PaulinaT Posted August 24, 2008 Author Posted August 24, 2008 furciaczek napisał(a):Czy mi sie wydaje czy Abi przytyla??:diabloti: no chyba czas spojrzeć prawdzie w oczy Abisia utytła :shake: regularnie przybiera - po ok.2 kg na kwartał... ... ale jeszcze nie jest gruba?? Nie jest co? Jest po prostu MASYWNA, prawda? :diabloti: Właśnie wróciłam od mamy, do której odwiozłam zwierza. Kurde ale tu pusto. Jak można żyć bez czterołapów w domu?? :niewiem: Quote
___karolina___ Posted August 24, 2008 Posted August 24, 2008 Zdecydowanie masywna :razz: Jak mi ktoś zarzuca, że Magik utył :mad: mówię że zmężniał :evil_lol: Abisia poprostu kobiecieje :loveu: Quote
CYNECZKA Posted August 25, 2008 Posted August 25, 2008 :lol: ależ piękne foteczki Paulinko zrobiłaś !!!! Zapraszam ponownie do stajenki i na spacerek po okolicznych łąkach !! :p Quote
PaulinaT Posted August 26, 2008 Author Posted August 26, 2008 [quote name='___karolina___'] Abisia poprostu kobiecieje :loveu: :lol: faktycznie - doopka jest, fałdki na boczkach, prawdziwa rubensowska kwintesencja piękna :loveu: [quote name='CYNECZKA']:lol: ależ piękne foteczki Paulinko zrobiłaś !!!! Zapraszam ponownie do stajenki i na spacerek po okolicznych łąkach !! :p podziękować :p się piszemy, z wielką chęcią :multi: No, wróciłam. Niestety 3 dni bez Pańciuni - i jest kłopot. Teodor ma kontuzję - tylna lewa nóżka jest niesprawna. Oczywiście - nie wiadomo co się stało, poszedł w długą i jak wrócił to tak miał. Dzisiaj już nie daliśmy rady dotrzeć do weta. Zobaczymy jak to będzie jutro. Bo kocio nie wygląda na obolałego, daje się macać i wyginać - ale jak chodzi to tej nóżki nie obciąża, tylko na 3 skacze... :-( Dostałam za to od mamy dowody. Teraz już się nie wykręcimy od odpowiedzialności :shake: Lala i Bari znają ogrodowy savoir-vivre i polegują na ścieżkach: ... ale Abi... Abi spać musi na środku rabatki... :roll: No a na spacerku dzisiaj byliśmy wybornym. My trzy, moja mama, mała Zuzia i 2 psy mamy, Bari i Milka. Szariczek tym razem został w domu... z kotami ;) Quote
PaulinaT Posted August 26, 2008 Author Posted August 26, 2008 Wiem wiem, to jest DOGO-galeria... Ale... No,nie mogę się powstrzymać. Co dzieci robią na polu. Świeżo zaoranym :cool1: :loveu::loveu::loveu::loveu: Quote
furciaczek Posted August 27, 2008 Posted August 27, 2008 Abiska goopia nie jest i wie ze w kwiatkach najwygodniej:evil_lol::loveu: Quote
Dominika1987 Posted August 27, 2008 Posted August 27, 2008 furciaczek napisał(a):Abiska goopia nie jest i wie ze w kwiatkach najwygodniej:evil_lol::loveu: I ładnie pachnie przy okazji :lol: Piękne psiaczki:loveu: Quote
PaulinaT Posted August 27, 2008 Author Posted August 27, 2008 [quote name='furciaczek']Abiska goopia nie jest i wie ze w kwiatkach najwygodniej:evil_lol::loveu: Oj zdecydowanie. Miękciutka podusia z rozchodnika plus to coś co tam kwitnie... mama mówiła ale ja nie pamiętam co to... :roll: - cód miód orzeszki, w porównaniu z tym piachem na ścieżce? Pf! Dominika - witaj u nas! Podziękować za miłe słowa :-) Jeszcze kilka fotencji z wczoraj. Troszkę mizianka. Aż trudno uwierzyć - to pies i to też pies... :roll: I co Pańcia? Będziesz rzucać?? Quote
