PaulinaT Posted September 15, 2007 Author Posted September 15, 2007 Camara napisał(a):Dzieńdoby :p Aaa dzień dobry bardzo :p Ćwiczenia - nie najgorzej ale mogłoby być lepiej. Abi w końcu ukończyła kursy i zdawała wewnętrzne egzaminy i było nieźle, niestety ponad 1.5 roku przerwy dało efekty... :shake: Na razie ćwiczyć mam skupienie psa na przewodniku i dynamiczne przyjście "do mnie" i dynamiczne chodzenie przy nodze... Abi i dynamiczne... :roll: Zdjęcia z nowych mam tylko kocie, nówki sztuki nieśmigane - dzisiejsze :p Z Teodorem w roli głównej - Teoś na drapaku: I koty piętrowo na drapaku - Teoś i Halo :p Quote
margo001 Posted September 15, 2007 Posted September 15, 2007 Witamy sharpusiową rodzinkę :loveu: Miło Was oglądac :loveu: Quote
PaulinaT Posted September 15, 2007 Author Posted September 15, 2007 margo001 napisał(a):Witamy sharpusiową rodzinkę :loveu: Miło Was oglądac :loveu: Witaj margo! :drink1: Co prawda coś się strasznie kociasto zrobiło na watku - ale obiecuję poprawę ;-) i więcej psich zdjęć :lol: w końcu to dogomania... :roll: Quote
furciaczek Posted September 15, 2007 Posted September 15, 2007 Alfa i Zuzia napisał(a):buahahahaha :roflt: Paulino - jak dobrze że Ty i Twoja siostra nie uważacie że kot np. wysysa oddech niemowlęcia albo może je zagryźć,zadrapać czy zarazić śmiertelną, kocią chorobą :diabloti: pierwsze slysze o tym ze koty wysysaja odech...inne bzdury juz slyszalam:evil_lol: widocznie za malo douczona jestem:diabloti: sliczny teodorek:loveu: Quote
caroolcia Posted September 15, 2007 Posted September 15, 2007 Kociaczki tez przesłodkie - szczególnie te piętrowe hi hi hi Quote
Halo (Alfa i Zuzia) Posted September 16, 2007 Posted September 16, 2007 bardzo piękne masz koty i drapak Paulino, szkoda że nie masz rudego!:diabloti: furciaczek napisał(a):pierwsze slysze o tym ze koty wysysaja odech...inne bzdury juz slyszalam:evil_lol: widocznie za malo douczona jestem:diabloti: naprawdę nie słyszałaś? Inna wersja jest taka że przegryzają tętnicę szyjną (czy krtań-już nie wiem), bo się rusza i kot myśli że to mysz:lol: Quote
PaulinaT Posted September 16, 2007 Author Posted September 16, 2007 Alfa i Zuzia napisał(a): bardzo piękne masz koty i drapak Paulino wielkie dzięki :smile: drapak zrobiła na zamówienie i wg moich sugestii Covu z forum miau - bardzo jestem z niego zadowolona: jest tani, estetyczny i praktyczny. Polecam :cool3: Alfa i Zuzia napisał(a): szkoda że nie masz rudego!:diabloti: To prawda... Rudy kot (lub kotka ;-) ) to moje marzenie i kiedyś taki będzie mnie zaszczycał swoją obecnością! My tymczasem z czipsami wróciliśmy z 3godzinnego spaceru wokół Strzeszynka. czuć już niestety jesienią... Quote
PaulinaT Posted September 16, 2007 Author Posted September 16, 2007 Cały spacer próbowałam zrobić ładne zdjęcia Szarika - gdyż zdałam sobie sprawę, że on jeden nie pojawił się jeszcze na żadnym zdjęciu na tym watku :eek2: I to jest straszne niedopatrzenie... ale, w ramach tłumaczenia się, wszystkie jego stare fotki znajdują się u niego na wątku a niepokazywanych dotychczas nie miałam... do dziś! :multi: Tyle że łotrowi strasznie ciężko zrobić zdjęcie, na którym ładnie wygląda... zawsze idzie i węszy i głowe ma spuszczoną w związku z tym i tylko czasem ślepiem łypnie... :shake: na zdjęciach wygląda to tak sobie: Gdy tylko ukucnę też zaraz podchodzi... No ale 1 w miarę porządne udało mi się zrobić w chwili szarikowej nieuwagi :evil_lol: Quote
