ANETTTA Posted September 19, 2007 Posted September 19, 2007 aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa moze .....................................u was zostanie jak go tak kochacie Quote
Peter Beny Posted September 19, 2007 Posted September 19, 2007 No wydziałem go dziś na żywo :eviltong::eviltong::eviltong: Cudny piesio , taka przytulacha :lol::lol::lol: Trochę wychudzony , ale mam nadzieje że szybko dojdzie do siebie :lol: Justyna z Grzesiem się nim opiekują bardzo dobrze :smilecol: Pozdrawiam Quote
Justysia i Grześ Posted September 19, 2007 Author Posted September 19, 2007 [FONT=Verdana]Na początku chcieliśmy jeszcze raz podziękować Peterowi, który dzisiaj zrobił Gryfikowi prezent i podarował mu pieniążki na spłatę długu w lecznicy + jeszcze odrobina zostanie na przyszłe szczepienia (zakładając, że już dojdzie do siebie i żadne inne wydatki związane np. z łapą nie wypadną – myślimy pozytywnie :)) :Rose:[/FONT] [FONT=Verdana]Oraz wspominanej już niejednokrotnie Pani, która przyniosła nam dzisiaj jeszcze 40 zł :Rose:[/FONT] [quote name='Peter Beny'] Justyna z Grzesiem się nim opiekują bardzo dobrze :smilecol: [FONT=Verdana]:oops: I my i lena z rodzinką staramy się opiekować nim jak najlepiej [/FONT] ~~~~~~~~ [FONT=Verdana]Pomalutku, pomalutku, ale postaramy się wszystko dokładnie nadrobić… Chodzi oczywiście o relacje :p[/FONT] [FONT=Verdana]Biegamy jak chorzy i już w sumie zasypiamy na stojąco, ale jakoś damy radę… A więc robimy kawki i niedługo zaczniemy ;)[/FONT] Quote
Ziutka Posted September 19, 2007 Posted September 19, 2007 Justysia i Grześ napisał(a): [FONT=Verdana]A więc robimy kawki i niedługo zaczniemy ;)[/FONT] :multi: :multi:.............to czekam z utęsknieniem :cool3: Nie ruszam się od kompa :evil_lol: Quote
Justysia i Grześ Posted September 19, 2007 Author Posted September 19, 2007 [FONT=Verdana]A więc wczoraj ok. 7:30 przejęliśmy naszego Skarbka w jednym kawałku po to, aby spędzić miło :evil_lol: 8 godzinek i odstawić spowrotem już niezupełnie w całości :diabloti:[/FONT] [FONT=Verdana]Troszkę sobie powędrowaliśmy i zwiedziliśmy nowe miejsca, co przysporzyło nam nie lada atrakcji :razz: [/FONT] [FONT=Verdana]Stwierdziliśmy, na 100%, że z windą to chłopak nie miał wcześniej styku – oj nie… :roll:[/FONT] [FONT=Verdana]Owszem wszedłem, wszedłem, ale nijako z rozpędu i… ŁO RANY :crazyeye: Panika !!![/FONT] [FONT=Verdana]Ileż my się nakombinowaliśmy żeby później zjechać spowrotem, ileż było gadania, przekonywania, proszenia, nakłaniania… Delikatnie i bardziej stanowczo… Wszelkie możliwe formy, -> no oczywiście mamy nadzieję, że nikt tu o przemocy nie pomyślał, bo takowych metod nie stosujemy, (chociaż fakt faktem dzisiaj to doszło i do rękoczynów :evil_lol: ale o tym później).