciciele moga nie zyczyc sobie zabawy ich psa z Twoim psem? Twoja odpowiedź jest "tak" to możesz sobie spokojnie puścić psa w miejscu takim jak Błonia. Jeżeli komuś coś nie pasuje to po prostu psa odwołujesz i wszyscy są szczęśliwi. Gdyby wszyscy tak robili, to na pewno więcej ludzi, chętniej by tam przychodziło (może nie ja akurat, bo na pierwsze pytanie niestety ciągle odpowiedź "nie" :() Quote
Sasni Posted October 1, 2007 Posted October 1, 2007 Poćwiczyć przy rozproszeniach? Ok ;) Ale to też nie staje się w grupie psów, tylko lekko z boku ;) I jeżeli ćwiczysz to rozumiem, że możesz nie chcieć, żeby jakiś pies wam przeszkadzał. Ale trzeba się liczyć z tym, że jak psy bawią się w grupie, to np jeden z nich może podejść. Nie powinien, ale niestety świat nie jest taki idealny jakbyśmy chcieli. Psy na smyczach? Wtedy nie byłoby kwestii o ćwiczeniu w rozproszeniu, bo psy na smyczach nie miałyby się jak bawić ;) Chociaż widziałam ludzi, którzy ustawili się z psem, właśnie bardzo blisko takiej grupki bawiących się psów i jeżeli jakieś psy podeszły powąchać ich psa - nie mieli pretensji, tylko nawet żartowali, że pies ma jeszcze większe rozproszenie ;) Quote
Sasni Posted October 1, 2007 Posted October 1, 2007 sugarr u mnie też odpowiedź na pierwsze pytanie kiedyś było 'nie' . Właśnie na błonia często przychodzą ludzie z młodymi psami, które jeszcze nie do końca słuchają... i może faktycznie, ktoś może sobie nie życzyć, żeby podbiegł do niego psi małolat, nie do końca usłuchany. Ale z drugiej strony, ciężko byłoby nauczyć młodego psa przychodzenia na zawołanie, jeżeli chodziłby wciąż na smyczy... Natomiast niesłuchający dorosły pies to już inna sparwa. Quote
sugarr Posted October 1, 2007 Posted October 1, 2007 Zawsze zostają te potworne linki 20m, których nie znoszę. :evil_lol: Mój pies ogólnie wróci, ale najpierw podbiegnie, powącha. Niestety tylko raz w życiu udało mi się go odwołać "po starcie" na rowerzystę zanim zdążył się do niego zbliżyć Quote
jfn Posted October 1, 2007 Posted October 1, 2007 [quote name='sugarr']Zawsze zostają te potworne linki 20m, których nie znoszę. :evil_lol: [/quote] Bez urazy - dosyc mocno mnie denerwują takie 'opory' przed używaniem linki, jak nie masz sposobów, żeby odwołać psa w inny sposób, to ważniejsze się robi bezpieczeństwo swojego psa (i innych) niż wygoda... :shake: Quote
sugarr Posted October 1, 2007 Posted October 1, 2007 Ale czy ktoś powiedział, że nie używam linki, albo, że puszczam psa którego nie umiem odwołać narażając psa i innych na niebezpieczeństwo? Powiedziałam, że jej nie znoszę, chyba mam do tego prawo Quote
jfn Posted October 1, 2007 Posted October 1, 2007 [quote name='sugarr']Ale czy ktoś powiedział, że nie używam linki, albo, że puszczam psa którego nie umiem odwołać narażając psa i innych na niebezpieczeństwo? Powiedziałam, że jej nie znoszę, chyba mam do tego prawo[/quote] Oczywiście, przepraszam, jakos tak odebrałam Twoją wypowiedź. :cool3: Ja też nie znoszę linki, co nie zmienia faktu, ze moj pies na niej kica. :evil_lol: Ale juz sie robie nadwrazliwa z powodu opinii: 'moj pies nie przychodzi... linka? nieeeeee to takie okropne :angryy:' Quote
sugarr Posted October 1, 2007 Posted October 1, 2007 Rozumiem :) Ale to faktycznie jest średni wynalazek. Wolałabym coś takiego jak smycz automatyczna, taśmowa, 20m. Żeby się sama zwijała jak pies przychodzi, rozwijała jak pies odchodzi. Ja jestem wiecznie zaplątana w lince, zupełnie nie umiem go na niej skontrolować. Quote
Marta i Wika Posted October 1, 2007 Posted October 1, 2007 No i te blizny na nogach i rękach :roll: Quote
Guest Mrzewinska Posted October 2, 2007 Posted October 2, 2007 Z calym szacunkiem dla wszystkich dyskutantow, mam wrazenie, ze problem jest takze w przeswiadczeniu o mozliwosciach wlasnego psa i zawlaszczeniu terenu.. "Moj pies w razie czego wygra - to niech biegnie", "nasze psy przegonia tylko obcego, przeciez nie zagryza, to niech biegna", "my tu zawsze puszczamy psy, jak sie komus nie podoba, niech nie przechodzi, niech idzie dookola blon". A blonia sa miejscem publicznym. I nie nabywa sie praw do nich przez "zaspacerowanie". Nie zawsze da sie odwolac rozbawionego mlodzika, ale mozna przynajmniej sie starac. Grupa szalejacych psow jest jeszcze trudniej odwolywalna, ale mozna tez sie starac, istnieja takie slowa jak "przepraszam, juz biore mojego psa"... Tymczasem na bloniach prosba o odwolanie psa - takze od czlowieka, ktory moze sobie nie zyczyc kontaktu - bardzo czesto wywoluje agresje u tych, ktorych sie o to prosi. Zdarzylo sie naprawde, ze starszy czlowiek przechodzacy przez blonia (bez psa) prosil o odwolanie biegnacego na niego ogromnego zwierzaka, i uslyszal na to "tu sie psy puszcza, a jak sie ktos boi, to moze sobie isc gdzie indziej". Niestety naprawde tak bylo. Zofia Quote
