PaulinaT Posted February 3, 2008 Author Posted February 3, 2008 Rene@Rabik napisał(a):Layla zamiast chipa to powinna mieć wszytego GPS-a.:evil_lol: Tak, rozważam to :p Margo - przez noc mogło zdarzyć się tysiące rzeczy, mogła wreszcie po prostu się wyziębić i dostać zapalenia płuc. Kurde - ja to chyba wykrakałam pisząc o Maylo... on nadal się nie znalazł prawda?? :shake: Quote
margo001 Posted February 3, 2008 Posted February 3, 2008 Nie nie ma go :-( Aż nie chcę myślec gdzie ono bidne teraz jest i co robi :-( Quote
kinga Posted February 3, 2008 Posted February 3, 2008 no tak.... to ze mną rozmawiała :oops::oops::oops: i nawet pomiedzy jedna a drugą sprawą nie cierpiącą zwłoki ... zastanawiałysmy się, CZEMU w ogóle Paulina kupiła sobie tego szarpeja, ktorego nie ma JUŻ od 15 minut...:-o ale że tyle rozrywki Ci dostarczy - to mi do łba już nie przyszło :shake: Paulina - chwała ci, ze znalazłaś te łazęgę :mad:- bo jako gł. oskarżona - byłabym wzywana w trybie pilnym do Poznania... :oops: :razz: Quote
caroolcia Posted February 4, 2008 Posted February 4, 2008 rany ale wrazenia strasznie wspolczuje, cale szczescie ze dobrze sie skonczylo....... Quote
PaulinaT Posted February 4, 2008 Author Posted February 4, 2008 [quote name='kinga']i nawet pomiedzy jedna a drugą sprawą nie cierpiącą zwłoki ... zastanawiałysmy się, CZEMU w ogóle Paulina kupiła sobie tego szarpeja no właśnie... ja się chyba nie nadaję za bardzo na opiekunkę Lalki :sad: [quote name='caroolcia']cale szczescie ze dobrze sie skonczylo....... Całe szczęście - nie darowałabym sobie... Kilka fotek ze spacerku w piątek: Tak ubrana była Lalunia także w sobotę... I całe szczęście - napis na plecach jest odblaskowy- bardzo ją widać w świetle reflektora... No i nie wyziębiła się. (Figa nie wyszła - za szybko się przemieszcza i jej fotki są zamazane ;-) ) I filmik z zabawy Abisi i Figi (Lalunia jęczy w tle ;-) ): http://www.youtube.com/watch?v=IYjvazTANoU Quote
furciaczek Posted February 4, 2008 Posted February 4, 2008 Piekne:loveu: http://images25.fotosik.pl/151/d8cc8b820b224b3b.jpg Nie zazdroszcze przygody:shake: dobrze ze tak to sie skonczylo... Quote
Marta i Wika Posted February 4, 2008 Posted February 4, 2008 PaulinaT napisał(a):no właśnie... ja się chyba nie nadaję za bardzo na opiekunkę Lalki :sad: Ej, głupoty piszesz. Kto lepiej opanowałby ten żywioł? ;) Quote
GoniaP Posted February 4, 2008 Posted February 4, 2008 Marta i Wika napisał(a):Ej, głupoty piszesz. Kto lepiej opanowałby ten żywioł? ;) No właśnie... A ja chciałam dodać Paula, że podziwiam Cię za to, że samodzielnie wybierasz się na wycieczki z czterema psami :crazyeye::crazyeye::crazyeye: Quote
Camara Posted February 4, 2008 Posted February 4, 2008 dobrze, że przeczytałam to już po fakcie bo moje nadwyrężone nerwy tego by już nie wytrzymały :shake: Quote
PaulinaT Posted February 4, 2008 Author Posted February 4, 2008 [quote name='Marta i Wika']Ej, głupoty piszesz. Kto lepiej opanowałby ten żywioł? ;) Cała ta historia była zupełnie niepotrzebna. Wiem jaka Lalunia jest. To nie był pierwszy raz, gdy przepadła - zrobiła raz coś takiego w maju, wtedy to wprowadziałam zasadę ograniczonego do minimum spuszczania ze smyczy. Teraz nie będzie już spuszczania w ogóle. Niepotrzebnie narażałam ją - i siebie - na to wszystko. Gonia - ja mam 2 super grzeczne psy. A jak zabieram 4 to właśnie tylko w takie odludne miejsca gdzie nie ma ryzyka, że spotkam wielu spacerowiczów a jeśli już to z daleka będę mogła zejść im z drogi. Quote
