Herspri Posted September 7, 2007 Posted September 7, 2007 Podejmuje się wymyślenia imienia z całą odpowiedzialnośćią ;) jeszcze nie dostałam odpowiedzi, jeśli nie dostane do jutra to zadzwonie do Asi i zapytam osobiście ;). Na tymczasie mógłbybyć u mnie az do momętu znalezienia nowego domku. Quote
Neigh Posted September 7, 2007 Posted September 7, 2007 Żeby wpleść odrobinkę uśmiechu w ten wątek.........może go tak Jurand nazawać;) Quote
Herspri Posted September 7, 2007 Posted September 7, 2007 :D czy ja wiem Jurand ze Spychowa :x ? :DJa narazie proponuję - Mikon co w japońskim oznacza kawalera ;) Quote
Neigh Posted September 7, 2007 Posted September 7, 2007 No wiesz.........Jurandowi też oczy hmm no wypalono zdaje się:-). Quote
Herspri Posted September 7, 2007 Posted September 7, 2007 Ano zdaje się że tak ;) Jakoś tego nie pokojazyłam z młodym ^_^" Quote
dorcia44 Posted September 7, 2007 Posted September 7, 2007 mam świerze wieści...malentas jest w ciut lepszym stanie....je, nie ...nie je on w............przepraszam...:oops: warunki ma dobre..pojechało do niego pyszne żarełko...such RC i saszetki Animondy dla kociat i saszetki Hillsa... jest strasznie brudny...co do oczek to narazie nic nie wiemy..są bardzo zapadniete ..może ich nie odzyskac ale może w jakims stopniu widzieć..czas pokaże .... ważne że je...je i mruczy i tuli się .... ma fajne futerko ..takie gęste ,grube no śliczny jest:p bardzo ważne jest aby ktos się nim interesował....jedzonka dostał na 3dni....chyba że wcześniej opchnie:lol: Quote
Neigh Posted September 7, 2007 Posted September 7, 2007 Koty mają kilka żyć......Ale byłby szok, gdyby się okazało, że jednak coś tam z tych oczu będzie.......Nadzieja jest matką głupich, ale ja nie jestem zbyt mądra:p Quote
dorcia44 Posted September 7, 2007 Posted September 7, 2007 ja tez nie jestem bardzo mądra :lol: i bardzo wierze że jeszcze popatrzy na ten dziwny swiat......i mocno za glutka trzymam kciuki... Quote
AśkaK Posted September 8, 2007 Posted September 8, 2007 Hej dziewczyny, tu Aśka od transportu.;) Niestety nie wiem na 100% czy i kiedy jadę do Bielska, wypowiedzielismy najem mieszkania. Prawdopodobnie jeszcze raz we wrzesniu pojade, ale dopiero po 20-tym. Kociaczka zabiore ofkors!:p Mieszkam na powislu i moge wpadac do niego codziennie jesli towarzystwo niedoswiadczonej w obsludze kotow moze sie na cos maluchowi przydac.;) Quote
pidzej Posted September 9, 2007 Author Posted September 9, 2007 Aska byloby super- tak mysle- zeby ktos go poglaskał troszke, pobawil sie. Na jedzeniu kocim nie znam sie nic a nic, ale moze gotowanego kurczaka troszke zawiezc? on ma nr 12/09. ciekawe, ile czasu jeszcze moze tam byc. Quote
Neigh Posted September 9, 2007 Posted September 9, 2007 O jennny jasne, że warto pobyć z małym. Gotowany kurczak jak najbardziej. Z karm to najlepsza jest animonda, wersja dla smarkaczy.Można mu też mleczko takie dla kotków kupić. Dopilnować odpchlenia i odrobaczenia........bo to niby w tych lecznicach zawsze obiecują zrobić, ale jak im się na ręce nie patrzy..... A poza tym, to oczka to pewnie warto czymś przemywać, i też tego pewnie odpowiednio często nie robią.... Quote
AśkaK Posted September 10, 2007 Posted September 10, 2007 To jutro pójdę!:loveu: Tylko ja się na kociach zupełnie nie znam...:oops:Zaniosę mu mięcho gotowane z ryżem i mafefką, pogłaskam (o ile się odważę :evil_lol:, nie umiem czytać kociej mowy ciała więc zawsze mam pietra, że mnie drapnie:oops:), pogadam. Quote
Neigh Posted September 10, 2007 Posted September 10, 2007 Eee tam ja jak miałam moje tymczasowe kociaki - takie na strzykawce, to dopiero się bałam......że się zakrztuszą, że za mało, że za dużo.......ze źle. Niemowlak to pikuś w porównaniu z kociakami:-) Ale jak czlowiek musi, to się szybko uczy Quote
