Justysia i Grześ Posted October 5, 2007 Author Posted October 5, 2007 [FONT=Verdana]Przepraszamy straszliwie za okropnie dłuuugą nieobecność, ale była ona spowodowana nawiedzeniem nas przez wszelkie plagi świata… Wiecie, trzęsienia ziemi, huragany, erupcje wulkanów,…[/FONT] [FONT=Verdana]Heh, i co tu jeszcze napisać żeby dostać rozgrzeszenie :diabloti:[/FONT] [FONT=Verdana]A tak na poważnie to oboje jesteśmy chorzy a mimo to nie mamy nawet możliwości na porządne wygrzanie się i podleczenie, bo praktycznie prawie bez przerw jesteśmy poza domem :roll:[/FONT] [FONT=Verdana]Straaasznie gorący okres mamy, ale do rzeczy …[/FONT] [FONT=Verdana]Jak już wszyscy wiedzą nasze Gryfisko przekupiło domek tymczasowy (no cóż, chłopak nas posłuchał i robił to co mu tłumaczyliśmy aby robił w celu podbicia ludzkich serc :evil_lol: :eviltong:) i nie szuka już absolutnie innego domciu -> jest tam gdzie jest mu najlepiej :loveu:[/FONT] [FONT=Verdana]Te kilka dni po kastracji w trakcie których przebywał także pod naszymi skrzydłami ;) mamy oczywiście w jakimś stopniu udokumentowane zdjęciami i chętnie podzielimy się tymi zdjęciami również z Wami… Musimy je tylko pozrzucać, poprzerabiać, itp. ;)[/FONT] [FONT=Verdana]Oczywiście trzymamy z całych sił kciuki za Grafika II :kciuki: Mamy nadzieję, że Nikoś znajdzie również najlepszy domek i przy okazji mamy pytanko czy ma założony swój wątek bo nie znaleźliśmy takowego ?[/FONT] Quote
Ziutka Posted October 5, 2007 Posted October 5, 2007 Witam chorowitków Justysię i Grzesia :multi: :multi: :loveu: :loveu: Justysia, Nikoś ma swój wątek ale nie mogę znaleźć :placz:.....myślę, że Grubba Rybba ma wątek Nikosia....może nam poda linka :cool3: Ja z niecierpliwością czekam na zdjęcia Gryfika :loveu: :loveu: P.S. Myślę, że już najwyższy czas zmienić tytuł i przenieść wątek Gryfika do " Już w nowym domu" :multi: Quote
Paulina87 Posted October 6, 2007 Posted October 6, 2007 Nikoś ma swój wątek, niezbyt bogaty tu: http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=84436&highlight=Niko%C5%9B Quote
Ziutka Posted October 12, 2007 Posted October 12, 2007 :mad: :mad: :mad: :mad: :mad: :mad: :mad: :mad: :mad: :mad: :mad: :mad: :mad: :mad: :mad: :mad: Żadnych wieści :placz: :placz: :placz: :placz: :placz: :placz: :placz: :placz: A fotkach już nie wspomnę :placz: :placz: :placz: :placz: :placz: :placz: Quote
Diana S Posted October 12, 2007 Posted October 12, 2007 ooo nie moze byc....:mad::mad: dawac szybko fotki.... bo...:mad::mad::cool3: Quote
lena_zet Posted October 13, 2007 Posted October 13, 2007 hihi, ciotki nie bić. To wszystko z braku czasu, przepraszam bradzo :oops: U Gryfika nr I wszystko dobrze, ma smoczy apetyt :diabloti: ale jeszcze troche chudzina jest-znaczy mnie się tak wydaje, inni mówią, że wygląda normalnie :roll: Łobuziakowaty jest, nie da sie ukryć, że to młody pies, ale karny bardzo, więc panuję nad sytuacją ;) Postaram sie porobic kilka fotek jak tylko ogarnę bajzel w domu, bo widok dokoła byłby świetny hehe. buziaczki kochane! Quote
Ziutka Posted October 13, 2007 Posted October 13, 2007 Bardzo się cieszę, że u Gryfika wszytko w jak najlepszym porządku :multi: Czekamy z niecierpliwością na foteczki naszego przystojniaka :loveu: :loveu: I melduj się nam ciotka częściej bo naprawdę bić będziemy :evil_lol: :evil_lol: :evil_lol: Quote
Diana S Posted October 14, 2007 Posted October 14, 2007 Tak czekamy na fotki...i kolejne wiesci bo bedziemy nieugiente w bicu...:mad::mad: Quote