PaulinaT Posted September 16, 2007 Author Posted September 16, 2007 Strasznie dziwne zdjęcie Abisi.... I Abi z Szarikiem - czyli kozy na popasie :evil_lol: Quote
PaulinaT Posted September 16, 2007 Author Posted September 16, 2007 I na koniec - szarpej w 3 aktach :diabloti: (to była tylko chwila wolności - szarpej niestety spacery musi odbywać na smyczy :shake: ) Quote
furciaczek Posted September 16, 2007 Posted September 16, 2007 Alfa i Zuzia napisał(a): naprawdę nie słyszałaś? Inna wersja jest taka że przegryzają tętnicę szyjną (czy krtań-już nie wiem), bo się rusza i kot myśli że to mysz:lol: mysz:crazyeye: To juz chyba lekka przesada:roll: Ale Abisia zabujcza minke strzelila:evil_lol: no piekna jest po prostu:loveu: Szarik tez przystojniaczek:loveu: szkoda ze sharpek najczesciej na smyczy musi byc... to dlatego ze jest malo przyjacielski? nie doczytalam chyba wszystkiego:oops: Quote
caroolcia Posted September 16, 2007 Posted September 16, 2007 Super foteczki :cool3: ... i pewnie nie zgadniesz że najbardziej przypadł mi do gustu szrpej w 3 aktach :loveu: jest piekna i futerko też wyglada na śliczne, tak sie błyszczy... a dlaczego szarpkówna tylko na smyczy :icon_roc::grins: Quote
PaulinaT Posted September 16, 2007 Author Posted September 16, 2007 caroolcia napisał(a): i futerko też wyglada na śliczne, tak sie błyszczy... To chyba tak wyszło na zdjęciu... Ze skórą Laluni to są cyrki: najpierw nużyca (już 3 nawroty przeżywaliśmy) a teraz jeszcze dość się mucynoza pogłębiła (jaka ja mądra - ostatnio na shar-pei wolrd znalazłam artykuł nt mucynozy stąd wiem :p) Twój Burbon ma śliczna skórę :loveu: furciaczek napisał(a): szkoda ze sharpek najczesciej na smyczy musi byc... to dlatego ze jest malo przyjacielski? nie doczytalam chyba wszystkiego:oops: caroolcia napisał(a):a dlaczego szarpkówna tylko na smyczy :icon_roc::grins: Bo mój szarpej taki zbój. :angryy: To, ze zadziora to pal licho - bo ona już rozumu nabrała i się w obcych nie zaczyna. Lalka ma strasznie silnie rozwinięty instynkt myśliwski - cały spacer to jest węszenie, szukanie tropów a jak już znajdzie to... szukaj wiatru w polu. A każde jedno zwierzątko jest warte zachodu - nie ważne czy ptak czy ssak, czy kudłate czy kolczaste, czy żyje na dzewie czy pod ziemią, czy jest wielkości krowy czy myszy - wszystko co żyje i się porusza jest suuuuuuper! :diabloti: Kiedyś dawałam jej szanse i kolejne - ale po akcji z maja bodajże stwierdziłam, ze psychicznie mnie nie stać na spuszczanie jej ze smyczy - 3h jej szukałam! (gdzieś na mailu mam opisaną tą historię - jak znajdę to wkleję...) Więc kupiłam pas do cannicrossu i linę z amortyzatorem i tak sobie chodzimy. Quote
caroolcia Posted September 16, 2007 Posted September 16, 2007 buhahaha moj Burbek ma to samo - na szczescie mamy bezpieczne lasy ale czasem sie na niego naczekam :angryy: on szału dostaje szczególnie jak usłyszy krzyk srok... Kiedyś w wyjściowych kozakach po polu po kolana w błocie i wodzie za nim biegałam (a on za stadkiem sarenek) w te i wewte - kozaki do wywalenia - Burbon szcześliwy - ja zwiekszone ryzyko zawału :eviltong: Quote
