Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 473
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Witajcie!
Przepraszam za tak długie przerwy w pisaniu, ale kompletnie nie mogę wyjść na prostą. W zeszłym tygodniu w czwartek byłam jak zwykle z Beatką w "Kundelku" i później mi dolało. W piatek już mnie "rozkładało", ale musiałam jeszcze się zmobilizować i jechać do Niepołomic bo byłam umówiona w sprawie Cezara, a sobotę już ani ręką ani nogą nie ruszyłam.
Ale do rzeczy. To co Romi napisałam w sprawie Cezara to prawda.
Miałam w zeszły piątek spotkanie w sprawie Cezara z Panem Andrzejem Kłosińsikm który jest behawiorystą i daje bardzo duże szanse dla Cezara. Wymaga to jednak niesamowitej pracy i cierpliwości. Na dodatek związane jest to wszystko z czasem, ponieważ pierwsze efekty możemy mieć dopiero po ok. 2 miesiącach.
Pan Andrzej jest REWELACYJNY!!!! Jak podeszliśmy do kojca Cezara to oczywiście były pomruki niezadowolenia z jego strony a w ciągu godziny Cezar sam szukał z nim kontaktu. Wszystko polegało na tym, że Pan Andrzej nie narzucał się Cezarowi tylko czekał aż on sam do niego przyjdzie, a wtedy była nagroda w postaci smakołyków.
Głaskał go do momentu aż Cezar tego chciał , czyli wszystko odbywało się na zasadach które określał Cezar. A Cezar chciał coraz więcej pieszczot i głaskania.
Oczywiście u Cezara są tylko pewne miejsca po których można go głaskać, czyli łeb, szyja i okolice pyska. Jeżeli tylko dotyka się jego łopatek czy reszty ciała następuje atak. I na tym ma polegać praca z Cezarem. Trzeba go stopniowo przyzwyczajać do głaskania kolejnych części ciała aż pozwoli się dotykać wszędzie. Później zostaje tylko nauka chodzenia ze smyczą. Teraz wszystko zależy od Cezara, jakie będzie robił postępy, jak szybko uda się "oswoić" tego pięknisia. Mam jeszcze bardzo gorącą prośbę do krakowskich wolontariuszy. Pan Andrzej bardzo polecał znalezienie osoby ale już z doświadczeniem która mogłaby pracować z Cezarem za pomocą klikiera. Podobno jest to bardzo dobra metoda pracy i daje rewelacyjne efekty. Może znacie kogoś kto się podejmie takiej pracy? Ale bardzo bym prosiła o kontakt kogoś kto ma doświadczenie.Bedę mam nadzieję już bez kolejnych "wpadek" pisać na dogo.
Całuję i dziękuję wszystkim którzy odwiedzają moje wątki pomimo mojej nieobecności. Dziękuję, że mogę na Was liczyć.

Posted

[quote name='irenaka']
Oczywiście u Cezara są tylko pewne miejsca po których można go głaskać, czyli łeb, szyja i okolice pyska. Jeżeli tylko dotyka się jego łopatek czy reszty ciała następuje atak. I na tym ma polegać praca z Cezarem. Trzeba go stopniowo przyzwyczajać do głaskania kolejnych części ciała aż pozwoli się dotykać wszędzie. Później zostaje tylko nauka chodzenia ze smyczą.

Irenko, biorąc pod uwagę iż Cezar to duży (objętościowo) pies, więc to dłuuuuuugooooo potrwa....:eviltong:

Posted

Romi nie biadol :eviltong:, sam piszesz że to duży objętościowo pies, a więc i objętośc jego mózgu jest wielka. A to znaczy że pojmie wszystko szybciej niż przypuszczamy...:eviltong:

Posted

becia66 napisał(a):
Romi nie biadol :eviltong:, sam piszesz że to duży objętościowo pies, a więc i objętośc jego mózgu jest wielka. A to znaczy że pojmie wszystko szybciej niż przypuszczamy...:eviltong:


Miejmy nadzieję Becia....miejmy nadzieję :eviltong:

Posted

becia66 napisał(a):
O jejku, jakie odważne...:crazyeye:, ,,pysk w pysk " :evil_lol:.
Teraz jestem pewna, że Cezar wyjdzie na prostą.


"pysk w pysk" ale przez płotek :eviltong:

Posted

Myślę, że wczoraj podczas transportu Filipka dokładnie wytłumaczyłam Romi sytuację ze zdjęcia i już nikogo nie będzie oskarżał o brak odwagi.
Dotyczy to zwłaszcza Pana Andrzeja, który jest ostatnią osobą którą mogłabym nazawć tchórzem w kontakcie z Cezarem. Pijąc herbatę czy kawę mieliśmy wyobraźnię co może się stać jak niewidomy pies wsadzi nos do gorącego napoju, dlatego byliśmy za płotkiem a Cezar spragniony kontaktów z człowiekiem cały czas wskakiwał na ten płotek i chciał się "miziać".:multi:

Posted

Irenko,
to znaczy, ze jest postep. Daly o sobie znac gleboko zakorzenione cechy collie czyli chec bycia z czlowiekiem, towarzyskosc, potrzeba pieszczot.
Moze uda sie calkowicie wyeliminowac agresje Cezara.

Posted

Pan Andrzej daje mu bardzo duże szanse. Z całą pewnością nigdy nie będziemy na 100% pewne jego zachowań, dlatego np. dom z dziećmi odpada. Cezar wymaga bardzo dużo czasu i pracy ponieważ wszystko musi się odbywać na jego "warunkach".
Czyli od niego zależy jak długo to potrwa.

Posted

irenaka napisał(a):
Myślę, że wczoraj podczas transportu Filipka dokładnie wytłumaczyłam Romi sytuację ze zdjęcia i już nikogo nie będzie oskarżał o brak odwagi.
Dotyczy to zwłaszcza Pana Andrzeja, który jest ostatnią osobą którą mogłabym nazawć tchórzem w kontakcie z Cezarem.


To nie było oskarżenie...daleki jestem od tego !!!!!!!!!!!!

Posted

Cezar w tej chwili dostaje szału z powodu Sprinterka. I nie wiem naprawdę dlaczego.
Postanowiłyśmy zamienić psy w boksach ponieważ Sprinterek był obok Cezara, ale wystarczyło kilka dni aby Cezar zorientwał się w przeprowadzkach i znowu atakuje boks Sprinterka przy wracaniu ze spaceru do boksu. Muszę wtej sprawie zadzwonić do Pana Andrzeja.

Posted

Cezar wczoraj próbował wchodzić na kolanka do Bożenki. Czuje pewnie, że tylko on u niej nie siedzi i jest zazdrosny!! Ogólnie jestem z Cezara coraz bardziej zadowolna.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...