Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 1.8k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Super szarpej w kubraczku :loveu::lol:
A jak patrzę na Colę i Figę to mi się Limka przypomina... Kochane maluchy.

Co do szczekania.

Na pewno udało mi się oduczyć Wikę szczekania domagającego się (uwagi, spaceru, żarcia itp.). Przez całkowite ignorowanie i danie jej tego czego się domaga gdy zamknęła się na chwilę. Nie było to łatwe, musiałam się też starać żeby nie nagrodzić tzw. wybuchu przedeliminacyjnego (nasilenie zachowanie przed jego zaprzestaniem, sprawdzanie czy może przypadkiem jednak zadziała jeśli się zaszczeka głośniej), ale przetrwałam i teraz mam z tym spokój. Czasem jeszcze przy obcych albo przy rodzicach wymusza szczekaniem, bo zwykle wtedy od razu zwracają na nią uwagę.
Teraz jak coś chce to piszczy, jęczy, mruczy, ale nie szczeka.

Co do szczekania alarmowego, czyli przede wszystkim w domu np. jak ktoś puka, chodzi za drzwiami, to właściwie udało mi się to opanować przez odwoływanie i nagradzanie. Wika szczeknie raz, dwa razy i leci do mnie po nagrodę. Na szczęście nie zrobiło jej się tak jak niektorym mądrym psom, że szczeka mimo że nic za drzwiami nie ma i leci po nagrodę :evil_lol:

Szczekanie odstraszające, czyli na straszną rzecz, osobę itp. zwykle na ulicy, to u Wiki akurat kluczowa była zmiana nastawienia do tego - po prostu przestała się bać tych wszystkich rzeczy i ludzi. Trochę ją barowałam przy obcych na ulicy, trochę też nabrała zaufania do mnie i widzi że jak ja idę normalnym krokiem to nie ma po co się drzeć. Do tego skupienie na mnie, odcmokiwalność, możliwość odwrócenia uwagi od "stracha", nauka strategii "omijania" zamiast odstraszania, czyli np. lepiej ominąć coś łukiem albo przejść na drugą stronę mnie niż obszczekać... no nie wiem, w sumie robiłam mnóstwo rzeczy, nie wiem co zadziałało, pewnie wszystko razem.

I jeszcze szczekanie w pobudzeniu, niekoniecznie na coś, "w powietrze", jak dzieje się dużo rzeczy które psa nakręcają, to energia idzie w wokal. No i tu chyba pozostaje po prostu uspokojenie psa. I to nie jest takie proste ;)

Ufff... ale się rozpisałam!
Cola i Figa mają chyba głównie to odstraszające szczekanie.

Posted

Marta - ślicznie dziękuję za wszystkie rady.
Już zaczęłam wprowadzać w życie - Figa siada koło mnie bierze smakołyk i siedząc drze paszczę na sąsiadów na klatce :evil_lol:
Ale - i tak chyba jest lepiej, systematyczne "fe" na szczekanie też ją troszkę ogranicza.

I mimo, że nikt nas nie ogląda :diabloti:
Dowód rzeczowy na to, że Lalka się goi :p

Posted

Marta :loveu: :loveu:

Marta i Wika napisał(a):
Ja oglądam :-)
Figa coraz piękniejsza.
Z małpą Colą to chyba nie będzie łatwo Ci się rozstać ;)

Oj nie będzie.... :shake:

Cola maupa jest - ale powoli robi się grzeczniejsza od Figi, która coraz to nowe elementy wprowadza do swojego wachlarza :angryy:
Dzisiaj na ten przykład wymsknęła mi się i poleciała oszczekać Pana (jak zobaczyłam Pana zawołałam glizdy do siebie) - dobiegła do samych jego nóg i dawaj jazgotać :angryy:
Metodę z odwoływaniem i smakołykami muszę jakoś zmodyfikować - mała przybiega inkasuje smaczek i w te pędy wraca szczekać w to samo miejsce. :shake:
Skubana.
A Cola jest grzeczniutka :loveu:
Ale Cola bardzo w zabawie się nakręca - brutalna się wtedy robi... :roll:

Posted

Są rzeczy, które nigdy nie przestają boleć. To nieprawda, że czas leczy rany - są takie, które nie leczą się z czasem.
Dzisiaj jest dla mnie wyjątkowo smutny dzień.
Dzisiaj mijają 3 lata od śmierci najważniejszego mojego psa.

