egradska Posted October 17, 2007 Posted October 17, 2007 zabijcie mnie, nie pamietam, czy to ten kwas:oops: miałam na kartce spisane wszystkie pytania, które mnie interesowały, typu cukrzyca posterydowa itp, i nie byłam wystarczająco skupiona, a wet sam z siebie nie drążył tematu, mówił tylko, że przez to, że działanie trwa tylko 10 lat, te zastrzyki się nie sprawdzają u ludzi (którzy żyją dłużej) i że to ostateczność, bo nie poprawia sytuacji chorego stawu tylko niweluje ból, tj. zwierzę nie czuje, że cierpi. Ponieważ Ram dobrze zareagował na steryd, ma mieć kontynuowane takie leczenie mniej więcej co 3 tyg, ale odstawiamy lek dopyszczkowy. Za 10 dni idę na kontrolę, więc dopytam Quote
gayka Posted October 17, 2007 Author Posted October 17, 2007 Pisząc o męczeniu mam na mysli to, że ciagle ją stresuję wizytami u weterynarzy, badaniami, wyginaja jej ta łapkę, ona się wyrywa, no koszmar!! Może tego nie da sie juz wyleczyć...ja nie chcę żeby ona cierpiała!! czasem się zastanawiam czy to juz nie czas na nią..... Quote
LALUNA Posted October 17, 2007 Posted October 17, 2007 gayka napisał(a):Pisząc o męczeniu mam na mysli to, że ciagle ją stresuję wizytami u weterynarzy, badaniami, wyginaja jej ta łapkę, ona się wyrywa, no koszmar!! Może tego nie da sie juz wyleczyć...ja nie chcę żeby ona cierpiała!! czasem się zastanawiam czy to juz nie czas na nią..... Ejze. JAk bedzie czas na nia to sama Ci powie. Wiele psów nie lubi wizyt u weterynarza, czesto zwykłe szczepienia wywołują histerię. Moze nastepnym razem idz na głodniaka i troche jej jakies miesko- smakolyk daj u weta. Kulawizny to jeszcze nie powód aby rezygnowac z leczenia. Musisz uzbroic sie w cierpliowsc. A skoro sunia ma apetyt, chce chodzic i nie jest osowiała to znaczy ze chce jeszcze być z Tobą ;) Quote
Monia70 Posted October 17, 2007 Posted October 17, 2007 Gayka, no coś Ty :shake:.Guśka ma gorszy okres.Podleczysz ją i bedzie jej lepiej.A co sie dzieje z ludzmi z e zwyrodnieniami , stawami itp.....? No coś ty, nawet nie myś o złych rzeczach :mad: Jak będziesz już wolniejsza to daj znać , poproszę Cie o tą konsultację zdjęć. Trzymam za was kciuki dziewczyny. Za wszystkie, i chlopaków też ;) Quote
gayka Posted October 17, 2007 Author Posted October 17, 2007 dziewczyny kochane! ja mam chyba kryzys...nic nie poradzę, że tak bardzo cierpię jak gusia cierpi.Ale stane na głowie żeby jej pomóc!! czasem tylko tak cięzko....dzieki za wsparcie!!!!!! Quote
Monia70 Posted October 19, 2007 Posted October 19, 2007 Gayeczko , najdroższa kochana sunieczko.Nie cierpisz już. Do zobaczenia w niebie.Czekaj tam na nas...... Quote
Monia70 Posted October 19, 2007 Posted October 19, 2007 Chyba Gayka napisze sama kiedy będzie w stanie:-(:-(:-(:-( Gayeczka odchodziła za Tm w rekach swojej ukochanej pani,nie była sama. A teraz już nie cierpi:-( Quote
zurdo Posted October 19, 2007 Posted October 19, 2007 Gayka, wiemy, co teraz przeżywasz... Trzymaj się, brak mi słów... A zresztą - cóż słowa... Gusieńko, i Ty teraz wśród naszych Aniołów, wiem, że dobrze się Tobą zaopiekowały. Bądź szczęśiwa, Maleńka <*> Quote
LALUNA Posted October 19, 2007 Posted October 19, 2007 Gayka dałas jej długie szczesliwe zycie i tylko to sie liczy Quote
