Envy Posted September 4, 2007 Posted September 4, 2007 dwa tygodnie temu przygarnęłam z ulicy psa, weterynarz określił jego wiek na dwa lata. błąkał się po mojej okolicy ok. tydzień, więc jakoś udało mi się namówić rodziców żeby go wziąć. pierwsze cztery dni piesek wiadomo, był super. nie odstępował mnie na krok, na spacerach chodził przy nodze bez smyczy... później zaczęły się problemy. pies najwidoczniej zatęsknił za wolnością, i podczas mojej chwilowej nieuwagi otworzył sobie furtkę, i uciekł:-(. szukałam go, ale bez skutku, wrócił drugiego dnia. o tej samej porze znów ta sama sytuacja, tylko że zabezpieczyłam już furtkę. biegał wokół posesji, skomlał i próbował się wydostać...:-( w domu nie usiedział ani chwili, był nie do zniesienia. gorączkowo biegał po całym domu, chwytał zębami za ręce, skakał na mnie, na drzwi...później cała nieprzespana noc:shake: rodzice byli już wściekli. Dzień po tym, pod moją nieobecność mama wypuściła go do ogrodu. zrobił dziurę w siatce (zrobił ją sam, siatka była nienaruszona, bo nowa...) i uciekł. mówiła że nie słuchał jak go wołała, tylko na nią patrzył, i dalej biegł. wrócił po kilku godzinach. dwa dni później (dwie kolejne ucieczki, potrafił wyczuć naszą słabość, i wiedział że nie możemy g złapać, wtedy wiał), nie chciał nawet już być w domu, a co dopiero na noc. starałam się cały czas spędzać z nim, chodzić na spacery razem z innymi psami, urządzać zabawy, zbudowałam nawet "tor" agility. tylko że jego już to nie interesowało. nawet bezpośrednio po godzinnym spacerze, szukał okazji żeby wymknąć się z domu ( chodziłam z nim 3 razy dziennie). próbuję go w tym czasie zainteresować czymś innym, żeby się nie nudził, ale bardzo trudno jest to robić, kiedy brak jego zainteresowania:placz: myślałam też że to dla tego, że szuka innego jedzenia niż sucha karma, dlatego po konsultacji z vetem, zmieniłam mu ją na BAFR. ale oczywiście bez rezultatu. najgorzej było, kiedy spuściłam go ze smyczy na spacerze. od razu przed siebie, i tylko na mnie patrzy. najbardziej boli, kiedy idzie w moją stronę, merdając ogonem i szybko mnie omija. dziś, kiedy po spacerze uciekł z podwórka, wołałam go ze łzami w oczach. chodziłam za nim po całym mieście, nawet pewien miły pan z psem, pomagał mi go złapać... nie wiem dlaczego tak się dzieje. jeszcze nigdy ode mnie nie dostał po powrocie, wcześniej, kiedy wracał, starałam się, żeby mu się to bardzo mile kojarzyło (smaczki, ciepły głos), nigdy po tym nie wracaliśmy do domu...:shake: staram się, żeby się do mnie przywiązał, bardzo dużo przytulam, mówię do niego...ale to nic nie daje:placz: czasami zastanawiam się, czy dobrze zrobiłam biorąc go do siebie, bo mam wrażenie że jest nieszczęśliwy, że wolałby być psem wolnym, i że nienawidzi mnie za to...:-( mimo że jest do mnie przywiązany, kładzie się na kolanach, liże po twarzy... czy jest możliwe, że kiedyś zrozumie że ma dom ? i pokocha ten dom? :bigcry: przepraszam że się tak rozpisałam, ale musiałam to z siebie wyrzucić. od kilku dni cały czas ucieka, a ja już nie mam siły... czuję, że tak dalej nie mogę :bigcry:boli mnie to jak ch*lera...i wiem, że to prawdopodobnie moja wina:-( bardzo proszę o pomoc... Quote
Martens Posted September 5, 2007 Posted September 5, 2007 Envy zapewniam Cię, że dając psiakowi dom, nie zrobiłaś mu krzywdy. Być może uratowałaś go przed strasznym losem w schronisku, śmierci z rąk ludzi, zębów innych psów, pod kołami samochodu, głodu, zimna - patrz na to w ten sposób. Na takie ucieczki pomoże chyba tylko kastracja - zmniejsza u psa chęć włóczenia się, agresję wobec innych psów, itp. Uciekając Twój pies może pokryć jakąś suczkę i na świat przyjdzie miot niechcianych psów, które może spotkać straszny los. Nie wspominając o tym, co może stać się jemu. Oczywiście po zabiegu problem nie zniknie od razu - po pierwsze hormony jeszcze jakis czas są we krwi, po drugie ucieczki są po części zachowaniem wyuczonym, które sprawia psu przyjemność. Kastracja jednak bardzo pomoże Ci w opanowanie psa. U samca jest to o wiele prostszy zabieg niz sterylizacja suki. Po drugie zabierz się za naukę posłuszeństwa. Polecam Ci książki Zosi Mrzewińskiej i jeszcze "Mój pies świadczy o mnie" B.Kilcommons i S.Wilson. Fajnie by było, gdybyś mogła iść z psiakiem na szkolenie, ale nie wiem czy masz taką możliwość. Pies przywiązuje się najbardziej do osoby, która z nim pracuje, wymaga od niego posłuszeństwa, jest autorytetem. Rozpieszczanie poprzez ciągłe dokarmianie smakołykami, pieszczoty przez cały dzień, itp. może i sprawią, że pies Cie polubi, no ale szacunku niestety nie nauczą. Quote