Diesel.
Nigdy nie zapomnę pierwszego spojrzenia.
Pierwszej nocy w domu.
Pierwszego spaceru.

Nie ma dnia w którym bym o nim nie myślała.

Diesel był wyjątkowy, jedyny i wspaniały.

Oto 2 jego zdjęcia - z pierwszego spaceru i z jednego z ostatnich, tak niewiele czasu później.




Na moim starym forum nadal jest wątek Dieselka. TU

Posted

PaulinaT napisał(a):
Metodę z odwoływaniem i smakołykami muszę jakoś zmodyfikować - mała przybiega inkasuje smaczek i w te pędy wraca szczekać w to samo miejsce. :shake:
Skubana.

bo ona jest pewnie przekonana, że dobrze robi - bo dostaje nagrodę, więc wraca szczekać dalej:)
Nie można by jej zapiąć na smycz, uspokoić i znów dać smakołyk?:evil_lol:
Widzę że małe dbają o to żebyś się nie nudziła..

Posted

Alfa i Zuzia napisał(a):
bo ona jest pewnie przekonana, że dobrze robi - bo dostaje nagrodę, więc wraca szczekać dalej:)
Nie można by jej zapiąć na smycz, uspokoić i znów dać smakołyk?:evil_lol:

Nie - chyba nie. Ona przybiega, dostaje nagródkę za to i zaraz sobie przypomina
"ejże ale ja tam na coś szczekałam"
i leci z powrotem.
A że ja mam teraz - po 4.5 roku z molosami - refleks molosa :roll: :evil_lol:
Aha - ona się nie uspokaja jak się nakręci to koniec :shake:

Chciałam opisać historię z rana - bo potem mi umknie, a chciałabym ją uwiecznić ;-)
Przed historią koniecznie jest wprowadzenie.

WPROWADZENIE.
Na drugim końcu mojego małego osiedla mieszka sobie Pan Pies ze swoim Panem. Pies o imieniu bliżej mi nie znanym - ale jego Pan woła na niego "Pitu" czy jakoś tak, więc niech będzie Pitu.
Pitu jest mixem dalmatyńczyka - +/- tej wielkości z kropkami ale nie czarnymi tylko takimi szarawymi. Jest też dość agresywny - jego Pan przechodzi zawsze na 2. stronę ulicy a ten pyskuje na nas, kiedyś też żaliła mi się nasza Pani Dozorczyni Monika, że skoczył na nią i próbował ugryźć. No i jest dość nieusłuchany - czasami po nocy niesie się wrzask Pana "Pituuuu Pituuuu" - wrzask straszny, jakby tego Pana żywcem na rożnie opiekali, no a pies ma to w trąbce.

