Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

hmm tylko agresywne?agresywne w calej polsce na smyczy i w kagancu.. a do neidawna anpewno wszystkie psy w szczecinie na smyczy i w kagancu!
sprawzdilam, masz racje.. tylko agresywne w kagancach.. ale to nie oznacza, ze Twoj peis ma bez smyczy chodzic i nikt nie ma prawa sie temu dziwic i sprzeciwiac!

  • Replies 175
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

PositiveThought napisał(a):
no tak, bo on jest przecież AGRESYWNY :diabloti:



gwoli ścisłości. stare, zapuszczone działki, polanki, poniemiecki cmentarz, i alejka. miejscówka osiedlowych psiarzy. ONki, haszczaki, staffy biegają naokoło(pies jej się do każdego wyrywa - nc), wszystkie luzem. jeśli nie chciała, by jej pies się z jakimś bawił/poznał, to równie dobrze mogła iść do pobliskiego parku...





jw.
mnóstwo biegających psów dookoła.

a swojego pilnuję, bo z niego to Romeo. i przybiegł zaraz po tym, jak go zawołałam.


o rany!
bez obrazy dla każdego małego psa i ich własciciela, ale gdyby do mojego psa podbiegł inny mały pies to mogłabym użyć nogi - DLATEGO żE MóJ PIES PRAWDOPODOBNIE BY GO ZAATAKOWAł! Napisałeś/łaś że twój pies był gdzieś tam na smyczy .. te gdzies tam mogło by się skończyć dla niego tragicZnie przy spotkaniu z moim .. a czego miałabym użyć prowadząc wielkiego ONa na smyczy ? - nogi.

Druga rzecz, jak można pisac że jesli nie chciała aby jej piesek sie z innym poznał pobawił to mogła iść gdzieś indziej ? no ludzie, to przecież wolny kraj, a może tam jest tabliczka: wstep dla ludzi z psami chcacymi się poznac ? nie chciała żeby sie z innymi pobawił to prowadziła go na smyczy.

Posted

Magda - to jest zupełnie inna sytuacja i w tym przypadku nie neguję twojego podejścia.Mówię o opiekunach, którzy ogólnie zabraniają swoim psom kontaktów z innymi - zawsze, bezwzględnie.Ja również z radosną aprobatą nie pozwalam się Gustawowi bawić zawsze i wszędzie i w każdej sytuacji z innym psem.Pewne rzeczy trzeba rozgraniczać, a okoliczność okolicznością.

Jeśli ktoś poczuł się personalnie dotknięty moją wypowiedzią nt. psów rasowych to przepraszam, być może źle ubrałam swoje myśli w słowa.Pies jest psem i nie ważne, czy ma papiery, czy nie - ważne, że ma serce.
Chociaż nie zaprzeczę, że na rasy, papiery, kynologię itp. patrzę z lekkim przymróżeniem oka.

Posted

Agnieszka(Visenna) napisał(a):
Mówię o opiekunach, którzy ogólnie zabraniają swoim psom kontaktów z innymi - zawsze, bezwzględnie.


hym może mają jakiś powód? Nie sądze, że kierują sie wyłącznie snobizmem bo mają "rasowego" psa, który z byle kim bawić sie nie może, bo sie np. ubrudzi.

Pewnie ludzie na osiedlu mają mnie za lekko szurniętą, bo odwołuje psa od innych i nie daje innym tarmosić Bory. No snobką jestem jak nic. :p

Posted

Zazwyczaj nie mają racjonalnych powodów.Skoro notorycznie odwołujesz psa od innych , nie dajesz im się ze sobą bawić - patrząc na swoje potrzeby, a nie na to, czego chce również pies, to dla mnie osobiście jest to owszem, snobistyczne podejście.

edit:

"hym może mają jakiś powód? Nie sądze, że kierują sie wyłącznie snobizmem bo mają "rasowego" psa, który z byle kim bawić sie nie może, bo sie np. ubrudzi"

Uwierz mi, że z takimi sytuacjami też miałam styczność.

