Neigh Posted September 14, 2007 Author Posted September 14, 2007 Wszedł na działkę kolejny raz..........siedziałam ukryta za otwartą furtką. Postawiłam dalej jedzenie.......wlazł, zatrzasnęłam za nim furtkę, myślałam, że się może przestraszy - wbiegnie do domu, nie wiem da mi czas........a skąd sus i go nie bylo. Teraz już pewnie tak szybko nie wróci, o ile w ogole, wystraszyl się tej furtki. Nie mam już siły. Powalczę jeszcze z godzinę i idę się położyć. Znowu był ode mnie z metr...... Zostawię mu noc jakąs pyszna michę........niech wie chociaz ze ma tu jedzenie. Nie wiem może klatka - łapka........tyle ze on nie jest taki maleńki...... Quote
schroniskoJozefow Posted September 14, 2007 Posted September 14, 2007 no taka klatka byla by bneizla- ale wtedy to jzu nei ebdzie mowy o zaufaniu... noa le to byloby it tak lepsze... caly czas nie rozumiem jak taki pies moze perzesadzic 2 metrowy plot... negih tylko go nie przekarmiaj! tylko tyle co by nie szukal i wiedzial, ze tu daja zawsze... Quote
auraa Posted September 14, 2007 Posted September 14, 2007 trzymam kciuki! Dziecku bym chyba wkropiła ale psu .......:razz: Quote
malawaszka Posted September 14, 2007 Posted September 14, 2007 o rany ale dramat :placz: Neigh trzymam za Was :kciuki: z całej siły!!!!!!!!!!!! Quote
Neigh Posted September 15, 2007 Author Posted September 15, 2007 No więc tak: że furtkę zatrzasnęłam to pisałam. Padłam, z tego wszystkiego Sakunia bidna spała w smyczy i obroży bo zapomiałam jej zdjac po obejściu okolicy. Wstałam o 3, micha była opróżniona, ale tak do poowy. Nie dałam mu dużo, ale za to pyszne. Od 6 rano wstałam wyjedzone było więcej. Biedna Asia cały czas śle smsy i wspiera duchowo. Złego słowa nie powiedziała, a w sumie powinna. Przed chwilą przybiegł sąsiad, że biega koło niego, zaraz potem dzwoniła sąsiadka, że siedzi pod furtką. Bartek ( mój syn ) wziął Sake i poszli go szukać. Stoi na drodze tak ze 100 m dalej. I gucio. Biega cały czas w pobliżu. W nocy widziałam jak on to robi............sposoby ma dwa. Cała działaka ogrodzona jest gładkimi sztachetami......ale brama i furtka mają takie metalowe wzmocnienia na krzyż.........tylko z mojej strony, od zewnątrz nie..... No i z mojej strony wspmina się po tych wzmocnieniach - w życiu nie widziałam żeby jakikikolwiek pies tak robił!!! Wykorzystuje też dziurę dla kota........dwie sztachety są skrócone celowo, żeby kot miał łatwiejsze przejście. To jest niewiarygodne, ja to zaraz zmierzę.......ale tędy nawet suńka taka mała sąsiadki nigdy nie właziła. A on włazi. Mam wrażenie......że on jest w takich ucieczkach niestety przeszkolony. Jestem w sumie załamana. Bo tak: dobrze, ze nic mu nie jest i się nie oddala. I trafić potrafi, a poleciał już naprawdę daleko, jak go jeszcze widziałam. Głupi nie jest..........kojarzy, że tu coś tak jakby mieszka.........i chyba w sumie nie było najgorzej. Ale za to nie ma do mnie zaufania. Kąpiel i strzyżenie w tym nie pomogły. W sumie, jak słusznie zauważyła Neris to trochę dużo wrażeń jak dla takiego schroniskowca. No i z jednej strony chce wrócić, a z drugiej się boi. jedyna nasza szansa, żeby wszedł i poszedł w głąb ogrodu, wtedy są jakies szanse, żeby go złapać. Do nikogo z nas nie chce podejść. Najbliżej doszedł do Zuzi ( moja córka). Ona go najwięcej głaskała......no i najmniejsza z nas. Quote