HISTORIA.
Dzisiaj rano - 1. dzień Świąt przypominam ;-) - o godz. 7:00 zegarek z doopce Coca-coli przesunął się na pozycję "siku kupa już natychmiast" co spowodowało nagły przypływ miłości do Pańci (do mnie) uzewnętrzniający się aktywnością języczkową na moim policzku i zmusiło mnie do niechętnego opuszczenia ciepłego wyrka.
Zabrałam więc pierwszą turę spacerową - Coca-colę i Lalunię na rundkę dookoła osiedla. Jak wracałyśmy już (ciemno było jeszcze) nagle dojrzałam coś jak kula śniegowa nabita kawałkami trawy co szybko i zdecydowanie przemieszczało się w naszym kierunku. Na reakcję nie miałam szans. Pitu dopadł do nas w ułamku sekundy.
Wszystkie najstraszniejsze scenariusze stanęły przed moimi oczami, a wszystkie miały jedną wspólną cechę: Lalkę w strzępach.
Jako, że nie miałam już innej alternatywy (Pan Pitu był niewiadomo gdzie - pewnie nie spodziewał się, że ktokolwiek tego dnia o tej porze może jak idiota łazić z psami) - poluzowałam maksymalnie smycze i czekałam co będzie, mówiąc tylko od czasu do czasu "Layla spokojnie".
Pitu naprężony jak sprężyna nas okrążył.
Lalka spokojnie brała go na twarz.
Coca-cola z przestrachem chowała się za Lalkę.
Pitu Lalkę powąchał, naprężony jak ta lala.
Lalka powąchała Pitu.
Coca-cola schowała się za mnie i "wrrrr".
Pitu powąchał Lalce pod ogonem - Lalka powąchała Pitu pod ogonem po czym wywąchała mu dokładnie co jadł przez ostatni tydzień.
Pitu ciut odpuścił ale nadal ogon na szablę, jeż itp.
Pitu zainteresował się Coca-colą - Coca-cola bardzo się przestraszyła, przypadała do ziemi i gdyby nie smycz to by pewnie uciekła.
Wtedy z oddali zobaczyłam Szanownego Pana Pitu jak do nas pędził i sapał. Zdążyłam mu tylko krzyknąć - "tylko ostrożnie żeby Pan nie wywołał bójki, nic się nie stało" więc Pan tylko zarzucił kolce na szyję Pitu i poszli.
Uffffaaaa....
Dziewczyny zdały egzamin na medal, sytuacja z obcym bojowo-dominująco nastawionym psem załagodzona - ale gdybym była w standardowym zestawie czipsowym to by była wojna, ręka noga mózg na ścianie.

Niestety Panu Pitu nie dało to wiele do myślenia - przed chwilą wracając autem do domu znowu widziałam go jak szedł a Pitu był puszczony luzem...

Posted

caroolcia napisał(a):
i jak odwiedził was przystojny mikołaj :cool3:

:eviltong:

No i klops bo nie wiem własnie czy był przystojny czy też nie :shake:
Podrzucił na szybcika prezenty pod choinką i tyle go widzieli :eviltong:

Dzisiaj wielkie pakowanie - glizdy jadą do mamy a my (ja i moloski) jutro fruuuu w małopolskę. :multi::multi::multi:

Tylko Laluś cos zakulała - dziewczę nie ma na spacerach umiaru, nóżkę przeforsowała i teraz kolanko boli... :sad:
Taki los wrażliwizny mojej kochanej, ze ciągle coś jej jest...

Posted

PaulinaT napisał(a):
No i klops bo nie wiem własnie czy był przystojny czy też nie :shake:
Podrzucił na szybcika prezenty pod choinką i tyle go widzieli :eviltong:

Dzisiaj wielkie pakowanie - glizdy jadą do mamy a my (ja i moloski) jutro fruuuu w małopolskę. :multi::multi::multi:

Tylko Laluś cos zakulała - dziewczę nie ma na spacerach umiaru, nóżkę przeforsowała i teraz kolanko boli... :sad:
Taki los wrażliwizny mojej kochanej, ze ciągle coś jej jest...



ach no i masz babo placek, czekaj do następnych świąt, może uda ci się go przyszpilić :evil_lol:

trzymam kciuki za łapkę laluńkowo, bo pewnie na wyjeżdzie poszalejecie :p

a ja sobie sprawiłam piękną ortezę, może są też w szarpejskim wydaniu :eviltong:

Posted

[quote name='caroolcia']ach no i masz babo placek, czekaj do następnych świąt, może uda ci się go przyszpilić :evil_lol:
postarać się :p

[quote name='caroolcia'] a ja sobie sprawiłam piękną ortezę,
osz w mordę - a co to?? :o :o :o

Posted

Furciaczek - ...

