maciaszek Posted September 1, 2007 Posted September 1, 2007 Kochany, dzielny chłopak !!! :loveu: Quote
oktawia6 Posted September 1, 2007 Posted September 1, 2007 on i tak tego nie przeżyje:placz: :placz: :shake: Quote
MonikaP Posted September 1, 2007 Posted September 1, 2007 Trzymam kciuki za dalsze polepszenie - oby jak najdłuższe. Nie wiem, czy pamiętacie Mysię-Marcelinkę z Poznania? W schronisku to była biedna, "połamana" staruszka, ledwie ciągnąca za sobą łapki, a po odchuchaniu w nowym domu - "dziarska emerytka niemiecka" :cool3: ;) . Quote
nata od jadzi Posted September 1, 2007 Posted September 1, 2007 jamnisiowi przyda się trochę wiary i nadziei w naszej strony, a nie jakieś czarne myśli... Quote
maciaszek Posted September 1, 2007 Posted September 1, 2007 oktawia6 napisał(a):on i tak tego nie przeżyje:placz: :placz: :shake: Już nie kracz, nie kracz.... Wiadomo, że mocznica jest nieuleczalna, wiadomo, że jest ciężką chorobą, ale jeśli Nemik odzyska teraz siły i chęć walki o swoje życie, będzie dobrze prowadzony weterynaryjnie może spokojnie pozyć jeszcz dobrych kilka miesięcy albo nawet więcej. Jamnik moicj rodziców, które też miał chore nerki i paskudne wyniki, od momentu zdiagnozowania mocznicy żył jeszcze prawie ponad rok. Wiem, że to niewiele :(, ale jeśli ten rok będzie życiem bez uręki i bólu to warto walczyć. Quote
szajbus Posted September 1, 2007 Posted September 1, 2007 Oktawia6 przestań krakać! On ma walczyć , a my musimy go wspierać! Quote
Kar0la Posted September 1, 2007 Posted September 1, 2007 Nemo ładnie wygląda. Walcz ślicznotku, tyle ciotek o Tobie myśli. Quote
oktawia6 Posted September 1, 2007 Posted September 1, 2007 Neris napisał(a): Oktawia odwróć to zaraz! :oops: ale ja tak czuję:placz: jeśli się pomylę....to możecie mnie do bana nawet zgłosic! poddam się! Quote
jola od jadzi Posted September 1, 2007 Posted September 1, 2007 oktawia6 napisał(a)::oops: ale ja tak czuję:placz: jeśli się pomylę....to możecie mnie do bana nawet zgłosic! poddam się! Oktawia, ale my wierzymy i chcemy wierzyć,że mały wyjdzie z tego... Jeśli z takim pesymizmem będziemy podchodzić do chorych psów to może od razu połowę z ich wątków przenieśmy do działu za TM, po co zbierac pieniądze, po co walczyć, i tak kiedyś odejdą...:-( Quote
rita60 Posted September 1, 2007 Posted September 1, 2007 jola od jadzi napisał(a):Oktawia, ale my wierzymy i chcemy wierzyć,że mały wyjdzie z tego... Jeśli z takim pesymizmem będziemy podchodzić do chorych psów to może od razu połowę z ich wątków przenieśmy do działu za TM, po co zbierac pieniądze, po co walczyć, i tak kiedyś odejdą...:-( Tez jestem tego samego zdania,wiara czyni cuda:roll: Quote
jola od jadzi Posted September 1, 2007 Posted September 1, 2007 Powiem jeszcze,że dziś byłam z nim na spacerze,jamniś samodzielnie zrobił siusiu i to całkiem sporo,przeszedł przez całe podwórko i byl zainteresowany różnymi zapachami,sam wrócił na posłanko i przy nas zjadł małe co nieco w postaci kilkunastu groszków Royala...Bunia o niego walczy jak lwica i chociażby z tego powodu wierzymy wszyscy, że Nemuś da radę, że będzie walczył,że się nie podda... Quote
Neris Posted September 1, 2007 Posted September 1, 2007 Niestety ale Oktawia ma jakąś okropną intuicję... ale może jakoś się da to odwrócić no... Quote
