oktawia6 Posted August 30, 2007 Posted August 30, 2007 proszę nie wydawajcie psa temu pijakowi!!! niech kierownictwo zostanie poinformowane i wszyscy pracownicy!!! Quote
malagos Posted August 30, 2007 Posted August 30, 2007 Buniu, opowiedz nam, co z jamniczkiem...Jak wyniki badań? Jak on się teraz czuje? Quote
bunia Posted August 30, 2007 Posted August 30, 2007 Spokojnie. Mały Nemo nigdzie sie nie wybiera. Ale sama dzisiaj widziałam jak pan na czworakach go tulił i całował,a on lizał go po twarzy i z ogonka helikopter robił:-( Usg wyszło fatalnie. Biedaczek ma w jednej nerce wodonercze,a drugiej prawie nie ma. To znaczy ma ,ale bardzo powiększona o całkowicie rozmytej strukturze. Prostata wielkości pomarańczy z dużą cystą,osad w pęcherzu. Generalnie trzeba natychmiast go wykastrować,ale przy tych nerkach nie mam mowy o zabiegu. Dzisiejsze wyniki ciut lepsze. Kreatynina z 6,1 spadła do 5,7 Mocznik z 500,5 do 470,7 Ale to i tak bardzo wysokie wartości. Rokowania są bardzo ostrożne,raczej niepomyślne:-( Nemo,czy jak kto woli Fredzio,bo tak miał na imię ani na krok nie może opuścić lecznicy. W tym stanie nie ma co marzyć o domu tymczasowym,chyba,ze ktoś przeprowadzi sie do lecznicy:cool3: Walczymy teraz o każdy dzień życia i bierzemy sie za leczenie farmakologiczne prostaty. Rzeczywiście pan nakarmił go kośćmi,ale tymi cienkimi z kurczaka. Pies ostatnio dużo pił i sikał w domu. Wymiotował. Pan wypuścił go na spacer około 11 i pies mu zginął:angryy: Pan kocha psa,a pies pana. Pies jest umierający,panu już też nie dużo brakuje:angryy: Następne badanie krwi w poniedziałek. Teraz się kroplówkujemy. Dziękuję za tyle ciepłych myśli dla Nemo. Quote
oktawia6 Posted August 30, 2007 Posted August 30, 2007 on ma najwyżej tydzień życia.....oby ktoś się ulitował nad nim:placz: i dał mu godnie dożyc-ładnie menel go "kochał" faktycznie - jakby by wykastrowany za młodu i dobrze karmiony to jeszcze by się cieszył zdrowiem...... Quote
Reno2001 Posted August 30, 2007 Posted August 30, 2007 No tak, ale jak mu dać dom na ostatnie dni, kiedy on lecznicy nie może opuścić? Quote
bunia Posted August 30, 2007 Posted August 30, 2007 Być może ktoś umie robić kroplówki i zastrzyki w domu i jest na tyle silny psychicznie by podołać opiece nad tak ciężko chorym psem? Być może ktoś będzie mógł podarować mu więcej serca i troskliwości niż ma teraz,ale... Nemo ma 12 lat,tak potwierdził "właściciel". Quote
MonikaP Posted August 30, 2007 Posted August 30, 2007 oktawia6 napisał(a):on ma najwyżej tydzień życia.....oby ktoś się ulitował nad nim:placz: i dał mu godnie dożyc-ładnie menel go "kochał" faktycznie - jakby by wykastrowany za młodu i dobrze karmiony to jeszcze by się cieszył zdrowiem...... O, tu się chyba zapędziłaś, Oktawio. Nie zawsze pies kochany to pies trzymany na atłasach i karmiony Royalem. Jeśli Bunia opisuje taką reakcję tego człowieka i taką, a nie inną reakcję psa, to oznacza, że źle im razem nie było. Nie każdy właściciel psa to dogomaniak, a nawet całkiem "światli" ludzie są przeciwni kastracji... Quote
bunia Posted August 30, 2007 Posted August 30, 2007 O, tu się chyba zapędziłaś, Oktawio. Nie zawsze pies kochany to pies trzymany na atłasach i karmiony Royalem. Jeśli Bunia opisuje taką reakcję tego człowieka i taką, a nie inną reakcję psa, to oznacza, że źle im razem nie było. Nie każdy właściciel psa to dogomaniak, a nawet całkiem "światli" ludzie są przeciwni kastracji...[/quote] Moim zdaniem ten Pan w obecnej sytuacji nie powinien się nim zajmować. Będzie go odwiedzał w lecznicy. Zawsze może zapić i nie przyjść na kroplówkę. Może znów wypuścić go samopas na ulicę,a że go kocha to fakt:roll: Dbał o niego jak umiał,sam wygląda fatalnie. Starałam się dzisiaj wzbudzić w nim poczucie winy,mógł wcześniej zareagować.... Zobaczymy czy w ogóle jutro go odwiedzi. Może do jutra o nim zapomni. Quote
