PaulinaT Posted June 3, 2010 Author Posted June 3, 2010 Habibi napisał(a):a kogo Mrok tak niuch? Kresik - maskotka stajenna, ulubieniec córki właścicieli (córcia lat cztery szkoli go mówiąc mu "stój ty łosiu" :lol:). Jest chyba najładniejszym kucykiem jakiego widziałam! Ale początkowo nie miał szczęścia - jest konikiem odebranym poprzednim właścicielom którzy byli na najkrótszej drodze do wysłania go na tamten świat... pozostało mu z tego czasu trochę kłopotów zdrowotnych ale teraz ma dobre i szczęśliwe życie. A jak sobie radzi z dużymi końmi! :) Mrok jak widać nie był pewien czy to pies czy koń czy co ;-) Quote
KaRa_ Posted June 3, 2010 Posted June 3, 2010 Zazdroszczę konia! Przepiękna jest! Zazdroszczę możliwości konnych wycieczek z psami! Quote
PaulinaT Posted June 3, 2010 Author Posted June 3, 2010 Dzięki :) Z tymi konnymi wycieczkami to nie do końca tak. Na czas jazdy psiaki zamykam w boksie - sa nieuważni i jest zbyt duże ryzyko że przez swoje gapiostwo podejdą pod konia i zrobią sobie krzywdę. Poza tym nie są jedynymi psami w stajni i jako, że nie z wszystkimi jest przyjaźń czasem musimy robić zmiany kto chodzi a kto jest zamknięty. No i moje psiaki nie są na tyle szybkie żeby dotrzymać kroku koniom... Ale ich życie tak czy siak zyskało sporo kolorów i ciekawych przeżyć odkąd są do-konne :) Quote
Habibi Posted June 3, 2010 Posted June 3, 2010 Super grzywke ma Kresik, ja mam pobobna, ale nie taka gesta ;) Quote
PaulinaT Posted June 6, 2010 Author Posted June 6, 2010 Niedziela stajenna. Konia robi postępy - a psy z nami :) Mamy ogon. I z Abisią w tle. Quote
PaulinaT Posted June 15, 2010 Author Posted June 15, 2010 Czas na krótka relację :) Po pierwsze - koteczki. Teodorek przeszedł w nocny tryb życia - całe noce spędza na podwórku a cale dnie przesypia w kartoniku po butach (którego nie mam sumienia mu zabrać chociaż średnio pasuje stylistycznie na kanapie ;-) ) i odsypia trudy. Ostatnio przyniósł nam prezent i ułożył go starannie obok łóżka. Małego ptaszka :( Taki los, gdy koty mogą wychodzić, zawsze mogą coś złapać. Dużo skuteczniejszym łowczym jest z kolei Halo - który szczęśliwiec prowadzi tryb dzienno-nocny i cały czas bryka po ogródku u mamy. nie ma obcych więc nie musi się w dzień kryć w domu i w związku z tym łapie znacznie więcej zwierzątek... :shake: Haluś ma się świetnie, nie choruje tfutfu i jest przepięknym mruczkiem pieszczochem. Czipsy czepią z życia pełna piersią i paszczą. Codziennie (no prawie) jeździmy do stajni, gdzie cieszą sie niczym nieograniczoną swobodą gdy jesteśmy we dwoje z TZtem lub gdy nie ma stada alternatywnego pół-ogarowego. W przeciwnym wypadku ograniczenia trwają jakieś 1,5h gdy jestem bezpośrednio zaangażowana w Monę :) Co do Laluni i drenów wszystko się ładnie zagoiło jednak niestety wyskoczyło coś nowego - estrogenowe (posterylizacyjne) nietrzymanie moczu. Na szczęście podane leki zadziałały natychmiast - i za jakiś czas spróbujemy je stopniowo odstawić aby sprawdzić czy to na stałe czy przejściowo w wyniku antybiotykoterapii wyskoczyło. Poza tym wszyscy zdrowi, cali, weseli i szczęśliwi :) No a konia Monia robi postępy. Wczoraj była już zupełnie