Berek Posted September 29, 2007 Posted September 29, 2007 "nie dajesz im się ze sobą bawić - patrząc na swoje potrzeby, a nie na to, czego chce również pies" Proszę najuprzejmiej o przekonanie mnie że dorosłe psy, osobniki z osobnych "stad", o niczym innym nie marzą tylko o ZABAWIE. Dla ułatwienia - proszę o opisanie: jak wyglada ZABAWA dwóch lub większej ilości takich dorosłych osobników. Quote
shangri_la Posted September 29, 2007 Posted September 29, 2007 Berek napisał(a): Dla ułatwienia - proszę o opisanie: jak wyglada ZABAWA dwóch lub większej ilości takich dorosłych osobników. np tak :cool3: ( czarne male- suka gonczy 3,5 roku wtedy, czarne wieksze- doberman samiec chyba 2 lata, biale- suka golden 3,5 roku acha te stosunki zabawowe miedzy tymi psami spotykajacymi sie na spacerach do terj pory nei zmienily sie a zdjecie sprzed pol roku ) ale tak na powaznie to moj suk ma potrzebe zabawy naprawde tylko z psami ktore moge policzyc na palcach jednej reki :evil_lol: tutaj jeszcze takie ( strasznei ciezko zmiescic w kadrze wszystkie 3 psy pedzace z predkoscia swiatla :P ) pozdrawiam Quote
Berek Posted September 29, 2007 Posted September 29, 2007 Hm, tu widzimy gonitwę ktora się może bardzo różnie skończyć. Tj. rozumiem że to "bawiły" się psy ktore znają się od wczesnego wieku i w miarę często się spotykają. Na tyle często, że w pewien sposób tworzą "stado". I na tyle się znają, znają swoje reakcje, mają ustawione rozmaite zależności że gonitwa ta na pewno nie przeistoczy się w polowanie zakończone podgryzaniem albo wręcz maltretowaniem ktoregoś z psów. :lol: BTW niemal codzień widuję grupy psiarzy i kłebiące się stadka w których granice konfliktu (lub: znęcania się nad słabszymi osobnikami) są już wyraźnie przekraczane; własciciele tego absolutnie nie widzą. Nie mówię broń Boże o Twoich zdjęciach, tylko o smętnej rzeczywistości naszych parków. Właściciel ewidentnie gnojonego i nie czującego się komfortowo psa z rozanielonym wyrazem twarzy tłumaczy mi jak jego Pikuś się wspaniale bawi z psimi kolegami - a Pikuś ledwo znosi to towarzycho a tkwi w nim bo pan się nie przemieszcza tylko tkwi z innymi panami w miejscu. Jak tu odejść? Z kolei Pikuś nie moze dostać histerii i zacząć uciekać na poważnie, a choćby zacząć piszczeć i żalić się głośno, bo wtedy stado dostaje czerwonych oczu i momentalnie postanawia naprawdę upolować takiego wyjca i naprawdę zrobić mu krzywdę; o czym Pikuś wie, bo dysponuje instynktem ktory mu podpowiada że to byłby ruch z gruntu fałszywy. Wiec Pikuś biega z innhymi psami, kuląc ogon i usiłując unikać szczypania, poszarpywania, walenia ciałem i innych takich rozkosznych mąk których nie szczędzą psy gdy odkrywają że ktoryś z nich jest słabszy psychicznie. Quote
shangri_la Posted September 29, 2007 Posted September 29, 2007 Berek napisał(a): Tj. rozumiem że to "bawiły" się psy ktore znają się od bardzo wczesnego wieku i w miarę często się spotykają. Na tyle często, że w pewien sposób tworzą "stado". I na tyle się znają, znają swoje reakcje, mają ustawione rozmaite zależności że gonitwa ta na pewno nie przeistoczy się w polowanie zakończone podgryzaniem albo wręcz maltretowaniem ktoregoś z psów. :lol: tak zgazdza sie. zreszta moj suk z innymi ( nieznanymi) sie nie bawi, he takiego nieznanego to by dopiero "pogoniła" :diabloti: a gonitwa ze zdjecia konczy sie zawsze jak jeden przestanie biec, bo sie zmeczy itp i po prostu kazde idzie w swoja strone weszyc czy kopac dolki :lol: EDIT: acha dodam jeszczeze jak moja sucz zobaczy ta goldenke to biegnie do niej az z takim pisko-wyciem ( hmm neiwiem jak dokladnie napisac) w kazdym razie tak sie wita z osobami ktore baaaardzo lubi ( ludzmi) no i z uwielbianymi psami :) pozdrawiam Quote
