agamika Posted September 27, 2007 Posted September 27, 2007 Toteż nie do tej Pani pretensja tylko do beznadziejnych sąsiadów. Dokładnie :angryy: Przeciez ile tam ta sunia była dwa dni? i juz jakies cyrki wyprawiają :shake:, to jest chore :angryy::angryy::angryy: Quote
malagos Posted September 27, 2007 Posted September 27, 2007 Szanowne Cioteczki i Wujkowie (nie wiem czy takowi są). Piszę w zastępstwie Malagos (prywatnie mojej żony). Pani od Miśki nie chce od razu oddawać suni, tylko chce uzyskać jakiejś rady, co robić, żeby suńka nie szczekała w czasie jej nieobecnośći w domu. Zaproponowałem jakieś ziółka uspokajające (nieszkodliwe dla organizmu) przez czas adaptacji. Jest propozycja zastosowania feromonów. Czy ktoś coś na ten temat wie, bo ja nie siedzę w małych zwierzętach i nic na ten temat mi nie wiadomo. Małgorzata vel Malagos będzie dostępna na forum dopiero w piątek wieczorem. Pozdrawiam,Tomek Quote
Sonata78 Posted September 27, 2007 Posted September 27, 2007 Powiedz Pani żeby przede wszystkim jak wychodzi lub wraca absolutnie nie żegnała się ani witała z Misią. Totalna obojętność ma być w takich chwilach. Najlepiej nawet unikać kontaktu wzrokowego. Dobrze jest wiele razy w ciągu dnia zostawiać ją samą w mieszkaniu lub choćby drugim pokoju najwpierw na 10-15 minut potem coraz dłużej. Jak zawodzi to nie przychodzić jej uspokajać i po powrocie totalnie ignorować i nie komentować złego zachowania. Dopiero po około 10 minutach można ją zawołać żeby przyszła i wtedy pogłaskać - ale to ona ma podejść. Można zostawić jej jakąś szmatkę pachnącą Panią. Na noc suczka koniecznie musi spać w osobnym pomieszczeniu. Misia jest typem psa uzależnionego od człowieka i trzeba ją nauczyć większej niezależności. To że wiele w życiu przeszła nie powinno być powodem do nadmiernego trzęsienia się nad nią bo tylko jej szkodzi. Jeżeli ma się nauczyć pozostawać sama konsekwencja jest bardzo ważna. Mam wielką nadzieję że Misia jednak nauczy się zostawać sama i Pani będzie mogła ją zatrzymać:-( Nie rozumiem sąsiadów tej Pani :shake: 13-letni Amorek mojej sąsiadki też zawodzi niemiłosiernie (za moją ścianą) i nikt straży nie wzywa... O wiele mniej to przeszkadza niż kłótnie z siostrą sąsiadki z góry:angryy: Jak się mieszka w bloku to trzeba liczyć się z niedogodnościami... Quote
malagos Posted September 27, 2007 Posted September 27, 2007 Dzięki, dzięki za dobre rady. Piszcie jak najwięcej. Nie muszę niczego przekazywać, bo właścicielka Miśki śledzi cały czas ten wątek. Im więcej rad, tym lepiej!!!! Co ja właściwie robię na dogo... Obiecywałem sobie, że nie będę zabierał głosu:cool3: Pozdrawiam wszystkie dogomaniaczki i dogomaniaków!!! Robicie naprawdę DOBRĄ ROBOTĘ!!!!!!!!!!!!!!! Quote
Witokret Posted September 27, 2007 Posted September 27, 2007 Słuchajcie, a może powód jest nieco bardziej prozaiczny... Psica jak jechała z nami do Wawy - musiała często siusiać. Po dwóch godzinach jazdy zaczynała "marudzić", być niespokojna i popiskiwać. Po załatwieniu potrzeby na postoju - wszystko wracało do normy i była już bardzo spokojniutka. Z tego, co wiemy ona nie potrafi załatwić się w domu (w schronisku też zachowywała kompletną czystość). Miałyśmy wrażenie, że sunia albo ma podziębiony pęcherz albo problemy z dłuższym trzymaniem moczu (co jakiś czas po prostu MUSIAŁA wyjść na siusiu). Może tym razem nie chodzi tu o tęsknotę za człowiekiem i niechętne zostawanie w domu, a po prostu sunia się męczy, bo w danej chwili nie może wyjść na spacer. Quote