PaulinaT Posted September 16, 2007 Author Posted September 16, 2007 Layla do któregoś momentu była na tyle obliczalne, ze wiedziałam ze po jakichś 15 minutach maksymalnie wróci. Ale się to zmieniło. Nie wiem ile w tym moich błędów bo w sumie trzeba było nie pozwalać i tyle, ale ja kiedyś jej nie pozwalałam i tez na nic to się nie zdawało. :shake: Quote
PaulinaT Posted September 16, 2007 Author Posted September 16, 2007 Hihi - znalazłam! Oto co napisałam PO Laluniowej największej ucieczce (brzydkich słów kilka użyłam - na dogo zrobią się z nich gwiazdki :cool3:) Byłam wczoraj w Przeźmierowie, u mamy - niezamierzony był to wyjazd, ale trzeba było rodzinie pomóc więc zapakowałam czipsy, Piotrka (faceta mojej siostry) i jego brata Romana do favority - okazuje sie ża skoda jest w stanie pomieścić dowolna ilość osób i psów - i pojechaliśmy. Ok. godziny 20.30 zebrałyśmy sie z mama i poszłyśmy na spacer. Szarik - dzięki bogu - został, gdyz był juz przespacerowany wcześniej. Byłyśmy więc w składzie Abi, Lalka, Bari i Milka. Spacer był miły - poza tabunami komarów, szarpej po ostatnim pościgu sarny tydzień wcześniej oczywiście na smyczy. Przeszłyśmy sobie na koniec lasu i skręciłyśmy w odludna ścieżkę między polami - po lewej jęczmień, po prawej żyto, po prawej rzepak po lewej żyto... no sielanka, wiejsko czarodziejsko, droga prosta i nikogo na niej. Spuściłam więc czarną. Wypruła, poleciała - normalka. Jak zawsze. Widziałam, jak na końcu ścieżki sie kręciła, więc nie robiłam paniki i sobie spokojnie szliśmy. Doszłyśmy do końca ścieżki - szapreja nie ma. Więc włączyłam tryb pt. "wołanie szarpeja" czyli czekamy, wołamy i wolanie przerywam gwizdami z serii niosących sie dalekoooo. Szarpeja nie ma. Po pół godzinie odczułam lekki uscisk w gardle - takie długie nieobecności jej sie dotąd nie zdażały, 15-20 minut i owszem. Wiec rodzieliłysmy się i ja poszłam na prawo a mama na drugie prawo czyli na lewo. Ja spotkałam chłopaka z huskim - zapytany zaprzeczył, nie widział psa - ale widział ze szukamy i wlazł ta ambone co była jakiś pół kilometra dalej i wypatrywał i nic nie widział. Wtedy było już całkiem szaro - zmrok był no. Wtedy chłopak wszedł na stóg starej słomy i stwierdził że widział ją kawałek dalej jak wybiegła z pola i natychmiast spowrotem wbiegła. Pognałam tam po łące nie bacząc na spodnie i stopy mokre od rosy. Wołam krzycze gwiżdże - nie ma. Nasłu****ę - nie słychać. Nie - musiało mu sie wydawać. Przeciez moja Lalunia by przyszła. Wróciłam na rozdroże. Wróciła mama. Lalki nie ma już godzinę. Mama poszła sporwotem do lasu ja zostałam. I się drę... Wtedy nadszedł kryzys: widziałam oczami wyobraźni jak ktoś ją ukradł, jak wleciała do studzienki jakiejś i wyjść nie moze, jak poleciała gdzies daleko i skończyła jak Diesel i Dżeki pod kołami... o 22.30 zaryczana i w spazmach zadzwoniłam po Pawełka (czyli włączony miałam juz ostatni etap paniki - a wtedy niczym odruch pawłowa dzwonie po Pawełka ktory się zjawia i pomaga). I wtedy usłyszałam - bełt bełt. Zacięty głosik z wrednej mordy. Czyli jest, żyje. Uffa. Layla do mnie - Layla nic. Lece za głosem - noc już ciemna że oko wykol, zboża mokre, mam mokro już nawet z gaciach a stopy oblepione błotem i gliną. Cisza. Layli nie ma. Layla do mnieeee! Nic. Po 10 