WŁADCZYNI Posted September 29, 2007 Posted September 29, 2007 PositiveThought można wiele poradzić - od użycia słów po bardziej fizyczne argumenty. Zwierząt dręczyć nie wolno bez względu na wiek i ciocia Władczyni tego pilnuje:diabloti: a umiem być niemiła. Jak taki mały potowrek chciał uderzyć mojego psa to zaliczył glebę - lekko popchnełam ręką a nogę mialam za nim i się biedactwo wywróciło...ojej:mad: U mojej suki takie gonienie kończy się przeważnie nakręceniem i polowaniem, dlatego w pewnym momencie zrezygnowałyśmy z agility, ale wacamy jutro - An_bzik szykuj się bo w Twojej grupie będziemy:cool3: obiecujemy się starać bardzo bardzo bardzo. Quote
Bzikowa Posted September 29, 2007 Posted September 29, 2007 Ja dzisiaj huknęłam na takie maleństwo które mi chciało psa zjeść :eviltong: Jego pani była wieeelce oburzona i stwierdziła jestem za młoda, zeby ją pouczać (powiedziałam jej tylko, ze moze by wzięla pieska na smycz skoro trudno go przywołać a obok ulica :roll:). W grupie o 12:30 będziecie? Nie ma tak, będziecie zawyżać poziom białasowi :eviltong: On się speszy :lol: Quote
WŁADCZYNI Posted September 29, 2007 Posted September 29, 2007 Ja raz tupnełam na pinczerka i miałam wyrzuty sumienia bo uciekając w panice aż się przewrócił:diabloti: Uwielbiam to "nie będziesz mnie gówniaro pouczać" ewentualnie "szczeniaku co ty wiesz" - może i nie wyglądam na lat tyle ile mam (starość nie radość- osiemnaście) ale jakąś tam wiedzę mam i fajnie by było gdyby ludzie patrzyli na to co umiem a nie ile mam lat czy na ile wyglądam. Tak 12:30 i mam nadzieje że się ogarniemy bo dawno nas nie było na treningach:cool3: Quote
Bzikowa Posted September 29, 2007 Posted September 29, 2007 Taaak, uwielbiam to. "Jesteś za młoda zeby mnie pouczać dziecko idź do ksiązek a nie poczasz starsze osoby, brak szacunku". Ja siedemnaście i pół i nadal mnie staruszki nie lubią, noo :mad: Łogarniecie się :lol: Jak długo mieliście przerwę ? Quote
*Monia* Posted September 30, 2007 Posted September 30, 2007 "Jesteś za młoda zeby mnie pouczać dziecko idź do ksiązek a nie poczasz starsze osoby, brak szacunku" Ja mam 21 i pół i mnie gówniarą/dzieckiem nazywają :mad:. Co do zabawy dorosłych psów, moja sunia czasem lubi się poganiać, ale nie za długo, bo pańcia i patyczki czy smaczki ważniejsze. Ma kolegę prawie rocznego beagla i z nim najczęściej się gania, ale góra 5 minut, bo ona za poważna i ma swoje sprawy :lol:. Lepiej ogólnie z suczkami się bawi i dogaduje i agresji nie ma. Dopiero jak się patyk czy zabawka pojawi to się denerwuje. A do tematu to jeszcze są tacy co dla nich psiaki są fajne, ale z daleka (moja mama na przykład, chociaż teraz przez Hexiastą jej się zmieniło :) ) lub czyjeś bo sobie nie wyobrażają psa w domu (z rodzicami miałam to przez 18 lat :roll:). Quote