Envy Posted September 5, 2007 Author Posted September 5, 2007 dziękuję bardzo za odpowiedz;) Na takie ucieczki pomoże chyba tylko kastracja - zmniejsza u psa chęć włóczenia się, agresję wobec innych psów, itp. Uciekając Twój pies może pokryć jakąś suczkę i na świat przyjdzie miot niechcianych psów, które może spotkać straszny los. Nie wspominając o tym, co może stać się jemu. co do kastracji to dla mnie jak najbardziej oczywiste. rodzice, którzy mają do tego tradycyjne podejście, na początku nie wzięli moich słów na poważnie, ale kiedy obejrzeli filmik w moim podpisie, zmienili zdanie:multi: zabieg zostanie wykonany na przełomie stycznia i grudnia. Pies przywiązuje się najbardziej do osoby, która z nim pracuje, wymaga od niego posłuszeństwa, jest autorytetem. Rozpieszczanie poprzez ciągłe dokarmianie smakołykami, pieszczoty przez cały dzień, itp. może i sprawią, że pies Cie polubi, no ale szacunku niestety nie nauczą. nie chciałam stawiać od razu wymagań. chciałam na początku zaprzyjaźnić się z nim...myślałam że to, tak jak w przypadku mojego poprzedniego przygarniętego psa, będzie lepszym rozwiązaniem. kiedy zaczął uciekać, uczyłam go komend na lince (w szczególności komendy "do nogi"), ale to sprytny pies, wie kiedy mam nad nim kontrolę, a kiedy nie.:shake: słucha wtedy, kiedy mu się opłaca... jak mogę to zmienić? :C jakie są jeszcze sposoby, żeby zyskać autorytet u psa? czy samo szkolenie wystarczy? Oczywiście po zabiegu problem nie zniknie od razu - po pierwsze hormony jeszcze jakis czas są we krwi, po drugie ucieczki są po części zachowaniem wyuczonym, które sprawia psu przyjemność. nie da się sprawić, żeby przestały mu sprawiać przyjemność? kiedy ucieka, biegnie na pole, gdzie ugania się za myszami, lub idzie do psów z sąsiedztwa... kiedy za nim idę, próbuję zawołać (staram się robić to w sposób przyjazny.), patrzy na mnie przez chwilę, a później wraca do swojego zajęcia, a kiedy podchodzę, daje susa do przodu:roll: teraz jest nowy problem..od tego tygodnia mama idzie do pracy, więc przez najwyżej 4 godziny, będzie musiał zostawać sam:placz: ostatnio, kiedy zostawiłam go na 20 min. samego w domu, zniszczył buty (były w mało widocznym miejscu, między ścianą a komodą..), mimo że zostawiłam mu zabawki. nie wiem dlaczego, ale na dłuższą metę, nie chcę się bawić tym, co mu daję :mad: Quote
Zarazah Posted September 5, 2007 Posted September 5, 2007 My niedługo będziemy świętować 1,5-rocznicę kastracji i w zachowaniu mojego psa (prócz zaniechania nocnego wycia) żadnego zmniejszenia chęci do włóczęgostwa nie odnotowałam :shake: Psiak też jest przygarnięty, też goni myszy na polu, też ucieka do sąsiadów, melinuje się w budzie kumpla na kilka dni, po czym wraca i odsypia. Co do problemu zabawek i butów - pomyśl sama, o ile fajniej jest samemu coś upolować, wyszperać niż bawić tym co się ma pod nosem. Może schowaj buty do szafek a zabawki zmyślnie poukrywaj po kątach. Może wtedy się nimi zainteresuje. Będzie miał jakieś zajęcie, jakieś wyzwanie ;) Quote
Martens Posted September 5, 2007 Posted September 5, 2007 Gratuluję przekonania rodziców - oj ciężko bywa, zwłaszcza z panami :diabloti: [quote name='Envy'] nie chciałam stawiać od razu wymagań. chciałam na początku zaprzyjaźnić się z nim...myślałam że to, tak jak w przypadku mojego poprzedniego przygarniętego psa, będzie lepszym rozwiązaniem. I to właśnie na ogół błąd - przez kilka pierwszych dni pies był grzeczniutki - sprawdzał na ile może sobie pozwolić. Nie spotkał się z żadnymi wymagania - więc hulaj dusza! :evil_lol: To częsty błąd popełniany przez właścicieli biorących psa ze schroniska, z ulicy. Po kilku tygodniach okazuje się, że ze spokojnego idealnego pieska domowego wychodzi niesforny diabełek. Czasem ujawnia się też agresja. [quote name='Envy'] kiedy zaczął uciekać, uczyłam go komend na lince (w szczególności komendy "do nogi"), ale to sprytny pies, wie kiedy mam nad nim kontrolę, a kiedy nie.:shake: słucha wtedy, kiedy mu się opłaca... jak mogę to zmienić? Z inteligentnymi psami jest właśnie ten kłopot, że czasem trudniej je ułożyć niż te mniej bystre ;) A w jaki sposób psu się opłaca wracanie na zawołanie? Jeśli jest łakomczuchem, pomóc może jego naj, naj, najulubieńsze jedzonko. Niektóre wariują na widok zabawki. Moja Baryłka ma bzika na punkcie kijów - uwielbia je psuć, ganiać, aportować z wody - kiedy biorę patyk do ręki, na ogół zapomina, że jeszcze przed chwilą była głucha na wołanie. Niektóre psy są łase na pieszczoty, ale to akurat rzadziej. Przyjście na wołanie musi się dla psa wiązać z wielką przyjemnością. Dla większości psów "dobry piesek" i pogłaskanie to o wiele za mało, by było atrakcyjną nagrodą. [quote name='Envy'] jakie są jeszcze sposoby, żeby zyskać autorytet u psa? czy samo szkolenie wystarczy? Najlepsze do tego celu i najważniejsze jest właśnie szkolenie. Ponadto możesz skorzystać z niektórych zasad