Alaa Posted October 2, 2007 Posted October 2, 2007 A ja poszlabym jeszcze dalej w tym stwiedzeniu: mianowicie jest jeszcze "podpodzial" na psiarzy madrych i psiarzy beznadziejnie niereformowalnie glupich, ktorzy mysla ze ich pieski moga sobie robic co chca i nie obowiazuja je zadne reguly wystepujace przeciez zarowno w naszym "ludzkim" swiecie jak i w w swiecie psim. Nie cierpie takich beztroskich przypadkow, nie chce pisac brzydko- ale po prostu krew mnie zalewa gdy prosze o odwolanie psow bo SOBIE NIE ZYCZE zeby na moje psy po przejsciach chowaly sie za mnie ze strachu poniewaz jakis rozkoszny piesek chce je poznac.Moje psy maja swoje psie znajomosci ale nie lubia wszystkich - i nie mam zamiaru sluchac ze "moje chca sie bawic" - i ze "one nie zrobia nic" - uwielbiam psy ale ci wlasciciele niektorzy.... Ale tutaj chodzi o to ze wlasciciele nie potrafia psow odwolac - wiec psy robia co chca - to jest smutne - wiekszosc nie panuje nad swoimi pociechami. Wiem o czym mowie poniewaz mialam kiedys goldena nad ktorym nie panowalam - ale przynajmniej sie staralam , probowalam a na zwrocona mi uwage nie reagowalam od razu agresja. Quote
Rauni Posted October 2, 2007 Posted October 2, 2007 A ja od roku błogosławię przeprowadzkę :) Wcześniej mieszkałam na dużym wrocławskim blokowisku, gdzie notorycznie miałam sytuacje typu: ćwiczę z moimi psami, podbiega inny, kradnie im piłkę (suka mocno uległa jest i oddaje), po czym właściciel nie potrafi mu tej piłki odebrać :angryy: Albo: mam szczeniaka, który boi się dużych psów, pracujemy nad tym ze znajomymi właścicielami psów dobrze wychowanych, już jest całkiem fajnie, po czym na spacerku podbiega do nas bardzo radośnie nastawiony bokserek, który ze trzy razy po moich psach przebiega, zanim właściciel jest w stanie zareagować, a ja mam 3 miesiące pracy w plecy... Co z tego, że "on się tylko chciał bawić"? Dla moich drobnych psów zabawne to nie było, styl zabawy bokserów (przy całej mojej do nich sympatii) zabawny jest jedynie dla innych bokserów... A teraz :loveu: Mniodzio. Żyję w jakiejś przedziwnej enklawie, gdzie właściciele na widok innego człowieka z psem przywołują swojego psa do nogi i co więcej ten pies przychodzi, bo czym następuje niekonfliktowa mijanka połączona z wymianą uprzejmego dzień dobry przez właścicieli :multi: Od roku nie miałam ŻADNEJ konfliktowej sytuacji z udziałem innych psów, ani nikt mi nie za przeproszeniem nie spieprzył treningu. Więc jest to możliwe i wymaga jedynie odrobiny pomyślunku ze strony właścicieli... Czemu tak nie może być wszędzie? Quote
Ewelina22 Posted October 2, 2007 Author Posted October 2, 2007 Rauni, dawaj adres, przeprowadzam sie tam! Quote
Sasni Posted October 2, 2007 Posted October 2, 2007 @Mrzewinska Ale nie można uogólniać, że wszyscy ludzie, którzy tam spacerują są tacy. Jak już mówiłam, ja tam chodzę z psem od niemalże 3 lat i takie sytuacje zdarzają się bardzo rzadko - przynajmniej w tych godzinach, w których na błoniach bywam. Nie spotkałam się z sytuacją, w której o prośbę zabrania psa, ktoś reagował agresją. Jeżeli są takie przypadki - to takich ludzi ( niekulturalnych) można spotkać wszędzie i tacy ludzie mnie również denerwują. Ja kiedyś miałam sytuację, że chciałam już iść do domu, a za nami biegł psiak, którego właścicielka nie mogła odwołać. I jak po chwili pani dobiegła do nas to usłyszałam 'przepraszam, już go biorę, bardzo dziękuje, że pani zaczekała' . Więc chyba nie można generalizować. Ja nie stoję z psem w dużej grupie (dla mnie stanie z dorosłym psem to głupota, ale jak ktoś ma szczeniaki - to niech się bawią) tylko po prostu spacerujemy sobie po błoniach z dwoma zaprzyjaźnionymi psami. Psy albo się bawią ( biegają/memłają - komicznie to wygląda czasami) , albo po prostu razem spacerują, wąchają. Ja sobie to cenie, że mogę tam mojego psa puścić luzem. Dla niego spacer na smyczy to mała przyjemność. Jest dużym indywidualistą lubi chodzić własnymi ścieżkami - ale potrafię go odwołać. Ja też wolałabym, żeby wszystkie psy które tam chodzą były grzeczne - i sporo jest takich. Ale wiadomo, że zdarzy się pies niesłuchający. Ale wprowadzając tam zakazy puszczania psów luzem - ucierpią na tym najbardziej właściciele psów słuchających. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.