Marta i Wika Posted February 5, 2008 Posted February 5, 2008 PaulinaT napisał(a):Cała ta historia była zupełnie niepotrzebna. Wiem jaka Lalunia jest. To nie był pierwszy raz, gdy przepadła - zrobiła raz coś takiego w maju, wtedy to wprowadziałam zasadę ograniczonego do minimum spuszczania ze smyczy. Teraz nie będzie już spuszczania w ogóle. Bo wiesz, jak to jest - przy psach, szczególnie tych trudniejszych, działają prawa Murphy'ego. Jeśli nigdy nie puszczasz psa na smyczy na ulicy którą jeżdżą samochody, a raz puścisz psa ze smyczy na ulicy którą jedzie 1 samochód dziennie, to on akurat się pojawi i to z pijakiem za kierownicą. Ja tak mam, że właściwie prawie zawsze jak zrobię coś, czego miałam z Wiką nigdy nie robić, to okazuje się, że to postanowienie było słuszne. Zresztą, gadanie przez telefon komórkowy też tak złośliwie działa, Wika często wywijała mi jakiś numer jak akurat gadałam przez telefon (np. poszła objazgotać kogoś kto jej nie przypadł do gustu). Quote
GoniaP Posted February 5, 2008 Posted February 5, 2008 [quote name='PaulinaT'] Gonia - ja mam 2 super grzeczne psy. A jak zabieram 4 to właśnie tylko w takie odludne miejsca gdzie nie ma ryzyka, że spotkam wielu spacerowiczów a jeśli już to z daleka będę mogła zejść im z drogi. Skąd ja to znam? Mimo, że ja mam tylko dwa?? Najbardziej chyba boję się świeżych śladów dzikiej zwierzyny, lub nie daj Boże sarny lub lisa w realu... Wtedy nie ma siły by Bobola odwołać :shake: Kilka razy mi się to zdarzyło... Reakcja jest natychmiastowa, piłka z pyska i w pogoń na oślep i przed siebie :shake: Podejrzewam, że Tośka wyrwałaby za nim... Quote
PaulinaT Posted February 5, 2008 Author Posted February 5, 2008 No ale Bobo wraca... ;-) Byłam dzisiaj u weta z Lalką - na kontroli, Figą - na szczepieniu i z Dzitką - bo z jej okiem mimo glukanu coraz gorzej było. Lalka ok. Figa - też, już 12.5 kg waży! :o Ale Dzitka... :shake: Niestety rozpoczął się proces mętnienia rogówki :-( Dostała steryd, mamy maści do oka. Biedna mała. Quote
PaulinaT Posted February 6, 2008 Author Posted February 6, 2008 margo001 napisał(a):Noedobrze :shake: Wetka mówi, ze na tym etapie są b. duże szanse na cofnięcie tego procesu. Będziemy walczyć więc. Niestety Dzitka miała bardzo poważny KK jak ją przytargałam - a KK jest podstępny. A do tego przed blisko miesiąc nie miałam jej na oku bo niańczyłam bandę glizd... Quote
caroolcia Posted February 6, 2008 Posted February 6, 2008 ojej biedna kicia..... trzymamy kciuki i łapki..... Quote
supergoga Posted February 6, 2008 Posted February 6, 2008 Biedna kicia - mam nadzieję, że słowa wetki o cofnięciu będą prorocze. Abisiu moja ukochana, nie mogłabyś wyjasnic tej czarnej zarazie, że nie sprzeprza się z takiego super domu, bo można trafic do...producenta instrumentów muzycznych który ma zamówienia na bębny w duzych ilościach. Oj Laluniu - ile ty kosztowałaś swoją Pańcię nerwów.:shake: Quote
