asiuniap Posted September 11, 2007 Posted September 11, 2007 [FONT=Arial]Zwracam się do Was z ogromną, serdeczną prośbą o pomoc dla biednego, okulałego psa, którego spotkałam na parkingu leśnym pomiędzy miejscowościami Szczaworyż a Smogorzów na drodze nr 73 z Kielc do Tarnowa A dokładnie pomiędzy Buskiem Zdrój a Stopnicą. [/FONT] [FONT=Arial]W niedzielę - 2.09.2007 jadąc na południe z Warszawy, zatrzymaliśmy się na ww. parkingu (parking po lewej stronie drogi). Jest to niewielki parking na skraju lasku, znajduje sie tam jakiś bar. Parking jest bardzo zaśmiecony. Leżał tam pod krzakami piesek - czarny, podpalany z dłuższym włoskiem. Nie podchodził tylko się patrzył. Gdy jednak wstał to zabaczyłam, że ma prawą przednią łapę przetrąconą. Nie mógł na niej stanąć. Położyłam na ziemi jedzenie. Gdy odeszłam to przykuśtykał do jedzenia i zjadł. Poszukałam w tym leśnym śmietniku czegoś co by przypominało miskę i nalałam mu wody. Wypił prawię całą moją butelkę wody mineralnej. Był zainteresowany mną ale bał sie podejść a właściwie przykuśtykać. Widać było, że nie ufa człowiekowi. Musiałam jechać dalej. Wróciłam do Warszawy wczoraj inną trasą więc nie mogłam niestety zajrzeć na ww. parking. Myślę jednak, że pies ze względu na chorą łapę - może jest połamana, może wyrwana ze stawu - nie powinien z parkingu się oddalić.[/FONT] [FONT=Arial]Mam nadzieję, że macie Państwo jakieś możliwości poprzez swoje kontakty aby pomóc psu. Wiem, że np. TOZ ma swoje siedziby w Kielcach i w Tarnowie. To niedaleko tego parkingu. Jestem gotowa ponieść koszty leczenia zwierzęcia. Z TOZem miałam też do czynienia, gdy parę lat temu interweniowałam w sprawie chama sąsiada, który męczył psa. Towarzystwo mnie nie zawiodło i sąsiad się uspokoił. [/FONT] [FONT=Arial]Nie mogłam sama wziąć tego biednego psa, czego ogromnie żałuję, ale jechałam służbowo i to dopiero był początek delegacji. Mam nadzieję, że za Państwa pośrednictwem uda się coś dobrego w tym temacie zdziałać. Czekam na ew. informacje. Z góry dziękuję za każdą próbę pomocy dla Biedaka.[/FONT] Quote
paros Posted September 11, 2007 Posted September 11, 2007 Ojej :-( pilnie potrzebna pomoc!!!! :modla::modla::modla: Quote
ANETTTA Posted September 11, 2007 Posted September 11, 2007 kto móglby pomóc i odwiedzic tego :placz::placz::placz::placz::placz::placz::placz::placz::placz:psa błagam pomocy Quote
erka Posted September 11, 2007 Posted September 11, 2007 To jest właśnie świętokrzyskie:angryy:, o takich biedakch potrzebujących pomocy dowiadujemy sie praktycznie codziennie. A w Stopnicy mieszkała kiedys inspektorka TOZ, która prawie co tydzień przywoziła nam z tego rejonu jakiegos biedaka w strasznym stanie. Nie wytrzymała tego psychicznie i wyprowadziła się do Szczecina. Bardzo mi przykro, ale nie jestem w stanie pomóc, mamy we dwie z koleżanka pod opieką kilkanaście psów, nie jesteśmy zmotoryzowane, nie mamy na nic czasu. Ale brak czasu, to jeszcze nie największy problem, . Problem jest w tym , gdzie go zabrać. Niestety my już nie mamy żadnych możliwości. A schron kielecki, to dla chorego psa wykańczalnia. Umieszę link do tego wątku na kieleckim, może ktoś będzie miał jakis pomysł. No i podaję tel do TOZ w Kielcach, 660 365 640, info@tozkielce.pl, można tam zgłosić, chociaż nie sądzę,żeby to cos dało:cool1:. Quote
Fiona.22 Posted September 11, 2007 Posted September 11, 2007 ...tak strasznie mi szkoda tego psa :placz: z chorą nogą jeszcze na zimę...:placz: Nawet nie mam możliwości pojechać tam i sprawdzić czy w ogóle jeszcze jest... Nie ma samochodu, nie ma tymczasu...możliwości pomocy są strasznie ograniczone...do tego adopcje się wleczą. Quote
