Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Ja nie sądzę że ten przemek rusek wyjeżdża :shake: myślę raczej że suczki się zużyły i na ich miejsce przyjdą następne :placz:
Coś mi się wydaje,ale mogę się mylic że w tych ogłoszeniach ,przeważnie shar pei kilkakrotnie ten Gostyń mi tak się często pojawiał :shake:

  • Replies 1.8k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Z przykrością to piszę: pewnie masz rację :(

A Laluś ma atak gorączki.
Godzinę temu byłyśmy na spacerku i wszystko było ok a teraz zakutana w polar ma dreszcze, boli ją brzusio i wygląda jak kupka nieszczęścia...
Dałam jej 1/3 czopka pyralginy - mam nadzieję, że wystarczy.
Moje biedne maleństwo....

Posted

margo001 napisał(a):
Może czegoś się nażarła :shake: niedobrze

Ona ma gorączki, zdecydowanie.
3-4 razy do roku.
Na razie nie dajemy jej kolchicyny.
Ake muszę to przedyskutować z wetką.

Pyralgina zadziałała.
Już jest prawie ok.

Posted

Moja Margo ostatnio tak się przeziębiła że dopiero po po dwóch dniach brania antybiotyku i pyralginy rano i wieczorem dopiero puściła temperatura,a była wysoka 40,5 :shake:

Posted

margo001 napisał(a):
Moja Margo ostatnio tak się przeziębiła że dopiero po po dwóch dniach brania antybiotyku i pyralginy rano i wieczorem dopiero puściła temperatura,a była wysoka 40,5 :shake:

O rety!
Strasznie ją wzięło...
To takie sobie przeziębienie-przeziębienie było?? :o

Lalka po 1.5 godz. od podania leku, wygrzaniu się w polarku i wysłuchaniu żałowania w pańci (moim) wykonaniu zabrała się za kolację.
Znaczy: już jest ok.

Posted

Tak sobie poleżała dwa chłodne wieczory na balkonie i właściwie dopiero po czterech dniach doszła do siebie :razz:
Podejrzewam że to były przeziębione babskie sprawy lub pęcherz,bo już kiedyś tak było jak była ze mną w pracy w trakcie cieczki (no wiesz musiałam rozdzielic parę żeby nie doszlo do gwałtu :evil_lol:) wtedy leżała na zimnych płytkach :shake: na kołderce cholera jedna nie chciała :mad:no i było to samo i sikanie co pięc minut :shake:

Posted

Z Lalką dzisiaj rano na abarot to samo.
Znowu pyralginy musiała dostać.
Na razie nie dzwonią z domu do mnie więc pewnie śpi sobie - mam nadzieję, że atak pokonany.

A rano spotkała nas duża nieprzyjemność.
Szłam sobie z suczkami bocznym przejściem wzdłuż garaży. Abi coś się nerwowo rozglądała ale jako, że nic nie widziałam z prawa ani z lewa nie zwróciłam szczególnej uwagi na to.
Nagle zza jednego z garaży wypadł na nas pies - wielkości małego labka, kudłaty, kundelek. I z miejsca przeszedł do ataku. Starałam się utrzymać Lalkę jak najblizej zeby jej czasem nie ugryzł a Abisi zostawiłam luźną flexi - cóż, ktoś musi atak odeprzeć.
Po chwili zza garaża wyskoczył właściciela psa (Maksa) złapał swojego podopiecznego i... skopał go.
Moje krzyki nie zdały się na wiele. Na sczęście pies uciekł - ale co było dalej to już nie wiem.
Nawrzeszczałam na niego ile sił w płucach - ale zlał mnie i odszedł. Ja ze względu na psy nie mogłam go gonić.
Nie mam pomysłu - czy coś z tym psem można zrobić?
Zabrać?
Odkupić?
Ukraść?
A nawet jeśli - to co z nim dalej?
Niemłody, samiec, kundel, zaatakował (ale nie ugryzł).

Posted

przeczytałam dziś cały wątek - strasznie Ci tego twojego zwierzyńca zazdroszczę:evil_lol: niektórzy to mają szczęście - tyle zwierząt, a drugi ma jakieś wybraki:p a co do właściciela kundelka, to skłaniam się przy opcji, żeby jego skopać:mad:

Posted

jade napisał(a):
przeczytałam dziś cały wątek - strasznie Ci tego twojego zwierzyńca zazdroszczę:evil_lol: niektórzy to mają szczęście - tyle zwierząt, a drugi ma jakieś wybraki:p

miło mi niezmiernie :loveu:
witam i zapraszam ponownie :razz:
Z dużym stadem jest naprawdę dużo radości... ale też masa trosk. I kłopotów - ciągle coś...

margo001 napisał(a):
Jak się czuje dzisiaj Lalka ???

Lalka dobrze, pełna wigoru i animuszu. Tylko z fafelków spadła i ma ryjek o połowę mniejszy... ale wrócą do normy, zawsze wracają.

Niestety nieszczęścia chodzą parami.
Zwłaszcza w tak licznej ekipie.
Bardzo zachorował Czesiek.
Czesiek - mój kotek najpierwszy, któr u mamy mieszka ostatnio.
W sumie to nie wiadomo co mu jest - czy organizm przestał reagować na insulinę? Czy wdała się infekcja jakaś? Czy w końcu wątroba i nerki przestały działać jak należy?
Bo wszystko to jest podniesione i to znacznie: glukoza ponad 500 (norma to sto z kawałkiem w sytuacji stresowej może być dwieście coś), trójglicerydy 7x (w lipcu były ok), w moczu pokazały się ketony i dużo białka...
Pozostałe parametry (kreatynina, alat i aspat) też większe ale nie dramatycznie.
Na rtg powiększone obrzmiałe jakby nerki i powiększona wątroba.
Najgorsze że Cześ nie je, nie pije, osłabł strasznie, sam nie może się wysiusiać.
I nie walczy.
Bardzo bardzo się boję że to już czas, by pozwolić mu odejść...
Trzymajcie kciuki. Do jutra...
Do dziś.

Posted

Dziękuje dziewczyny.
Czesio nadal słabiutki - nic lepiej mu nie jest :sad:
Co prawda zrobił wreszcie sam siku - ale nie je, nie pije (pojony jest strzykawką i nawadniany kroplówkami), bardzo ciężko oddycha i chowa się w ciemnych kątach.

Dzisiaj po pracy jedziemy.

On sie poddał.
I ja też straciłam wiarę.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...