Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 1.8k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

W poniedziałek niestety nie udało mi się dotrzeć do stajni.
We wtorek i w środę za to odbyły się bardzo udane (zwłaszcza ten w środę!) treningi na maneżu. Powoli pojawia się coraz więcej fajnych momentów, gdy Monia odpowiada na pomoce.
We wtorek jeździłyśmy z szefostwem ;-) i wg postawionej diagnozy Monia rozluźniła się już na tyle by kombinować :)
I tak wymyśla sobie różne miejsca na placu koło których nie da sie, no po prostu nie da sie przejść. A przynajmniej przejść prosto i trzeba wygiąć się w coś na kształt ósemki. Co więcej miejsca te migrują.
W środę ćwiczyłyśmy w większym towarzystwie Mikrona i Adiutanta (który to wymyslił ciekawy sposób na uniknięcie pracy i uciekł jeźdźcowi przez pole borówek wzbudzając niezwykłą ekscytacje Moni, Mikrona i koni na pastwisku). Potem Adiutant miał trudną jazdę na łące (dużo galopów i skoki) co Mona obserwowała z zainteresowaniem. I mimo tych wszystkich rozpraszających elementów uważam, że była to najlepsza jazda z naszych dotychczasowych.

W czwartek natomiast był weterynarz i szczepienie.
Ten sam weterynarz nota bene, który odradził mi zakup pierwszych koników którymi się zainteresowałam i polecił właśnie Monię. Pan Doktor ocenił, ze Monia zmieniła się bardzo na plus, i - muszę zacytować bo pękam z dumy "jaki to piękny ramowy angloarab, piękna szyja i głowa, piękna kłoda" aaaaach!
Po szczepieniu obowiązkowy dzień wolny od pracy.
Sobotę nie mogłam pojechać i tak dopiero dzisiaj wypadnie trzecia jazda w tym tygodniu.
Tylko obiad skończę i jedziemy :)

Posted

moja ulubienica zaginęła?! ciepło wspieramy z daleka, przejrzę ogłoszenia z tamtego regionu, może ktoś ją znalazł, może coś znajdę... Paulina trzymaj się - Layla się znajdzie - inaczej być nie może.

  • 2 weeks later...
Posted

Layla si ę odnalazła.
Ale zanim przejdę do relacji z naszego życia PO (i nie chodzi mi tu bynajmnniej o polityczne ugrupowanie) chciałabym zapisac by nie przepadły wraz z nieaktywnym wątkim relacje z poszukiwań. Może gdzieś komuś się przyda?
Chociaż moje działania nie przyniosły w zasadzie żadnego efektu - zadziałała dogomania.pl i czip.

28.09 godz.7:37
Wczoraj wieczorem około 20.30 stała się rzecz straszna.
W strugach ulewnego deszczu oddaliła się ze stajni w Lubosinku (miedzy Podrzewiem a Buszewem kilka km od Pniew) i nie wróciła moja Lalunia.
Miała na sobie czerwona obrożę malowaną - jak na zdjęciu:



Layla ma niecałe 6 lat, jest wysterylizowana i zaczipowana, jest też chora ma m.in. nużycę, gorączki shar-pei i estrogenowe nietrzymanie moczu... jest taka delikatna. Jak ona przetrzymała tę noc? Czy żyje? Czy mnie wpadła pod auto? Czy nie zaatakowały jej wiejskie psy... czy czy czy.
Szukałam jej do 4 w nocy. najgorsza ta całonocna ulewa. Padało tez cały dzień i nie da się moim autem wjechać na pola i do lasu.
Zaraz jadę znowu.
Proszę pomóżcie - może ktoś gdzieś natknie się na informacje o znalezieniu jej? Może jest w Pniewach schronisko? Może ktoś pomoże porozsyłać ogłoszenia o jej zaginięciu???
Mój telefon: 509 018 999
Proszę pomóżcie odnaleźć mojego pieseczka...