Gem Posted September 11, 2007 Posted September 11, 2007 Erko, Fiono, mogę Was zawieźć na ten parking. Jeśli psiak tam jest, to zakładam, że uda nam się go złapać i przywieźć. Ale... co dalej? Aby go leczyć, potrzeba albo DT, albo kogoś, kto opłaci jego pobyt w hoteliku. Samo przywiezienie go do weta w Kielcach nie rozwiąże problemu, bo przecież nie wypuścimy go po wizycie u lekarza na ulicę. Obawiam się, że wobec totalnego zapsienia i zakocenia kieleckich dogomaniaków musimy mieć zaklepany DT (lub hotelik) w innym mieście. My moglibyśmy po niego pojechać, przywieźć go do Kielc, udzielić pierwszej pomocy, a potem pojechałby do owego DT czy hoteliku. Pytanie tylko, skąd go wziąć? Hm, a może poprosić o pomoc Izę Szumielewicz? Zdołała załatwić hotelik Aresowi, który był w niemal identycznej sytuacji jak pies opisany przez asiuniap. Rozważcie to i w razie czego dajcie mi znać. Jutro będę wolny około 15 i w razie pomyślnych rozstrzygnięć mogę jechać. Quote
jayo Posted September 11, 2007 Posted September 11, 2007 Mamy pare wolnych miejs jeszcze w Wawie i okolicach. Ale psiak na pewno wymaga leczenia - wiec na DT sie na poczatek nie nadaje. Jesli dacie rady dowiezc go do Wawy - najpierw powinien trafic do lecznicy, potem na DT. Jade do Wawy przez Kielce w piatek. Moge go zabrac jesli bedzie do odbioru. Quote
desdemona Posted September 11, 2007 Posted September 11, 2007 pies zginie jesli nikt mu nie pomoze. do tego ta przetracona lapa... naprawde nikt z okolic nie moze mu pomoc??? Quote
Gem Posted September 11, 2007 Posted September 11, 2007 desdemona napisał(a):pies zginie jesli nikt mu nie pomoze. do tego ta przetracona lapa... naprawde nikt z okolic nie moze mu pomoc??? Chcemy mu pomóc, ale musimy to zrobić z sensem, a to oznacza załatwienie najpierw DT. Jutro mogę po niego jechać, ale na tym moja rola się skończy. Mam w domu dwa psy i cztery koty, mieszkam na trzecim piętrze i domu tymczasowego nie mogę mu zaoferować. Jeśli jayo ma go odebrać w piątek, to psiaka trzeba przechować w Kielcach dwa dni. Erko, masz jakiś pomysł? Quote
Fiona.22 Posted September 12, 2007 Posted September 12, 2007 Ten biedaczek ciągle siedzi w mojej głowie... Dziś o 14 mam wizytę u weta z moimi zwierzaczkami. Ubłagam lekarzy, moze zgodzą się przyjąć go do szpitala na te dwa dni. Możnaby w międzyczasie jakieś prześwietlenie zrobić, no nie wiem... Odezwę się jak tylko wrócę od weta. W razie potrzeby mój tel 668 85 96 76 Trzymajcie kciuki aby się zgodzili...Jeśli jeszcze Gem zgodziłby się pojechać po psiaka... Musze koniecznie wiedzieć jakiej wielkości jest ten czarnuszek... Quote
asiuniap Posted September 12, 2007 Author Posted September 12, 2007 Rozmawiałam z panią, która nas zaalarmowała. Psiak jest czarny podpalany z dłuższym włosem, dłuższe klapnie uszy, wielkości średniego sznaucera, grzbietem do kolana. Pani oferuje pomoc w leczeniu, a jak będzie w Warszawie spróbuje porozmawiać z rodzicami, żeby wzięli go choć na tymczas. Pani w łykend wyjeżdża, będzie w Wawie w poniedziałek. Proszę Was, jeśli on tam jest, zabierzcie go :-( Pani mówiła, że wygląda na młodego, bał się jej i nie podchodził, jej się wydaje, że ma coś ze stawem barkowym i łapą. Mówiła, że ludzie z tego baru chyba go nie dokarmiają, wypiłcałą jej wodę i zjadł kanapki. Quote
Beata25 Posted September 12, 2007 Posted September 12, 2007 Boze pomożcie mu :placz::placz::placz::placz: Quote
asiuniap Posted September 12, 2007 Author Posted September 12, 2007 Fiona, Gem, Jayo bardzo proszę skotaktujcie się ze sobą. Erko czy moglabyś podjechać z Gemem i przetrzymać go do piątku do czasu przewiezienia przez Jayo do Wawy? Quote
erka Posted September 12, 2007 Posted September 12, 2007 Zabierzcie go ,tylko gdzie:cool1:. Ci , co może kiedys zaglądali na kielecki wątek, wiedzą , jak wygląda u nas sytuacja. To co robimy i tak juz przekracza wszelkie nasze możliwości:shake:. Nawet jeżeli Gem oferował się ,że pojedzie po niego, to nawet nie ma gdzie go przetrzymać nawet dwóch dni, wszędzie zapsione na full. Chyba ,że wet, którego Fiona.22 ma zapytać zgodzi się. Czy znana jest płeć tego biedaka? Quote