teorii dominacji (mocno krytykowanej, ale niektóre jej zasady pomagają początkującym właścicielom i to bardzo). Nie pozwalaj psu spać na łóżku, kanapach, fotelach lub naucz go bez ociągania schodzić z nich na komendę (najprościej za pomocą smakołyka). Nie dokarmiaj psa przy swoich posiłkach, nie rzucaj mu kąsków gdy prosi. Nie reaguj, gdy próbuje wymusić na Tobie zainteresowanie, zabawę np. szczekaniem itp. - zignoruj to lub najpierw wydaj jakąś komendę (siad, leżeć, itp.) i dopiero gdy pies wykona komendę, pobaw się z nim, potarmoś, czy co tam innego chciał. Często wydawaj mu komendy, których go nauczysz - przy najróżniejszych okazjach, np. przed spacerem, przed podaniem miski, w czasie zabawy, itp. I jeśli wydasz komendę, pies musi ją wykonać. Nie może być tak, że powtarzasz ją 20 razy i w końcu odpuszczasz. Wydajesz ją max. 2 razy i jeśli pies nie posłucha, naprowadzasz go na pozycję (np. w przypadku 'siad' sadzasz), następnie nagradzasz, chwalisz. To tak w skrócie o tym autorytecie ;) [quote name='Envy'] nie da się sprawić, żeby przestały mu sprawiać przyjemność? kiedy ucieka, biegnie na pole, gdzie ugania się za myszami, lub idzie do psów z sąsiedztwa... kiedy za nim idę, próbuję zawołać (staram się robić to w sposób przyjazny.), patrzy na mnie przez chwilę, a później wraca do swojego zajęcia, a kiedy podchodzę, daje susa do przodu:roll: Przyjemność na pewno będą mu sprawiać. Jedyne co możesz zrobić to to, by kontakt z Tobą był dla niego ciekawszy niż ganianie z innymi psami czy polowanie na myszy. Co na ogół robicie, kiedy puszczasz go ze smyczy? Warto się z nim wtedy bawić, uczyć komend, a nie pozwalać na samowolne bieganie i wąchanie co mu się tam podoba. Jego uwaga powinna być skupiona na Tobie. Bardzo fajnie by było, gdybyś nauczyła go zabaw kijkiem, piłką, aportowania. Tylko z początku lepiej trzymac go na lince, jeśli będziesz bawić się na dworzu. Nie musisz linki przez cały czas trzymać - pies może ją ciągnąć po ziemi, a zawsze łatwiej byłoby go złapać w razie czego). W domu możesz bawić się np. w chowanego (tylko musi być druga osoba, która przytrzyma psa gdy Ty się schowasz - kiedy Cię znajdzie, smakołyk, pochwała). I jeśli pies od Ciebie odbiega nigdy za nim nie idź. To pies ma pobiec za Tobą. Odwróć się na pięcie i zacznij uciekać w drugą stronę. Jeślimimo to Cię zignoruje - trudno. W 99% przypadków pies i tak nie daje się złapać, jeśli juz postanowi uciec, a my za nim idziemy. Pozostaje wtedy wrócić do domu, poczekać na psa i na następnym spacerze nie dać się zrobić w jajko - nie puszczać jeszcze bez linki, bardziej wysilać się na skupianiu uwagi. [quote name='Envy'] teraz jest nowy problem..od tego tygodnia mama idzie do pracy, więc przez najwyżej 4 godziny, będzie musiał zostawać sam:placz: ostatnio, kiedy zostawiłam go na 20 min. samego w domu, zniszczył buty (były w mało widocznym miejscu, między ścianą a komodą..), mimo że zostawiłam mu zabawki. nie wiem dlaczego, ale na dłuższą metę, nie chcę się bawić tym, co mu daję :mad: Zamykaj psa w 1 pomieszczeniu, gdzie posprzątasz wszystko czego mógłby dosięgnąć i poniszczyć. Przedtem zabierz go na dłuższy spacer, żeby się zmęczył. Zabawki nie powinny leżeć non stop w zasięgu psa, bo traci nimi zuainteresowanie. Wyjmuj zabawki na czas zabawy, baw się z psem, i po zabawie schowaj. Zabawę kończ, kiedy uważasz, nie wtedy kiedy pies juz straci zainteresowanie. Możesz zostawić psu na czas nieobecności pustą w środku dużą kośc, którą napchasz np. serkiem topionym, żeby miał się czym zająć. Jeśli problem będzie się nasilał, poszukaj na Dogo informacji o klatce. Uff, rozpisałam się, ale mam nadzieję że pomogę ;) Od razu mówię, że z psem łatwo nie będzie, zwłaszcza przed kastracją, ale nie poddawaj się. Im więcej teraz z psem wypracujesz, tym szybciej po kastracji zobaczysz efekty. Trzymam kciuki ;) Quote
Envy Posted September 5, 2007 Author Posted September 5, 2007 [quote name='Zarazah']My niedługo będziemy świętować 1,5-rocznicę kastracji i w zachowaniu mojego psa (prócz zaniechania nocnego wycia) żadnego zmniejszenia chęci do włóczęgostwa nie odnotowałam [quote name='Martens'] Na takie ucieczki pomoże chyba tylko kastracja - zmniejsza u psa chęć włóczenia się, agresję wobec innych psów, itp. teraz już nie wiem co mam myśleć.:diabloti: robić sobie nadzieję, że cokolwiek się zmieni?:-( chodź z kastracji tak czy inaczej nie zrezygnuję.. Gratuluję przekonania rodziców - oj ciężko bywa, zwłaszcza z panami przyznaję, z tatą było gorzej:evil_lol: A w jaki sposób psu się opłaca wracanie na zawołanie? jeśli widzi, że i tak nie może wyjść, a mam dla niego żarcie, lub kiedy jest na lince:roll: ale na dłuższą metę, nie mogę cały czas mieć przy sobie smaczków. jeśli wie że je mam- super