schroniskoJozefow Posted September 15, 2007 Posted September 15, 2007 zablokuj wejscie dla kota. (cegly, cokolwiek) czy on ma na sobie obrozke? Quote
Neigh Posted September 15, 2007 Author Posted September 15, 2007 Nie ma, on byl po strzyżeniu........zdjęcia mu robiłam. Ale jak zablokuję wejście, to żaden problem, to wtedy on nie wejdzie do środka. Bo on wyskakuje po wzmocnieniach a wchodzi do nas na działkę dziurą od kota. Sąsiad radzi zrobić zapadkę........ale co to da wejdzie dziurą i zapadka nic nie da........bo i tak wyskoczy górą. Quote
Neris Posted September 15, 2007 Posted September 15, 2007 Może niech Zuzia sprobuje zainicjować zabawę? Może Kołtunek załapie? Jakąś piłką, inną zabawką, sama nie wiem czym. Quote
Neigh Posted September 15, 2007 Author Posted September 15, 2007 Nic z tego ucieka. Zuzia przemawia zagaduje...... niby podchodzi. Piłki to się akurat boi. Rzucałam mu kiełbasę też podchodzi. Sąsiad poszedł z drugiej strony, pies był w takmi tunelu między ogrodzeniami, miałam nadzieję, że wbiegnie na taką część działki, z której już naprawdę nie ma jak się wydostać. Dał jednak dyla. Nie chcę go bardziej straszyć. Najważniejsze jest to, że on się specjalnie nie oddala. Cały czas się tu kręci, wie że jest jedzenie. Wszyscy sąsiedzi też wiedzą. Jeden z psem łazi, że może podejdzie. Stoi tak z 10 kroków od człowieka i tyle. Najmniejszy ruch go płoszy. Nie mam zielonego pojęcia co mu odbiło. Jeśli nie zdecyduje się sam podejść, a na razie nic na to nie wygląda - to nic z tego nie będzie. Quote
schroniskoJozefow Posted September 15, 2007 Posted September 15, 2007 ech.......... glupas, glupiutki, juz moglby byc w drodze do domku ;o( nie mam pojecia bladego o co mu chodzi... jakas suczka po sasiedzku co ma cieczke? moze by do niej podlecial... nie mam pomyslow.... a z ta siatka to watpie czy to cos da... Quote
malawaszka Posted September 15, 2007 Posted September 15, 2007 jasny gwint :shake: to prawda, że kąpiel i strzyżenie naruszyły na pewno jego zaufanie do Was, ehhhh psiaku wracaj!!! czeka na Ciebie wspaniały domek, a Ty nawet o tym nie wiesz :placz: Quote
AnkaG Posted September 15, 2007 Posted September 15, 2007 Nie znamy jego przeszłości. :shake: Miejmy nadzieję, że w końcu się uda. Quote
Ania+Milva i Ulver Posted September 15, 2007 Posted September 15, 2007 Może jednak srodki uspokajające w jedzeniu były by wyjściem...co tu radzić....łobuzie wracaj do domu!!! Quote
schroniskoJozefow Posted September 15, 2007 Posted September 15, 2007 napisalam do pani Zofii Mrzewinskiej o porady... Quote
schroniskoJozefow Posted September 15, 2007 Posted September 15, 2007 no i jak wyglada sytuacja?? Quote