[quote name='caroolcia']to cosik takiego - bedę cyborgiem :multi:

a czy cyborg nie ma czasem mechanicznych cześci wewnątrz?? :hmmmm:

[quote name='margo001'] Wszystkiego co najlepsze w Nowym Roku Życzę Całej
Kotopsioludzkiej Rodzince :BIG:
ślicznie dziękujemy :multi: :multi: :multi:

Wracamy.
Spod Krakowa.
Gdzie w gronie molosomaniackich kynozboków wynajęliśmy domek i spędziliśmy sylwestra i kilka dni naokoło.
Jako, że ja miałam stosunkowo daleko :cool3: podróż w obie strony podzielić sie udało na 2 etapy i teraz właśnie zbieram sie do opuszczenia Wrocławia.
Jak już dotrę do się bedą fotki :razz:
Dużo fotek :multi:

Pierwszy raz na taki zlot wyjechałam z... 3 psami.
Bo oprócz Abi i Laluni była z nami... FIGA! :loveu:
Bardzo dzielnie się spisała - poznała masę nowych ludzi, masę dużych psów, zjeździła pół Polski, spała w nowych miejscach. Zeszła Ojcowski Park - no kawałeczek ;-)
I spisała się na medal. :cool3:
Dzielne małe szczeniaczątko.

Coca-cola za to została z Szarikiem u mojej mamy.
I ponoć kombinowałaaaa.... oj kombinowała :roll:

Posted

No więc czas mojej mamie urozmaicała kopiąc w ogródku w którym absolutnie nie wolno kopać, kradnąc klocki małemu człowiekowi i obżerając cmoczki od nowej butelki :roll:

Pierwszy spacerek wyjazdowy.
Figa w nowiutkim kubraczku :razz: i jej ulubiona koleżanka Bandy zwana Bandytką (cane corso w wieku 3.5 roku, jak moja Abiśka).


Bira i Amba.
Bira ma ok.4,5 roku od 2 latmieszka z prawie-dobermanką Ambą wziętą na tymczas (ach te tymczasy :roll:) z łódzkiego schronu. Dziewczyny się u-wiel-bia-ją i non stop bawią.


Widoczek z grupą spacerową rozproszoną ;-)

Posted

Oj piękne te widoczki, istny cud. Czekamy na kolejną porcję.
Nosz tylko wąż zazdrości mnie może pokąsać, to wszystko.
My mielismy sajgon pod tytułem wc robie w domu...i tyle - w wykonaniu Larwinki. Bo po co tak strzelają oooo.


Dzielna Figaszka - spisała się na medal w tak doborowym towarzystwie. Dobrze że wśród psów snoby zdarzaja się rzadziej niż wśród ludzi.

A biedna Colinka moja sliczna - tylko sie gapie gapią, a domu nikt dac nie chce.
Ja sama nie wiem, gdzie ją pokazać jeszcze.:shake:

Posted

supergoga napisał(a):
My mielismy sajgon pod tytułem wc robie w domu...i tyle - w wykonaniu Larwinki. Bo po co tak strzelają oooo.

uuu...
tych co strzelają powystrzelać - ot co :angryy:
u nas też - wiocha zabita dechami, kilka chat na krzyż a jeden sąsiad raczył etardamiwalić pod samymi oknami
Oluch biedaczek miał sporego stresa - na szczęście reszta psów na huki i strzały niewrażliwa.

supergoga napisał(a):
Dzielna Figaszka - spisała się na medal w tak doborowym towarzystwie. Dobrze że wśród psów snoby zdarzaja się rzadziej niż wśród ludzi.

Bardzo się ładnie znalazła w tak dużym obcym gronie (było nas w sumie 8 osób i 8 psów i 2 dzieci - 15-sto miesięczna Magdalena która "jest dzieckiem krnąbrnym" :evil_lol: i... 2miesięczna :crazyeye: Inga).
Jedynie dobermanka Amba próbowała momentami glizdę upolować i Oluch czasem burknął, jakoś w tak małym ciałku nie rozpoznał samiczki swojego gatunku :evil_lol:

supergoga napisał(a):
A biedna Colinka moja sliczna - tylko sie gapie gapią, a domu nikt dac nie chce.
Ja sama nie wiem, gdzie ją pokazać jeszcze.:shake:

Martwię się tym też - coraz starsza jest panienka, im dalej tym trudniej będzie... :shake:

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...