PaulinaT Posted February 6, 2008 Author Posted February 6, 2008 Mamy pierwszą i jedyną koleżankę na podwórku! Znaczy - moje suczki mają :razz: Ma na imię Czika, jest ciut starsza od Figi i jest rudą cocer spanielką. Strasznie fajna, przyjazna- wylizała Layli fafelki więc odebrała jej w ten sposób wszelkie argumenty, wyganiała się z Figą i przytuliła do Abi. Już się z nią spotykali moje psy - ale pierwszy raz wsyskie tsy baby! No bo z kolei na arenie to dzisiaj nie były takie grzeczne. Laluś na smyczy więc jest wkuta i podkręcona, co uziela się Abi i w ogóle atmosfera robi się gorsza. No dzisiaj nie było naszych normalnych sektowiczów (grupa spacerowa arenowa to sekta jest podobno :razz:) tylko jakieś inne Winter i Agisy. ;-) Quote
Marta i Wika Posted February 6, 2008 Posted February 6, 2008 A ja dzisiaj byłam na Arenie :razz: Ale chyba wolimy nasz Lasek. Quote
PaulinaT Posted February 6, 2008 Author Posted February 6, 2008 Marta i Wika napisał(a):A ja dzisiaj byłam na Arenie :razz: Ale chyba wolimy nasz Lasek. Oooo! Proszę. Wiesz - to się nie da porównać. Lasek jest o niebo lepszy. Ale na arenę można iść spokojnie po zmroku a do lasku nie. Teraz już coraz łatwiej się wyrobić na spacer "po jasnemu", ale listopad-grudzień-styczeń to kiepsko. Dlatego ja jestem głównie zimowym gościem na arenie - wiosna, lato wolę wsiąść w autko i pojechać do Lasku, na Wolę, Strzeszyn czy Rusałkę... Quote
Marta i Wika Posted February 7, 2008 Posted February 7, 2008 PaulinaT napisał(a):Oooo! Proszę. Wiesz - to się nie da porównać. Lasek jest o niebo lepszy. Ale na arenę można iść spokojnie po zmroku a do lasku nie. To fakt, do Lasku po zmroku tak sobie (chyba że ze stadem psów obronnych ;)). Chociaż zdarzało mi się chodzić przed świtem, też po ciemku - raz się przeraziłam śmiertelnie, gdy z krzaków na drogę wyszedł "wczorajszy" pan i zataczając się zapytał "pszszszepraszam, nie widziała pani jakiegoś maślaka?" :lol: A to wrzesień był. Został objazgotany ;) A co do Areny. Wiesz jaka jest Wika. Dzień dobry, przepraszam, nazywam się ..., wąchanie po pyszczku, ale zostaw moją dupkę w spokoju, co słychać, no to jeśli w porządku to może się pobawimy. A tam opadło ją stado psów, głównie szczeniaków, które zaczęły ją podgryzać, szczekać, jeden chciał kopulować, skakały, biegały dookoła - a Wika zamknęła się w sobie, ani warknięcia, ani szczeknięcia, tylko opuściła ogon i patrzyła na mnie błagalnie, żebyśmy stąd poszli ;) Potem się trochę ośmieliła, ale widziałam że nie jest zachwycona. Quote
PaulinaT Posted February 7, 2008 Author Posted February 7, 2008 Ech nawet z MOIMI obronnymi strach chodzić, bo tak czy siak ja musiałabym w obronie stawać... :roll: No prawda to, że banda rozbawionych - zwłaszcza szczeniaków - zapomina o etykiecie, którą to Wika tak ładnie przestrzega. Ja też byłam wczoraj - z 3 suczkami :roll: (Laluch na smyczy - ona już zawsze i wszędzie będzie na smyczy) ale duuużo później, po porze szczeniaczkowej. Wybierzemy się do lasku jakoś jutro? Quote
Marta i Wika Posted February 7, 2008 Posted February 7, 2008 PaulinaT napisał(a):Wybierzemy się do lasku jakoś jutro? Ja jak najbardziej, a o której? Ja mogę po 12. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.