Tosia2 Posted October 23, 2007 Posted October 23, 2007 Popieram... Uważam, że problem leży w innym miejscu... Z resztą histerie i płacze z powodu robali? Proszę Was... Oby tylko takie problemy zdarzały się z psami... Oby znalazł się sensowny dom dla tego malucha, bo długie życie jeszcze przed nim... Ciekawe czy jakby za rok, dwa suńka np zachorowała na coś poważnego (odpukać), wymagającego kosztów, leczenia- to Pani chyba by sobie włosy z głowy rwać zaczęła albo Bóg wie co jeszcze-skoro robaki ją wyprowadziły z równowagi... Generalnie brak słów, ale dobrze by było, że by podobne oszołomy nie miały zwierząt, ewentualnie typu maskotka na baterie... Nie twierdzę, że źle by się nim zajmowali, ale szczerze wątpię, aby zwierzak dożył tam spokojnej starości-a to chyba jest celem każdej adopcji... Swoją drogą ostatnio wiozłam suńkę ze stacji benzynowej, tak zapchloną, że pchla załoga rozskakała nam się po samochodzie....i co? Miałam ją odwieść z powrotem, czy wyrzucić za okno? Przecież nikt mnie nie uprzedził, że chęć pomocy zwierzakowi mogą wiązać się z niewygodnymi sytuacjami....hmmm? :diabloti: (to nie złośliwość- raczej ironia której nie mogę sobie odmówić..) Quote
Tosia2 Posted October 23, 2007 Posted October 23, 2007 Skoro jedynym problemem są robale, to zakładamy, że po ich ustąpieniu suńka będzie nadal kochanym pupilkiem? Ciekawe, czy przetrzymanie jej w W-wie na okres całkowitego wyleczenia rozwiązało by problem..... :cool3: Quote
gemsi Posted October 23, 2007 Posted October 23, 2007 bea_m napisał(a):Czytam i nie rozumię. ludziska, prosze was powstrzymajcie sie od komentarzy, nikt z nas nie ma PEŁNEGO obrazu sytuacji, nie bede przytaczał tresci moich rozmów z panią Edytą, bo były to rozmowy poruszające wiele wątków osobistych, prawda lezy po środku, kaźdy ma troche racji, i proszę nie uzywajcie radykalnych i mocnych podkreslen i podsumowań, azpewniam was to nie jest rozchwianie emocjonalne, to nie jest zabawa i brak troski o zabranego psiaka... zapewne niejedna/en z was był/a w sytuacji którą się określa "między młotem a kowadłem", napewno niejedna/en czuł/a sie zagubiony w dowolnej sytuacji zyciowej, kazdy z nas jest inny i róznie reaguje w sytuacjach stresowych, adopcje psów to temat delikatny i wszyscy podchodzimy do tego z dużą dozą emocji , czasmi za dużo emocji a za mało chodnej kalkulacji, Tak jak pisałem nie jestem emocjonalnie uwikłany w ten wątek, bo wszedłem tu dopiero po telefonie od pani Edyty, nie chce tracic dystansu i nikogo oceniac, sytuacja jest skomplikowana, ale nie bez nadzoru i bez wyjscia, a nawet jesli założymy scenariusz taki że pani Edyta zdecyduje sie na wyadoptowanie tego psiaka, to tez nic złego sie nie stanie, przez nasz dom przewinęło sie sporo psiaków i miałem tez sytauacje ze ze wzgledu na różne nieprzewidziane sytuacje losowe musiałem szybko szukac nowego domu dla psiaków o których myślałem ze zostana na stałe... tak to już jest w tym psim "biznesie", młodej sie krzywda nie dzieje i to jest najważniejsze howgh :) Quote
Ada-jeje Posted October 23, 2007 Posted October 23, 2007 Gemsi ma racje, nie jestesmy na miejscu i latwo jest krytykowac na odleglosc, proponuja troche rozluznienia na tym watku tym bardziej ze Gemsi ma sytuacje pod kontrola, i na pewno powiadomi nas o jakichkolwiek zmianach. Quote
erka Posted October 23, 2007 Posted October 23, 2007 A dlaczego niby mamy powstrzymywac się od komentarzy :cool3:, jeżeli ta osoba to czyta , to niech wie,że po prostu nie nadaje się na opiekuna żadnego żywego stworzenia:mad:. Pozbywać się psa ,tylko dlatego,że miał robaki , przeciez to jakas paranoja:diabloti:. Przechowujemy setki psów, wszystkie są przeważnie zarobaczone, niektóre tak,że nawet kilkakrotne odrobaczenie nie daje efektów. Jak tu można mówić o jakiejs winie poprzednich opiekunów. Nie ma na co czekać ,trzeba jak najszybciej odebrac sunię, a kobieta niech swoje frustracje leczy w inny sposób. Quote
