margo001 Posted October 25, 2007 Posted October 25, 2007 Ja nie sądzę że ten przemek rusek wyjeżdża :shake: myślę raczej że suczki się zużyły i na ich miejsce przyjdą następne :placz: Coś mi się wydaje,ale mogę się mylic że w tych ogłoszeniach ,przeważnie shar pei kilkakrotnie ten Gostyń mi tak się często pojawiał :shake: Quote
PaulinaT Posted October 25, 2007 Author Posted October 25, 2007 Z przykrością to piszę: pewnie masz rację :( A Laluś ma atak gorączki. Godzinę temu byłyśmy na spacerku i wszystko było ok a teraz zakutana w polar ma dreszcze, boli ją brzusio i wygląda jak kupka nieszczęścia... Dałam jej 1/3 czopka pyralginy - mam nadzieję, że wystarczy. Moje biedne maleństwo.... Quote
margo001 Posted October 25, 2007 Posted October 25, 2007 Może czegoś się nażarła :shake: niedobrze Quote
PaulinaT Posted October 25, 2007 Author Posted October 25, 2007 margo001 napisał(a):Może czegoś się nażarła :shake: niedobrze Ona ma gorączki, zdecydowanie. 3-4 razy do roku. Na razie nie dajemy jej kolchicyny. Ake muszę to przedyskutować z wetką. Pyralgina zadziałała. Już jest prawie ok. Quote
margo001 Posted October 25, 2007 Posted October 25, 2007 To bardzo nie dobrze :shake: Na szczęście pyralgina szybko działa :lol: Quote
margo001 Posted October 25, 2007 Posted October 25, 2007 Moja Margo ostatnio tak się przeziębiła że dopiero po po dwóch dniach brania antybiotyku i pyralginy rano i wieczorem dopiero puściła temperatura,a była wysoka 40,5 :shake: Quote
PaulinaT Posted October 25, 2007 Author Posted October 25, 2007 margo001 napisał(a):Moja Margo ostatnio tak się przeziębiła że dopiero po po dwóch dniach brania antybiotyku i pyralginy rano i wieczorem dopiero puściła temperatura,a była wysoka 40,5 :shake: O rety! Strasznie ją wzięło... To takie sobie przeziębienie-przeziębienie było?? :o Lalka po 1.5 godz. od podania leku, wygrzaniu się w polarku i wysłuchaniu żałowania w pańci (moim) wykonaniu zabrała się za kolację. Znaczy: już jest ok. Quote
margo001 Posted October 25, 2007 Posted October 25, 2007 Tak sobie poleżała dwa chłodne wieczory na balkonie i właściwie dopiero po czterech dniach doszła do siebie :razz: Podejrzewam że to były przeziębione babskie sprawy lub pęcherz,bo już kiedyś tak było jak była ze mną w pracy w trakcie cieczki (no wiesz musiałam rozdzielic parę żeby nie doszlo do gwałtu :evil_lol:) wtedy leżała na zimnych płytkach :shake: na kołderce cholera jedna nie chciała :mad:no i było to samo i sikanie co pięc minut :shake: Quote
caroolcia Posted October 26, 2007 Posted October 26, 2007 biedne psianeczki - całe sczeście że Laluni tak szybciutko to przeszło Quote
PaulinaT Posted October 26, 2007 Author Posted October 26, 2007 Z Lalką dzisiaj rano na abarot to samo. Znowu pyralginy musiała dostać. Na razie nie dzwonią z domu do mnie więc pewnie śpi sobie - mam nadzieję, że atak pokonany. A rano spotkała nas duża nieprzyjemność. Szłam sobie z suczkami bocznym przejściem wzdłuż garaży. Abi coś się nerwowo rozglądała ale jako, że nic nie widziałam z prawa ani z lewa nie zwróciłam szczególnej uwagi na to. Nagle zza jednego z garaży wypadł na nas pies - wielkości małego labka, kudłaty, kundelek. I z miejsca przeszedł do ataku. Starałam się utrzymać Lalkę jak najblizej zeby jej czasem nie ugryzł a Abisi zostawiłam luźną flexi - cóż, ktoś musi atak odeprzeć. Po chwili zza garaża wyskoczył właściciela psa (Maksa) złapał swojego podopiecznego i... skopał go. Moje krzyki nie zdały się na wiele. Na sczęście pies uciekł - ale co było dalej to już nie wiem. Nawrzeszczałam na niego ile sił w płucach - ale zlał mnie i odszedł. Ja ze względu na psy nie mogłam go gonić. Nie mam pomysłu - czy coś z tym psem można zrobić? Zabrać? Odkupić? Ukraść? A nawet jeśli - to co z nim dalej? Niemłody, samiec, kundel, zaatakował (ale nie ugryzł). Quote