28.09 godz.7:56
Dodałam na razie na gumtree: http://poznan.gumtree.pl/c-ViewAd?Ad...0-1b18fffefa10
Proszę o pomoc również w ogłaszaniu

28.09 godz.20:20
Layli nadal nie ma.
Oto cozostałodzisiaj zrobione:
- porozwieszałam plakaty w Koszanowie, Buszewie, Koninie, Koninku, Lubosinie, powiadomieni sołtysi Koszanowa i Konina
- powiadomiony weterynarz, który dużo jeździ po terenie i plakat w jego gabinecie jest
- zawiadomiony Urząd Miasta i Straż Gminna (też ogłoszenia)
- zawiadomione nadleśnictwo (akurat miało być dzisiaj spotkanie leśniczych więc wszyscy na miejscu!) oraz szczególnie najbliższe leśnictwo w Mielnie
- objechani bliżsi i dalsi sąsiedzi z Lubosinka, Lubosiny i Koszanowa
- plakaty zostawione też w Spódzielni Rolniczej w Lubosinie - są jeszcze prace polowe, może coś zobaczą
- powiadomione przytulisko w Przyborówku koło Szamotuł (spora szansa że tam trafiają psy ale nikt się do niczego nie przyznaje wprost) oraz schronisko poznańskie...
- załatwione ogłoszenie na pniewy24.pl
Plus wiele godzin spędzonych na wołaniu i gwizdaniu na polach i w lesie, w tym z konia przez znajomych... bez skutku.
Ale jestem dobrej myśli. Layla musi się znaleźć.
Nie wiem jeszcze co i jak jutro bo mam już problem z urlopem.

Layla gdzie jesteś????????????

29.09 godz.17:19
Dzisiaj musiałam być w pracy ale to nie znaczy, że nic się nie działo.
Był dzień pod znakiem telefonów:
- do gmin Duszniki, Tarnowo Podgórne i Kaźmierz i rozmowy ze strażnikami z tychże
(dowiedziałam się np. że koło Buku znalezione zostały dwa bassety i rozmawiałam z tym co znalazł: stały na środku jezdni... może Lalka też tak i też ją ktoś zabrał?)
- rozmawiałam ze schroniskiem w Jędrzejewie i też tam zgłosiłam zaginięcie Lalki.
Teraz drukuję i jadę w tamten teren z dużymi, będziemy chodzić, wołać i kleić gdzie się da.

29.09 godz.22:26
Nadal ani śladu.
Ani jednego malutkiego... nikt nie widział. Jak kamień w wodę, jak kamfora.
Powiesiłam jeszcze ogłoszenia w Sękowie. Myślę, że będę działaś na terenie w promieniu 20km. Więc sporo na jutro.
Mam na razie zebrane telefony do wetów w Dusznikach i Kwilczu. Zna ktoś lecznice w innych miejscowościach na terenie?
Będę też wdzięczna za plakatowanie... podeślę plakacik na maila.
Poza tym chce podejść do listonosza i poprosić o powrzucanie plakatów do skrzynek - niestety są tak skonstruowane, że nie jestem w stanie nic z zewnątrz wcisnąć.
No i koło łowieckie... nadleśnictwo i leśniczy wiedza ale koło łowieckie to co innego, nie pomyślałam wcześniej.


Dzisiaj chodziliśmy długo po polach. Nic - tylko klucze gęsi (kaczek?).
Szkoda, że nie można widzieć z ich perspektywy...

Czy ktoś ma dostęp do gazet, tv?

30.09 godz.15:14
Niestety aukcje allegro zdjęli i Animalia miała kłopoty... bo to portal sprzedażowy.

Dzisiaj byłam u weterynarzy w Kwilczu i Dusznikach i rozmawiałam z Lwówkiem.
Poza tym rozwieszałam plakaty w wielu wiochach po drodze: jakubowo, Chełminko, Duszniki, Śliwno, Wymysłowo, Trzcianka, Głuponie, Kuślin i Grzebienisko.
Byłam w Urzędzie Gminy Kuślin i - fart znowu - miało być akurat zebranie sołtysów i pani obiecała skserować ogłoszenie i każdemu dać. Ustaliłam też że z tej gminy psy trafiają do schroniska pod Nowym Tomyślem w Glinnie. Tez tam dzwoniłam i zgłosiłam sprawę.
Powiesiłam też ogloszenie w centrum ogrodniczym Jucca w Tarnowie Podgórnym. I w Sieradzu Kościelnym.
W lesie byli dzisiaj moi rodzice ze swoimi psami.
I ciągle nic...

01.10 godz.5:41
http://zaginionepsy.pl/ i http://www.utracone.pl/ zamieściłam na obu portalach
wczoraj znajomi oplakatowali też przystanki i sklepy w miejscowościach na trasie Poznań-Podrzewie

01.10 godz.19:56
Dodałam watek na shar-pei world.