spokojnym miłym w obsłudze koniem! Co prawda sa wzloty i upadki i jesteśmy dopiero na początku drogi ale cieszę się z każdego kroku naprzód. Na razie jesteśmy na etapie lonży w ogłowiu i z siodłem na plecach, dzisiaj najpewniej dojdą strzemiona. Za kilka dni pierwsze próby wsiadania... trochę sie stresuję proszę więc o kciuki. :) I tak sobie moje stadku funkcjonuje a ja z nim :) A oto moja stajenna loża szyderców: podczas gdy Pańcia próbuje dojść do porozumienia z kobyłem :) No i mały mój pomocnik na lonżowniku... co nabroił to jego. ;-) Quote
PaulinaT Posted July 30, 2010 Author Posted July 30, 2010 Faktycznie wyjaśniała :) Patrząc na te zdjęcia sprzed półtora miesiąca dopiero widzę to, co zauwazają nasi goście którzy widzą Monisię z przerwami a nie jak ja codziennie. No to nadszedł czas na aktualizację. Monisia zaserwowała sobie blisko miesięczną przerwę w pracy - pewnego pięknego dnia uciekła mi z myjki i pobiegła na pastwisko. Nie zauważyła jednak że brama jest zamknięta no i wpadła w nią w pełnym galopie... Doszło do - na szczęście tylko! - pęknięcia skóry na przedniej nodze i skończyło się szyciem. Na czas obecności szwów w nodze zawiesiłam treningi i nasze spotkania polegały na zabiegach pielęgnacyjnych i krótkich spacerach w ręku. I sporo to dało - gdyż Monia przywiązała się do mnie (a ja do niej) i zaczęła spokojnie znosić wszelkie manipulacje, łącznie z psikaniem sprayem na owady :) A gdy wróciłyśmy do pracy - to jakbym z innym koniem pracowała. Chętnym i uważnym. Powrót odbył sie stopniowo - pierwszy dzień lonża w samym oglowiu, drugi - z siodłem i stopniowo zwiększałam obciążenie aż do 4 nawrotów kłusa po 5minut oczywiście przed i po lonże ok.10-15 minut stępa w ręku, potem opusciłam strzemiona no i tu pojawił sie problem. Długo czasu zajęło aż Monia zaakceptowała fakt wiszących strzemion ktore przy gwałtowniejszych ruchach obijają sie o boki... no ale ten etap jest konieczny, nigdy nie wiadomo co sie stanie (upadek, wypadnięcie strzemienia) i koniś nie może z tego powodu spanikować. Półtora tygodnia temu było pierwsze wsiadanie. Oczywiście z pomocą osób trzecich. Najpierw przewiesiłam się przez siodło - spokój. No to wsiadłam - spokój. Dwa kółka stępa w ręku (byłyśmy prowadzone :) ) - spokój spokój i jeszcze raz spokój. :D Stopniowo więc z dnia na dzień wydłużałam samodzielny już stęp na lonżowniku. Po tygodniu nie było osób trzecich do pomocy i udało mi się wsiąść samodzielnie po strzemieniu - Monia stała jak zaczarowana :) No a od 3 dni ćwiczymy już jazdę na dużym maneżu i wprowadzone zostały kłusy. Jestem zachwycona tym, jak spokojnie cały proces przebiega - nie ma ani chwili buntu, ani chwili nie chcenia ze strony Mony. Czasami drobne zdziwienie ale cóż się dziwić, dla niej to same nowe rzeczy. A w przyszłym tygodniu najprawdopodobniej pojedziemy w pierwszy teren! :D Quote
KaRa_ Posted July 30, 2010 Posted July 30, 2010 Dobrze,że skończyło się tylko pęknięciem skóry i szyciem. Na prawdę fajnie się czyta Twoje opowiadania o życiu z Moną ;) Z ciekawości gdzie stajnia mieści się?bo ładne widoczki na zdjęciach ;) Quote