swan Posted August 27, 2008 Posted August 27, 2008 to cuś co tam kwitnie to nagietki som :cool3: a te rojniki, to ja nie powiem, żeby miękkie były, toż to gruboszowate jest, twarde jak kaktusik, tyle że bez kolców, więc Abi chyba na fakirkę się szkoli :evil_lol: Quote
___karolina___ Posted August 27, 2008 Posted August 27, 2008 Aż trudno uwierzyć - to pies i to też pies... :roll: To po prawej to na pewno pies. Quote
PaulinaT Posted August 27, 2008 Author Posted August 27, 2008 swan napisał(a):to cuś co tam kwitnie to nagietki som :cool3: ooo toto! nagietki! tak mama mówiła, że nagietki ale ja, jeśli chodzi o nazwy kwiatków na rabatce, mam pamięć dość mocno dziurawą... swan napisał(a): a te rojniki, to ja nie powiem, żeby miękkie były, toż to gruboszowate jest, twarde jak kaktusik, tyle że bez kolców, więc Abi chyba na fakirkę się szkoli :evil_lol: ooo toto! rojniki :evil_lol: ja tam nie wiem - może powinnam miękkie i wygodne posłania i materacyki wyrzucić i dechę gwoździami nabitą sprawić?? :hmmmm: ___karolina___ napisał(a):To po prawej to na pewno pies. :eviltong: ale to fakt szarpej nie równa się pies... A Teoś był u weterynarza. Ponoć ma spuchnięte kolano. Ale wet nie był pewien... :roll: W każdym bądź razie Teo dostał Metacam, jak mu się nie poprawi do jutra pojedziemy na RTG. Quote
PaulinaT Posted August 29, 2008 Author Posted August 29, 2008 No i doopa. Wielka i zimna. Czy też blada, jak kto woli. Teodor ma zerwane wiązadło krzyżowe w kolanie. Uraz występuje u kotów baaaaaardzo rzadko... No ale Teodorowi się przydarzył. Jestem bardzo rozdarta - co robić? Rekonstruować czy nie? Jestem właśnie po drugiej wizycie konsultacyjnej, rozmawiałam też z "moimi" ortopedami. Jakie jest ryzyko? Co się stanie gdy nie będziemy operować? Muszę wyważyć plusy i minusy, korzyści i koszty - i zdrowotne, i finansowe... A w ogóle to :flaming: O. Quote
___karolina___ Posted August 30, 2008 Posted August 30, 2008 :flaming: ---> :lookarou: :grins: ---> :fadein: :calus: Quote
PaulinaT Posted August 31, 2008 Author Posted August 31, 2008 Wiem wiem - już nie strzelam do się ;-) Wypadki chodzż po ludziach - i kotach. Po prostu za 2 tygodnie będzie mały szpital u mnie i już. W środę będziemy się ciąć. Po przemyśleniu wszystkich plusów i minusów, rozmowie z wetami i ortopedami (od ludzi ) zdecydowałam, że to lepsze rozwiązanie. Jeśli zerwie się ponownie - czego obawiam się najbardziej - to wtedy nie będę już więcej nic z tym robić. Ale teraz trzeba zaryzykować - kotek jest młody, całe życie przed nim, warto zawalczyć żeby było to życie sprawne i bez bólu. No a w następnych tygodniu tniemy Abi - sterylka i oczko, ektropium więc już nie tak poważnie jak entropia operowane ostatnim razem. A potem już żadnych takich :mad: Quote
furciaczek Posted August 31, 2008 Posted August 31, 2008 No to trzymam kciuki...za wszystkie zabiegi. Quote
karolka Posted September 3, 2008 Posted September 3, 2008 Dzięki za namiary na bloga, mam czytania na następny tydzień :multi: Pozdrawiam i buziaki dla zwierzaków. Karolina Quote
