Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 461
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Trzymam kciuki za dalsze polepszenie - oby jak najdłuższe.
Nie wiem, czy pamiętacie Mysię-Marcelinkę z Poznania? W schronisku to była biedna, "połamana" staruszka, ledwie ciągnąca za sobą łapki, a po odchuchaniu w nowym domu - "dziarska emerytka niemiecka" :cool3: ;) .

Posted

oktawia6 napisał(a):
on i tak tego nie przeżyje:placz: :placz: :shake:

Już nie kracz, nie kracz.... Wiadomo, że mocznica jest nieuleczalna, wiadomo, że jest ciężką chorobą, ale jeśli Nemik odzyska teraz siły i chęć walki o swoje życie, będzie dobrze prowadzony weterynaryjnie może spokojnie pozyć jeszcz dobrych kilka miesięcy albo nawet więcej. Jamnik moicj rodziców, które też miał chore nerki i paskudne wyniki, od momentu zdiagnozowania mocznicy żył jeszcze prawie ponad rok. Wiem, że to niewiele :(, ale jeśli ten rok będzie życiem bez uręki i bólu to warto walczyć.

Posted

oktawia6 napisał(a):
:oops: ale ja tak czuję:placz: jeśli się pomylę....to możecie mnie do bana nawet zgłosic! poddam się!

Oktawia, ale my wierzymy i chcemy wierzyć,że mały wyjdzie z tego...
Jeśli z takim pesymizmem będziemy podchodzić do chorych psów to może od razu połowę z ich wątków przenieśmy do działu za TM, po co zbierac pieniądze, po co walczyć, i tak kiedyś odejdą...:-(

Posted

jola od jadzi napisał(a):
Oktawia, ale my wierzymy i chcemy wierzyć,że mały wyjdzie z tego...
Jeśli z takim pesymizmem będziemy podchodzić do chorych psów to może od razu połowę z ich wątków przenieśmy do działu za TM, po co zbierac pieniądze, po co walczyć, i tak kiedyś odejdą...:-(

Tez jestem tego samego zdania,wiara czyni cuda:roll:

Posted

Powiem jeszcze,że dziś byłam z nim na spacerze,jamniś samodzielnie zrobił siusiu i to całkiem sporo,przeszedł przez całe podwórko i byl zainteresowany różnymi zapachami,sam wrócił na posłanko i przy nas zjadł małe co nieco w postaci kilkunastu groszków Royala...Bunia o niego walczy jak lwica i chociażby z tego powodu wierzymy wszyscy, że Nemuś da radę, że będzie walczył,że się nie podda...

Posted

Jak widze watek z psiakiem chorym na nerki to mam dreszcze....wszystko wraca:(

Mały ma bardzo wysoki mocznik i na pewno jesc nie bedzie bo mu jest po prostu nie dobrze:( Wymioty tez go na pewno stresuja i nie chce jesc aby nie przysporzyc kłopotów potem:(
Czy kroplówki choc troche go wypłukały? Robiłas mu juz moze nastepne badanie krwi?
Kreatynina nie jest jeszcze az tak bardzo wysoka, więc jakby spadł mocznik to jeszcze troche czasu by chłopak miał....ale nie dużo:(
Nienawidzę nerek!!!!!!!!!!!!!!!!!!

Posted

Tak, Oktawia mylisz się !! nie wiem, czemu nie chcesz wierzyć, że będzie inaczej?? tylko z góry już zakładasz co będzie...:-(
to przykre, i to nie pierwszy raz....

Posted

Czy zakładamy,że ze staruszka-jamnika ma się zrobić nagle zdrowy młodzieniaszek? Trzeba się liczyć z tym,że Fredzio już długo nie pożyje - ale na pewno dłużej albo chociaż bardziej komfortowo, niż gdyby go nie próbowano leczyć. On nie wyzdrowieje - nie łudźmy się - ale chociaż będzie się lepiej czuł i przez - hm - tydzień, parę tygodni, może parę miesięcy poczuje,że świat jednak jest piękny, że go nie boli, że może coś zjeść i może zrobić siusiu. On być może odejdzie szybciej, niż byśmy chcieli, ale ci, którzy się nim teraz opiekują, nie pozwolą, by odchodził w cierpieniu. I to jest ważne.

Posted

MonikaP napisał(a):
Czy zakładamy,że ze staruszka-jamnika ma się zrobić nagle zdrowy młodzieniaszek? Trzeba się liczyć z tym,że Fredzio już długo nie pożyje - ale na pewno dłużej albo chociaż bardziej komfortowo, niż gdyby go nie próbowano leczyć. On nie wyzdrowieje - nie łudźmy się - ale chociaż będzie się lepiej czuł i przez - hm - tydzień, parę tygodni, może parę miesięcy poczuje,że świat jednak jest piękny, że go nie boli, że może coś zjeść i może zrobić siusiu. On być może odejdzie szybciej, niż byśmy chcieli, ale ci, którzy się nim teraz opiekują, nie pozwolą, by odchodził w cierpieniu. I to jest ważne.

Dokładnie tak.

Posted

[quote name='MonikaP']Czy zakładamy,że ze staruszka-jamnika ma się zrobić nagle zdrowy młodzieniaszek? Trzeba się liczyć z tym,że Fredzio już długo nie pożyje - ale na pewno dłużej albo chociaż bardziej komfortowo, niż gdyby go nie próbowano leczyć. On nie wyzdrowieje - nie łudźmy się - ale chociaż będzie się lepiej czuł i przez - hm - tydzień, parę tygodni, może parę miesięcy poczuje,że świat jednak jest piękny, że go nie boli, że może coś zjeść i może zrobić siusiu. On być może odejdzie szybciej, niż byśmy chcieli, ale ci, którzy się nim teraz opiekują, nie pozwolą, by odchodził w cierpieniu. I to jest ważne.

tak wiem, i zgadzam się z Tobią

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...