Paulina87 Posted October 21, 2007 Posted October 21, 2007 Co do Nikosia vel Gryfika II niedawno został adoptowany, wszyscy bardzo się cieszyli, że znalazł dom, jednak on wrócił do schroniska bo pod nieobecność właścicieli pogryzł dziecience łóżeczko. :shake: Tak więc dalej szukamy dla niego dobrego odpowiedzialnego domku :placz::placz: Quote
Ziutka Posted October 21, 2007 Posted October 21, 2007 lena_zet napisał(a):Postaram sie porobic kilka fotek jak tylko ogarnę bajzel w domu, bo widok dokoła byłby świetny hehe. Ło matko....ciotka ile można sprzątać :evil_lol: :evil_lol: :evil_lol: Gdzie te foty do diaska :mad: :mad: bo zaraz będzie Lanie na kolanie :eviltong: Quote
lena_zet Posted October 26, 2007 Posted October 26, 2007 hej ciotki porady małej potrzebuję.Gryfik poczuł sie u nas jak panisko, wie, że nic mu już nie grozi i troszkę nas przeraża w nim jedna rzecz, otóż odwiedziny ludzi.... Tydzień temu chciałam przedstawić go mojej znajomej, i zapoznanie polegało na odciąganiu Gryfa od głowy znajomej, ponieważ usiłował jej odgryźć, szczekał, był najeżony.Wreszcie po minucie walki z psem (on trochę wiekszy ode mnie hihi) usadowiłam go na dupie, skarciłam hasłem "zły pies, niedobry pies".On karny bardzo, więc siedział grzecznie i podawał mi łapę, ale jak tylko koleżanka chciała się ruszyć to znowu przystępował do ataku.Jeszcze przed tym incydentem skoczył sąsiadowi do gardła, oczywiście też został skarcony (przez mojego męża). Kolejne odwiedziny-w zeszłym tygodniu przyjechała do mnie koleżanka z dzieciakami (obydwa dzieciaki po 12 lat), o ile Gryf troszke sie zjeżył na dzieciaki, znajomej próbowal odgryźć twarz :roll: Siedział, obserwował ją (ja byłam w kuchni, robiłam herbatę), koleżanka nie mogła sie ruszyć anie spojrzeć mu w oczy-jedno spojrzenie i odrazu atak psa. I wczorajszy dzień, ech.Przyjechała do mnie kolejna, nowa koleżanka z prawie trzyletnia córeczką.O ile córeczka mogła biegać, śmiać się itd o tyle moja koleżanka wyszła ode mnie z domu poturbowana.... Uklękła przy córci swojej by zdjać jej buciki, Gryf podszedł i zaczął ja lizać po twarzy, koleżanka spojrzała na niego (odwróciła twarz w jego stronę) i została zaatakowana.Efekt-w łuku brwiowym wbite 3 zęby i w dolną wargę jeden :mad: Oczywiście jak zwykle-Gryf został natychmiastowo skarcony i do końca pobytu znajomej "ukarany"-w sensie-siedzimy przy nogach mamy (mnie) i z mama chodzimy siku, zrobić herbatę itd.Za to był chwalony (on karny jest). Cholercia, macie jakieś propozycje odnośnie tych ataków?No nie wypada by ludzie wychodzili od nas z poturbowanymi twarzami....hmmm. Quote
Ewusek Posted October 26, 2007 Posted October 26, 2007 yyy... ja bym sie skontaktowała z behawiorysta... mysle, ze Aldona, mogła by Ci pomoc... Quote
Justysia i Grześ Posted October 28, 2007 Author Posted October 28, 2007 Lena powiedz no Ty temu młodzieniaszkowi żeby się przestał wygłupiać i siedział grzecznie na swoim wielkim słodkim tyłku - bo my się tam przejdziemy i nagadamy do skutku :mad: :eviltong: A tak na poważnie to nie ma co zwlekać ze spotkaniem z behawiorem. Rozmawialiśmy kiedyś i mówiłaś, że masz jakieś kontakty... Myślimy, że warto z nich skorzystać jak najszybciej, zanim chłopak postanowi wejść wszystkim na głowę - niestety jak widać dosłownie :shake: Zbyt poważnie bierze sobie do siebie rolę ochroniarza domu i potrzebny jest ktoś, kto pomoże Wam mu to wyperswadować... Pisz jak się sprawy mają bo to istotne i bardzo byśmy chcieli wiedzieć. Pozdrawiają zabiegani: J. G. i 16 łap ;) Quote