Alpina Posted September 27, 2007 Posted September 27, 2007 Dzwoniła do mnie Malagos ale widzę że TZ (witamy na Dogo :))był pierwszy i już napisał o co chodzi... Żeby wiedzieć czy to kłopoty z pęcherzem to najlepiej zrobić jej badania ...Może faktycznie nie może wytrzymać a nie chce się załatwiać w domu i szczeka... Ja jeszcze proponuję o ile to nie pęcherz, kupić taka fajną zabawkę - u nas to się nazywa kula smakula ale może być i inny kształt...Wkłada się do środka coś smacznego - najlepiej kawałek parówki lub żółtego sera...Jeśli sunia szczeka z nudów lub z tęsknoty, to taka zabawka zabierze jej sporo czasu zanim wyciągnie z niej smakołyk...Pomysł z ubraniem też jest dobry - że tak powiem, "dłużej" noszony np. sweter żeby dużo naszego zapachu tam było - zostawić suni na czas nieobecności. Jeśli jednak to dolegliwości urologiczne to trzeba jak najszybciej wkroczyć z lekami. Quote
Puchatek Posted September 27, 2007 Posted September 27, 2007 Ta kula fachowo nazywa się kong. :-) Nie zawsze działa znam sunię która szybciej to wyciąga niż się to wkłada :-) Quote
Puchatek Posted September 27, 2007 Posted September 27, 2007 Gdyby sąsiedzi byli normalni to można by z nimi porozmawiać czy sunia zawodzi od razu po wyjściu Pani czy po np. godzinie czy dwóch. Jeśli od razu to nie jest to potrzeba wyjścia. Quote
Gosiapk Posted September 27, 2007 Posted September 27, 2007 Moja Pani wet zapisała mojej suńci Pramolan (1/2 tabletki), to zapewne pomogłoby i suni w pierwszym okresie adaptacji. Oczywiście jeśli nie jest to sprawa problemu z zapaleniem pęcherza lub nerek. Quote
lookata Posted September 27, 2007 Posted September 27, 2007 Zmieńcie ten temat okropny skoro sprawa nie przesądzona ;-( nie no.. wiem, wiem na wszelki wypadek jeżeli nic nie da rady, to trzeba rozglądać się za nowym domem.. a ja już pościągałam ogłoszenia Misi... No więc podsumowując dogomaniaczki radzą: 1) zrobić badania moczu 2) zostawić rzecz dla niej w domu (lepiej starą i nie potrzebną ale przesiąkniętą zapachem, bo np. moja tymczasowa suczka pogryzła mi moje ubrania) 3) zamykać sunie na krótki czas w innym pokoju wg wyżej zamieszczonej instrukcji No i jeszcze ten brak okazywania radości z powitania... ja to bym pewnie tak nie wytrzymała, ale jeżeli ma być to skuteczne... Pozdrawiam Mam nadzieję, że Misia jednak się uspokoi... skoro ma taką wspaniałą szansę na nowy dom. Quote
Puchatek Posted September 27, 2007 Posted September 27, 2007 4) w nocy sunia powinna spać w innym pomieszczeniu. Quote
iwop Posted September 27, 2007 Posted September 27, 2007 Trzymam mocno kciuki. Swoja droga to okropni są ci sąsiedzi - wiem cos o tym.:angryy: mam taką jedną co policje na mnie dwa razy wzywała, że mam agresywnego psa a moja suka własnego cienia się boi...:oops: Misia jest tak cudna :loveu: Quote
Mysia_ Posted September 27, 2007 Posted September 27, 2007 bidulka :-(:-(:-( Oby udało się jakoś pomóc Pani i Misi...... Quote
lookata Posted September 28, 2007 Posted September 28, 2007 a jak idą "mini szkolenia" Misi? wnerwia się jak się ją zamyka w osobnym pokoju? śpi sama, sąsiedzi dalej się złoszczą? Quote
Witokret Posted September 28, 2007 Posted September 28, 2007 Bardzo mocno trzymamy kciuki za Misie! To naprawde kochana sunieczka. Zobaczcie sami, to zdjecia z podrozy do Warszawy - postoj na siusiu ;) Quote
