Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Abisia dzisiaj wypoczywa, śpi i liże się po łapach, bardzo dokładnie opatrzyła sobie ślady po wenflonie, który to usunęł jeszcze jak była w lecznicy :cool3:
Brzuszek jej nie interesuje więc kołnierz zdjęłam.
Apetyt na gotowane ma a na dworze nawet podbiegła.
Jest już - w 2 dni po operacji - zupełnie normalna, jak na Abisię - normalnie nieaktywna :cool1:
Jutro jeszcze tylko kontrola i luuuuz.

[quote name='Alfa i Zuzia']
jeśli chodzi o przeciwbólowe to wet mi tłumaczyła, że lepiej jeśli zwierzę odczuwa ból po zabiegu, bo wtedy nie rusza szwów, instyntkownie trzyma mordulec z daleka od bolącego miejsca i jest większa szansa że nie zrobi sobie krzywdy.
Jak miałam do czynienia z problemami ortopedycznymi było podobnie - nie dawać przeciwbólowych bo wtedy pies/kot będzie aktywny i będzie obciążał łapę i dopiero sobie bigosu może narobić.

Teoś już w 5 dni po operacji nie dostawał przeciwbólowego niczego. Właśnie po to żeby się oszczędzał.
Czy cierpiał? Nie widać było po nim. Łaził, pił, jadł, załatwiał się - więc chyba nie najgorzej.
Ale dzisiaj jak go wymacałam dokładnie to chyba schudł przez to wszystko trochę.
No i łysa noga a zimno się zrobiło i się trzęsie wieczorami biedaczek :-( a ogrzewanie jeszcze nie włączone...

[quote name='___karolina___']Śrubowanie :smhair2:
No śrubowanie - bo jak inaczej sztuczne wiązadła umocować jak nie na śruby, właśnie to miał Teodorek mój malutki...

[quote name='Habibi']Ronin w ramach protestu kołnierzowego szczał w pokoju...
Też niezły ananas :p

swan - u nas też już pełen porządek kastracyjny :multi:
Nareszcie.
No z wyjątkiem Szariczka - ale on się nie nadaje już na operacje, za duży staruszek.

  • Replies 1.8k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

hehe Zuta po sterylizacji jeszcze się dobrze nie obudziła a już wyjęła koreczek z wenflonu, potem głowa jej opadła i zasnęła znów.. ale do domu poszła o własnych siłach, a dwa dni później brykała.
Zadziwiające jak zwierzęta szybko dochodzą do siebie po zabiegach.
Jeden pies po operacji ortopedycznej (usuwanie odłamków kości) też dostawał środki p.bólowe przez kilka dni.
kotka ze złamaną miednicą też. tylko że ona cierpiała strasznie:( ale po 3 tygodniach już skakała.

Fajnie że Abi już ok, teraz tylko Teo sie zrośnie i już będzie lux :p
niezły masz szpital w domu.

Posted

Kotu zimno.
Kot na 3 łapkach kica.
Ale humorek ma i na klatkę schodową próbuje brykać :cool3:
Po troszku momentami staje na tej nóżce.
Trudno mi jednak wyrokować co tam się w środku dzieje :niewiem:
Widać tylko, że z zewnątrz rana pozarastała ładnie.

Posted

Szpital po paru feriach ma się dobrze :p

Abi już normalnie spaceruje i jest normalnie nieaktywna ;-)
Nawet olałam kołnierz i chodzi sobie bez.

Natomiast kocio z animuszem próbował dzisiaj prysnąć przez lufcik w oknie w kuchni :ylsuper:
Więc domniemywam, że nawet jeśli mu noga dokucza to umiarkowanie.
Ciągle kica ale czasem delikatnie się podpiera. Kontrola u pana co operował dopiero za jakieś 1.5 tygodnia.

Posted

Dzisiaj byliśmy na spacerku nowym kolegą.
Kolega ten ma na imię Kajzer, ma 6 miesięcy i jest bordosiem :p
Psem mojego kuzyna - tego od sklepu ;-)

Kilka fotek - wreszcie, bo strasznie przegadany ten foto-blog :roll:








Posted

zdaje się, że po zabawach z Abi bordoś musi poprawiać skórę twarzy, żeby oczy wypadały akurat w tych odpowiednich otworach :evil_lol::evil_lol::evil_lol:

Posted

swan napisał(a):
zdaje się, że po zabawach z Abi bordoś musi poprawiać skórę twarzy, żeby oczy wypadały akurat w tych odpowiednich otworach :evil_lol::evil_lol::evil_lol:

coś w tym jest :evil_lol:
na jednym ze zdjęć takiego strita strzelił :siara:

Marta i Wika napisał(a):
A jak Lalka na młodego?

Lalunia?
Lalunia to :saint1:
a także :lilangel:
A tak szczerze - najpierw chwile darła ryja, potem obwąchała natarczywie, potem olała.
Ale młody się zaczepiał :diabloti:
To mu od czasu do czasu pokazała, ze jednak mimo że mniejsza to jest ważniejsza :oops: Ale gdy się nakręcała to ją odwoływałam i było ok.

Generalnie młody sobie fajnie radził i z Abi i z Lalką.