PaulinaT Posted September 3, 2008 Author Posted September 3, 2008 Karolka- witaj :drink1: Teoś już w domku - po operacji. Już... Zawiozłam go o 9 rano, odebrałam o 16... jeszcze pół-zamroczonego. Pół-zamroczony jest jeszcze teraz... Biedny strasznie. Kolano spuchnięte jak balon, zszyte na długości kilkunastu cm... Biedne kolanko no... Teoś kiepsko dochodzi do siebie. Jak próbowałam go poprawić, bo się zawinął i obawiałam się czy się nie poddusza (w dużym kontenerku do transportu kotów) zaczął się rzucać, przytrzymywany mocno pogryzł mnie po paluchach. Więc nawet nie mam jak mu pomóc gdy się zakręci :-( A kręci się i skrobie i głową o ten transporter uderza a ja jestem bezsilna. Co powiedział wet-magik co go operował? Że w kolenie poszły Teosiowi wszystkie możliwe wiązadła - przednie krzyżowe, tylne krzyżowe plus jakieś boczne. Gdybym go teraz nie poddała operacji - pewnie skończyłoby się amputacją, gdyż łapka byłaby nieużywana, doszłoby do zaniku mięśni i - jak to ujął Pan Lekarz - "łapka by uschła". :niewiem: Quote
furciaczek Posted September 3, 2008 Posted September 3, 2008 Mam nadzieje ze biedulek szybko dojdzie do siebie... Quote
Marta i Wika Posted September 4, 2008 Posted September 4, 2008 Mam nadzieję, że już jest lepiej... Ja nie mam wielu doświadczeń z kotami, ale mieliśmy przejścia z Werą, jak się zatruła i przez dwa tygodnie trzeba było jej dawać kroplówki, jeździć do weta, podawać lekarstwa... a Wera to jest kocica, która się nawet za bardzo pogłaskać nie da. U weta przy pobieraniu krwi od takiego małego kotka było potrzebne 5 osób :roll: A w domu jakoś wszystko robiłyśmy w 2 osoby, tzn. za pomocą grubego ręcznika i cierpliwości - tego ostatniego właśnie u weta brakowało. Quote
PaulinaT Posted September 4, 2008 Author Posted September 4, 2008 Oj tak... koty to bardzo trudni pacjenci. Muszę się przyznać, ze wczoraj zaczęłam mieć wyrzuty i wątpliwości, że zrobiłam mu tą operację... 3/4 nocy się wił i wiercił po klatce, rozbijał o pręty (siedzi w kennelu po Figusi), zaplątywał w kocyki... Masakra. Dzisiaj rano też nie było za dobrze - ciągle był zamroczony ale już sporo spokojniejszy. Nawet jakimś cudem wlazł do kuwety na siku :o Jak wróciłam z pracy (a zrobiłam wszystko, żeby wrócić dzisiaj szybko...) jest niebo lepiej. Jest spokojny, dużo śpi lub obserwuje leżąc. Zjadł pół miseczki chrupek! Sam! Często leży na tej łapce - a szew musi być na wierzchu - ale nie przekładam go, może tak mu wygodniej? Na szczęście rana wygląda czysto, jest sucha i nawet nie zaczerwieniona. Dostał przed chwilą lekarstwa (wzięłam zastrzyki na wynos, żeby go nie wozić w tę i nazad). Zniósł to dzielnie. Dokarmiłam go też convalescence support - trochę po to, by go tez napoić, bo pić nie pił. Teraz znowu śpi... Oby mu to tylko na dobre wyszło. Quote
Rene@Rabik Posted September 4, 2008 Posted September 4, 2008 PaulinaT napisał(a):Zjadł pół miseczki chrupek! Sam!. To dobry znak jak ma apetyt. PaulinaT napisał(a):Oby mu to tylko na dobre wyszło. Musi mu wyjść na dobre. :thumbs: Tej wersji trzeba się trzymać i w nią wierzyć !!! Zobaczysz jak za jakiś czas będzie hasał po mieszkaniu Quote