gayka Posted October 20, 2007 Author Posted October 20, 2007 Dzieki kochani za wsparcie, to takie straszne, że brak mi słów. Gayulka kochana w czwartek była badana w związku z kulawizną, bylismy na USG, także jamy brzusznej. Lekarza spojrzał na monitor i zamarł, watroba, sledziona i płuca zaatakowane, przerzuty z gruczołu mlekowego.Potwierdził to RTG płuc, to dlatego Gaya miała klika nocy temu problemy z oddechem.Onkolog dobił nas zupełnie po zrobieniu badań krwi, watroba poważnie uszkodzona!! przepisał Encorton, ale uprzedzał, ze watroba nie da rady z tym lekiem. Wrócilismy do domu, Gusia była słaba, ale bardzo żywotna, domagała się jedzenia, była ciagle głodna ( to też ponoć zły objaw przy pzrerzutach!!!) , w nocy nie mogła spać, bardzo cięzko oddychała, tuliła się do mnie i tak jakoś patrzyła....chyba chciała mi powiedziec, że jej cięzko, że źle się czuje. Poprzednie noce były podobne, ale ja myslalam,ze dokucza jej zołądek, nawet nakrzyczałam na koleżankę, która dała jej wędzone ucho . Myslalam ,że ucho jej zaszkodziało... W sumie kulawizna mogła być spowodowana także przerzutami. już tamtej nocy postanowiłam , że Gusia nie zasługuje na cierpienie, ze nie bede dawać jej encortonu , który ją zabije.... W piątek o 11,00 zasnęła w moich ramionach na zawsze.Mocna ja przytulałam do ostatniej chwili i jeszcze potem, aż odeszła bardzo, bardzo daleko. Nie ma słów na opisanie tego co czuje się w takiej chwili:shake: Tez żal czasami az mnie zatyka, tak,ze brak mi tchu....to poprstu ból fizyczny, dziś wyszłam z domu , a tam....wszystko na swoim miejscu, trawa, ludzie, samochody, zycie....szok! Gayki nie ma, a cały świat jakby o tym nie wiedział.... Quote
zurdo Posted October 20, 2007 Posted October 20, 2007 Gayka, jak ja znam to uczucie. To potworne zdzwienie, że niebo nie wali się na głowy, że ludzie chodzą, rozmawiają, jedzą, że wszystko trwa, gdy kończy się życie najważniejszej istoty. I choć minął już prawie rok - ciągle łapię się na tym zdziwieniu, że to wszystko trwa i że ja trwam, i świat, a przecież się zawalił... Trzymaj się, potrzeba czasu i wielu, wielu łez, potem wspomnienia się wypogodzą. Gayeczko, bądź szczęśliwa, już zdrowa, sprawna, bez bólu - biegaj po Tęczowych Łąkach <*> Quote
sota36 Posted October 20, 2007 Posted October 20, 2007 gAYKO - wszyscy wedza,ze niestety Jej juz tu miedzy nami nie ma! Wszyscy to przezywamy, bowiemy, co to strata Przyjaciela! Pomyslalas jak ja, ze Ona nie zasluguje na cierpienie. Odeszla! Ale wiem, ze spotkacie sie kiedys, a Ona patrzy na Ciebie dajac Ci nadzieje... Quote
gayka Posted October 20, 2007 Author Posted October 20, 2007 maleństwo moje kochane:-(:-(:-( kupiłam sobie dzis taką cieplutka kurtkę na nasze zimowe spacerki...pani ze sklepu dla mnie odłożyła:-(:-(umyłam Twoje miski, schowałam Twój kocyk, pachnie Tobą:-(:-(:-(:-(:-(:-(:-( Quote
egradska Posted October 20, 2007 Posted October 20, 2007 myślę, że pozwolić odejść w takiej sytuacji, gdy w perspektywie jest już tylko przeogromne cierpienie, to dowód największego oddania i przyjaźni... 12 lat temu myślałam podobnie trzymając w tym najtrudniejszym dla nas obojga momencie pierwszego psiego przyjaciela, Duszana... Jestem pewna, że zrobiłam dobrze... Pamięć o tej chwili pozostaje na zawsze, ale nie umniejsza przywiązania do kolejnego psiaka, chociaż między "epoką Duszka" i epoką Ramzia" minęły aż 2 lata... Pozdrawiam ciepło, e. Quote
gayka Posted October 20, 2007 Author Posted October 20, 2007 Dzięki! mnie pociesza tylko to, że nie zawiodłam mojego najlepszego przyjaciela, mojej najkochańszej Gayeczki!!!mówiłam jej zawsze Gusiulku będzie dobrze....zrobiłam wszystko żeby dotrzymac słowa, bo ją niewyobrażalnie kocham!!! a mój ból to nic, ważne jest tylko to ,że mój skarb nie cierpiał! Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.