minutach - bełt bełt - z zupełnie innej strony. Skubana poluje!!!!!!! I ani myśli wracać. No do cholery!!!! Rozdzwonił sie telefon - Hania ma latarke ale nie moze wyjśc i zostawić Zuzy, przyjechał Pawełek trzeba go pokierować gdzie jestem. Pawełek jeździ wzdłuz pola, słyszy mnie i znaleźć nie może - mama poszła więc na drogę ja zostałam w polu rzepaku myśląc o tych wszystkich żmijach i innych zaskrońcach i słysząc od czasu do czasu bełt bełt gdzieś z innej strony dobiegające. Mama znalazła Pawełka. I sie naradzają. W tym momencie słyszę - leci. Leci na mnie. Ale minęła mnie w tym rzepaku ******m po pachy o jakies 2 metry i nawet się nie zatrzymała a ja w egipskich ciemnościsach nie zdołałam jej złapać. *****!!!!!!! Wreszcie ją dopadłam. O 23:45. Lalka zadowolona z siebie, wcale nie zmęczona - mało jej było. Jeszcze węszyła, jeszcze sie szarpała. Ja, mama i pozostałe psy - wykończeni, ubłoceni, mokrzy cali. Nawet nie miałam siły jej o*******ić. Następne 15 minut wychodziłam z pola bo drogi znaleźć nie mogłam. Wypaliliśmy po dwie fajki żeby się ciut uspokoić. Następne pół godziny wracałyśmy do domu. Szorowałam pięty przez 25 minut i nie doszorowałam. A Lalka strasznie z siebie zadowolona - z apetytem zjadła kolacje i poszła spać. Jak ktoś kiedys będzie chciał kupic sobie szarpeja - zdecydowanie odradzam. Quote
PaulinaT Posted September 16, 2007 Author Posted September 16, 2007 caroolcia napisał(a):Kiedyś w wyjściowych kozakach po polu po kolana w błocie i wodzie za nim biegałam (a on za stadkiem sarenek) w te i wewte - kozaki do wywalenia - Burbon szcześliwy - ja zwiekszone ryzyko zawału :eviltong: Hm... to też jest niezła historyjka do kolekcji.... :diabloti: Quote
caroolcia Posted September 16, 2007 Posted September 16, 2007 o jezu!!!! to ja sie nie dziwie, szarpejska uparta naturka, oj beczałabym jak bobr!!!!!! Quote
PaulinaT Posted September 16, 2007 Author Posted September 16, 2007 [quote name='caroolcia']o jezu!!!! to ja sie nie dziwie, szarpejska uparta naturka, oj beczałabym jak bobr!!!!!! Tak - uparta, niezależna i wie czego chce. No ale ja też wiem czego chcę - chcę mieć szarpeja na wyciągnięcie ręki :diabloti: I tu nasze interesy idą w rozbieżnych kierunkach :roll: Dzisiaj nagrałam krótki filmik na spacerku - Lalka na chwilę zwolniona z uwięzi: http://pl.youtube.com/watch?v=1Drw9bN0qBw (póki co filmiki to są moje nieśmiałe próby...) Quote
caroolcia Posted September 16, 2007 Posted September 16, 2007 super filmik :loveu: a to chrumkanie czysto Burbikowe hi hi hi hi, ale i tak jest grzeczna, Burbas wcale do mnie na zawolanie nie przychodzi.... dlatego spotkałysmy się tam gdzie się spotkałyśmy :cool3: ale i tak pokochałam szarpki, ze już zawsze chce mieć takiego buntownika hipolka w domciu :p Quote
furciaczek Posted September 16, 2007 Posted September 16, 2007 przepraszam ale usmialam sie z tej historii:lol: dokladnie ze sposobu w jaki przedstawilas ta cala sytuacje :) Ale nie zazdrosze:shake: Ja na zawal byl dawno zeszla przy takiej akcjii... Quote