bea_m Posted October 23, 2007 Posted October 23, 2007 Napisałam że nie rozumię bo nie rozumię. Może dlatego że mam zbyt mało info na ten temat. Nikogo nie oceniam. Koniec i kropka. W takim razie czy nie lepiej psiakowi szukać domku w okolicach w których się znajduje a nie znowu do Uli przez pół Polski ciągnąć? Quote
Reno2001 Posted October 23, 2007 Posted October 23, 2007 bea_m napisał(a):W takim razie czy nie lepiej psiakowi szukać domku w okolicach w których się znajduje a nie znowu do Uli przez pół Polski ciągnąć? Jestem tego samego zdania. Do kiedy mała ma czas??? Quote
gemsi Posted October 23, 2007 Posted October 23, 2007 Erka, prosze... Bea_m, mysle ze to akurat jest logiczne, skoro psiak byl adoptowany od Uli to powinna wiedziec ze psiak bedzie zmienial (jesli bedzie zmienial) miejsce pobytu. I nie muszą to byc okolice chrzanowa, i widze ze jest straszny problem z przeplywem informacji Quote
Ada-jeje Posted October 23, 2007 Posted October 23, 2007 Jakos do mnie gemsi twoj przeplyw informacji dotarl, i nie tylko do mnie mam nadzieje ze dotrze rowniez do innych ktorzy sie tu wypowiedzieli. Quote
bea_m Posted October 23, 2007 Posted October 23, 2007 Nie wiem jak mam czytać i co mam czytać ale przeczytałam jedno: Ulaa Zarejestrowany: Aug 2006 Miasto: Chrzanów Postów: 3633 Potrzebny transport dla młodej suni http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=77876 po 29 października z Warszawy do Katowic / Krakowa Wraca z nieudanej adopcji... to czego nie rozumię???????????????????? Quote
inka55 Posted October 23, 2007 Posted October 23, 2007 Czy jest kontakt z panem z Częstochowy :angryy: Dobrze by było żeby sunia szybko znalazła nowy domek :angryy: Quote
Ada-jeje Posted October 23, 2007 Posted October 23, 2007 Teraz to i ja sie czuje jak na karuzeli w koncu nie wiem czy jeszcze jest u pani Edyty czy juz wraca do Chrzanowa.:cool3: Quote
bea_m Posted October 23, 2007 Posted October 23, 2007 :-? no ja mniej więcej w tej samej pozycji się znajduję. Ale co tam Ty czy ja. Co teraz z psiakiem będzie? Quote
ATLANTYDA Posted October 23, 2007 Posted October 23, 2007 Jasne że są różne sytuacje każdy reaguje inaczej,każdy ma też prawo oddać pieska bo z jakichś powodów się nie dogadują,nie spełnia oczekiwań.Tylko jedno mnie zaskoczyło żądania zadośćuczynienia .Rozumie gdyby sunia pochodziła z renomowanej hodowli ,ale to jest przecież schroniskowa psinka której start zyciowy nie był na pewno najlepszy .Poza tym trzeba sobie dać czas na tzw.dotarcie się ,a nie zwalać wszystkiego na "obcych"(robale) któzy zaatakowali. Quote
brazowa1 Posted October 23, 2007 Posted October 23, 2007 Troche sie obawiam,co bedzie,jezeli suczka zostanie u pani Edyty i dorastajac pokaze cała game psich zachowac-pobrudzone meble w czasie cieczki,tarzanie sie w odchodach i padlinie oraz przekąszanie tychże.Psi urok.Robale to przy tym bryza. Quote
Ulaa Posted October 24, 2007 Author Posted October 24, 2007 erka napisał(a):A dlaczego niby mamy powstrzymywac się od komentarzy :cool3:, jeżeli ta osoba to czyta , to niech wie,że po prostu nie nadaje się na opiekuna żadnego żywego stworzenia:mad:. Pozbywać się psa ,tylko dlatego,że miał robaki , przeciez to jakas paranoja:diabloti:. Przechowujemy setki psów, wszystkie są przeważnie zarobaczone, niektóre tak,że nawet kilkakrotne odrobaczenie nie daje efektów. Jak tu można mówić o jakiejs winie poprzednich opiekunów. Nie ma na co czekać ,trzeba jak najszybciej odebrac sunię, a kobieta niech swoje frustracje leczy w inny sposób. P. Edyta nie jest osobą sfrustrowaną. Jak już Gemsi napisał (i ja wcześniej także - co zostało pominięte), ma w tej chwili szereg innych kłopotów, które "zwaliły" się w jednym momencie i próbuje jakoś to rozwiązać. brazowa1 napisał(a):Troche sie obawiam,co bedzie,jezeli suczka zostanie u pani Edyty i dorastajac