[/FONT] [FONT=Verdana]O 9:45 podjechaliśmy pod gabinet, Gryf dostał zastrzyk, na co nie zwrócił nawet uwagi :cool1: i wędrował sobie po trawniczku coraz to słabszy i słabbbszyy i słabbbbszyyy…[/FONT] [FONT=Verdana]W końcu się położył. Dostał 2 zastrzyk :[/FONT] [FONT=Verdana] [/FONT] [FONT=Verdana]Jak padł i został przeniesiony do środka zaczęło się zakładanie wenflonu i oglądanie łapy i tu dopiero był szooook…[/FONT] [FONT=Verdana]dr szarpnął wyrywając pazura a my zbaranieliśmy :eek2: to będzie powracać do nas w snach chyba przez lata [/FONT][FONT=Verdana]:smhair2:[/FONT] [FONT=Verdana]Okazało się, że to jednak nie sam palec tylko właśnie pazur był problemem, trzymał się na „włosku” i po prostu Gryf go sobie cały czas nadrywał – stąd ból :-( jako, że i tak i tak by mu końcu się urwał to lepiej było to zrobić raz a dobrze gdy spał.[/FONT] [FONT=Verdana]Spędziliśmy tam 3,5 godziny :roll: czekaliśmy żeby się rozbudził śpioch jeden :evil_lol: jakoś wspólnymi siłami włożyliśmy go do samochodu i w drogę.[/FONT] [FONT=Verdana]Dwie następne godzinki jakoś nam zleciały - jemu głównie na drzemce :lol:[/FONT] [FONT=Verdana]Po 15 Grześ z Łukaszem wspólnymi siłami wprowadzili go po schodach do domciu i dalszą relację już znacie od Leny.[/FONT] Quote
Ambra Posted September 19, 2007 Posted September 19, 2007 no to mieliscie faktycznie ciekawy dzien, a z ym pazurem to w zyciu bym nie podejrzewala... niech szybko dochodzi do siebie, czy jest on gdzies pooglaszany? pani z chorzowa niestety jeszcze nie zadzwonila moze sie rozmyslila...:shake: 3ba domku mu szukac i to predko juz!! Quote
Ziutka Posted September 22, 2007 Posted September 22, 2007 Halo halo.............ciemu nie ma zdjęć nasiego Glyfika :placz: :placz: :placz: A o wieściach juś nie wśpomne :placz: :placz: :placz: :eviltong: :evil_lol: Quote
Ambra Posted September 23, 2007 Posted September 23, 2007 no wlasnie cisza straszna... ja wiem tyle ze Gryfik nie ma apetytu i chudnie w oczach, nie czuje sie komfortowo po zabiegu, a w czwartek ma 1sze spotkanie z ludzmi wstepnie nim zainteresowanym:roll: Quote
Ziutka Posted September 23, 2007 Posted September 23, 2007 Zaczynam się martwić co z Gryfikiem :-( Justysia z Grzesiem codziennie coś pisali.........a tu nagle taka cisza :shake: Quote
lena_zet Posted September 24, 2007 Posted September 24, 2007 ziuta-23 napisał(a):Zaczynam się martwić co z Gryfikiem :-( Justysia z Grzesiem codziennie coś pisali.........a tu nagle taka cisza :shake: Nie martw się, nie zabiłam Gryfika ani nie zamknełam w komórce ;) Poprostu nie mam czasu usiąść do komputera i napisać coś nowego.W razie czego podaję mój numer telefonu 505-497-467.Jakbyście chcieli coś wiedzieć a mnie na dogo nie będzie to poprostu proszę o telefon.Tak jak pisała AMbra-Gryfik jest okropnym niejadkiem i tu jest nasz największy problem.W czwartek ma iść do kontroli ale prawdopodobnie nie będziemy czekać do czwartku tylko dzisiaj mój mąż pojedzie z Gryfem do dr Ewy, która zastępuje dr Gierka do czwartku.Niech go obejrzy i da coś na pobudzenie apetytu, ponieważ je zdecydowanie mniej niż moja 20kilogramowa bokserka.Poza tym nie mamy większych problemów, oprócz nieprzespanych nocy z powodu tłuczenia się kołnierzem o wszystko ;).Gryf czasem jeszcze podkrwawia, kilka razy przejechał sobie po ranie i nadszarpnął szwa.Justynka z Grześkiem byli u nas w sobotę, więc są świadkami, że psiak żyje, choć żebra