Dzisiaj odwiedziłam schronisko w Obornikach. Niestety było zamknięte bo pracuje do 14... rozmawiałam natomiast z weterynarzem który ma lecznicę przy samej bramie schronu i zostawiłam mu ogłoszenie, pytałam - mówił, że gdyby był taki pies to by raczej wiedział.
Podał namiary na strażnika z Obornik ale niestety nie odbiera
Potem byłam jeszcze u Wandy Jerzyk w Przyborówku i tez zostawiłam ogłoszenie.
I objechałam Otorowo (ogłoszenie dałam sołtysowi - obiecał wywiesić na tablicy ogłoszeń obok kościoła) i pojechalam w dół do Bytynia rozwieszając plakaty w Krzeszkowicach, Pólku i Piersku. Zaczepiałam też małe grupki wiejskich chłopaczków takich nastoletnich i dawałam male ogłoszenia mowiąc, że super nagroda za znalezienie. Może oni gdzieś Lalkę wypatrzą?
Do Jędrzejewa nie zdążyłam...


02.10 godz.6:41
Byłam w gminie Pniewy i Kuślin, telefoniczny kontakt miałam z Tarnowem Podgórnym, Kaźmierzem i Dusznikami, rozmawiałam tez ze strażnikami gminnymi w Pniewach którzy wyłapują psy na zlecenie gminy.

Wczoraj rozmawiałam z dziewczyna której TZ jest prezesem poznańskiego TOZu. Poradził przejść i sprawdzić rowy w okolicy dróg. Podobno to się dzieje często że ktoś kto potrącił zwierza wrzuca go do rowu.

02.10 godz.11:13
Sprawdziłam te najbliżej i nie ma.
A dzięki pomocy nieocenionej Weroniki dzisiaj powinno już sie pojawić ogłoszenie o zaginięciu Laluni w radiu Merkury.
Byłam dzisiaj w 2 CH - w M1 i w KingCrossie i zostawiłam ogłoszenia w sklepach zoo.

04.10 godz.6:18
Wczoraj kilkakrotnie patrolowałam sielankę. To straszne miejsce, jak można kupować tam jakiekolwiek zwierzaki?
Lalki nie było.
Jak jechałam do Lubosinka po drodze były plakaty.
Tak bardzo mi jej brakuje, ucisk w klatce piersiowej trwa. Dzisiaj mija tydzień... a najgorsza jest ta niepewność.

Link do galerii Layli.
Rozsyłajcie wszedzie...

http://www.facebook.com/album.php?ai...2&l=218d787178

Moim zdaniem opcje są dwie:
1/ Laluni stało się coś złego od razu jak uciekła (obce psy, lisy lub dziki, auto, dziura za wielka by wyjść, rów z wodą)
2/ ma ja ktoś kto nie chce jej zwrócić.
I od wczoraj bardzo poupadam na duchu. Wiara... wiem, słyszałam, czytałam historie o psach odnalezionych po miesiącach. Ale to Layla - wrażliwa jak mało kto, delikatna suczka...

Byłam dzisiaj jeszcze w klinice na Mieszka i zostawiłam ogłoszenie. Też nie widzieli póki co Laluni.

06.10 godz.19:47
Dzisiaj o 7 rano odebrałam telefon.
dzwonił Pan z miejscowości Głuponie twierdząc, ze ponad wszelką wątpliwość widział Lalunie 2 dni temu. Dzwoni teraz bo dopiero pojechał do sklepu i zobaczył ogłoszenie.
Mój TZ z moimi rodzicami pojechali tam od rana, pojeździli po okolicach, po gospodarstwach niestety bez efektu. Widzieli się z Panem i ten dalej utrzymywał ze to moja Lalunia. Szła chodnikiem w Głuponiach w stronę wiaduktu który nad autostradą prowadzi do Kuślina.
Prosto z pracy z Wolsztyna pojechalam w tamte okolice i już w Wąsowie w leśniczówce natrafiłam na kolejny ślad: pani leśniczy jest przekonana że wczoraj widziała Lalunie jak poboczem truchtała w stronę Kuślina.
Znalazłam jeszcze jedną osobę, ktora po namyśle widziała Lalunię dzisiaj rano przy cmentarzu w Kuślinie.
Poza tymi trzema sladami nie udało mi się znaleźć nic więcej. Nikt poza tym nie widzial: ani w stajniach, ani w gospodarstwach, ani przy platformie wiertniczej w Wąsowie. Objechałam nastepujące wioski: Dąbrowa, Dąbrowa Nowa, Jastrzębniki, Wąsowo, Róża. No i Kuślin.
Tam ogłoszenia są często w ilościach sporych.
Czekam na kolejne zgłoszenie, może ktoś ośmielony moimi zapewnieniami o łagodnej Layli i obietnicą nagrody ją złapie...
No chyba, ze to nie była Layla.
Na jutro szukam jak najwięcej ekip poszukiwawczych gotowych pojechać w tamte strony.
Ja będę jak tylko uwinę się z pracą. mam zaległości które niezwłocznie muszę nadrobić... i znów ruszam prosto w tamte rejony, kto mi pomoże szukać mojego pieska???????