Habibi Posted July 30, 2010 Posted July 30, 2010 no pięknie Paula! skad masz cala wiedze o koniach, jak z nimi zaczynac itp. jak czytam twoje wpisy to za glowe sie lapie ze to takie trudne! Quote
PaulinaT Posted July 30, 2010 Author Posted July 30, 2010 [quote name='KaRa_']Dobrze,że skończyło się tylko pęknięciem skóry i szyciem. To prawda. Wole nie myśleć, co by było gdyby stawem uderzyła... A tak już prawie śladu nie ma, ładnie się zagoiła mimo, że w pewnym momencie część szwów puściła. [quote name='KaRa_']Na prawdę fajnie się czyta Twoje opowiadania o życiu z Moną ;) Muszę więcej pisać :) Wiele anegdot ucieka w niepamięć, a to naprawdę cudowne chwile gdy uczymy się siebie i pracujemy nad wzajemnym szacunkiem i zaufaniem. Ostatnio odwiedziła nad dziewczyna, która ma swojego konika w stajni gdzie Mona sie urodziła więc zna ja od źrebaka. I miód na moje serce - nie mogła się nadziwić jak sie Misia-Konisia uspokoiła i jaka jest grzeczna. No tak i zapomniałam dodać - cały czas wykorzystuję w pracy z Monią kliker. Cudowne urządzenie :) [quote name='KaRa_']Z ciekawości gdzie stajnia mieści się?bo ładne widoczki na zdjęciach ;) W Lubosinku. Dość daleko od Poznania... ale warto. Konie są codziennie ~12h na pastwiskach (teraz przez suszę dość mocno nadszarpniętych ale zawsze) i chodzą tam całym 12konnym stadem więc jest i ruch, i socjalizacja, i kontakty społeczne, i dobra zielona trawka. Nie wszędzie są takie warunki... niestety. Oto link do strony: Krzywa Stajnia Quote
PaulinaT Posted July 30, 2010 Author Posted July 30, 2010 Habibi napisał(a):skad masz cala wiedze o koniach, jak z nimi zaczynac itp. jak czytam twoje wpisy to za glowe sie lapie ze to takie trudne! Moja wiedza nie jest za duża - ale słucham się mądrzejszych :) Mam na miejscu znajomego który jest doświadczonym jeźdźcem z wielkim stażem i który teraz jest na etapie zajeżdżania swojego najmłodszego wierzchowca - a że Adaś jest w wieku Mony i zaczął pracę jesienią ubiegłego roku więc wyprzedzają nas panowie o pół roku pracy :) Mam się na kim wzorować :) Co tydzień Kuba mówi mi, co mam robić przez następne dni i uczestniczy w prawie wszystkich przełomowych momentach jak pierwsze wsiadanie czy pierwszy kłus. Bez niego nie podjęłabym się tego zadania - i nie kupiłabym Mony... tylko starszego doświadczonego konia. Cieszę się, że jest jak jest. Bo dzięki temu mam najcudniejszego konia, bardzo wiele się uczę, zwiększa się wiara w moje możliwości i umiejętności no i satysfakcja jest przeogromna. A czipsy oczywiście zawsze ze mną do stajni jadą i dzielnie mi asystują :) Quote
KaRa_ Posted July 30, 2010 Posted July 30, 2010 Faktycznie dość daleko ;) ale widoki piękne i pewnie spokój,że hoho;) Czasem mam ochotę przejechać się do jakiś stadniny i wsiąść na siodło ale ja mam cykora,że hoho :lol: Quote
Okamia Posted July 30, 2010 Posted July 30, 2010 Czipsy pewnie zadowolone z wypraw do stajni :) Ja niestety obawiam się koni ;) ale podziwiam Cię za zaangażowanie. I te opowiastki :) Quote