są widoczne....... Aha, mamy w domu szpital-ja chora, mąż chory, dziecko już zdrowe.Wczoraj zauważyliśmy, że Gryfowi leci z noska wodnista wydzielina, po wyjściu na dwór natomiast, kichnął z 10 razy.Zobaczymy co powie dr Ewa. ps.w czwartek Gryf nie ma żadnej wizyty przedadopcyjnej, ja się z panią zainteresowaną umówiłam na telefon a spotkam się z nią prawdopodobnie w weekend lub w przyszłym tygodniu.Tak jak mówiłam już Justynce, Grzesiowi i AMbrze-nie widzę połączenia Gryf+"tradycyjny" jamnik. Quote
GrubbaRybba Posted September 24, 2007 Posted September 24, 2007 JEST DOM DLA GRYFA :loveu: Moi przyszli teściowie zakochali się w Gryfie. W weekend byłam u nich i oglądaliśmy zdjęcia Gryfa. Opowiedziałam im całą historię, przeczytali wątek i wpadli jak śliwka w kompot. :) Wczoraj już sami przyszli do mnie i powiedzieli, że są zdecydowani. Domek jest dobry i sprawdzony. :) Sama wyadoptowałam im CAO - Eddiego jakiś czas temu. Jeśli Gryf trafiłby do nich, mieszkałby w domku jednorodzinnym pod miastem (Krasnystaw, woj lubelskie). Gryf miałby do dyspozycji dom i budę, zależy gdzie chciałby mieszkać. (Ich CAO wolał budę, nie chciał nawet wejść do domu, natomiast Welsh Terrier, którego mieli wcześniej, mieszkał w domu.) Ten dom mogę polecić z czystym sumieniem, szczególnie, że często tam bywam i mogłabym odwiedzać Gryfa. Ludzie są odpowiedzialni, mieli już psy. Poza tym kochają zwierzęta. Domek jest bez małych dzieci, bez innych zwierząt. W domu praktycznie cały czas ktoś jest obecny. Weterynarz mieszka po drugiej stronie ulicy. Uważam, że Gryf miałby tam, jak w raju! :loveu: Quote
Ziutka Posted September 24, 2007 Posted September 24, 2007 [quote name='GrubbaRybba']JEST DOM DLA GRYFA :loveu: Aga to wspaniałe wieści :multi: :multi: :multi: Nie mógł trafić lepiej :loveu: Quote
GrubbaRybba Posted September 24, 2007 Posted September 24, 2007 A jak się w ogóle czuje Gryf? Co z jego łapką? Quote
andzia69 Posted September 24, 2007 Posted September 24, 2007 GrubbaRybba napisał(a):JEST DOM DLA GRYFA :loveu: Moi przyszli teściowie zakochali się w Gryfie. W weekend byłam u nich i oglądaliśmy zdjęcia Gryfa. Opowiedziałam im całą historię, przeczytali wątek i wpadli jak śliwka w kompot. :) Wczoraj już sami przyszli do mnie i powiedzieli, że są zdecydowani. Domek jest dobry i sprawdzony. :) Sama wyadoptowałam im CAO - Eddiego jakiś czas temu. Jeśli Gryf trafiłby do nich, mieszkałby w domku jednorodzinnym pod miastem (Krasnystaw, woj lubelskie). Gryf miałby do dyspozycji dom i budę, zależy gdzie chciałby mieszkać. (Ich CAO wolał budę, nie chciał nawet wejść do domu, natomiast Welsh Terrier, którego mieli wcześniej, mieszkał w domu.) Ten dom mogę polecić z czystym sumieniem, szczególnie, że często tam bywam i mogłabym odwiedzać Gryfa. Ludzie są odpowiedzialni, mieli już psy. Poza tym kochają zwierzęta. Domek jest bez małych dzieci, bez innych zwierząt. W domu praktycznie cały czas ktoś jest obecny. Weterynarz mieszka po drugiej stronie ulicy. Uważam, że Gryf miałby tam, jak w raju! :loveu: to cudowne wiesci!!!!:multi: kazdy, kto go zobaczy nie moze się nie zakochac w tym radosnym pycholu!!!:loveu: Quote