ułożony pies, jeśli wie że nie mam- diabeł wcielony:lol: a potrafi wyczuć że je mam po zapachu...:mad: Jeśli jest łakomczuchem, pomóc może jego naj, naj, najulubieńsze jedzonko. ten pies jest zbyt chytry na przekupstwo niestety...wie, że przyjdzie, dostanie żarcie, ale jego wyprawa nie wypali, więc wybiera to drugie:placz: a jeśli widzi że nic dla niego nie mam, to po prostu nie istnieję. Co na ogół robicie, kiedy puszczasz go ze smyczy? próbuję zainteresować go sobą, mówię baardzo radosnym głosem, biegnę do przodu, trzymam zabawkę i później ja rzucam, wydaję komendy itp. ale po pewnym czasie nudzi mu się to.. Bardzo fajnie by było, gdybyś nauczyła go zabaw kijkiem, piłką, aportowania. umiał świetnie aportować już kiedy go wzięłam, ale nie kręci go to zbytnio... kiedy przyniesie, próbuję go nakręcać szarpaniem się zabawką, ale taka zabawa szybko się nudzi, kiedy wokół biegają myszki:shake: Uff, rozpisałam się, ale mam nadzieję że pomogę ;-) dla mnie to naprawdę bardzo cenne informacje:loveu: Quote
Martens Posted September 5, 2007 Posted September 5, 2007 [quote name='Envy']teraz już nie wiem co mam myśleć.:diabloti: robić sobie nadzieję, że cokolwiek się zmieni?:-( chodź z kastracji tak czy inaczej nie zrezygnuję.. I dobrze. Oczywiście zmiana zachowania po kastracji jest kwestią osobniczą, a także wieku (im starszy pies, tym na ogół mniejszy wpływ zabiegu na jego zachowanie, choć też są wyjątki). Jednak kastracja na pewno nie nasili ucieczek, a może pomóc bardzo. Więc moim zdaniem warto. [quote name='Envy'] jeśli widzi, że i tak nie może wyjść, a mam dla niego żarcie, lub kiedy jest na lince:roll: ale na dłuższą metę, nie mogę cały czas mieć przy sobie smaczków. jeśli wie że je mam- super ułożony pies, jeśli wie że nie mam- diabeł wcielony:lol: a potrafi wyczuć że je mam po zapachu...:mad: ten pies jest zbyt chytry na przekupstwo niestety...wie, że przyjdzie, dostanie żarcie, ale jego wyprawa nie wypali, więc wybiera to drugie:placz: a jeśli widzi że nic dla niego nie mam, to po prostu nie istnieję. próbuję zainteresować go sobą, mówię baardzo radosnym głosem, biegnę do przodu, trzymam zabawkę i później ja rzucam, wydaję komendy itp. ale po pewnym czasie nudzi mu się to.. Jeśli długa wytrwała praca nie przyniesie efektów, pozostanie mieć smaczki przy sobie zawsze gdy będziesz chciała spuścić go ze smyczy. Ewentualnie, jeśli dłuższa praca po kastracji nie przyniesie efektów, to pozostanie Ci zabawa z psem w ogrodzie, a spacery na zewnątrz na długiej lince. Ale to najczarniejszy scenariusz i nie sądze żeby do niego doszło przy Twoim zaangażowaniu. [quote name='Envy'] umiał świetnie aportować już kiedy go wzięłam, ale nie kręci go to zbytnio... kiedy przyniesie, próbuję go nakręcać szarpaniem się zabawką, ale taka zabawa szybko się nudzi, kiedy wokół biegają myszki:shake: Spróbuj piłeczki lub innej zabawki ciąganej na sznurku. To nie dziwne, że pies, który nie wiadomo ile czasu mieszkał na ulicy i sam szukał sobie rozrywek, nie jest od razu zainteresowany ponad wszystko współpracą z człowiekiem. To powinno przyjść z czasem, w miarę postępów w pracy. Quote
Envy Posted September 6, 2007 Author Posted September 6, 2007 jest coraz lepiej:loveu: z dzisiejszego spaceru jestem baardzo zadowolona. doszłam do wniosku, że jeśli pies tak bardzo lubi wąchać, to sama urządzę mu 'tropienie' :eviltong:. na początku komenda siad->zostań, ja chowałam kawałki kurczaka w trawie, zaznaczając trop, a później wydawałam mu komendę szukaj. piesek był bardzo przejęty, i chodź zmieniliśmy trasę spacerów, cała jego uwaga była skupiona na mnie, prawie żadnego obwąchiwania terenu;). później doszły jeszcze inne psy, więc było troszkę gorzej, ale jak na początek to jestem z niego baardzo dumna:razz:. od wczoraj, zauważyłam że nie jest tak bardzo zainteresowany nawianiem z podwórka. kiedy tylko zobaczę u niego choćby najmniejsze objawy, od razu spacer, lub jakieś inne przyjemne zajęcie, później w mig zapomina:lol:. efekt czterogodzinnej samotności- podrapane drzwi:mad::lol: poza tym, znalazłam w necie ćwiczenia na lince dla sprytnych psów polegającą w dużym skrócie na równoczesnym wołaniu, i nadeptywaniu linki:p chociaż...coś za szybko nam poszło:shake: nie powiem żeby było idealnie, ale widać duużą poprawę w jego zachowaniu...aż za dużą, jak na tak krótki okres czasu:diabloti: no nie wiem... mam nadzieję że przynajmniej utrzyma takie zachowanie...byle do sterylki:roll: Quote
Martens Posted September 7, 2007 Posted September 7, 2007 Świetnie, gratuluję postępów ;) Widzisz, psiak po prostu nie był przyzwyczajony do współpracy z człowiekiem i szukał rozrywek na własną rękę. Pomysł z tropieniem jest świetny. Oby tak dalej, a na pewno uporacie się z problemami. Quote