PaulinaT Posted July 30, 2010 Author Posted July 30, 2010 Okamia napisał(a):Ja niestety obawiam się koni ;) To zupełnie naturalne! W końcu koń to duże zwierzę - a jeszcze gdy nie zna się mowy jego ciała to tym bardziej. Ale zdecydowanie można się do koni przyzwyczaić i ich nauczyć. A naprawdę warto. Konie to - mimo swojej postury - wrażliwe i delikatne zwierzęta. Owszem trafiają się również agresywne osobniki ale to z reguły wina człowieka. Jak zawsze. Mogą być groźne gdyż są płochliwe - jako potencjalne ofiary drapieżników zawsze najpierw chcą uciekać a dopiero potem myślą. Taka ich natura. Ale można je do wielu rzeczy przyzwyczaić i np. Mona kompletnie nie zwraca uwagi na psy :p przynajmniej na te które są w stajni od początku (czyli czipsy, ogary Susły i Pierniki oraz 2 stajenne ONki i Krecik kundelek razem 11 (!!!) psów) bo gdy raz przyjechała moja koleżanka ze swoim sweterem Frodo to się Mona dziwowała co to jest ten pies i się płoszyła. A taki spłoszony koń może nadepnąć, popchnąć lub kopnąć całkiem przypadkowo. Mi Mona na razie raz obiła mostek gdy spłoszyła się wody z węża i wciągnęła na koniowiąz (teraz z węża mogą ją cała umyć - już się przyzwyczaiła) i raz nadepnęła na palec więc straty w sumie niewielkie jak na młodego, płochliwego konia o dużym temperamencie. Czipsy uwielbiają te wyjazdy. Z kilku powodów, jednym z nich jest nieograniczona swoboda a drugim... końskie kupy. A pańcia nie jest w stanie upilnować żeby nie bylo konsumpcji. Więc odchodzi ona na wielka skale urozmaicając BARF w nadtrawiony błonnik. I faunę i florę. Uech! Innym smakołykiem - całkowicie już dla mnie niezrozumiałym - są kopyta. Tak tak - po wizycie kowala który ścina nadmiar narośniętego kopyta i pozostaje spoto ścinków. I psy to uwielbiają... :niewiem: Po powrocie ze stajni Pańciu nie chce ich całować... zupełnie nie wiem dlaczego :) A teraz patrzę na Twój podpis, że masz Pniewy... to już zupełnie po sąsiedzku z naszą Krzywą Stajnią. Może się skusisz strachy przełamać? ;-) Quote
Okamia Posted July 30, 2010 Posted July 30, 2010 Skąd ja znam tą miłość do końskich kup... :evil_lol: Ostatnio po końskiej imprezie w parku u nas młoda cały czas chciała je szamać :roll::evil_lol: W sumie to całkiem bliziutko. Nie wiedziałam że mamy aż 2 stajnie w okolicy(a może więcej?). Już od jakiegoś czasu zastanawiam się czy do jakiejś stajni się nie przejechać by spróbować uleczyć się z obaw... Tylko jakoś okazji specjalnej nie mam ;) Bo u nas koniarze to w większości starsi panowie:lol: Quote
PaulinaT Posted July 30, 2010 Author Posted July 30, 2010 A to się często nie zdarza. Większość w stajni zawsze stanowią dziewczeta-nastolatki... ;-) U nas za to sami spokojni, zrównoważeni i dojrzali ludzie :p Zapraszam. I kilka fot z... wtorku. Abi na koniczynowej łące: I lala na tejże: Mona idzie się przywitać: A tu w towarzystwie koleżanki Polany: Quote
zmora0 Posted July 30, 2010 Posted July 30, 2010 Chciałabym z Borą w tereny jeździć, ale ona taka, że jak się koń płoszy, to pogoni. Quote