GrubbaRybba Posted September 24, 2007 Posted September 24, 2007 Cioteczki opiekujące sie Gryfikiem, czy są jacyś chętni na Gryfa? Nie wiem, co mam odpowiedzieć przyszłym teściom. Czy mogą go zabrać, czy nie. Czy mają szansę? A może jest już "zaklepany"? Do kogo mam podać numer telefonu, aby mogli zadzwonić i porozmawiać o Gryfie? Quote
lena_zet Posted September 24, 2007 Posted September 24, 2007 GrubbaRybba napisał(a):Cioteczki opiekujące sie Gryfikiem, czy są jacyś chętni na Gryfa? Nie wiem, co mam odpowiedzieć przyszłym teściom. Czy mogą go zabrać, czy nie. Czy mają szansę? A może jest już "zaklepany"? Do kogo mam podać numer telefonu, aby mogli zadzwonić i porozmawiać o Gryfie? Cześć Grubarybbo Gryf jest u mnie na tymczasie.Nie ukrywam, że psiak nie nadaje się teraz do adopcji, jest bardzo wychudzony (na zdjęciach wygląda super, teraz gorzej), z Justynką i Grześkiem zdecydowalismy o zrobieniu badań krwi oraz nie wiadomo czy nie będą konieczne badania w kierunku padaczki-obym się myliła.Jednak całokształt zdrowia Gryfa nie jest piękny, chłopak nie ma apetytu, w sobotę kiedy byli u nas z wizytą Justysia i Grześ, Gryfik miał nieznaczny atak, obyśmy mylili się z tą padaczką.... :roll: Dzisiaj mamy wizytę kontrolną, zobaczymy co zdecyduje dr Ewa, niech go obejrzy, pozagląda w gardełko itd.Gryf najszybciej będzie sie nadawał do adopcji za jakiś czas, po kompleksowych badaniach, po ocenie sytuacji, jego zdrowia i całej reszty.Nie ukrywam, że uwielbia dzieci-bardzo zależałoby mi żeby trafił do domu z dzieckiem lub dziećmi (oczywiście nie maleńkimi).Aha-śpi z nami w wyrze, to też kolejny wymóg adopcji :diabloti: W weekend lub przyszłym tygodniu będziemy wizytowali Panią z Sosnowca, która jest bardzo zainteresowana Gryfkiem.Nie wiemy co z tego wyniknie, zobaczymy. Rybko, to może potrwać, nawet kilka tygodni, nie wydamy psa co do którego mamy jakiekolwiek wątpliwości zdrowotne a co do Gryfka takie mamy..... Czy ewentualnie Twoi rodzice nie zdecydowaliby się podarować chociaż domu tymczasowego tej sunieczce: http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=83391 jest bliżej was i bardzo, bardzo, bardzo potrzebuje opieki. Quote
GrubbaRybba Posted September 24, 2007 Posted September 24, 2007 lena_zet napisał(a):Cześć Grubarybbo Gryf jest u mnie na tymczasie. Rybko, to może potrwać, nawet kilka tygodni, nie wydamy psa co do którego mamy jakiekolwiek wątpliwości zdrowotne a co do Gryfka takie mamy..... Czy ewentualnie Twoi rodzice nie zdecydowaliby się podarować chociaż domu tymczasowego tej sunieczce: http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=83391 jest bliżej was i bardzo, bardzo, bardzo potrzebuje opieki. Leno, doskonale zdaję sobie sprawę, że leczenie Gryfa może potrwać. Niepokoi mnie to jego niejedzenie. Czy on nie ma chorego gardła, albo dziąseł? Moje psy i koty, jak miały chore gardło (lub dziąsła, jeden kot miał zapalenie dziąseł) to właśnie tak znienacka przestawały jeść. Leno, daj znać, gdy już wet oceni Gryfa. Uprzedziłam tę rodzinę, że sprawa może potrwać. Wszyscy są tego świadomi. Jeśli chodzi o tę sunię mastino, to kiepska sprawa. Oni na pewno nie zgodzą się na tymczas. A dom? No sama nie wiem. Jakbym wiedziała, jak on się zachowuje, to mogłabym z nimi porozmawiać. Trochę się jednak obawiam, czytałam wiele o Fałdce i jej chorobie psychicznej, agresji, poza tym mastino to specyficzna rasa. Quote