Posted

Agnieszka(Visenna) napisał(a):
Zazwyczaj nie mają racjonalnych powodów.Skoro notorycznie odwołujesz psa od innych , nie dajesz im się ze sobą bawić - patrząc na swoje potrzeby, a nie na to, czego chce również pies, to dla mnie osobiście jest to owszem, snobistyczne podejście.



ja notorycznie odwołuje swojego psa. jeśli uważasz że jestem snobką, proszę bardzo. ja nie patrzę na to czego chce mój pies jeśli leci do innego psa, bo wiem że to że go odwołam będzie dla niego lepsze. a dlaczego to wiem? bo uwierz mi , ty czy twój pies po zderzeniu z moim nota bene w kagańcu oczywiście mielibyście do mnei pretensje. ale snobistyczne co?
Mój pies od szczenięcia był prawidłowo socjalizowany, chodził też nasz szkolenie, obecnie jest 3 letnim dorosłym samcem i potrafię zignorować jeo potrzebę pobiegania z innym pieskiem bo wiem, że zrobi zadymę. to tyle, ode mnie - snobki.

Posted

Aga i Eto napisał(a):
o rany!
Druga rzecz, jak można pisac że jesli nie chciała aby jej piesek sie z innym poznał pobawił to mogła iść gdzieś indziej ? no ludzie, to przecież wolny kraj, a może tam jest tabliczka: wstep dla ludzi z psami chcacymi się poznac ? nie chciała żeby sie z innymi pobawił to prowadziła go na smyczy.


PositiveThought

a co ty na to? nie uważasz że to osobliwe pisać:
PositiveThought napisał(a):
jeśli nie chciała, by jej pies się z jakimś bawił/poznał, to równie dobrze mogła iść do pobliskiego parku...

Posted

Agnieszka-Visenna
po prostu poczułam się lekko dotknięta podejrzeniami o snobizm, bo mój pies jest jaki jest i nie życzę sobie aby biegał z innymi.



i jeszcze wracając na chwilę do tematu, żeby pytac jak chce się puścić psa żeby choćby się powąchał z innym to żeby zapytać, bo ja też widze ludzi z mojego osiedla, chodza z psami na smyczach lub bez, i naprawde gdyby przybiegł do mnie nawet mały psiak to starałabym się go jak najszybciej odepchnąć dla jego dobra.

Posted

Jeszcze raz mówię, że opisany przez Ciebie reakcje są uzasadnione wg. mnie, przecież też kocham swojego psa i miłe jest mi jego gardło :razz:A co kto myśli z boku nie znając sytuacji- i co pewnie ja również bym sobie pomyślała :razz:- nie powinno cię obchodzić.Ty znasz swojego psa, siebie i masz swoje racje.Po prostu.

Posted

PositiveThought napisał(a):
dzisiaj się aż zdenerwowałam - niektórzy są po prostu chorzy na chamstwo :shake:

idzie sobie kobieta z psem, Dusiasty jak zwykle biegnie gdzieś przede mną, ten beagle jest na smyczy, Dusiak podbiega, machają ogonkami, zaczynają się bawić, a babsztyl odciąga psa, odkopuje Dusia i wrzeszczy na mnie, że psy się na smyczy prowadzi... możecie mi wytłumaczyć, o co chodzi? :evil_lol:


Widać też jestem chora na chamstwo, ale uwierz lepiej żebym ja czyjegoś psa odsuneła nogą, ba nawet kopneła niż ma mój suk wkroczyć z japą - pomijam zadymę jaką zrobi, ale skoczy do gardła. Jeżeli chcesz żeby Twój pies był bezpieczny pilnuj go.
Dziś po raz kolejny moja suka próbowała zjeść pudla (ta sama klatka...) którego właściciele wypuszczają samopas (przy ulicu:roll:) i zareagowałam dopiero po zadymie żeby właściciele zauważyli że psa się do cholery pilnuje, niestety chyba nie odniosło to spodziewanego efektu:mad:
Już miałam sytuacje że pies bez smyczy prawie wpadł pod samochód uciekając przed moją suką - a sytuacji można było uniknąć używając smyczy.
Raz użyłam słów wulgarnych w stosunku do jednej właścicielki opisując co zrobie psu jak jeszcze raz podbiegnie i zadziałało - wszak każdemu według potrzeb jego. Może i ta pani mnie nienawidzi, może uważa za czuba ale dzięki temu jej pies jest bezpieczny, bo pani wyprowadza po za psem również smycz na spacery tylko nie umie jej użyć a pies w 100% nieodwoływalny.:angryy:
Wiesz jak to jest pracować nad czymś i ktoś przyjdzie i to rozwali w trzy sekundy? Ja wiem, jak to jest odzywaczajać od czegoś, skupiać zwierza na sobie a ktoś to niszczy puszczając swojego pupila od tak "żeby się pobawił". Uwierz że chce mi się wtedy usiąść i płakać bo praca kilku tygodni idzie na grzybki.
Dla mnie możesz prowadzić na smyczy wyimaginowanego psa, ale nie ma on prawa podbiec do mojego dopóki JA nie wyrażę zgody na kontakt.
Ja nie ryzykuje i nie pozwalam podejść, uciekam jak się da, skupiam jeśli już muszę i widzę że osoba nie ustąpi i się będzie kontaktować albo nie reaguje i olewam takiego człowieka (ahh snobizm) albo odpuszczam i niech się dzieje wola nieba - ostatnio mój pies ustawił "buldożki" a właścicielka do psów (lat może z szesnaście) "a żeby w końcu jakiś ci wpie*****" nie powiem byłam pod wrażeniem:shake:
A co to pies rasy agresywnej? Są takie? Jak się szczeniak rodzi to od razu do uśpienia a rasa do wyelimonowania skoro jeśli takie agresywne wszystkie:diabloti:
Agnieszko nie mogę patrzeć na potrzeby mojego psa, bo mój pies czuje potrzebe wprania innym, czy to znaczy że jej potrzeby są ważniejsze od bezpieczeństwa innych?! To przewodnik decyduje o tym co jest dobre i właściwe i nic nikomu do tego dopóki się nie znęca.

Posted

U nas jedna taka sytuacja mogłaby sie skonczyc dla psiaka tragicznie :shake: nota bene puszczonego luzem do Borysa w celu zawarcia przyjazni.
Prosba odwołania psa nic nie dała a moj był na smyczy bez kagańca - Borys wyrwał mu jednym ruchem mase siersci z grzbietu, bo Pańcia nie potrafiła swojego odwołać.
Nie wspomne juz jak sie czułam :oops: tak, jakby to była TYLKO moja wina - cos okropnego.
Nigdy w zyciu nie chciałabym przechodzic tego po raz kolejny i na prawde wolałabym odepchnac psa butem niz...:shake:

Posted

Agnieszka(Visenna) napisał(a):
nie dajesz im się ze sobą bawić - patrząc na swoje potrzeby, a nie na to, czego chce również pies, to dla mnie osobiście jest to owszem, snobistyczne podejście.

Uważam, że dorosłe psy nie muszą sie bawić, nie mają takie potrzeby. To co Ty nazywasz zabawą, najczęściej jest próbą sił, konfrontacją, gdyż nie dało sie jej uniknąć (najczęściej z powodu braku większej przestrzeni).
Jeśli psy mają do dyspozycji dużo przestrzeni nie będą szukać innego psa, a jeśli go zauważą wątpię żeby pobiegły sie "pobawić". Dobrze "rozmawiające" psy (w psim języku) unikają kontaktów i potyczek wysyłając szereg sygnałów, często dla człowieka, który ich nie zna, totalnie niezauważalnych.

Psy osiedlowe są na kontakty niestety skazane.

Moja suka wcale do psów nie biegnie na złamanie karku, a przeważnie jest od psa odwołana. Wyjątki to jej psi przyjaciele ( na palcach ręki można ich policzyć-też laby).

Kupując psa, kupiłąm go dla siebie. Chce żeby dobrze sie bawiła na spacerach (ale ze mną), a przepychanki z psami uważam za totalnie zbyteczne. Pies, który sie nudzi ze swoim przewodnikiem, bedzie szukał kontaktu z innymi psami (no bo pani taka nudna jest, tylko łazi zamiast troszkę sie powygłupiać). Spróbuj z swoim psiakiem tropienia, aportu , nakręc na piłeczkę, a zobaczysz że bedzie totalnie olewać inne psy i prosić o kolejny rzut.

Posted

Ewelina22 napisał(a):
ja tez blondynka...


Nie chcialam nikogo urazic...myslalam glownie o sobie;)


Przypomniala mi sie jedna sytulacja.