Envy Posted September 12, 2007 Author Posted September 12, 2007 już miałam nadzieję że wszystko się udało:placz:. na początku pies był zadziwiająco grzeczny, ani jednej ucieczki . spacery- czysta przyjemność. udało mi się go odwołać z pogoni za myszą.... ogólnie byłam z niego bardzo zadowolona, na spacerach ludzie pytali co się stało z moim rozwydrzonym kundlem:lol:... było tak równo tydzień. wczoraj po powrocie ze spaceru, otworzył sobie furtkę i uciekł. powtórka z tamtego tygodnia- zero reakcji na wołanie:roll: .wprawdzie wrócił po 5 minutach no ale... dzisiaj to samo, (też po spacerze:shake: .)tyle że zanim zdąrzyłam zareagować przecisnął się przez dziurę w siatce zrobioną przez siebie ... już sama nie wiem co myśleć ... ćwiczyłam z nim komendy, nowe sztuczki, przywołanie... (rekord: 15/15:multi:) ale na dłuższą metę, efektów bark:cool1: Quote
BeataG Posted September 12, 2007 Posted September 12, 2007 Envy napisał(a):jeśli widzi, że i tak nie może wyjść, a mam dla niego żarcie, lub kiedy jest na lince:roll: ale na dłuższą metę, nie mogę cały czas mieć przy sobie smaczków. jeśli wie że je mam- super ułożony pies, jeśli wie że nie mam- diabeł wcielony:lol: a potrafi wyczuć że je mam po zapachu...:mad: A niby dlaczego nie? :crazyeye: :crazyeye: :crazyeye: Ja mam 2 psy - jednego wziętego ze schroniska 3,5 roku temu (gdy miał ok. roku), drugiego kupionego jako 8-tygodniowego szczeniaka 2,5 roku temu. Żaden z nich NIGDY nie miał skłonności do ucieczek, a ja ZAWSZE mam ze sobą smakołyki, a gdy wychodzę z tym młodszym również piłki, gryzaki etc. (starszy zabawki ma gdzieś). Tym bardziej miałabym je ze sobą, gdybym miała psa skłonnego do ucieczek! Oczywiście psy nie za każdym razem dostają nagrodę za przyjście na komendę czy wykonanie innej komendy, ale dostają je NA KAŻDYM SPACERZE, więc nie wyobrażam sobie jakiegokolwiek wyjścia z psem bez smakołyków i zabawek. NA POCZĄTKU dostawały nagrody ZA KAŻDE PRZYJŚCIE, NAWET BEZ KOMENDY - i zapewne dlatego nigdy nie były im w głowie ucieczki. :eviltong: Wybij sobie z głowy idealistyczne wyobrażenia, że pies będzie cokolwiek robił z miłości do Ciebie, wdzięczności etc. Pies robi i zawsze będzie robił to, co mu się opłaca. Jeśli ucieka, to znaczy że te ucieczki są dla niego lepszą nagrodą niż to, co Ty masz mu do zaoferowania. Poza tym nagrody (smakołyki i/lub zabawki, w zależności od tego, co pies lubi) są niezbędne w procesie wychowania i szkolenia, a psa wychowuje się i szkoli całe życie, dzień w dzień, w domu i na każdym spacerze. Quote
Berek Posted September 12, 2007 Posted September 12, 2007 A tak w ogóle to kieruje Tobą straszliwa niecierpliwość. Z dorosłym psem, takim, ktory ma już pewne nawyki, pracuje się calymi miesiacami na lince, z nagrodami, stopniowo zwiększając wymagania.... Nie moze być tak że przez parę dni coś tam dlubiecie, jak tylko zaczyna wychodzić - hurraoptymizm, i już oczekiwanie że pies jest "nauczony". :roll: Z nagród nie rezygnuje się do końca psiego życia. Nie rozumiem, co Ci w tym przeszkadza. To tak, jakbyś poszła do pracy i dostawala pensję przez pierwsze pół roku, potem już nie, bo... w końcu się przyzwyczaiłaś i "powinnaś" pracować bezinteresownie. Quote
Envy Posted September 14, 2007 Author Posted September 14, 2007 BeataG po pierwsze, kiedy z nim wychodzę, mam smakołyki zawsze ;) ale nie chodzę całymi dzień ze smakołykami w kieszeni... naprawdę staram się je mieć ze sobą, ale nie zawsze się udaje.:roll: od początku nagradzałam za każde przyjście. zresztą jeśli on naprawdę postanowi uciec, to żadne smakołyki go nie przekonają. w końcu ich ma pod dostatkiem... nie wyobrażam sobie jakiegokolwiek wyjścia z psem bez smakołyków i zabawek. ja również nie, ale chodzi o to, że on ucieka z podwórka, a wtedy pal licho nagrody, jeśli nawet je mam:shake: i żeby było jasne- za każdy powrót na wołanie, megaentuzjazm, smaczki i dużo pieszczot, zabawa. od niedawna nagradzam go za każde spojrzenie na mnie. Nie moze być tak że przez parę dni coś tam dlubiecie, jak tylko zaczyna wychodzić - hurraoptymizm, i już oczekiwanie że pies jest "nauczony". gdzie napisałam że jest nauczony nie uciekać ? miałam nadzieję, że jesteśmy na dobrej drodze, że zaczęło wychodzić. z linki go jeszcze nie spuszczam, ze szkolenia nie zrezygnowałam, więc nie jest tak jak mówisz . po prostu nie wiem, czemu wszystko zaczyna się psuć :placz:. Z nagród nie rezygnuje się do końca psiego życia. Nie rozumiem, co Ci w tym przeszkadza. właśnie- nie rozumiesz. nie przeszkadza mi nic ! jest nagradzany zawsze i bardzo obficie, ale wiem że może się tak zdarzyć, że akurat nie będę miała smakołyków.:cool1: Wybij sobie z głowy idealistyczne wyobrażenia, że pies będzie cokolwiek robił z miłości do Ciebie, wdzięczności etc. nigdzie nie napisałam że tak myślę. chciałam się z nim na początku zaprzyjaźnić zamiast stawiać wymagania, i zrozumiałam już swój błąd.:oops: teraz mam jeszcze na głowie rodziców, którzy wyżywają się na mnie za każde jego nieposłuszeństwo, bo w końcu ja tego psa wzięłam, i ja ich tak na niego namawiałam...:placz: Quote