malagos Posted August 30, 2007 Posted August 30, 2007 Ano, czas pokaże. Czy Nemo moze zostać u Ciebie, Buniu? I jak długo? Quote
outsi Posted August 30, 2007 Posted August 30, 2007 MonikaP napisał(a): Nie zawsze pies kochany to pies trzymany na atłasach i karmiony Royalem. Jeśli Bunia opisuje taką reakcję tego człowieka i taką, a nie inną reakcję psa, to oznacza, że źle im razem nie było. Zgadzam się z MonikąP. Uważam, że w obliczu poważnego stanu Fredzia trzeba zostawić na boku nasze dogomaniackie "obsesje" i popatrzeć na SUBIEKTYWNE dobro psa. Jeżeli pies kocha swojego pana, to moim zdaniem, trzeba umożliwić panu jak najczęstsze wizyty u Fredzia. A gdyby miały przyjść te ostatnie chwile, to tym bardziej! Czyli - my dbamy o stronę medyczną i oczywiście nie wydajemy panu Fredzia, ale zapewniamy pieskowi poczucie bezpieczeństwa poprzez obecność kochanego pana. Quote
szajbus Posted August 30, 2007 Posted August 30, 2007 To oznacza, że pies nie boi się swojego pana, a za nim tęsknił. Tak czułe powitanie oznacza, że obaj są do siebie przywiązani. Wiecie co, falacha była ważniejsza niż bieganie z psem do weta, ale pamiętajmy, że alkoholizm to tez choroba. Nie wiem jakim cudem właściciel odnalazł psa, ale to by oznaczało, że go jednak szukał. MonaP ma rację. Znam alkoholika, który sam ledwie łazi, ale psa ma wypasionego, błyszczącego i widać, że pies jest z nim szczęśliwy. Znam tez przypadki działania ludzi na pokaz. Piesek ma super karmy, obroże, ubranka, ale brak mu tej prawdziwej miłości. Ponadto nie wiem ile oktawia ma lat, ale kastracje suk i psów, to całkiem nowa moda w naszym kraju. Za czasów mojej młodości się nawet o tym nie słyszało. Nie wszyscy są tak uświadomieni jak byśmy chcieli i upłynie wiele lat zanim nasze społeczeństwo posiądzie i przyswoi tą wiedzę. Quote
MonikaP Posted August 30, 2007 Posted August 30, 2007 Mnie absolutnie nie chodzi o to, by ten pan przejął opiekę nad psem, tylko o to, by go nie odsądzać od czci i wiary... I naprawdę bardzo żałuję, że nie jestem w stanie pomóc Fredziowi bezpośrednio...:-( Quote
tanitka Posted August 30, 2007 Posted August 30, 2007 Buniu zaopiekuj sie Nemikiem vel Fredziem, jeśli mu już wiele życia nie zostało, ale zawsze to dla niego radośc widzieć swojego pana. Moze ten pan nie pił przez 12 lat życia Fredzia, ale skoro piesek sie tak cieszył i pan go szukał i tulił, to mimo wszystko powinni miec te "wizyty".:-( Quote
Szyszka Posted August 30, 2007 Posted August 30, 2007 Zgadzam się z Wami, jeśli psiak tak reaguje to po prostu bardzo go kocha. I ta radość musi mu towarzyszyć do końca jego dni. Oby tylko Pan okazał się odpowiedzialny i odwiedzał Nemo (Fredzia jak kto woli). Quote
oktawia6 Posted August 30, 2007 Posted August 30, 2007 tak zapędziłam się MonikoP:roll: :sadCyber: Quote
katarzyna kuczewska Posted August 31, 2007 Posted August 31, 2007 :-(:-(:-( trzeba miec tylko nadzieje, że Pan bedzie odwiedzał Nemo Quote
malagos Posted August 31, 2007 Posted August 31, 2007 Jak noc? ciekawe, czy pan bedzie pamiętał o swym najwiekszym przyjacielu... Quote
Szyszka Posted August 31, 2007 Posted August 31, 2007 Witaj Nemo. Mam nadzieję, że dzisiaj Twój Pan cię odwiedzi i znów zrobisz z ogonka helikopterek:loveu: Quote
Kar0la Posted August 31, 2007 Posted August 31, 2007 Jak się czuje Nemo? Czy cały czas sam nie sika? Quote
teqquila Posted August 31, 2007 Posted August 31, 2007 ?Nemiku jak sie dzis czujesz?? bunia ja dzis nie bede mogla wpasc ale w pon napewno przyjade Quote
MaxSta Posted August 31, 2007 Posted August 31, 2007 Czekamy na wieści!!!!!!!! Nemo trzymaj się!!!!!! Quote
outsi Posted August 31, 2007 Posted August 31, 2007 Fredziu (vel Nemo) - trzymam mocno kciuki za wizytę pana i za Twoje samopoczucie :kciuki: :kciuki: :kciuki: . Quote
Celina12 Posted August 31, 2007 Posted August 31, 2007 Cały czas myślę o Tobie i przesyłam cieplutkie myśli i promyki Maleńki.... Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.