08.10 godz.8:25
Przedwczoraj późnym wieczorem jeździli po tamtych okolicach moi znajomi ze stajni, a wczoraj 2 ekipy poszukiwawcze - Ala z moja mama i Margo objechali każdą dziure i każdą wioske w okolicy. Nie ma ani kawałka śladu po średnim czarnym psie w czerwonej obróżce.
To mogła być Layla ale wcale nie musiała. Może jakis psiak z okolicznego gospodarstwa poszedł na obchód terenu?
Pojawiło sie mnóstwo nowych ogłoszeń. Znów trzeba czekać...

10.10
Nic.
Był 1 telefon od Pani która słyszała że jeden Pan widział psa. Nie widziała kiedy widział. A widział w miejscach przez nas objeżdżonych...
Poza tym cisza.

11.10
Dziękuję.
Nadal nic. Nie ma dalszych telefonów - co robić? Nie mam więcej pomysłów... a czekanie bez działania jest straszne.

Staram się jak najwięcej robić, spotykać z ludźmi, zajmować koniem, nadrabiać GIGANTYCZNE zaległości w pracy związane z szukaniem Layli... wszystko byleby nie myśleć za dużo. Bo jak już mnie dopada myślenie to...
Kurde no, to moja mała klucha, charakterna i trudna, ale tylko ona potrafiła wąchać twarz o milimetry od twarzy robiąc przy tym zeza i nie dotknąć noskiem ani nie polizać. I na koniec tej obdukcji chrumknąć sobie.
I kręcić doopką tylko ona tak umiała.
I wycierać oczka i uszka w kolana.
I obwąchiwać wszystko co jej się podało z uwagą i powoli podczas dy reszta psów zapominała już że cos dostała i dopiero łaskawie wziąć.
Moja Lalucha-pierdzucha, purchawa ukochana. Grzybek jesienny.

I potem nagle telefon.
Właśnie ten jeden, jedyny.
Layla jest, żyje i ma się dobrze. Szok.

Jeszcze raz dziękuję wszystkim którzy pomagali - tak wiele osób pomogło mi realnie lub chociaż udzieliło wsparcia. Nie chcę wymieniac z nicków bo o kimś mogę zapomniec...

13.10 godz.19:31
Znalazła się.
Jednak cuda sie zdarzają...
Od tygodnia była bezpieczna u Pani w Zbąszyniu. Wykarmiona, miała ciepło, spała na kanapie. Łapka w leczeniu - napuchnięta mocno opuszka cała.
Pani ją z bólem serca oddała jak udowodniłam że to mój pies...
Bo Pani u weterynarza sczytała nr czipa ale nie szukała mnie będąc przekonana, ze ją wyrzuciłam... dopiero znajoma tej Pani podczytująca dogomanię trafiła na ten wątek - podążając sladami GoniP!!!!! - i dopiero zawarte tu informacje przekonały ja do kontaktu ze mną. Boże, jakie szczęście.
Dziękuję dogomanio. Dziękuje wszystkim za pomoc, wsparcie.

Laluniu, słoneczko, witaj w domu!

Posted

Powoli wracamy do normalności.
Z łapka jest coraz lepiej, ciałka też przybywa.
Powoli tez Lalunia zaczyna się zachowywać jak Lalunia - początkowo była dość smutna i wycofana.
Od wczoraj jeździ z nami do stajni - nie spuszczana z długiej linki trochę jest obrażona, ale niestety nie ma innej możliwości. Nie umiała korzystać ze swobody...