BeataG Posted September 14, 2007 Posted September 14, 2007 Envy napisał(a):właśnie- nie rozumiesz. nie przeszkadza mi nic ! jest nagradzany zawsze i bardzo obficie, ale wiem że może się tak zdarzyć, że akurat nie będę miała smakołyków.:cool1: I to jest właśnie błąd - nagrody powinnaś zawsze mieć, ale nagradzać nieregularnie i wcale nie "bardzo obficie". Pies musi mieć niedosyt nagród, żeby się nie przejadł i nie miał ich w pewnym momencie gdzieś. Nie tylko brak nagradzania jest błędem, błędem jest również nagradzanie zbyt częste i za nic. Poza tym czegoś tu nie rozumiem - co to znaczy "ucieka z podwórka", to on jest na tym podwórku sam? :crazyeye: No bo mówisz, że jak z nim wychodzisz, to smakołyki masz zawsze. Quote
Envy Posted September 14, 2007 Author Posted September 14, 2007 nie jest sam, nigdy:roll: a jeśli już, to na 15 m. lince, ale to tylko na chwilę, kiedy wychodzę np. do sklepu. co to znaczy "ucieka z podwórka"No bo mówisz, że jak z nim wychodzisz, to smakołyki masz zawsze. najczęściej kiedy wracamy ze spacerów wyrywa mi się, i ucieka przez furtkę (a jak chce uciec, nagrody się nie liczą..a po spacerze często się też kończą.), raz nawet ze smyczą. wychodzę z domu np. po trawę dla świnki, on ze mną (staram się mieć wtedy smaczki) wystarczy chwila nieuwagi, i już znika za siatką... często wchodzi przez drzwi wyjściowe, kiedy są niedomknięte przez mamę...potrafi wykorzystać każda sposobność by uciec. ale nagradzać nieregularnie i wcale nie "bardzo obficie". jeśli nagrodą dla psa nie jest podrapanie za uchem i miły głos od czasu do czasu zamiast smakołyku, to jest nagradzany nieregularnie, a jeśli jest, to bardzo regularnie, czyli zawsze . a obficie nagradzam za każdy powrót do mnie. na spacerze nie uciekł mi nigdy, wtedy jest bardzo posłuszny, wieje tylko z podwórka. zastanawiam się, czy nie pomógł by mi behawiorysta ? Quote
puli Posted September 14, 2007 Posted September 14, 2007 Envy napisał(a): najczęściej kiedy wracamy ze spacerów wyrywa mi się, i ucieka przez furtkę Nie pozwalaj na to. On juz wie jak sobie przedłuzyc spacer i trzeba mu to wyperswadować. Najprostszy sposób to obwiązac się w pasie końcem linki/smyczy albo przywiązać ją do paska od spodni. Postaraj sie zeby powrót do domu kojarzył mu sie z jakimiś atrakcjami. Moze micha jedzenia, moze zabawa, wspólna gonitwa (Ty uciekasz, pies Cie goni, nie odwrotnie!). I cierpliwości! A rodziców zapytaj jak długo wychowywali Ciebie. ;) Nikt nie rodzi sie posłuszny.:eviltong: Quote
Marmasza Posted September 14, 2007 Posted September 14, 2007 Envy napisał(a):czasami zastanawiam się, czy dobrze zrobiłam biorąc go do siebie, bo mam wrażenie że jest nieszczęśliwy, że wolałby być psem wolnym, i że nienawidzi mnie za to...:-( mimo że jest do mnie przywiązany, kładzie się na kolanach, liże po twarzy... czy jest możliwe, że kiedyś zrozumie że ma dom ? i pokocha ten dom? :bigcry: Czy znasz wcześniejszą historię tego psa? Dlaczego zakładasz, że szuka "wolności", a może on najzwyczajniej w świecie próbuje odnaleźć swój wcześniejszy dom? Może zgubił się. Pies może oczekiwać od Ciebie pomocy w odnalezieniu swego domu i nie znajdując jej podejmuje poszukiwania "na własną łapę". Nie wiem czy tak jest, ale zachowanie psa i jego ucieczki mogą na to wskazywać. A skoro tak jest to musisz podjąć decyzję - czy chcesz go zatrzymać, czy też może spróbujesz poznać jego historię i pomóc mu w odnalezienie "jego domu" do którego tęskni... Pomyśl nad tym. Quote
Envy Posted September 14, 2007 Author Posted September 14, 2007 Czy znasz wcześniejszą historię tego psa?znam mniej więcej. został w mojej okolicy wyrzucony z samochodu, tak słyszałam.:roll: błąkał sie tam ok. tygodnia. Pies może oczekiwać od Ciebie pomocy w odnalezieniu swego domu i nie znajdując jej podejmuje poszukiwania "na własną łapę".on ma taką 'magiczną' właściwość że wraca zawsze. kiedy ucieka, biegnie do innych psów i chce się bawić, lub idzie na pole i gania za myszami. to robił kiedy był na wolności, więc z tond to wnioskuję. obserwowałam go przez pewien czas, zanim go wzięłam. nie zauważyłam żeby węszył, lub odbiegał gdzieś dalej. możliwe, że tęskni za domem, chodź jestem pewna że nie był tam dobrze traktowany. wystarczy że mam miotłę lub kij w ręce, od razu kładzie się na plecy i odsłania brzuch...aż serce się ściska :-( Puliszonka ja staram się mu na to nie pozwalać, ale nie zawsze wychodzi, bo często jest sprytniejszy... ale