ANETTTA Posted October 28, 2007 Posted October 28, 2007 ja mam takego 3 latka benka nie lubi obcych toleruje tylko nas domowników ...i jka ktos przychodzi to musze zamykac go izolowac .......od malego mieszka w domu wsród ludzi niesstety i co myslicie ze jemu mogłby ktos pomoc ...kto ...behawior.......kto to jest ...moze nam by tez pomógł cio ????? Quote
Justysia i Grześ Posted October 28, 2007 Author Posted October 28, 2007 behawior - chodzi o behawiorystę czyli człowieka zajmującego się psią psychiką (tak w skrócie pisząc). Dobry behawiorysta po przyjrzeniu się psu i wysłuchaniu właścicieli ma szansę na nakierowanie Ich w jaki sposób mają postępować aby wyeliminować problemy. ... Rany piszę takie masło maślane, ale mam nadzieję, że wiesz o co mi chodzi ;) Quote
Justysia i Grześ Posted October 28, 2007 Author Posted October 28, 2007 andzia69 właśnie Jacka mam na myśli - zresztą o Nim też kiedyś rozmawialiśmy z Leną :) Quote
ANETTTA Posted October 28, 2007 Posted October 28, 2007 a cos wiecej o takim spotkaniu i kogo mi polecacie Quote
Justysia i Grześ Posted October 28, 2007 Author Posted October 28, 2007 ANETTTA co do przebiegu spotkania to raczej nie napiszemy Ci jak by to wyglądało w Waszym przypadku - to już zależy od Was i od behawiorysty oczywiście. Z reguły w takich sytuacjach najlepszym sposobem jest zobaczenie delikwenta w akcji czyli odwiedziny w domu. Takie coś daje bardzo dobry obraz sytuacji ponieważ pies traktuje tą osobę jak gościa, którego przecież "nie lubi". Dobry specjalista z takiego spotkania wyniesie sporą wiedzę na temat psa, zobaczy go na swoim terenie z jego "naturalnymi" zachowaniami co byłoby trudne w neutralnym otoczeniu i sytuacji. Zauważy też rzeczy, których Wy możecie nie dostrzegać bądź po prostu nie rozumieć a to jest bardzo istotne przy rozwiązywaniu problemów. Mam jeszcze pytanie - kiedy zaczęły się takie problemy i czy nie kojarzycie może przyczyny, (może nią być np. zbyt nachalny gość, bądź wręcz przeciwnie - goście, którzy bardzo obawiają się psa, albo coś zupełnie innego) ? Ten drugi przykład bardzo "popsuł" psa (*) z mojego rodzinnego domu (niestety byłam dzieckiem i wiedzy żadnej oczywiście nie miałam, ale zapamiętałam pewne sytuacje) - no nic, do rzeczy... Pies temperamentny, ale i z moich odczuć strachliwy czego by pewnie prawie nikt nie dostrzegł, jako młodziutki kilkumiesięczny szczeniak ma do czynienia z gośćmi, którzy są przerażeni na jego widok, każą go od siebie zabrać (na smycz i jak najdalej bądź do innego pomieszczenia) i drżą przy każdym kontakcie. Mimo iż minęło już kupę lat to do dziś widzę moją młodą wówczas kuzynkę z krzykiem wskakującą na ławę "bo przecież bestia ją zaraz pożre" :crazyeye: W takich sytuacjach niestety, ale większość osób psa odizoluje - i co się może rodzić w młodziutkiej głowie... Gość zły bo jak przychodzi to ja jestem zamknięty - gościa trzeba przepędzić, ... -> z czasem może się to przerodzić w prawdziwy horror więc warto jak najszybciej działać (jaki by to nie był powód). Kurcze ale się rozpisałam :roll: Ps. A co do polecanych osób ... hmm, myślę, że ktoś by coś mógł polecić ale istotne jest skąd jesteście. Quote