swan Posted September 4, 2008 Posted September 4, 2008 koty normalnie mało piją, to się pewnie nie ma co przejmować, jak zjadł i skorzystał z kuwety to wygląda, że wszystko dobrze :thumbs: Quote
PaulinaT Posted September 4, 2008 Author Posted September 4, 2008 Koty sa trudnymi pacjentami. Ale Teo - pewnie dlatego że jest mój - jest ekstremalnie trudny. Serio mówiąc - nie wiem czy wystarczy mi sił i odporności (a przeżyłam już wiele zabiegów i operacji na licznych zwierzach obu gatunków) aby to przetrwać. Gdyby był jakiś dobry szpital, chyba bym go tam zostawiła. Teodorek dzisiaj spokojnie sobie spał, po lekach i po jedzonku. Ja się też zdrzemnęłam. Nagle obudził mnie rumor i hałas i krzyk mojej mamy. Teodor wpadł w coś na kształt amoku. Można też go nazwać szałem. Lub furią powiązaną z panicznym strachem. Skakał i wywijał salta w kennelu. Wylał na siebie wodę, rozsypał jedzenia i zawartość kuwety. Mama chciała go przytrzymać - wyskoczył na pokój. Złapany - dotkliwie ją podrapał i pogryzł. Nie puściła. Zaczął wyć. Nie puściła. Trzymała. Sytuacja patowa trwała dobre 20 minut, zanim za pomocą jeszcze mojego szwagra - bosze jak dobrze, ze moja rodzinka była akurat, sama nie dałabym sobie rady - wsadziłyśmy go do małego transporterka, opatrunek był nieźle rozpruty, część usztywniacza nachodziła na szwy i trzeba było na sygnale jechać do lecznicy. Po drodze transporter cały czas podskakiwał na tylnym siedzeniu w rytm wrzasków kota. Dojechałyśmy. Kot ucichł i zamarł bez ruchu. Dał sobie poprawić opatrunek. Wyjąć i włożyć z powrotem do transportera. Jak tylko opuściłyśmy progi lecznicy zaczął od nowa... W ruch poszedł sedalin w żelu. Teraz ciągle Teo śpi ale już powoli się dobudza. Już pojadł i popił. Boję się co się zacznie za chwilę. Teraz już zostałam sama.... Póki co zrezygnowałam z trzymania go w klatce. Mam jeden pusty pokój - miał być za 2 tygodnie remontowany i nie ma tam mebli poza starą sofą. Zamknęłam tam delikwenta. Może zamknięcie tak na niego wpłynęło? Tam nie ma gdzie wskoczyć, na co wejść czy się zahaczyć, chyba jest bezpiecznie. Na pewno na ten stan wpłynął też szok, że łapa nie chce współpracować, że jest usztywniona - w pewnym momencie widziałam, ze rzcił się na tą łapeczkę i gryzł i drapał. Pogryzł się też w swoje kolano - niedaleko szwów. Powiem szczerze. Gdybym wczoraj wiedziała jak będzie wyglądało jutro zostawiłabym go z tą łapą. Jakoś by sobie dawał radę. Może nie byłoby tak źle jak mówili weci. Teraz jest tragicznie. Quote
jade Posted September 4, 2008 Posted September 4, 2008 :glaszcze: gdyby człowiek wiedział, to by się nie przewrócił - pewno to z powodu zamknięcie, i stresu, i narkozy - i pewno za kilka dni, wszystko wróci do normy - my tu w domu wszyscy ciepło o Was myślimy, tak, że trzymaj się i bądź dzielna :roll: Quote
furciaczek Posted September 4, 2008 Posted September 4, 2008 Kurcze, oby wiecej takich nr nie wywiajal... Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.