Szybciutko też nakreślę co działo się z Monią przez te prawie 3 tygodnie.
1 tydzień miała wolne z przyczyn wiadomych.
Drugiego tygodnia wróciłam do jazd i Monisia pokazała cóż znaczy młody angloarab po tygodniu przerwy (mimo codziennego przebywania na pastwisku przez 12h...). Nie powiem było ciężko.
Udało się przezwyciężyć.
W międzyczasie był Hubertus w naszej Krzywej Stajni na którym obie zaprezentowałyśmy się w wersji odświętnej:



W tym tygodniu odbywały się jazdy już po ciemku. Tylko przy świetle latarni halogenowej znad wejścia do stodoły - i o dziwo w takich warunkach Monia spisuje sie o niebo lepiej. Nie kombinuje, jest bardziej skupiona. Ponoć to dobrze, to znaczy że mi ufa i szuka oparcia :)
Ja tylko bym chciała żeby za dnia tez taka była...
A w tę sobotę "nadejszla wiekopomna chwila" i odbyły się pierwsze zagalopowania. Oba (na prawo i na lewo) wyszły pięknie - że zacytuję trenera "piękny pierwszy galop" :D
To na razie kilka foule. Zagalopowanie za zakręcie, jedna prosta i przy następnym narożniku powrót do kłusa. Ale jakiś krok do przodu :)

Co ciekawe Monis jakby odkryła, ze można galopować z jeźdźcem na plecach gdyż dzisiaj ewidentnie całą dzisiejszą jazdę czekała na kolejne galopy wrzucając czasem kilka foule w ćwiczeniach kłusa.
mamy nad czym pracować :)

  • 2 weeks later...
Posted

10 dni nie pisałam??
I jak tu przypomniec sobie co się w Monią i resztą działo...
To powiem tak - działo się :)
Monia robi postępy powoli ale zawsze, są dni gdy jest spokojna (jak dzisiaj) i dni gdy jest podminowana. Dzisiejsza jazda cieszy mnie tym bardziej, ze miałyśmy 2 dni przerwy. A Monia pięknie rozluźniła się w stępie, łądnie zagalopowała i jeszcze ładniej przeszła do kłusa z galopu.
Zaczynam też czuc więź między nami - nie tylko z mojej strony ale też i ze strony Moni.
No ale już niedługo będziemy świętowac pół roku razem... ależ ten czas leci.

Co do czipsów... wczoraj byliśmy w psim parku koło Rusałki. I... było wspaniale. Zapomniałam już przez ten ostatni rok pod znakiem konia jak bardzo lubiłam psie spacery, pogaduchy i widok fajnie spędzających czas szczęśliwych i zadbanych psów.
Byli labka, boksio, haska i ONek. I... luz, wszyscy się dogadali, Mrok wytłumaczył że rządzi, Lalka że ma plecy wielkie więc też rządzi i nawet Abi się rządziła :loveu:
Ale te rządy przebiegały miło i bezkrwawo ;-)

No a kotek srotek Teodorotek założył hodowlę.
I hoduje.
Nie tyle chowa co hoduje właśnie bo rozmnaża.
Świeżb...
No i walczymy teraz z kotkiem srotkiem i jego świeżbem. Skąd gdzie i jak? No - z podwórka pewnie od podwórkowego kota. Niestety nie zorientowałam się szybko bo dłuższy czas wydowało mi się, ze Teoś jest po prostu poraniony. Ale gdy rany się nie goiły a wrecz przeciwnie, zaskoczyłam że coś jest nie teges. Ech, całe życie się człek uczy.

Posted

snuszkak napisał(a):
Paulina nie dam rady dziś z Tobą jechać do konia :(
Napisz może gdzie pracujesz to postaram się w tygodniu Ci książkę podrzucić

spoko - co się odwlecze to nie uciecze!
a gdzie pracuję... cóż mój teren to Nowy Tomyśl, Wolsztyn, Grodzisk Wlkp., Kościan, Śrem, Gostyń i Leszno... ;-) i wszystko co pomiędzy :>

Posted

KaRa_ napisał(a):
Uważaj na tą babke bo dziś na pudelku czytałam o jej nowym pupilku czyli małej małpce w rózowym kostiumie ;)

strach się bać! :nerwy:
ale jak da radę wbić Mroka w kostium...