PaulinaT Posted July 30, 2010 Author Posted July 30, 2010 KaRa_ napisał(a):Ale tam cuuudnie :loveu: Jest... aż się wracać nie chce. Dzisiaj Misia-Monisia nabawiła sie nowej rany bojowej - nieszczęśliwie nabyła ja o milimetry od tej poprzedniej, szytej. Najprawdopodobniej naraziła się któremuś ze starszych koni i została skarcona... no a wniosek poboczny z tego taki, że chyba nie lubi tej nogi. Dzisiaj był też mały zonk na jeździe gdyż Szefowa Kasia zaczęła sprowadzać część koni gdy byłyśmy jeszcze na maneżu. No i się moja ślicznotka zdenerwowała... tak że nawet galop nieregulaminowy był. No ale jak zobaczyła (Szefowa Kasia), że mamy problemy wpuściła nam starszą spokojną Donię i już dalsza praca przebiegała bez zgrzytów. Powoli - a to dopiero 3 jazda na maneżu i to po lonżowniku więc trwa jakieś 10min - Monia zaczyna skręcać bez wielkich oporów i reagować na pomoce tzn. przechodzić ze stępa do kłusa i z kłusa do stępa od delikatnej łydki i wodzy. A na jutro umówiłyśmy się z Szefowa Kasią na wspólną jazdę i na ostatni stęp pojedziemy na ścierniska :) Już się doczekać nie mogę! Quote
PaulinaT Posted July 30, 2010 Author Posted July 30, 2010 netheter napisał(a):Chciałabym z Borą w tereny jeździć, ale ona taka, że jak się koń płoszy, to pogoni. A Lalka dostaje głupawki ;-) Mrok się denerwuje jak wsiadam. Więc dzisiaj musiał być uwiązany a często na czas jazdy zostawiam je zamknięte w boksie. W teren nie będę ich zabierać - one są za wolne dla konika :) Ale czas przygotowań do jazdy i zabiegów po jeździe spokojnie sobie po całym terenie biegają. I podczas pracy na lonży też się nauczyli nie wchodzić. No i w trakcie pogaduch notorycznie uprawianych :) Więc się zbiera sporo. Quote
PaulinaT Posted July 31, 2010 Author Posted July 31, 2010 Ale dzisiaj było pięknie! najpierw krótka lonża ( z której jutro chyba zupełnie zrezugnuję) potem ok.15-20 minut na maneżu i w tym czasie 3 ok. 2minutowe kłusy i następnie 20sto minutowy stęp przez okoliczne ścierniska - czyli pierwszy wyjazd poza teren w nieogrodzona przestrzeń! Oczywiście wszystko z Kasią i Basznią. A Mona sprawiła się niezwykle dzielnie :) Quote
snuszak Posted July 31, 2010 Posted July 31, 2010 o dawno mnie nie było a tu takie postępy! cóż cięzka praca popłaca :) może jakieś fotki wybiegowe Mony? no i Mroka bym chętnie zobaczyła bo jakoś go tu tak mało a gdyby ktoś ze znajomych potrzebował petsittera albo przetrzymanie zwierza w czasie wakacji zapraszam do mnie Quote
Okamia Posted July 31, 2010 Posted July 31, 2010 Codziennie tam jesteście? Bo jeżeli jest taka możliwość to w przyszłym tygodniu chętnie podjechała bym na konne odczulanie :D A właśnie fotki by się też przydały :D Quote
PaulinaT Posted July 31, 2010 Author Posted July 31, 2010 snuszkak napisał(a): może jakieś fotki wybiegowe Mony? no i Mroka bym chętnie zobaczyła bo jakoś go tu tak mało Z wybiegu? Jutro jadę z TZtem więc będę miała trochę fotek z jazdy :) Mrok się ostatnio nie załapał bo siedział z pupą pod moimi nogami i nie miałam jak zrobić mu ładnego zdjęcia... snuszkak napisał(a): a gdyby ktoś ze znajomych potrzebował petsittera albo przetrzymanie zwierza w czasie wakacji zapraszam do mnie O! Super - jak co to polecę bez wątpienia! Okamia napisał(a):Codziennie tam jesteście? Bo jeżeli jest taka możliwość to w przyszłym tygodniu chętnie podjechała bym na konne odczulanie :D Prawie codziennie ;) tak z 5x w tygodniu. Ale teraz mam 2 tygodnie urlopu więc... :) Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.