Sasni Posted September 30, 2007 Posted September 30, 2007 Czytam ten temat i czytam.... Czy wy zawsze prowadzicie swoje psy na smyczach? Czy one nie bawią się z innymi psami :crazyeye:? Sorry, że tak pytam, ale po prostu niektóre wypowiedzi mnie zadziwiły ;) Ja nie wiem, może w Krakowie są jacyś dziwni ludzie, ale w miejscach takich jak błonia czy wały psy chodzą luzem, nikt nie ma do nikogo pretensji jak czyjś pies podejdzie do innego. Psy bawią się ze sobą, biegają. A jak nie chcę się bawić, to po prostu sobie spacerują. No cóż... może mam wyjątkowe szczęście, że niedaleko mnie jest miejsce, gdzie mogę psa puszczać luzem i psiarze, którzy mają podejście takie jak ja ;) Quote
nathaniel Posted September 30, 2007 Posted September 30, 2007 Sasni napisał(a): Ja nie wiem, może w Krakowie są jacyś dziwni ludzie, ale w miejscach takich jak błonia czy wały psy chodzą luzem, nikt nie ma do nikogo pretensji jak czyjś pies podejdzie do innego. Psy bawią się ze sobą, biegają. A jak nie chcę się bawić, to po prostu sobie spacerują. No cóż... może mam wyjątkowe szczęście, że niedaleko mnie jest miejsce, gdzie mogę psa puszczać luzem i psiarze, którzy mają podejście takie jak ja ;) Ani p. Mrzewińska, ani Puli , myślę że znalazła by się większa masa ludzi spoza dogo, tego nie lubią :diabloti: Quote
Sasni Posted September 30, 2007 Posted September 30, 2007 Chodzi Ci, że nie lubią, jak do ich psów podejdzie jakiś inny ;) ? Puli spotykałam czasem na błoniach (ale to już było jakiś czas temu) i jej miśki też latały luzem ;) Ja po prostu nie rozumiem tego uprzedzenia, że inny pies ma nie podchodzić do mojego. Chyba, że ktoś ma psa agresywnego lub nietolerującego innych to co innego. Quote
Bzikowa Posted September 30, 2007 Posted September 30, 2007 No właśnie chodzi o to, ze nigdy nie wiesz czy czyjś pies jest chory/agresywny itp. Nikt tu swoich psów nie izoluje od świata! :-o Oczywiście , ze puszczam swoje psy luzem ale nie lubię jak inny pies ktorego nie znam i nic o nim nie wiem podbiega do mojego bez pytania, zwlaszcza jak moj jest na smyczy. To normalne, zdrowe podejście. Quote
Rybka_39 Posted September 30, 2007 Posted September 30, 2007 No i psiarzy także trzeba podzielić, bo u mnie większość ma psy, ale większośc nie umie ich wychować, jedne łazą bez smyczy luzem, drugie mają 2kg kolczaty i sa "krótko trzymane", więc psiarzy też trzeba podzielić. A co do chamstwa innych ludzi..raczej staram się być wyrozumiała, niech wiedzą że psiarz nie znirzy się do poziomu prostaka:evil_lol: Quote
Rybka_39 Posted September 30, 2007 Posted September 30, 2007 an_bzik napisał(a):Taaak, uwielbiam to. "Jesteś za młoda zeby mnie pouczać dziecko idź do ksiązek a nie poczasz starsze osoby, brak szacunku". Ja siedemnaście i pół i nadal mnie staruszki nie lubią, noo :mad: Łogarniecie się :lol: Jak długo mieliście przerwę ? Tak, znam to ja odganiałam się od psa biegającego luzem bo kora miała cieczkę, natomiast właściciel kawalera skomentował: - chodź Brutus bo dziewczynka będzie płakać...i owszem płakałam ześmiechu :D Quote
Cimi Posted September 30, 2007 Posted September 30, 2007 Sasni, to nie jest uprzedzenie, bo jeśli ja ćwiczę z moim psem coś elementy posłuszeństwa, frisbee czy zabawa piłką. Jestem na uboczy, tak żeby nikt mi nie przeszkadzał a mimo to pcha się ktoś w moją stronę, celowa wkurza mnie i rozprasza mi psa. Takze nie lubię jak ktoś do mnie podchodzi, ja nie podchodzę do innych, bo mnie to nie interesuje co mi z tego jak mi pies będzie biegał z psami nawet 3 godziny jak i tak nie będzie zmęczony :cool3: ? Wolę się sama zając psem i coś z nim porobić, owszem ma grupkę znanych psów z którymi się może pobawić, z którymi często spotykamy na treningach a znają się od około roku, właściwie to bawi się z jedną psicą belgijką Desti :). I mi to starczy :). Quote