PaulinaT Posted September 16, 2007 Author Posted September 16, 2007 [quote name='caroolcia'] super filmik :loveu: ciesze się :smile: wrzucam więc jeszce jeden - z wiosny zeszłego roku drugim bohaterem filmiku jest Barry - pies mojej mamy http://pl.youtube.com/watch?v=cvhOvZ0zXrM [quote name='caroolcia'] a to chrumkanie czysto Burbikowe hi hi hi hi, chrumkanie jedyne w swoim rodzaju - chyba tylko buldożki są bardziej dźwiękogenne :lol: [quote name='caroolcia'] ale i tak jest grzeczna, Burbas wcale do mnie na zawolanie nie przychodzi.... dlatego spotkałysmy się tam gdzie się spotkałyśmy :cool3: wiesz - Layla ukończyła kurs i zdała super egzamin wewnętrzny, ma na świadectwie prawie same piony :cool3:, ona wszystko wie i wszystko umie - ale często ma to głęboko w duuuuuuszy i już poza tym - tu jeszcze nie nabrała rozpędu :diabloti: [quote name='caroolcia']ale i tak pokochałam szarpki, ze już zawsze chce mieć takiego buntownika hipolka w domciu :p tak zupełnie szczerze - to nie wiem L. jest najwspanialsza na świecie ;-) ale mocno daje mi się we znaki i nie chodzi tu o charakter: mała ma gorączki (FSF z dużym prawdopodobieństwem), nużycę, "gimele" w stawach i to zaróno łokcie jak i kolana pozostawiają wiele do życzenia i do tego wszystkiego doszła nam teraz mucynoza :p chodzący atlas psich choróbsk :shake: i tak czasami, jak spędzam kolejną godzinę życia w poczekalni u weta to mam dość po prostu Za to zupełnie serio - chciałabym zawsze mieć przy sobie ceceta... to przecudowna rasa. Quote
PaulinaT Posted September 16, 2007 Author Posted September 16, 2007 furciaczek napisał(a):przepraszam ale usmialam sie z tej historii:lol: dokladnie ze sposobu w jaki przedstawilas ta cala sytuacje :) Ale nie zazdrosze:shake: Ja na zawal byl dawno zeszla przy takiej akcjii... Nooo jeśli się uśmiałaś to znaczy że cel osiągnęłam :p Chciałam tą akcję sprowadzić do absurdu i żeby móc ją odreagować musiałam ją wyśmiać sama też :p Quote
caroolcia Posted September 17, 2007 Posted September 17, 2007 [quote name='PaulinaT']ciesze się :smile: wrzucam więc jeszce jeden - z wiosny zeszłego roku drugim bohaterem filmiku jest Barry - pies mojej mamy http://pl.youtube.com/watch?v=cvhOvZ0zXrM Hi hi filmik super!!!! skąd jak to znam hi hi hi -atak a potem kółeczka i głupawka:evil_lol: rany to faktycznie dostałaś pełne spektrum szarpejskich przypadłości :shake: pomimo, że z hodowli.... współczuje Quote
PaulinaT Posted September 17, 2007 Author Posted September 17, 2007 [quote name='caroolcia'] Hi hi filmik super!!!! skąd jak to znam hi hi hi -atak a potem kółeczka i głupawka:evil_lol: te głupawki i kręcenie kółek pozostając w podsterowności to jest najzabawniejsza rzecz na świecie :lol: kiedyś takie kółka zaczęła kręcić w gościach jak byliśmy (czipsy i ja :p) a Laluś kręciła kółka na kanapie i przeskakiwała na fotel i tam konczyła zawijasy - no po prostu wszyscy zwijaliśmy sie od tego śmiacia :lol: [quote name='caroolcia'] rany to faktycznie dostałaś pełne spektrum szarpejskich przypadłości :shake: pomimo, że z hodowli.... współczuje oj - nie pełne :p nie mieliśmy np. żadnej plastyki robionej :p Ale za to Abisia postanowiła nadrobić ten brak - w tym tygodniu najprawdopodobniej beziemy robić plastyke oczu... :mdleje: A ja oczywiście już obgryzam pazury ze zdenerwowania... caroolcia i furciaczek - staram sie jak mogę i nadrabiam zaległości w waszych przepięknych galeryjkach... ale mam wrażenie, że szybciej przybywa nowych stron :roll: Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.