pokaze cała game psich zachowac-pobrudzone meble w czasie cieczki,tarzanie sie w odchodach i padlinie oraz przekąszanie tychże.Psi urok.Robale to przy tym bryza. P. Edyta wie o tych sprawach. Ma już suczkę adoptowaną z palucha, którą bardzo kocha. Proszę Was - nie oceniajcie... Wiem napewno, że ta osoba nie zasłużyła na komentarze, które o niej wypisujecie. W życiu każdego z nas przychodzi moment, ze musimy podjąć decyzję, której nie chcemy. Ale nie ma innego wyjścia... Chciałam, by sunia wróciła do mnie, bo: - taki jest punkt w umowie adopcyjnej - nie zniosłabym myśli, że sunia oddana została nie wiadomo gdzie i komu, tuła się gdzieś bez kontroli nad tym, co się z nią dzieje - chciałam zrobić jej jeszcze raz wszystkie badania w Krakowie w lecznicy której ufam, a potem znaleźć dom gdzieś bliżej. Pamiętajcie, że psinka nie jest jeszcze wysterylizowana. Poza tym jej charakter też jest - i będzie - dość żywiołowy, ona ma ogromny temperament, a przy tym jest bardzo inteligentna. Nie każdy dałby sobie radę z takim psem. Co będzie, jeśli znów trafi do nieodpowiedniej osoby i nikt nie będzie o tym wiedział, bo nie sprawdzi? Szirka znów zostanie oddana komuś albo do schroniska? Albo pójdzie na łańcuch? Nie jestem obiektywna w tej sprawie, choć staram się. Niestety to ja jestem osobą, która zabrała Szirkę ze schronu narażając się wszystkim wokół. To u mnie mieszkała na tymczasie, bawiłam się z nią, patrzyłam jak kształtuje się jej charakter. Sprzątałam kupy i siki z całego mieszkania, klnąc przy tym i marząc, by znalazła już nowy domek. Miał być najlepszy... I wydawało mi się, że był. Napewno był. Jestem pewna, że ani przez sekundę Szirce nie działa się krzywda u p. Edyty. Miała zapewnione wszystko, o czym marzy każdy pies i dałabym sobie za to obciąć obie ręce. Nigdy nie zapomnę pierwszych telefonów p. Edyty, jej radości i zachwytu nad Szirką. To było szczere. Niestety sprawy się skomplikowały i krzywda dzieje się p. Edycie i jej choremu ojcu. To trzeba uszanować. Pies nie powinien być ciężarem dla człowieka, lecz przynosić mu radość. W przeciwnym razie sam się męczy- przecież świetnie zdaje sobie sprawę z tego, co człowiek o nim myśli. Dlatego uważam, że trzeba rczej szukać Szirce nowego domku niż przekonywać p. Edytę do zmiany decyzji. Ona już powiązała z Szirką duży bagaż negatywnych skojarzeń i wspomnień, które z pewnością przesłaniają prawdziwy obraz suni i nie pozwolą się nią cieszyć tak jak to potrzebne, by pies był szczęśliwy. A zmiana właściciela w przypadku Szirki nie będzie chyba aż tak wielkim dramatem. To bardzo odważna, pewna siebie i szybko przystosowująca się sunia. Naprawdę rzadko kiedy spotyka się u psa taki charakter, w dodatku u szczeniaka po przejściach. Jednak jeśli zajmie się tym Gemsi (i może Jayo?) jestem skłonna odstąpić od zamiaru wleczenia tutaj suni spowrotem, gdyż ufam ich odpowiedzialności, która dała się już nieraz zauważyć. Quote
AMON Posted October 24, 2007 Posted October 24, 2007 Według mnie jeżeli ktoś bierze do domu takie cudo. które rozpaczliwie potrzebuje miłości. jest malutkie i słodziutkie. i ma sumienie żeby je oddać z powrotem zamiast zapewnić mu jak najlepsze życie...i to z byle błachego wymyślonego powody (sorry, ale argumentacja robakami jest tak śmieszna, że aż absurdalna) przekładajac swoje dobro rozterki psychiczne nad dobrem żeywego zwierzątka , to JEST BEZ SERCA I NIE ZASŁUGUJE NA MIŁOŚĆ TEGO PSIUNKA. To moje zdanie. koniec i kropka. Quote
Ulaa Posted October 24, 2007 Author Posted October 24, 2007 AMON napisał(a):sorry, ale argumentacja robakami jest tak śmieszna, że aż absurdalna Ile razy jeszcze trzeba napisać, że to o wiele bardziej złożone w przypadku sytuacji p. Edyty... Quote