WŁADCZYNI Posted September 30, 2007 Posted September 30, 2007 To nie odwaga, po prostu nikt po za mną nie będzie dręczył mojego zwierzątka:loveu: Ostatnio jak mój pies próbował zjeść innego, ja huknełam "pac" żeby się położyła a właściciel tamtego "jaki pan taki kram" :evil_lol: Sasni tak zawsze mam psa na smyczy jeżeli nie znam tego drugiego, jeżeli mam na smyczy to nie pozwalam podbiec tylko odwołuję i albo Su zostaje przy nodze/waruje albo jest zapinana na smycz, albo się bawimy. Dla mojego psa przebywanie ze mną jest chyba największą frajdą (choć mogę przegrywać z gonieniem/zagryzaniem) a już na pewno większą niż łażenie samopas po parku. To chyba p. Mrzewińska mówiła o Parsonku który zagryzł innego psa właśnie na błoniach krakowskich - wybacz, ale dla mnie to nie jest dobre miejsce bo jest tam niebezpiecznie dla mojego zwierzaka. Nie, nie bawią bo nie odczuwają takiej potrzeby - żadko potarmosi sobie shelciaczki znajome ale Kiss zna od 8 tygodnia życia (Kissi) a Happy od swojego chyba 14 i się akceptują w stu procentach i wiem że jest to bezpieczne i się nie zeżrą. To że mam psa luzem nie znaczy że z nim nic nie robię/życzę sobie stada innych.:razz: Teraz się pochwalę - jak na pierwszy trening po praktycznie rocznej przerwie (dwa treningi w zime) było fantastycznie, ba mój pies nie poszedł wprać żadnemu:multi: Quote
Bzikowa Posted September 30, 2007 Posted September 30, 2007 Gratulujemy :razz: Nikomu nie nastukała a wręcz była potulna :evil_lol: i w ogóle wielkie WOW dla Twojej suki za to , ze tak duzo pamięta - w koncu rok przerwy to cholernie dużo! /a wogóle to zaraz bedziesz miała 666 postów :D/ Yh, też mi się wydaje, ze jeśli ja mam psa luzem ale przy nodze bądź w poblizu, olewającego inne psy to te nie powinny podchodzic do mojego, chyba ze wyraże zgodę jak wlasciciel psa sie mnie spyta. A jak moj jest na smyczy to juz w ogóle! Quote
sugarr Posted September 30, 2007 Posted September 30, 2007 Tylko jak masz psa, który wygląda na agresywnego to psiarze i "psiarze" często Cię nie chcą w swoim gronie. Quote
WŁADCZYNI Posted September 30, 2007 Posted September 30, 2007 sugarr napisał(a):Tylko jak masz psa, który wygląda na agresywnego to psiarze i "psiarze" często Cię nie chcą w swoim gronie. Ja bym nie płakała z tego powodu:diabloti: Zresztą dużo mniej problemów miałam chodzą z pitusiem bo ludzie się go bali i zabierali psy, mimo że on chciał się tylko bawić niż chodząc z moją zadziorą bo ludzie myślą małe i słodko wygląda na pewno się pobawi z moim Pimpusiem. Quote
Guest Mrzewinska Posted September 30, 2007 Posted September 30, 2007 Wlasnie na bloniach krakowskich nie tak dawno psy pozarly sie, az wycie tego gryzionego slychac bylo na Juvenii. Biegala sobie skumplowana grupa i zaatakowala obcego dla nich psa. Wlasnie dlatego unikam blon krakowskich jak zarazy morowej - bo tam moj poprzedni pies zostal zaatakowany jako szczeniak 6-miesieczny przez takie, co to tylko "chcialy sie pobawic", skonczylo sie powazna walka, z koniecznoscia rozdzielania psow, wlasciciel brata mojej suki zostal pogryziony, gdy ratowal swojego szczeniaka przez malamutem. I nie byly to pojedyncze przypadki. Ni4edawno szczeniak - suka bokserka uciekala w panice przed atakujaca ja sforą i omal nie spowodowala wypadku - wybiegla na jezdnie, na druga strone, cud, ze nie zginela sama przy okazji. Bardzo dziekuje za taka "socjalizacje", nie skorzystam. Zofia Quote