jade Posted October 27, 2007 Posted October 27, 2007 przeczytałam dziś cały wątek - strasznie Ci tego twojego zwierzyńca zazdroszczę:evil_lol: niektórzy to mają szczęście - tyle zwierząt, a drugi ma jakieś wybraki:p a co do właściciela kundelka, to skłaniam się przy opcji, żeby jego skopać:mad: Quote
margo001 Posted October 27, 2007 Posted October 27, 2007 Jak się czuje dzisiaj Lalka ??? Też jestem za skopaniem właściciela kundelka :mad: Quote
PaulinaT Posted October 28, 2007 Author Posted October 28, 2007 jade napisał(a):przeczytałam dziś cały wątek - strasznie Ci tego twojego zwierzyńca zazdroszczę:evil_lol: niektórzy to mają szczęście - tyle zwierząt, a drugi ma jakieś wybraki:p miło mi niezmiernie :loveu: witam i zapraszam ponownie :razz: Z dużym stadem jest naprawdę dużo radości... ale też masa trosk. I kłopotów - ciągle coś... margo001 napisał(a):Jak się czuje dzisiaj Lalka ??? Lalka dobrze, pełna wigoru i animuszu. Tylko z fafelków spadła i ma ryjek o połowę mniejszy... ale wrócą do normy, zawsze wracają. Niestety nieszczęścia chodzą parami. Zwłaszcza w tak licznej ekipie. Bardzo zachorował Czesiek. Czesiek - mój kotek najpierwszy, któr u mamy mieszka ostatnio. W sumie to nie wiadomo co mu jest - czy organizm przestał reagować na insulinę? Czy wdała się infekcja jakaś? Czy w końcu wątroba i nerki przestały działać jak należy? Bo wszystko to jest podniesione i to znacznie: glukoza ponad 500 (norma to sto z kawałkiem w sytuacji stresowej może być dwieście coś), trójglicerydy 7x (w lipcu były ok), w moczu pokazały się ketony i dużo białka... Pozostałe parametry (kreatynina, alat i aspat) też większe ale nie dramatycznie. Na rtg powiększone obrzmiałe jakby nerki i powiększona wątroba. Najgorsze że Cześ nie je, nie pije, osłabł strasznie, sam nie może się wysiusiać. I nie walczy. Bardzo bardzo się boję że to już czas, by pozwolić mu odejść... Trzymajcie kciuki. Do jutra... Do dziś. Quote
jade Posted October 29, 2007 Posted October 29, 2007 trzymamy kciuki za Czesia, i za całą gromadkę też. A jak tam Czesio opowiadaj:roll: Quote
caroolcia Posted October 29, 2007 Posted October 29, 2007 ach oby wygrał tą nierówna walke, czekamy na info.... Quote
furciaczek Posted October 29, 2007 Posted October 29, 2007 Trzymam kciuki i wysylam cieple mysli... Quote
supergoga Posted October 29, 2007 Posted October 29, 2007 Najpierw co do właściciela Maksa - - skopać gada. Czesiek - walcz bo Paulina się zapłacze. To taki piękny kot jest. Boże dlaczego to wszystko takie trudne. Quote
swan Posted October 29, 2007 Posted October 29, 2007 przyłączam się do wzmacniających myśli pozytywnych dla Cześka !!!! Quote
PaulinaT Posted October 29, 2007 Author Posted October 29, 2007 Dziękuje dziewczyny. Czesio nadal słabiutki - nic lepiej mu nie jest :sad: Co prawda zrobił wreszcie sam siku - ale nie je, nie pije (pojony jest strzykawką i nawadniany kroplówkami), bardzo ciężko oddycha i chowa się w ciemnych kątach. Dzisiaj po pracy jedziemy. On sie poddał. I ja też straciłam wiarę. Quote
PaulinaT Posted October 29, 2007 Author Posted October 29, 2007 Jadę po Cześka... Jezu jak ja się boję. Dzisiaj kompletnie nic z pracy nie byłam w stanie zrobić. :sad: Quote
PaulinaT Posted October 29, 2007 Author Posted October 29, 2007 Cześ już spokojny. Już go nie boli brzuszek. Zasnął. Żegnaj słoneczko - kiedyś się spotkamy. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.