malagos Posted September 28, 2007 Posted September 28, 2007 No wreszcie i ja dotarłam do domu ... Pani Grażyna nie ma chyba w weekend dostepu do komputera, ale wskazówki i porady przeczyta w poniedziałek. A moze czas poswiecony w sobotę i niedziele będzie juz owocował?... Quote
agamika Posted September 28, 2007 Posted September 28, 2007 malagos napisał(a):No wreszcie i ja dotarłam do domu ... Pani Grażyna nie ma chyba w weekend dostepu do komputera, ale wskazówki i porady przeczyta w poniedziałek. A moze czas poswiecony w sobotę i niedziele będzie juz owocował?... trzymam kciuki, zeby sytuacja sie ustabilizowała, a sunia jest piękna:loveu::loveu::loveu: Quote
mimiś Posted September 29, 2007 Posted September 29, 2007 mój Rudi ze schronu przez kilka dni szczekał jak znikałam mu z pola widzenia mimo ze byli w domu inni domownicy, był nawet taki wieczór kiedy siedzielismy przy nim na zmiane z synem zeby babcia mogła sie wyspać:evil_lol: PRZESZłO SAMO po kilku dnach Quote
Kanzaj Posted September 29, 2007 Posted September 29, 2007 mimiś napisał(a):mój Rudi ze schronu przez kilka dni szczekał jak znikałam mu z pola widzenia mimo ze byli w domu inni domownicy, był nawet taki wieczór kiedy siedzielismy przy nim na zmiane z synem zeby babcia mogła sie wyspać:evil_lol: PRZESZłO SAMO po kilku dnach Taa, no to ja mam nieco mniej optymistyczne doświadczenia. Kropcia ze schronu przyjechała ponad 2 miesiące temu i dopiero teraz zaczyna normalnie reagować na wyjście, tzn. nie za każdym razem kiedy wychodzimy - szczeka i wyje... A wszystko to, pomimo obecności babci z drugiej strony domu i całego zwierzyńca! Konsultowałam to zachowanie również z kilkoma wetami - wszyscy mówią to, co już wiem: lęk separacyjny - minie po jakimś czasie... Quote
Niomnik Posted September 29, 2007 Posted September 29, 2007 Witam, Wiele nie moge pomoc,ale sluze jedna porada:).Ja rowniez adoptowalam sunie ze schroniska,co baaardzo nie spodobalo sie moim sasiadom.Straszyli mnie wezwaniem Strazy Miejskiej i stwierdzili,ze pies co szczeka,nie bedzie mieszkal w naszej klatce.Nie musze mowic,jak to na mnie podzialalo:mad: Zanim Oni zaczeli dzialac:) ja bylam pierwsza:).Poszlam do Strazy Miejskiej i przedstawilam sytuacje,ze pies jest wziety ze schronu,ze jest mlody,ze mam go odniedawna itd itd,a sasiedzi mnie strasza,ze wezwa Straz:)Otoz Pan ze Strazy Miejskiej podszedl do tego problemu "z sercem".Stwierdzil,ze jezeli ktos mieszka w bloku,to musi sie liczyc z "halasami".a jezeli chce miec swiety spokoj,to musi wybudowac sobie dom.Maz z zona sie pokloci-bedzie glosno,dziecko komus bedzie plakalo-bedzie glosno,ktos wyprawia imieniny-bedzie glosno,ktos robi remont-bedzie glosno:)Pan powiedzial,ze dobrze,ze to ja przyszlam do Nich pierwsza z problemem,a nie czekalam ,az faktycznie zrobia to sasiedzi.Spisal dane,imie psa i zanotowal,ze zglosilam to do Strazy,jako wlasciciel psa.Wiadomo,kazda zmiana warunkow zycia w jakis sposob odbija sie na psie.Musi miec swoj czas na nuczenie sie nowych zasad i regol.Trzymam kciuki,za Sunie i Nowa Pania,zeby wszystko sie ulozylo i obie byly szczesliwe:loveu: Quote
Asiaczek Posted September 29, 2007 Posted September 29, 2007 O, to jest myśl! Może nowa Właścicielka Misi tak właśnie powinna zrobić...? pzdr. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.