Bzikowa Posted October 1, 2007 Posted October 1, 2007 ... A właścciele psiaków stoją obok i się zachwycają :diabloti: Quote
*Monia* Posted October 1, 2007 Posted October 1, 2007 Mi też ludzie socjalizowali Hexę na siłę. Pozwalałam jej na kontekty ze wszystkimi psami, ale zawsze pytałam właścicieli czy napewno pies się umie zachować (ja pierwsza nie podchodziłam). No i tylko w paru prxypadkach usłyszałam, że nie i psy się mijały. Ale w wielu przypadkach "łagodnych" psów, moja sunia uciekała z piskiem, bo pies nie umiał się obchodzić ze szczeniakiem. Podejrzewam, że przez jednego wyżła, który ją chciał pożreć jak była mała, ma teraz wielkie uprzedzenie do takowego i gotuje się w niej jak go widzi. Albo miałam "przyjemność" na spacerach kilka razy spotkać pana z rottweilerką. Pan był bardzo miły, uprzejmy i chciał, żeby nasze sunie się pobawiły. Ja nie byłam taka chętna, Hexa też niebardzo, ale pan suczkę puścił i stwierdził "Niech się pobawią" i nie słuchał mnie że ja tego nie chcę. Ja przezornie odpięłam smycz, żeby suńka mogła zwiać. No i oczywiście suka się na Hexę rzuciła z zębami. Hexa zwinna, a tamta zapasiona więc niuńka się wywinęła. Pan tylko stwierdził, że to zabawa :angryy: a ja to nie wiem jak agresja wygląda:crazyeye:. No to ja na "zabawy" z tą suczką nie pozwoliłam. Quote
Mudik Posted October 1, 2007 Posted October 1, 2007 Ludzie są beznadziejni ,ręce opadają to co jest agresją jak sobiegardła przegryzają !!!! no comments. Quote
sugarr Posted October 1, 2007 Posted October 1, 2007 Mrzewinska napisał(a):Wlasnie na bloniach krakowskich nie tak dawno psy pozarly sie, az wycie tego gryzionego slychac bylo na Juvenii. Biegala sobie skumplowana grupa i zaatakowala obcego dla nich psa. Wlasnie dlatego unikam blon krakowskich jak zarazy morowej - bo tam moj poprzedni pies zostal zaatakowany jako szczeniak 6-miesieczny przez takie, co to tylko "chcialy sie pobawic", skonczylo sie powazna walka, z koniecznoscia rozdzielania psow, wlasciciel brata mojej suki zostal pogryziony, gdy ratowal swojego szczeniaka przez malamutem. I nie byly to pojedyncze przypadki. Ni4edawno szczeniak - suka bokserka uciekala w panice przed atakujaca ja sforą i omal nie spowodowala wypadku - wybiegla na jezdnie, na druga strone, cud, ze nie zginela sama przy okazji. Bardzo dziekuje za taka "socjalizacje", nie skorzystam. Zofia Z tych samych powodów nie chodzę na Błonia. Chodziłam jak był maluszkiem, jego pierwszy dłuższy spacer był na Błoniach i nawet chyba żałuję, bo wiele wiele psów nie umie się pobawić z takim okruszkiem, albo po prostu atakuje, a nigdy nie wiadomo czy to nie zmieni w przyszłości zachowania psa (taki atak za młodu). Tak mi się wydaje w każdym razie. Za to teraz, kiedy już takie wystraszenie przez inne psy mu nie grozi, to wiem, że sam może wszcząć walkę, lub niedelikatnie potraktować mniejszego psa i nie będę ryzykować :) Swoją drogą, na kogoś kto idzie przez błonia i np zapachnie mu alkoholem też się może rzucić, także nie ma mowy o puszczeniu go i wesołym rozmawianiu z psiarzami Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.