erka Posted September 12, 2007 Posted September 12, 2007 A ja przeklejam posta, którego napisałam 1 września na dogo, ale pozostał bez odzewu, może tu ktos zobaczy.:-( "Może jeszcze w tym wątku umieszczę to pytanie. Może ktos z Was mieszka, albo będzie przejeżdżał koło Dąbrowy Tarnowskiej. Przejeżdżałam tamtędy jadąc na urlop. Przed wsią Gruszów , przed Dąbrową Tranowska/jadąc od strony Kielc/ jest zajazd . Zatrzymaliśmy sie na chwilę i zobaczyłam tam małego czarnego psiaka. Psiak był głodny i spragniony, dałam mu jeść i pić. Zapytałam kobiety w zajeździe, czy to jest ich pies, powiedziała,że nie ich, że ktos go tam podrzucił, czasami dadzą mu coś do jedzenia goście w zajeździe, czasami gdzieś leci, może do wsi, bo nie ma go kilka dni. Na pytanie czy oni dają mu jeść i pić, pwiedziała,że oczywiście nie, bo nie chcą ,żeby sie przyzwyczai ł i został.:mad: . Objechałam babę, powiedziałam,żeby dała miskę , z oporami dała jakąs , zostawiłam biedakowi wodę i jedzenie/ urlopowy zapas mojej suni / i powiedziałam,zeby zawiadomiła władze gminy o psiaku i żeby chociaż nalewała mu wody. W drodze powrotnej zatrzymałam sie tam , ale psiaka nie było, było juz wieczór, może gdzieś poszedł spac, może go juz tam nie ma , nie wiem. Nikt nic nie wiedział. Jeżeli będziecie w pobliżu, bardzo proszę zobaczcie, czy ten psiak jeszcze tam jest. Może chociaz do jakiegoś w miare przyzwoitego schroniska można by go było zabrać. Psiaczek był bardzo przyjazny." __________________ [LEFT][/LEFT] Quote
fizia Posted September 12, 2007 Posted September 12, 2007 Niestety mogę tylko trzymać kciuki... Quote
erka Posted September 12, 2007 Posted September 12, 2007 A jeżeli chodzi o tego biedaka spod Stopnicy, to jeżeli Fiona.22 będziesz wiedziała, czy ten wet go może przetrzymać , to jeżeli byś mogła, to umów się z Gemem, podał swój tel. na wątku. Mnie juz nie będzie za moment w necie i nie mogę jechać. Quote
asiuniap Posted September 12, 2007 Author Posted September 12, 2007 To jest pies. Bardzo Was proszę pomóżcie mu, to kwestia złapania go i przetrzymania do piątku (mam nadzieje, że joyo podtrzymuje transport). Quote
Fiona.22 Posted September 12, 2007 Posted September 12, 2007 asiuniap napisał(a):To jest pies. Bardzo Was proszę pomóżcie mu, to kwestia złapania go i przetrzymania do piątku (mam nadzieje, że joyo podtrzymuje transport). No właśnie jeśli nawet wet się zgodzi przetrzymać psiaka to ja muszę go w piatek zabrać... Proszę Yajo o potwierdzenie !!! Quote
jayo Posted September 12, 2007 Posted September 12, 2007 Jade w piatek na pewno - bede wracala do Wawy. Moge przejechac przez Kielce - ale potrzebuje zeby ktos mnie pokierowal albo wywiozl psa na obwodnice jesli to mozliwe. Gorzej, ze DT, o ktorych mysle, nie maja doswiadczenia (ani mozliwosci za bardzo) jesli chodzi o leczenie. istotny zatem jest jego stan - mam nadzieje, ze lecznica go przetrzyma dwa dni i przy okzji zdiagnozuje.. Nie jest latwo z tymczasami niestety - do nas nie ma specjalnie szans - aktualnie jest 6 psow i czasu jak na lekarstwo. Ale jestem zdania, ze nalezy go natychmiast stamtad zabrac jesli ma kto podjechac i zalatwic miejsce w tej lecznicy. Da sie zrobic? Jakby co - jestem pod tel 601420789 i gg 1809972 Quote
asiuniap Posted September 12, 2007 Author Posted September 12, 2007 Dzięki jayo. Na razie najważniejsze jest znalezienie go i przewóz. Jestem w kontakcie z tą panią, poradzimy sobie. Quote
asiuniap Posted September 12, 2007 Author Posted September 12, 2007 Czy ktoś ma kontakt do Gema? Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.