Szlam z Prezesem, byl wtedy jeszcze bardzo agresywny, atakowal psy, suki, ludzi, szczeniaki po prostu wszystko co sie rusza.
Ide, pies na smyczy i w namordniku, z naprzeciwka idzie sobie normalny przecietny kowalski z malym psiakeim, widzi nas i puszcza psa ze smyczy... krzycze zeby go zapial bo moj jest agresywny... "niech sie pani nie przejumuje to suka" dre sie ze on suk nie lubi "glupoty pani opowoada"
Moj pies juz wciekly, piana z pyska i pelna gotowosc do ataku... chce zawrocic a ten maly biegnie do nas... krzycze zeby koles wzial psa...a ten sie smieje... mala placze mi sie pod nogami, czarnuch szajba totalna, chce ja dopasc, ma mord w oczach... a koles co?? smieje sie:crazyeye: ja juz ledwo psa trzymam bo suka chyba mloda i jakas glupiutka nie przejmowala sie Prezesem tylko na mnie skakala... dre sie juz po raz kolejny... koles ze sie nie znam i ze on po prostu chce sie bawic a szarpie sie tak bo mu nie daje:shake:
w ktoryms momencie Prezes sciagnal sobie kaganiec...ja stan przed zawalowy... kopnelam mala zeby sie odsunela, zaczelam tupac itd a koles na mnie z morda ze jakim prawem jego psa kopie:crazyeye:

Glupota ludzka nie zna granic...

Posted

Ewelina22 napisał(a):
A trzeba bylo kopac kolesia nie psa;)


hehe przeszlo mi to przez mysl, ale wtedy Prezia juz bym nie utrzymala:shake:

Okazalo sie ze jestem niedobra wlascicielka psa bo nie pozwalam mu sie pobawic z suczkami:diabloti:

Posted

Ewelina22 napisał(a):
"wyciupciany" znaczy chyba "seksualnie uzyty";)


furciaczek napisał(a):
To teraz sie dopiero zgubilam:roll:
ciezkie jest zycie blondynki:evil_lol:

Jako brunetka Was oświecę :eviltong:
"Ciupcianiem" w pewnych kręgach nazywa sie czynność mającą na celu powiekszenie populacji :evil_lol: Skoro więc nieszczęsny rasowiec był "wyciupciany", to przypuszczalnie musiał byc często uzywanym reproduktorem:evil_lol:

Posted

PositiveThought napisał(a):

gwoli ścisłości. stare, zapuszczone działki, polanki, poniemiecki cmentarz, i alejka. miejscówka osiedlowych psiarzy. ONki, haszczaki, staffy biegają naokoło(pies jej się do każdego wyrywa - nc), wszystkie luzem. jeśli nie chciała, by jej pies się z jakimś bawił/poznał, to równie dobrze mogła iść do pobliskiego parku...


Chyba to nie jest Twoja sprawa gdzie ludzie chodzą ze swoimi psami na spacery a gdziekolwiek to nie było - nie masz prawa zakłocać spokoju czyjegoś spaceru! :crazyeye: To, ze miałaś psa na smyczy to nie znaczy, ze mogl sobie podbiegać do innych psów jak mu sie zywnie podoba, jesli ich wlasciciele tego nie chcą. A to, ze bigl był na smyczy to chyba jasny sygnał...
I generalnie nie obchodzi mnie rasa, płeć , nastawienie, kolor ubranka czy orientacja seksualna. Po prostu nie przeszkadza się innym psiarzom na spcacerze, ze swoim psem. Nawet nie chodzi o to, ze bigl mógł być chory. Mógl być całkowicie zdrowy i do cholery chcieć sie pobawić z Twoim. Ale to był pies tamtej kobiety , nie Twoj i to nie Ty decydujesz z kim sie bedzie bawił czy w ogóle witał!

Agnieszka(Visenna) napisał(a):

Chociaż nie zaprzeczę, że na rasy, papiery, kynologię itp. patrzę z lekkim przymróżeniem oka.


Hm, a co konkretnie masz na myśli?


Furciaczek... O rany, normalnie urzekła mnie Twoja historia. :-O To jest dopiero przypowiesc o ludzkiej głupocie. Ja niestety też to znam. Ale cóż, jak moj pies jest biały i słodki to juz nie ma prawa być samcem ktory nie koniecznie toleruje inne samce , zwlaszcza jak jest na smyczy i ma swoją piłeczkę. I zwlaszcza jak pies jest większy. Ile ja sie w zyciu naużerałam... Mam szczeście, ze większość tych ludzi rzeczywiscie miała psy ktore niespecjalnie trafiały w gusta kulinarne mojego :P Ale te osoby nie miały prawa tego wiedzieć przed zapytaniem sie mnie z bardzo daleka (a pies juz przy moim...) 'czy mogą sie pobawić' i czy moj to pies czy suczka. Eh.