to na pewno nie będzie już się powtarzać, bo rodzice wyjęli z jednej strony klamkę. ;) kiedy wracamy, i uda nam sie dotrzeć razem do domu, dostaje jedzenie, bo nie ma siły i ochoty na zabawę. zazwyczaj wyczerpany (bo nasze spacery trwają ok. półtorej godziny) kładzie mi się na kolanach i śpi.... to źle?:cool1: rodzice są już trochę zdenerwowani...podobno kiedy byłam w szkole, pies był z tatą w ogrodzie (mówiłam żeby bez linki nie wypuszczać, ale on chyba nie byłby sobą, żeby nie pokazał że zawsze ma rację:roll:) przecisnął się przez siatkę i ganiał ludzi na rowerach:shake: ponoć tata najadł się wstydu, bo ludzie nie byli oczywiście zadowoleni... później pretensje do mnie, czemu ten pies się nie słucha ?!:placz: Quote
betty_labrador Posted September 15, 2007 Posted September 15, 2007 BeataG napisał(a):I to jest właśnie błąd - nagrody powinnaś zawsze mieć, ale nagradzać nieregularnie i wcale nie "bardzo obficie". Pies musi mieć niedosyt nagród, żeby się nie przejadł i nie miał ich w pewnym momencie gdzieś. Nie tylko brak nagradzania jest błędem, błędem jest również nagradzanie zbyt częste i za nic. Poza tym czegoś tu nie rozumiem - co to znaczy "ucieka z podwórka", to on jest na tym podwórku sam? :crazyeye: No bo mówisz, że jak z nim wychodzisz, to smakołyki masz zawsze. hm.... jesli chodzi o wybieganie psa z podworka lub domu przy kazdej sposobnosci, oraz nie wracanie po spacerach ze mna na podworko-tez tak mialam jakis czas, Tosca chciala byc na zewnatrz za wszelka cene...-oba problemy rozwiazalam. Ale z jednym nie moge sobie poradzic-bieganie z dala ode mnie na spacerach, ucieczki nie wracanie nawet do kilkunastu minut, sa powroty zawsze, ale czesto juz jest wytarzana, lub "najedzona", nie ucieka nigdy tak zeby nie wrocic, jest na tyle przywiazana ze po zjedzeniu lub wytarzaniu zawsze mnie szuka, jak sie schowam jest poprostu przerazona ze zniklam i suzka mnie do skutku. Jednak gdy weszy to nawet schowanie sie moje olewa, i dopieru po "spelnieniu misji" przypomina sobie ze istnieje. Tak myslalam ze ona jest przekonana ze i tak bede gdzies w poblizu, czesto (mam taki nawyk), gdy odbiega ja wolam ja po imieniu i chodz do mnie... ale ona ma to w nosie, wiem ze zepsulam imie i ta komende, a gwizdka i wroc nie uzywam zeby nie zepsuc. czasem jak sie przypilnuje to nie wolam..ale ten glupi nawyk :roll:, ktory nic nie daje, i ona chyba tym sposobem sie nauczyla ze bede zawsze w poblizu...i ona moze sobie spokojnie pobiec(nie wiem czyt e domysly to prawda z etak sie dzieje). Biega w poszukiwaniu smakow... staram sie ja nagradzac nieregularnie, miec dobre smaki, ale ona ma to gdzies, nie potrafie byc atrakcyjniejsza od tego co moze znalezc.. a g nie bede nosic przy sobie :evil_lol: Bylo i jest duzo warunkowania, bardzo duzo na gwizd i na slowo wroc-dzialaja jak suka jest nie dalej niz 10-15 metrow ode mnie. Byla i jest linka 20 metorw, ktora ciagnela sie kilka krotnie za Tosca przez kilka miesiecy-byla zawsze poprawa po..ale tylko na jakis czas. i od 4 miesiecy chodzi na flexi-nie mam sily... co poradzicie-cos konkretnego... Ale z jednym Quote
Envy Posted September 17, 2007 Author Posted September 17, 2007 ja już powoli tracę wszelkie nadzieje... od czterech dni nie uciekł, ale ciężko jest z nim wytrzymać, nawet po spacerze, kiedy jest wybiegany:shake: bez przerwy popiskuje, chwyta (mocno ...) za ręce, skacze, szczeka na domowników, biega w kółko jak opętany, momentami dostaje jakiegoś szału, biega, niszcząc wszystko na swojej drodze ... nie pomagają prośby, groźby, ignorowanie ... całkiem nie mam nad nim kontroli:-( ćwiczę z nim komendy ... codziennie i myślę, że mój problem polega na tym, że słucha kiedy mu sie podoba ... ale najgorsze jest to, że słyszałam jak rodzice mówili, że ten pies jest niemożliwy, i że jeszcze trochę a go komuś tam oddadzą !!:placz::placz: porozmawiam z nimi ...jutro :shake: powiem im że... wszystko naprawię, jeśli dadzą nam trochę czasu ? że po sterylce to minie ?:C ja naprawdę nie chcę go stracić i nie oddam im go za nic ;( ! ale na miłość Boską jak to zrobić ?! nie mam już pomysłów, poddaję się ... tak, jestem bardzo niecierpliwa, wiem ... błagam o pomoc... Quote
betty_labrador Posted September 18, 2007 Posted September 18, 2007 moze on poprostu potrzebuje innego spozytkowania energii poza spacerami? np agility, frisbee czy plywanie? mzoe masz takie mozliwosci? albo nauczyc aportu.... cos zrobic by mial inne fizyczne rozrywki niz tylko spacerowanie. Quote