Ania+Milva i Ulver Posted September 1, 2007 Posted September 1, 2007 Jak widze watek z psiakiem chorym na nerki to mam dreszcze....wszystko wraca:( Mały ma bardzo wysoki mocznik i na pewno jesc nie bedzie bo mu jest po prostu nie dobrze:( Wymioty tez go na pewno stresuja i nie chce jesc aby nie przysporzyc kłopotów potem:( Czy kroplówki choc troche go wypłukały? Robiłas mu juz moze nastepne badanie krwi? Kreatynina nie jest jeszcze az tak bardzo wysoka, więc jakby spadł mocznik to jeszcze troche czasu by chłopak miał....ale nie dużo:( Nienawidzę nerek!!!!!!!!!!!!!!!!!! Quote
Ania+Milva i Ulver Posted September 1, 2007 Posted September 1, 2007 W tej chorobie najgorsze jest to,że tak na prawde psy umieraja z głodu:( Dlatego musimy podejmowac ta straszna decyzję.... Trzymam kciuki za małego bardzo. Quote
jola od jadzi Posted September 1, 2007 Posted September 1, 2007 Ja wiem,że Oktawia ma intuicję ale nawet ona może się mylić i na pewno teraz, w tym przypadku się myli. Oktawia, pomyliłas się teraz, uwierz w to... Quote
Matusz Posted September 1, 2007 Posted September 1, 2007 Tak, Oktawia mylisz się !! nie wiem, czemu nie chcesz wierzyć, że będzie inaczej?? tylko z góry już zakładasz co będzie...:-( to przykre, i to nie pierwszy raz.... Quote
pucka69 Posted September 1, 2007 Posted September 1, 2007 saper myli sie tylko raz - moze Oktawia też? Na przykład właśnie teraz ? ;) Quote
MonikaP Posted September 1, 2007 Posted September 1, 2007 Czy zakładamy,że ze staruszka-jamnika ma się zrobić nagle zdrowy młodzieniaszek? Trzeba się liczyć z tym,że Fredzio już długo nie pożyje - ale na pewno dłużej albo chociaż bardziej komfortowo, niż gdyby go nie próbowano leczyć. On nie wyzdrowieje - nie łudźmy się - ale chociaż będzie się lepiej czuł i przez - hm - tydzień, parę tygodni, może parę miesięcy poczuje,że świat jednak jest piękny, że go nie boli, że może coś zjeść i może zrobić siusiu. On być może odejdzie szybciej, niż byśmy chcieli, ale ci, którzy się nim teraz opiekują, nie pozwolą, by odchodził w cierpieniu. I to jest ważne. Quote
maciaszek Posted September 1, 2007 Posted September 1, 2007 MonikaP napisał(a):Czy zakładamy,że ze staruszka-jamnika ma się zrobić nagle zdrowy młodzieniaszek? Trzeba się liczyć z tym,że Fredzio już długo nie pożyje - ale na pewno dłużej albo chociaż bardziej komfortowo, niż gdyby go nie próbowano leczyć. On nie wyzdrowieje - nie łudźmy się - ale chociaż będzie się lepiej czuł i przez - hm - tydzień, parę tygodni, może parę miesięcy poczuje,że świat jednak jest piękny, że go nie boli, że może coś zjeść i może zrobić siusiu. On być może odejdzie szybciej, niż byśmy chcieli, ale ci, którzy się nim teraz opiekują, nie pozwolą, by odchodził w cierpieniu. I to jest ważne. Dokładnie tak. Quote
Matusz Posted September 1, 2007 Posted September 1, 2007 [quote name='MonikaP']Czy zakładamy,że ze staruszka-jamnika ma się zrobić nagle zdrowy młodzieniaszek? Trzeba się liczyć z tym,że Fredzio już długo nie pożyje - ale na pewno dłużej albo chociaż bardziej komfortowo, niż gdyby go nie próbowano leczyć. On nie wyzdrowieje - nie łudźmy się - ale chociaż będzie się lepiej czuł i przez - hm - tydzień, parę tygodni, może parę miesięcy poczuje,że świat jednak jest piękny, że go nie boli, że może coś zjeść i może zrobić siusiu. On być może odejdzie szybciej, niż byśmy chcieli, ale ci, którzy się nim teraz opiekują, nie pozwolą, by odchodził w cierpieniu. I to jest ważne. tak wiem, i zgadzam się z Tobią Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.