Neigh Posted September 15, 2007 Author Posted September 15, 2007 To nie chodzi o żadną sukę ani chęć wylatania. On się po prostu panicznie boi, zresztą nie tylko nas....... Dzwoniłam do pani, która z ramienia straży miejskiej się zajmuje wyłapywaniem psów - poleca sadolin - no fajnie, tylko że w POJEDYNKE to ja się na to nie zdeycduje. Po zjedzeniu pies po 7 min robi się kołowaty. Przez te 7 min może pognać w pola i tyle. To kosztuje 150 zł i ok, powidzmy ze to nie problem. Tylko ja się boję. Rozmawiałam z innym facetem od Neris - jest na zawodach moze się tym zajać w poniedziałek. Dwukrotnie był dziś na wyciagniecie ręki. Sąsiadka karmiąc go niemal z ręki zwabiła go na swoją działkę i zatrzasnęła furtkę. Myślałam że już sukces zadzwoniłam do Joasi - sie popłakała za szcześcia. No a pies przesadził siatkę i tyleśmy go widzieli.........to zaczyna być beznadziejne. Jestem koszmarnie zmęczona, puszczają ,mi nerwy i mam dość. Quote
schroniskoJozefow Posted September 15, 2007 Posted September 15, 2007 to wszytsko jest baaaaaaaaaaaaaardzo dziwne- kurcze, zeby byly chociaz jakies oznaki, jakies zly gest, ktory wykonaliscie- a tu niec, wszytsko w prozadku, idylla i nagle hyc i go nie ma... no z tym srodkiem to bez sensu- trzeba by go moc caly czas kontrolowac... ech.. nie wiem... Quote
Guest Mrzewinska Posted September 15, 2007 Posted September 15, 2007 Porozumcie sie z kims, kto zawodowo wylapuje psy, trzeba bedzie zaplacic, trudno. Moze u kogos znajomego jest suka w cieczce??? Pokryc nie pozwolicie, a zwabic sie da. Proponuje jedzenie ukladac jak sciezka - do miejsca, gdzie mozna bedzie go zamknac i zlapac. Zofia Quote
Neigh Posted September 15, 2007 Author Posted September 15, 2007 Porozumialam się z dwoma takimi osobami - tak jak zresztą pisałam. Jedna może dopiero w poniedziałek, druga proponuje sadolin. Poza tym pragnę zauważyć, że jestem z tym problemem sama, niedługo już w ogóle padnę.........drugą noc czuwam. Dziś zrobiłam zasadzkę. Pojawił się dwa razy pokręcił i zniknął..... Quote
AnkaG Posted September 15, 2007 Posted September 15, 2007 Gdybym mogła pomóc ... ale ja daleko. Trzymaj się słoneczko (to do was obojga). Quote
schroniskoJozefow Posted September 15, 2007 Posted September 15, 2007 neigh niestety nie moge ci inaczej pomoc niz przez dogo, moge ew.dorzucic cos niecos na srodki/hycla... jestes bardzo dzielna i wclae ci sie nie dziwie- sytuacja wyglada super beznadziejnie... koltun, glupaku, wez zrob nam niespodzianke! Quote
MiK-Jozefow Posted September 15, 2007 Posted September 15, 2007 Neigh trzymamy kciuki, na pewno dasz rade, jakby co to ja tez oferuję swoja pomoc finansową na ''hycla'' ;/ Jedno co musisz robic to trzymac sie, a na pewno wszystko bedzie ok!!! Quote
Neigh Posted September 15, 2007 Author Posted September 15, 2007 No to ciotki usiądzcie........zapalcie jak która pali. Ja nie palę, ale wino właśnie otworzyłam. Mamy łobuza:-)). Cały dzień konstruowana "czarcia zapadka" i stalowe nerwy mojego TZ, który mimo, że wyjechany - wrócił na moje histeryczne ryki w tel,........Zmajstrował, złapał i o świcie wyjezdza......... Ninejszym cofam wszystko złe co powiedzialam o facetach:Cool!::sweetCyb::cunao::drinka: Quote
BasiaD Posted September 15, 2007 Posted September 15, 2007 Ależ się cieszę! Ukłony dla TZ-ta.Też otwieram wino...:loveu::loveu::loveu: Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.