Posted

PaulinaT napisał(a):
A tego patyczka, co go Lalunia żre na zdjęciach, to potem pracowicie wyrzygała w pokoju 8)


Taaak :evil_lol:
Czarek ostatnio wyrzygał... dużą ilość czegoś brązowego, śmierdzącego gnojem, z dość długimi kawałkami słomy. Gdzie? Kiedy? :shake:
A Abisia ma nową obróżkę, czy ja opóźniona jestem? :oops:

Posted

___karolina___ napisał(a):
Mój Magik byłby już pos_any :placz:
My nigdy nie pójdziemy ze stworami razem na spacer :shake:

matko-sałatko to są zabawy MOLOSKÓW!
z nie-moloskami nie ma takich zabaw... też dlatego że Pańcianie pozwala wredna :siara:
powinnaś widzieć minę młodego jak chciał Abisi pociągnąć z bara i...się odbił :lol: a przyzwyczajony był do tego, że po pocięgnięciu z bara to pociągnięty pies się odbijał :cool3:

Marta i Wika napisał(a):
Taaak :evil_lol:
Czarek ostatnio wyrzygał... dużą ilość czegoś brązowego, śmierdzącego gnojem, z dość długimi kawałkami słomy. Gdzie? Kiedy? :shake:

taaaa... znamy i to :p
Znamy też odnaleziony w tymtam z żołądka przybyłym czymś trochę bagna :p
A miałas do czynieni z qpą z piasku? :cool3:

Marta i Wika napisał(a):
A Abisia ma nową obróżkę, czy ja opóźniona jestem? :oops:

Nowa :multi:
Nowiutka :multi:
W nagrodę za dzielność po-sterylkową :siara: każdy powód jest dobry :siara:
... i Lalunia dla towarzystwa też dostała, ale fotki jeszcze nie mam.

Posted

Dzisiaj siedzę w domu. Chorutka.
To i czas mam na pisanie i przemyślenia.

Byłam z sukami w weekend u znajomych na działce (stąd przeziębienie :diabloti:).
I znów - jak zawsze gdy pojawiam się gdzieś z psami - padło tysiąc pytań, począwszy od tego

"co to za rasy?",

przez to "ile to je?"

i "jak to 2 suki i się nie gryzą?!"

a skończywszy na najlepszym i najulubieńszym pytaniu: "one się w bloku nie męczą??".

No kurcze nie męczą się.
Mają spacer - ruchu to mają nawet więcej niż by chciały :roll: , opiekę, moją obecność.

Natomiast zaważam bardzo smutną wg mnie tendencję.
Ludzie mają psa w mieście.
Psiak codziennie chodzi na spacery, dłuższe lub krótsze, chodzi do parku gdzie sobie pobiega z innymi psami lub tylko spaceruje na smyczy, ale za to z właścicielem.
Potem właściciele spełniają swoje marzenie i budują pod miastem domek, powinno się i psu polepszyć - przecież będzie miał SWÓJ ogródek.
Jednak najpierw okazuje się, że teraz spacery nie są już codziennie, a jeśli już to krótkie - bo przecież cały dzień psiak może biegać po dworze. Są krótkie a często też i samotne - tzn. bez towarzystwa innych kolegów do zabawy, a jak spotykane są inne psy to też tylko na smyczach obchodzą się z daleka.

Potem następuje drugi etap - okazje się, że piesek chodząc ciągle z domu na dwór i z dworu do domu brudzi dużo bardziej niż w mieszkaniu. I ciągle trzeba zamiatać, myć podłogi. Komu by się chciało?
I tak pies zmienia miejsce zamieszkania na kotłownię, garaż lub budę.
Z zakazem wstępu na salony.

Oczywiście, są psy, którym żadna krzywda się nie dzieje, jak mieszkają w budzie. Nie jestem absolutnie osobą która uważa, że psiaki powinno się tylko w domu i pod kołderką.
Problem w tym, że tym psom pogarsza się styl i jakość życia po tym, jak teoretycznie powinien im się poprawić. Jak przeprowadzają się z miasta na przedmieścia.
I widzę też, że taki proces nie jest wyjątkiem.

Nie wspominam o tym, że "nagle" pojawiają się problemy z zachowaniem których wcześniej nie było.
Że psy stają się bardziej agresywne do innych psiaków, a z czasem też i ludzi.

Czy szczęśliwsze są więc moje psy - męczone przez wyrodną właścicielkę w małym mieszkaniu, takie duże psy w mieszkaniu - czy psiaki które mieszkają w domku z ogrodem i mało co wychodzą poza jego granice??
Czy taki ogród nie staje się złotą klatką?

Posted

Paulinko! Oczywiście, że to my męczymy psy :) Ty mieszkając w małym mieszkanku z dwoma dużymi psiakami....ja mieszkając w małym mieszkanku z czterema mniejszymi psami....
Ileż razy słyszałam : " 4 psy w mieszkaniu i pół dnia siedzą zamknięte w czterech ścianach....TO NIELUDZKIE!!!!!"
Nikt oczywiście nie bierze pod uwagę, że drugie pół dnia spędzają na dworze, kiedy zabieram je ze sobą do stajni...
Naturalnie zawsze też pada stwierdzenie : "no mój pies to ma życie jak w raju ma swój ogród..." to nic, że niewielki i to nic, że to jest jedyny świat jaki ten pies zna....bo nigdy nie wychodzi za ogrodzenie.... co za szczęście!!!!!
Tylko mi jakoś nie wydaje się, żeby moje psy....były smutne, zbyt mało wybiegane....zbyt mało wybawione....
No i jakoś nigdy nie widziałam smutku w oczach Twoich suczynek :)
a w oczach psiaka znajomych - "psiaka ze złotej klatki" - a i owszem.....

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...