Posted

Po ostatniej wtorkowej jeździe miałyśmy kolejne 2 dni przerwy - takie życie.
Ale piątek sobota no i niedziela udały się znakomicie.
(człowiek nie czuje kiedy rymuje ;-) )
Piątek - jazda odbywała się po ciemku w towarzystwie Adiutanta. Byłam bardzo dumna z Mony - była wyjątkowo rozluźniona i reagowała na bardzo subtelne pomoce np. zatrzymywała się od samego dosiadu! niestety nie bardzo wychodziły nam zagalopowania - dopiero przy kolejnych próbach się udawało.
Sobotnia jazda odbyła się już za dnia dość wczesnym rankiem bo o 9 ;-) więc było sporo czynników rozpraszających np. ptaszek czy szeleszczące na wietrze listeczki. Więc i rozluźnienia mniej i tempo większe ale porównując z ostatnimi jazdami za jasnego - widzę duży postęp. No i zagalopowania były piękne. Sam galop to na razie wielkie pole do działania - Monia się usztywnia bardzo, wygina i... pędzi. Wielka pardubicka nasza :)
A wczoraj był trening po okiem trenera. Ćwiczyliśmy więc dalej wszystkie wolty, zatrzymania, zwroty (by wyczulić i nauczyć przesuwającego działania łydki) no i zagalopowania. Tym razem zagalopowań było więcej - po 2 na każdą stronę - i były wyjątkowo dynamiczne... od 0 do 100 w 3 sekundy ;-)
To co jawi się największym problemem to w chwili obecnej... wsiadanie. Monia zaczęła się kręcić i chodzić jak tylko podnoszę nogę do strzemienia. nie wiem skąd ten problem się wziął i smutno mi gdy przypomnę sobie lipiec i sierpień kiedy to stała jak wmurowana przy wsiadaniu. Ale nic - odrobimy.

Czipsy oczywiście dotrzymywali mi towarzystwa w stajni. lalunia na lince długiej uwiązana duzi chodzący luzem. A wygląda to tak, że Abi po chwili obserwacji naszych - Moni i moich - poczynań bardzo się męczy i idzie położyć się przed wejściem do stajni a Mrok nas cały czas pilnuje i gdy Monia tupnie bo się czegoś przestraszy to podbiega i ją strofuje swoim basem że tak przecież nie można... no a Lalunia cały czas pyskuje, żeby ją spuścić... cyrk.
W Stajni naszej za to są 2 nowe mieszkanki. Jedna jest biało-ruda i ma na imię Różyczka a druga jest biało-czarna i ma na imię Łatka. Mają jakieś 8 tygodni i są bardzo puchatymi kuleczkami. Cudownymi kuleczkami kundelkami. Zapoznały już wszystkie ciocie i wujków i po początkowym momencie paniki już się pchają żeby się przywitać. nawet Lalunia zachowała się w stosunku do nich znośnie - jestem z niej dumna bo ona nie miała nigdy taryfy ulgowej dla szczeniaczków. No to teraz ma.
Zdjęć na razie nie mam nowych... mam nadzieję poprawić się za niedługo ;-)

Posted

Sesja się odbyła.
W prawdziwym studiu fotograficznym.
[quote name='KaRa_'] o jej nowym pupilku czyli małej małpce w rózowym kostiumie ;)[/QUOTE]
Małpka była obecna i pozowała też. Ma na imię Angie. I jest mikro-mała.

Czipsy sprawili sie wzorowo.
Najpierw przyglądali się przygotowaniom gwiazdy do sesji, potem niestety zauważyli małpkę. Abi powiedziałabym że zareagowała zdziwieniem połączonym z przerażeniem, Lalunia całkowicie olała sprawę (:o) a Mrok się podekscytował do granic... aż telepawki dostał. Koniecznie chciał Angie obejrzeć z bliska i oblizać :roll:
Małpka po jakimś czasie przyzwyczaiła się do czipsów i mrok do małpki i dalej jakoś poszło.
Dzielnie pozowali w różnych konfiguracjach i tylko czasami rozłazili się z planu :lol:
Doświadczenie było niesamowite. Myślę, że dla wszystkich. Mam nadzieję że kalendarz ładnie wypali i wspomoże Animalię!

Posted

No to czipsy gwiazdy są :multi::multi::multi: Pańcia, bądź dumna :razz:
Chętnie kupię ten kalendarz :lol:
Paula, a w ogóle to dawaj jakieś zdjęcia, bo się Lalki - uciekinierki doczekać już nie mogę :multi:
A w ogóle to wspaniały zbiór fotek w Twojej galerii, napatrzeć się nie można. Cudny zwierzyniec, piękno Moni zapiera dech :loveu: Doczekać się nie mogę aż poznam tą bandę w realu :loveu:

ps. To ja, Weronika jakby co ;)

Posted

łoo chciałabym
Mroka zobaczyć oko w oko z taką małą małpką!
Ciekawe czy i mnie będzie kiedyś zobaczyć jak taka sesja wygląda, nie mogę doczekać się kalendarza i zobaczyć tam Twoje stwory :multi:

no i musimy się spotkać żebym Ci ta książkę przekazała, tylko nie wiem jak :oops:

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...