ANETTTA Posted September 24, 2007 Posted September 24, 2007 a moze przyszli tescie mogliby poczekac na te psinke ...az wyzdrowieje .....amoze sami podjeliby sie dalszego leczenia trzeba pogadac Quote
andzia69 Posted September 24, 2007 Posted September 24, 2007 wlasnie to mialam napisac - czy nie lepiej by było skoro ludziki są chętne i na dodatek sprawdzone, żeby zabrali psa już teraz i sami kontynuowali leczenie? zastanówcie się - im dłużej u was tym bardziej się przywiązuje, a umówmy się - on nie jest obłożnie chory, wet jest niedaleko...no ale to takie moje skromne zdanie Quote
GrubbaRybba Posted September 25, 2007 Posted September 25, 2007 Znając tych ludzi, uważam, że dwie opcje są równie możliwe. Na pewno zgodzą się na kontynuowanie leczenia i na pewno, jeśli będzie taka potrzeba, poczekają, aż Gryf wydobrzeje. Quote
GrubbaRybba Posted September 25, 2007 Posted September 25, 2007 andzia69 napisał(a):on nie jest obłożnie chory, wet jest niedaleko...no ale to takie moje skromne zdanie Weterynarza mają po sąsiedzku, a dokładnie w domku obok. Zatem z leczeniem nie ma problemu. Kłopot może być tylko w transporcie, to spora odległość - prawie 400 km. Dobrze byłoby, aby Gryf czuł się na tyle dobrze, aby spokojnie przetrwać tak długą podróż. Quote
lena_zet Posted September 25, 2007 Posted September 25, 2007 cześć Gryf jest po wizycie, ponieważ w dalszym ciągu podkrwawia dostaliśmy dodatkowo leki przeciwkrwotoczne.Cały czas siedzi w kołnierzu co by nie ruszał ranki pooperacyjnej.Co do jedzonka-dostałśmy póki co pozwolenie od pani doktor na wprowadzenie niewielkich ilości kociej karmy, tak by w ogóle cokolwiek jadł.... pani dokto dała również próbki wszelakich karm, jedyną którą zjadł (oczywiście nie z jakimś ogromnym smakiem) to royal dental&skin hehe.W związku z podkrwawianiem ściagnięcie szwów nastąpi z pewnościa później niż po 10 dniach.Mamy się pokazać do kontroli pod koniec tego tygodnia. o do jazdy z Gryfkiem.On prawdopodobnie nigdy nie jeździł samochodem.Nie potrafi utrzymać się na łapkach, w sensie-w którą stronę skręcamy w tą stronę pies szarżuje po samochodzie.Zdecydowaliśmy, że w drodze do weterynarza Gryf będzie siedział ze mną z tyłu , efekt-ślady po pazurkach mam na długości nóg ;) Przyzwyczai się chłopak pewnie, oby! Quote
Ziutka Posted September 25, 2007 Posted September 25, 2007 Cioteczki jak się czuje dzisiaj Gryfik :loveu: Quote
GrubbaRybba Posted September 26, 2007 Posted September 26, 2007 Cioteczki, jak się czuje Gryfik? Czy wet powiedział, dlaczego on nie je? Quote
Ziutka Posted September 26, 2007 Posted September 26, 2007 Justysia.....Grześ.....Lenka.....jak Gryfik :roll: :-( Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.