lena_zet Posted October 28, 2007 Posted October 28, 2007 ludziki kochane, dzięki za odzew :) Jestem po rozmowie z Panem Andrzejem Kłosińskim i Panem Jackiem Gałuszką. Idziemy tropem Pana Kłosińskiego-behawiorysty z Krakowa.Według jego opinii, Gryf nie czuje się jeszcze "do końca" bezpieczny i pewny-stąd takie zachowania.Gości mamy zapraszać, ABSOLUTNIE NIE KARCIĆ GO KIEDY SKOCZY NA GOŚCIA (a niestety karciłam go słowami, ech), tylko robić wszystko, by przychodzący kojarzyli mu sie z czymś serdecznym i dobrym.Wobec tego wprowadzamy plan w życie-dzisiaj odwiedziła nas cioteczka amikat, od progu nie prowokowała psa spojrzeniami, jak tylko Gryf zblizył się i obwąchiwał, ja odrazu byłam przy psie i go dopieszczałam mówiąc "dobry pies", "kochany Gryfik", a cioteczka dokarmiała go przywiezionymi smakołykami.Gryf nie skupiał się na obronie terytorium czy na trzymaniu wzroku na Anetce tylko na przyjmowaniu pieszczot ode mnie i smakołykóow od gościa.Nie warknął na Anetkę i sie nie zjeżył :lol: Ten plan działania wchodzi na dobre w nasz dom, na spokojnie będziemy wprowadzać kolejne osoby, każda będzie musiała dać smakołyk i Gryfik będzie musiał pokazać jaki jest mądry-jak podaje łapkę, jak siada, za co będzie nagradzany.Mamy być konsekwentni wobec podstawowych komend, ale nie karcić, nie wyganiać, nie odpychać tylko wzmagać w nim bezpieczeństwo oraz pewność.Wybierzemy się całą rodziną do Pana Kłosińskiego, ponieważ rozmowa wprost różni się baaaaaardzo od rozmowy telefonicznej.....wiadomo. Powinnam rozpocząć szkolenie, oczywiście biorę pod uwagę jedynie Pana Jacka, tylko dojazd dwa razy w tygodniu do Gliwic przeraża mnie chociażby czasowo :-( ja nie dam rady raczej, po rozmowie z mężem to już w ogóle załamka, bo on odmawia pomocy w jeżdżeniu na szkolenia też z powodu brak czasu :shake: Trudno, zaczekamy chyba aż Pan Jacek rozpocznie szkolenia w Katowicach, natomiast w przyszłym tygodniu zakupię odpowiednią literaturę i rozpoczynamy z Gryfem pracę nad :chodzeniem przy nodze, panowaniem nad emocjami kiedy zbliżają się do nas psy lub ludzie, przychodzeniem na wezwanie (na terenie otwartym, bo na zamkniętym jest natychmiastowa reakcja).Co sądzicie o klikierze? Porozmawiam jeszcze z Panem Jackiem odnośnie konkretnej literatury, klikiera itp.A w listopadzie lub grudniu wizyta u Pana Kłosińskiego. Myslicie, że będzie dobrze? Quote
lena_zet Posted October 28, 2007 Posted October 28, 2007 Anetta, nie gniewaj sie, ale właśnie izolując psa popełniasz ogromny błąd.Psu goście będą kojarzyć się z zamknięciem, izolacją i będą tylo wzmagać agresję a nie ją tłumić.Mja kochana Orsia (mastifka) reagowała agresywnym zachowaniem wobec obcych osób a już szczególnie do nas przychodzących (chociaz na spacerach też często wycierałam trotuar twarzą lub innymi częściami ciała...).Początkowo kiedy przychodzili do nas ludzie, Orsia miała zakładany kaganiec, natomias podczas wizyt dzieci zamykałam się z nią w kuchni, dodatkowo trzymajac ją w kagańcu.Dzieki bogu, że zaprzestałam dość szybko takich działań, bo inaczej pewnie doszłoby do tragedii.Każda wizyta (najczęściej dzieci, bo znajomi już nas nie chcieli odwiedzać hehe) przebiegała następująco: ja siadałam z psem w pokoju, gdzie były dzieci, pies miał zawsze na sobie obrożę, kagańca już nie nakładałam.Głaskałam ją bez przerwy, mówiąc do niej spokojnym głosem i powoli wprowadzałam do mieszkania coraz więcej dzieci, pozwalając im głaskać Orsię i dokarmiać (ona była głodomorem).Po kilku miesiacach osiągnęliśmy wręcz sukces, ale z nią było inaczej niż z Gryfem-ona nawet wpuszczać do mieszkania nie chciała, natomiast Gryf wpuści i ma "strzały" w postaci rzucania się do twarzy.... ps. raz nie udało mi się nad Orsią zapanować-mój błąd, oddaliłam się pozostawiając ją z dziećmi w pokoju, kiedy chłopiec wybiegał do przedpokoju, Orsia poderwała się, dobiegła do niego w sekundę i uderzyła łbem w tył głowy dziecka-efekt-chłopak uderzył czołem w kafle podłogowe... Wstyd się przyznać, to był mój ogromny błąd!Na szczęście nic wielkiego się nie stało, nigdy więcej się to nie powtórzyło. Quote