Posted

Wiesz aport , a odwrażliwianie psa na inne psy to jednak dwie różne sprawy.

Pies nieaportujący w środowisku ludzkim żyć może, ale psu niepewnemu siebie trudno żyć w miastach gdzie pełno psów, ludzi ....

Wyobraź sobie sytuacje Twój pies rzuca się na wszystko , po pół roku pracy jest o niebo lepiej, nie rzuca się, ofiarowuje Ci kontakt ect. I nagle czar pryska, bo po Twoim psie przebiega się dalmatyńczyk , którego własciciel woła ONA NIC NIE ZROBI , a pies oczywiście odwołalny nie był . A to " nic nierobienie" polegało na tłamszeniu mojego psa, bieganiu po nim , ciągnięciu go za uszy , ogon... skakaniu wokół nas.


- Proszę ją odwołać, bo jej się zaraz krzywda stanie
- Ale ja nie umiem, ona teraz nie przyjdzie.

Nie opadłyby Ci ręce?
Złapałam suczkę za obroże i czekałam aż właściciel się pojawi, to już druga sytuacja z tym psem. Następnym razem zarobi z buta, kocham psy, ale mój pies jest dla mnie najważniejszy.

Wiesz jak mój pies reaguje teraz na dalmatyńczyki ?
Boi się, autentycznie się boi, szczerzy zęby , warczy, chowa mi się za nogi.
Znowu trzeba zacząć wszystko od nowa.


Nie życzę Ci żeby kiedyś taka sytuacja Cię spotkała, to nic przyjemnego jak znienacka wybiega na Ciebie duzo większy od Twojego pies i go tłamsi...
Zmieniłabyś swoje zdanie, naprawdę... jeśli musiałabyś odkręcać to co ja , władczynia i inni...

Każdy taki incydent nasila problem... Tylko usiąść i płakać.

Posted

Mój pies przez takie akcje ma awersje do bokserów...
Kiedyś rzucałam psu zabawkę na łace pod lasem i NAGLE zobaczyłam, ze biegnie na nas bokser. Tak, miał kaganiec ale... przegryziony i pysk mu wystawal:mad: '
Właściciela - niet.
Moj pies - zjezony, tamten tak samo. Huknęłam, tupnęłam na boksia, nawet udałam, ze sie zama****e a on dosłownie nic. Więc "w akcie rozpaczy" (tamten juz był wkurzony nieźle) wziąłam Bza na ręce. Wiem, ze nie powinnam, wiem, ze to tylko nakręca psa ale cóż, człowiek w takiej sytuacji nie myśli. Kiedy stałam z wyrywającym się psem na rękach a bokser skakał do nas i wyrywał tylko mojemu włosy, zobaczyłam właściciela, ktory sobie do nas szedł spacerowym krokiem i krzyczał, ze nic nie zrobi.
Coś krzyknęlam, facet nie odwołał psa tylko po prostu złapał go za obroże i odciągnął. Powiedziałam mu, ze ma coś nie tak z mózgiem, wzielam psa na smycz i sobie poszłam :shake:
A dookoła było tylko pełno białych kłaków bo na szczescie bokserowi nie udało sie zlapać mojego w zadną cześc ciała.

I jak tu potem mieć zaufanie do 'psiarzy' i ich psów latających luzem gdzie popadnie ?

Positive, może kobieta z biglem Cię do końca nie kojarzyla czy cos, nie wiem, ale wiem, ze niestety miała pełne prawo zachować sie tak jak się zachowała.
Ja co prawda nie zareagowałabym tak na yorka bo moj na ogól nie rusza mniejszych psów. Ale gdyby to był większy pies no to niestety - lepiej zebym przestraszyła czy chocby lekko kopnęla innego psa niz zeby miał pogryźć mojego. Tak jak ktoś juz napisał - MÓJ pies jest dla mnie najważniejszy a to,ze ktos nie potrafi upilnować swojego to juz nie jest moja sprawa.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...