Envy Posted September 19, 2007 Author Posted September 19, 2007 kiedy do mnie trafił, utykał na jedną łapę,i weterynarz stanowczo zabronił jakichkolwiek sportów, bo łapa była po poważnej kontuzji i zanim do mnie trafił nie była leczona wcale :shake: ale nasze spacery nie polegają tylko i wyłącznie na "spacerowaniu" ! rzucam psu zabawki, chowam przysmaki, ciągam się z nim, wydaję komendy itp. w soboty i niedziele jeździmy do babci na wieś, gdzie bawi się z i spaceruje innym psem, ale na codzień też nie brak mu ich towarzystwa;) zmieniłam trochę nasz plan dnia, i chodzimy na spacery 3 razy dziennie, i po każdym powrocie do domu, pies dostaje jedzenie. ('główny' posiłek po ostatnim spacerze, a po dwóch pozostałych kości, gryzaki itd. ) staram się go zmęczyć, żeby nie miał siły uciekać ... mam nadzieję że pomoże. rozmawiałam z wetem, sterylka nieodwołalnie w styczniu, nie można wcześniej:roll: ale tak się zastanawiam, czy ona może pomóc, skoro pies ucieka nie do suczek, tylko "się powłóczyć" i upolować np. mysz... którą później zadowolony z siebie przynosi do domu:mad: po skończonej "misji" choćby się waliło i paliło biegnie prosto do domu . Quote
betty_labrador Posted September 22, 2007 Posted September 22, 2007 niekoniecznie moze pomoc sterylka... moim zdaniem potrzeba duzo nauki. najczęściej kiedy wracamy ze spacerów wyrywa mi się, i ucieka przez furtkę (a jak chce uciec, nagrody się nie liczą..a po spacerze często się też kończą.), raz nawet ze smyczą. wychodzę z domu np. po trawę dla świnki, on ze mną (staram się mieć wtedy smaczki) wystarczy chwila nieuwagi, i już znika za siatką... często wchodzi przez drzwi wyjściowe, kiedy są niedomknięte przez mamę...potrafi wykorzystać każda sposobność by uciec. mialam identycznie... Tosca tez po spacereach ani myslala o powrocie do domu..wolala dalej biec i cos szukac do zarcia. Oczywiscie ja za nia biegalam, lapalam i przyprowadzalam. W koncu wpadlam na pomysl oduczenia jej tego nawyku. moja nauka jej polegala na: --na jakis czas przed wejsciem na sciezke prowadzaca do domu, zapinalam na smycz i cala droge, dawalam smakolyki(klikalamtez, bo klikam ale mysle ze bez tego sie obejdzie -bez klikania). --wchodzac za furtke (na smyczy ciagle), dawalam przygotowana przed wyjsciem ze spaceru duza jakas nagrode, np pol kielbasy lub duza garsc dobrych smakow jakichs, itp. + wielka radocha z mojej strony i pochwaly przez jakis czas. --poza spacerami cwiczylam w ten sposob ze bralam ja na smycz, puszczalam na ziemie(dluzsza, pozniej kupilam linke), i wychodzilam za furtke, pies probowal wybiec oczywiscie, stawalam na lince/smczy, i majac dobre smaki, podstawialam pod nos i wracalam z Tosca za furtke, i nagradzalam obficie, cieszac sie i chwalac. --po pewnym czasie wychdozenia za furtke i przydeptywania linki, suka nauczyla sie ze otwarta furtka to wyjscie i ze bedzie zaraz powrot do domu. wiec sama juz byla chetniejsza do wejscia za furtke, samym wolaniem, i czywiscie nagrody, czase szarpanie sie zabawka ulubiona, pochwala i roadosc. --do spacerow dolaczyla linka -20 metrowa), ktora po wyjsciu za furtke oraz na spacerach uniemozliwiala ucieczke natychmiastowa-bo Tosca od razu wybiegala jak strzala na ulice i na pola w poszukiwaniu zarcia. Gdy chciala skrecic tam gdzie nie powinna wedlug mnie stawalam na lince i czekalam az zawroci, albo spojrzy na mnie i ja przywolam. --byla jeszcze sprawa wchodzenia do domu, do ktorego tez sie nie spieszyla, na poczatku wprowadzalam ja na smyczy , rowniez dajac duza garsc smakow, a pozniej rzucalam smaka dalej, zeby zanim pobiegla. --uczylam ja jakis czas, nie pamietam juz dokaldnie ale cos ponad miesiac na pewno, dzien w dzien. ok 2-3 razy dziennie-zw jedenej sesji kilka razy pod rzad. --teraz nie ma juz takich sklonnosci na szczescie. Tylko jeszcze na spacerach nie puszczam jej calkowicie bo nadal jak cos wyniucha leci w krzaki, i dlatego od 2 miesiecy chodzila na flexi, teraz tylko na lince. ale juz widac poprawe. Wczesniej wielokrotnie zaczynalamtak jak etraz, tylko za szbko rezygnowalam z linki-tak mysle- i ona szybko znow nabierala zlych nawykow biegajac na spacerach po smieci... moze jej to miniew koncu? zobaczymy. Nie chce zapeszac. Moze Tobie sie to tez przyda. Zycze powodzenia. pozdrawiam Beata Quote
Envy Posted September 23, 2007 Author Posted September 23, 2007 dziękuję bardzo, na pewno wypróbuję;) ale trochę później-rozdarta opuszka:placz::placz: nie wiem jak ją sobie rozdarł, nie było go przez 10 min... wyszedł przez niedomknięte drzwi, a później zrobił dziurę w siatce:mad: vet. mówi, że będzie dobrze, ale jak na razie- chodzące nieszczęście, musi go boleć, mimo że dostaje tabletki przeciw bulowe :-( teraz nie myśli już raczej o ucieczkach i całymi dniami śpi wtulony w kogoś z rodziny . nawet mamie serce zmiękło- przyłapałam ją na tym, że zaczęła mówić do niego "biedny pieseczku", głaskać po główce, otulać kocykiem i kołysać jak dziecko :cunao::evil_lol: Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.