dorcia44 Posted September 10, 2007 Posted September 10, 2007 wczoraj u małego była genowefa z miau...zawiozla mu jedzonko..niestety nie mogła nawet zobaczyc kocinki pani z recepcji była na nie...:mad: prawdopodobnie oczek nie będzie:-( kocinek je z wielkim apetytem..napewno chetnie pomiziałby się z człowiekiem ..ale czy sie uda? Ania nie miała problemu ...zalezy na kogo sie tam trafi.. powodzenia życze i czekam na wiadomosc.. oczywiście mizianko odemnie prosze kocince zaserwować...:p Quote
AśkaK Posted September 10, 2007 Posted September 10, 2007 Ja się wybieram dziś pod wieczór, tak po 20-ej, wtedy jest mniejszy ruch i może dzięki temu mnie wpuszczą. A na kogo kociak jest w lecznicy zapisany? Może jak się powołam to będą bardziej przychylni? Znają mnie tu z wizyt z psiakami ale czy wpuszczą... Mięcho się gotuje.:p Szkoda ślepek, strasznie szkoda!:placz: Quote
AśkaK Posted September 10, 2007 Posted September 10, 2007 Helloł, zaraz wychodzę, na kogo mogę się powołać w lecznicy? Nie chciałabym iść na marne... Swoją drogą rozumiem że weci mają dużo pracy, ale nie powinni odmawiać odwiedzin.:diabloti: Quote
AśkaK Posted September 10, 2007 Posted September 10, 2007 Byłam w lecznicy, niestety do kocia mnie nie wpuścili. "Bo to szpitalik zakaźny, a poza tym jak się przychodzi to reszta kociaków się denerwuje bo też chcą dostać jeść i głaskanie". Nie wiadomo jak długo jeszcze mały ma zostać w lecznicy. Kto jest jego prawnym opiekunem? Quote
Neigh Posted September 11, 2007 Posted September 11, 2007 Pidzej - a jak długo tam jeszcze będzie?? Ja ostatnio o szpitalach leczniocwych to mam delikatnie mówiąc takie se zdanie - szkoda gadać nawet Quote
dorcia44 Posted September 11, 2007 Posted September 11, 2007 Kociak ma zostać jeszcze ok. półtora tygodnia...ładnie radzi sobie z omijaniem miseczki z woda..to już duzy sukces..na swoim terenie czuje się niezle... nadal brudny i troszke byle jaki ale tam leczą to nie salon pięknosci........ wczoraj była Ania ,znów zawiozła mu jedzonko..je duzo..trzeba mu takiego zapachowego ..to go węch zwabia..je 4 razy dziennie ..acha z suchym nadal nie radzi sobie dobrze... Quote
AśkaK Posted September 11, 2007 Posted September 11, 2007 A czy to konieczne jest żeby on w tym szpitalu siedział?:oops: Ja mam średnie zaufanie do tej lecznicy:roll:...no i wiadomo, rekonwalescencja w domu przebiega zawsze szybciej niż w samotności w lecznicowej klatce. Quote
Neigh Posted September 12, 2007 Posted September 12, 2007 AśkaK napisał(a):A czy to konieczne jest żeby on w tym szpitalu siedział?:oops: Ja mam średnie zaufanie do tej lecznicy:roll:...no i wiadomo, rekonwalescencja w domu przebiega zawsze szybciej niż w samotności w lecznicowej klatce. Nic dodać, nic ująć..........święte słowa Quote
dorcia44 Posted September 12, 2007 Posted September 12, 2007 kotek nie musiałby być w lecznicy ale nikt nie dał mu tymczasu... co by nie powiedzieć ma ciepło,pełna miche,jest leczony,alternatywą był dwór(czyli śmierć powolna) ew. uśpienie...żyje dzięki temu że przyjeli go do lecznicy...i jestem im ogromnie za to wdzięczna... Quote
Neigh Posted September 12, 2007 Posted September 12, 2007 Nikt nie krytykuje Twojej decyzji, czasem to jedyne wyjście. Ja tylko pytam czy koniecznie być tam musi.............kroplówki, częste zabiegi itp? Czy też np. mógłby wylądować na tymczasie....albo w ogóle pojechać do Herspri. Ja wysyłam w sobotę psa do Cieszyna.........dlatego pytam. Quote
dorcia44 Posted September 12, 2007 Posted September 12, 2007 Neigh pojedz tam ,zapytaj weta prowadzącego..ja nie moge decydować..wet wie jaki jest jego stan ,czy nadaje się do podróży itp. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.