erka Posted October 24, 2007 Posted October 24, 2007 "Wczoraj dzwoniła p.Edyta. Była bardzo zła i rozżalona, bo przyczyna problemów Szirki okazała się bardzo prozaiczna... Była silnie zarobaczona - glisty. Dla nas to dobra wiadomość, bo okazuje się, że żadne z psów nigdy nie były narażone na KK czy nosówkę. Jednak pani Edyta ma żal, że ona i jej tata są narażeni na kontakt z pasożytami. Prosiła, by uprzedzać nabywców o ewentualnym ryzyku i życzy sobie zadośćuczynienia (co wezmę na siebie)." Ulaa,to jest cytat z Twojego postu. Dlaczego sie teraz dziwisz takim reakcjom?:roll:. Weszłam przez przypadek na ten wątek i kiedy przeczytałam o powodzie oddania suni i jeszcze żądaniu zadośćuczynienia:mad:, to normalnie mnie ruszyło:angryy:. Naprawdę mam dość nieodpowiedzialnych ludzi adoptujących psiaki. Ale jeżeli prawda jest inna niż napisałaś, to trzeba było ten post usunąć. Natomiast jeżeli to jest rzeczywisty powód , to zdania o tej pani nie zmienię. Quote
Ulaa Posted October 24, 2007 Author Posted October 24, 2007 Tak erka, glisty są przyczyną oddania Szirki - ale sytuacja (rodzinna) p. Edyty jest wg niej na tyle trudna, że nie poradzi sobie i musi oddać psa. Quote
erka Posted October 24, 2007 Posted October 24, 2007 Czy to znaczy,że gdyby nie było glist, to by sobie poradziła?:crazyeye:. Sorry, moze nie powinnam sie tu mieszać, ale zupełnie tego nie rozumiem. :cool1: Pani Edyta, skoro juz ma psa, to powinna mieć elementarne wiadomości na jego temat i powinna wiedzieć, że praktycznie każde szczenie ma robaki i zostaje zarażone juz w życiu płodowym lub w czasie karmienia z mlekiem matki, nawet jeżeli suka była wcześniej odrobaczana. I niczyjej winy tu nie ma. Oczywiście można oddać psa i ja to rozumiem, że mogą być przeróżne powody, nawet w to nie wnikam, ale ten , który ta pani podała jest naprawdę tak mało poważny i wydaje świadectwo tej osobie. Jedno jest pewne,że biedna sunia znowu nie ma domu.:shake: Quote
Reno2001 Posted October 24, 2007 Posted October 24, 2007 Nie ma co już rozstrząsać tematu. Mała znów szuka domu i na tym należy się skupić. Quote
bea_m Posted October 24, 2007 Posted October 24, 2007 Myślę że powinniśmy zakończyć dyskuję na temat p. Edyty. Jest to bez sensu. Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Teraz należy pomyśleć co zrobić z Szirą. Czy Gemsii jest w stanie pomóc w adopcji? Sprawdzi dom? będzie miał nadzór nad adopcją? Ula ja wiem że czujesz się odpowiedziałna za los suni ale może spróbować znaleźć jej dom tam gdzie jest pod nadzorem zaufanych osób. Wiem że to już napisałaś w wcześniejszym poście. Ale myśle że to jest najlepsze rozwiązanie. Quote
gemsi Posted October 24, 2007 Posted October 24, 2007 bea_m napisał(a):Myślę że powinniśmy zakończyć dyskuję na temat p. Edyty. Jest to bez sensu. Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Teraz należy pomyśleć co zrobić z Szirą. Czy Gemsii jest w stanie pomóc w adopcji? Sprawdzi dom? będzie miał nadzór nad adopcją? Ula ja wiem że czujesz się odpowiedziałna za los suni ale może spróbować znaleźć jej dom tam gdzie jest pod nadzorem zaufanych osób. Wiem że to już napisałaś w wcześniejszym poście. Ale myśle że to jest najlepsze rozwiązanie. jeszcze dzisiaj wieczorem bede rozmawial z Pania Edyta, jeżeli psiak bedzie szukał nowego domu to mysle ze najrozsądniej (jesli to bedzie mozliwe) bedzie zeby do czasu adopcji psiak został u Pani Edyty i nie przechodzi przez kolejne DT, Oczywiscie moge przeprowadzic rozmowy adopcyjne i sprawdzic domy w okolicy, również moge zapewnić transport szirki w kierunku południowym czyli, katowice / kraków Quote
maciaszek Posted October 24, 2007 Posted October 24, 2007 Ulaa napisał(a):Ile razy jeszcze trzeba napisać, że to o wiele bardziej złożone w przypadku sytuacji p. Edyty... Ok, to ja się wycofuję i nie komentuję już. Bo rzeczywiście nie wiemy wszystkiego. A oceniać łatwo...:oops: Reno2001 napisał(a):Nie ma co już roztrząsać tematu. Mała znów szuka domu i na tym należy się skupić. No właśnie! Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.