Justysia i Grześ Posted October 28, 2007 Author Posted October 28, 2007 Lena, ależ się rozpisałaś, aż nie wiem na jaki temat mam teraz pisać :eviltong: Co do Anettty właśnie to jest błędem i powiększa problem dlatego uważam, że trzeba jak najszybciej zacząć działać i robić wszystko żeby psiaka wyprowadzić z takiego stanu - tak jak pisałam zamykanie psa może się skończyć horrorem dla właścicieli - i NIGDY nie wychodzi na dobre ! Ale trudno wymagać od każdego wiedzy na każdy temat i nie popełniania żadnych błędów - najważniejsze, że pojawił się pomysł na rozwiązanie problemu, teraz trzeba go wcielić w życie, nauczyć się pewnych zasad i z ogromną konsekwencją się ich trzymać (bez obawy Aneta, nawet z początku wydające się nie do zrealizowania rzeczy wchodzą z czasem w krew i nie są żadnym problemem ;)) Mam nadzieję, że niedługo przeczytamy, że psiak coraz lepiej reaguje na gości :) A i ludzi da się oswoić :evil_lol: Nasz znajomy jak wchodzi i widzi nasze żądne pieszczot stwory to w momencie wygląda jakby wszedł przynajmniej w stado niedźwiedzi :cool3: Ale troszeczkę starań i kończy się głaskaniem "niedźwiedzia" uwalonego obok na kanapie :lol: :lol: :lol: Nie chcę wiedzieć czym by się skończyło całkowite odizolowanie - i dla psów i dla bojących się gości (tak to przynajmniej otwierają się na zwierzęta) :) Quote
Justysia i Grześ Posted October 28, 2007 Author Posted October 28, 2007 Co do Gryfcia to konsekwencja na pewno przyniesie efekty - tak skrótowo odpowiadając na Twój post :eviltong: Kliker, hmmm... Kliker trzeba czuć i przede wszystkim troszkę się postarać aby go nie spalić już na samym wstępie a później będzie już tylko lepiej. Ciężko mi się wypowiedzieć na temat "całkowitej" pracy klikerem ponieważ ja łączę różne metody i właśnie to jest dla mnie najlepszą metodą :evil_lol: Klikera używam, ale na razie nie wpadłam jeszcze w całkowity szał i raczej robię to dość rzadko (czyt. nie mamy dzień w dzień po kilka serii tym bardziej, że ciężko jest nam się ukrywać przed Szarikiem, który najchętniej przeszkadzałby nam zawsze i wszędzie) ;) Kliker jest duuuużym ułatwieniem w szkoleniu pozytywnym (bo innego oczywiście pod uwagę brać nie należy :mad:) ponieważ eliminuje niedoskonałość naszych emocji i zawsze brzmi tak samo co trudno jest osiągnąć w przypadku ludzkiego głosu. Jeśli tylko początek będzie udany i pies załapie, że klik oznacza "dobrze - nagroda" to szkolenie jest o niebo łatwiejsze... Problem tylko z biednym człowiekiem, który nieustannie musi pracować nad swoim refleksem, ale to też szybko wchodzi w krew :lol: Kurcze ja chyba naprawdę piszę bez ładu i składu :oops: No nic - zmęczenie jakieś takie. Robię przerwę i lecę na spacer może mi to pomoże :p Quote
ANETTTA Posted October 29, 2007 Posted October 29, 2007 kurcze to ja zaczne dzisiaj od spaceru poza ogrodzeniem nie w nocy jak zawsze o 22 tylko juz zachwilke mam nadzieje ze mnie nie przeciora po asfalcie .................................a potem stopniowo cos więcej ....nakreciliscie mnie troche i bede dale obserwoac zachowanie tegoz tu miska i jego agresji .......w razie czego bede klikac Quote
lena_zet Posted October 31, 2007 Posted October 31, 2007 Anetko, tu masz stronę Pana Kłosińskiego: http://www.amichien.pl/ polecam, skontaktuj się i działaj!U mnie już są efekty-amikat świadkiem!! Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.