Neris Posted September 2, 2007 Author Posted September 2, 2007 Jest zainteresowana poważnie rodzina, ale niestety będę musiała odmówić - państwo nie mają ogrodzenia i sądzą, że Gordon będzie się "trzymał domu". A jego myśliwska krew może się w każdej chwili odezwać... Quote
Witokret Posted September 2, 2007 Posted September 2, 2007 ...no tak... niektorzy ludzie mysla, ze sa pepkiem swiata, a zwierze, to tylko taki...dodatek:roll: Quote
Neris Posted September 4, 2007 Author Posted September 4, 2007 Jakoś się urwały telefony... aż dziwne, to taki przepiękny pies. Quote
Ignac Posted September 8, 2007 Posted September 8, 2007 Szkoda, że zainteresowanie spadło. On jest bardzo ładny, choć znawcy twierdzą, że bliżej mu do hovawarta niż do setera szkockiego. Ale nie już będzie Gordonem hovawarckim, byleby znalazł dom.:lol: Quote
Neris Posted September 9, 2007 Author Posted September 9, 2007 Nie wiem, dlaczego takie cudo jeszcze nie ma domu... Quote
Neris Posted September 14, 2007 Author Posted September 14, 2007 Rodzina z Opola jest poważnie zainteresowana Gordonem. Napisałam do Madziek z prośbą o wizytę przedadopcyjną, trzymajmy więc kciuki. Quote
Wędkoholik Posted September 14, 2007 Posted September 14, 2007 Nio, nio może się uda znaleźć domek.:lol: Gordon trzymaj się, a my za ciebie kciuki.:thumbs: Quote
Irkowa Posted September 14, 2007 Posted September 14, 2007 O kurde !!!! trzymam z całych sił ... gdyby sie udało byloby naprawde cudownie. Quote
Neris Posted September 14, 2007 Author Posted September 14, 2007 Bo zapomniałam powiedzieć, że państwo zgadzają się na wizytę i wszystko co trzeb. Mówią że mają sunię którą w taki sam sposób adoptowali. Quote
Irkowa Posted September 14, 2007 Posted September 14, 2007 Neris pytalas gdzie widzieli ogloszenie ? ja notuje takie info ;) coby pozniej wiedziec gdzie uderzac do ludu. Quote
Wędkoholik Posted September 15, 2007 Posted September 15, 2007 Są jakieś nowe wieści. :???: :roll: Quote
Neris Posted September 15, 2007 Author Posted September 15, 2007 Czekam na odzew od Madziek,mam do niej tylko namiary na PM, może jeszcze nie była na dogo... Quote
Wędkoholik Posted September 16, 2007 Posted September 16, 2007 No i nie ma wieści. Ta cisza jest straszna. No biedaku skacz w górę po nowy domek. :loveu: Quote
akucha Posted September 16, 2007 Posted September 16, 2007 Wiem od Neris, ze domek bardzo chętny, czeka tylko na wizytę przedadopcyjną. Quote
Neris Posted September 17, 2007 Author Posted September 17, 2007 Wizyta będzie w tym tygodniu - albo we wtorek albo w czwartek. Mam nadzieję, że wszystko się uda... Quote
toto Posted September 18, 2007 Posted September 18, 2007 A ja mam pytanie na czym polegają wizyty przedadopcyjne Quote
Wędkoholik Posted September 18, 2007 Posted September 18, 2007 Polega to na odwiedzinach wolontariusza w domu osoby kandydującej do adopcji psa. Czy będą mogli adoptować czy nie zależy od tej wizyty, a włąsciwie od wrażenia jakie z niej wyniesie wolontariusz. W grę wchodzą różne sprawy. Praktycznie miłe wrażenie, każdy może zrobić i jest to kwestja sprytu. Nawet gdy adoptujący ma gdzieś papier, który podpisze, a psa przeznaczy na smalec i kotlety. Mili są także ci zaopatrzeniowcy restauracji skośnookiej kuchni. No więc potrzebny jest spryt i wyczucie wolontariusza, który to wyłapie. Tyle, że akurat to mozna załatwić jednym parominutowym telefonem. Kolejny aspekt tej wizyty. Wielkość domu, co dla wielu jest decydujące, szczególnie gdy pies ma wigor. Kawalerka w zasadzie wyklucza każdego kandydata, a jeszcze na fafnastym piętrze to już całkowita porażka adoptującego. Dalej można przy takiej wizycie dowiedzieć się jaki kandydat ma status społeczny, co w wielu wypadkach potrafi się diametralnie zmienić. Często za tym idzie zastanawianie się nad tym, czy będzie miał na utrzymanie psa i zapewnienie mu wszystkich potrzeb. No i jaką szansę rencista z pięćset złotową wypłatą ze starego portfekla, nawet jeśli co miesiąc na tego psa dołoży mu syn czy córka? W końcu można sie przekonać czy dany człowiek kocha zwierzęta. To można stwierdzić też telefonicznie. Gdy ja adoptowałem Diuka, to owszem Mateusz przywiózł mi go do domu. Ale co mógł stwierdzić więcej na podstawie tej wizyty ponad to co dowiedział się w mailu i telefonach. No poznał rozkład mieszkania, zobaczył nasz ogródek i stwierdził, ze Diuk chce się bawić z kotami i na pewno ich nie potraktuje jako posiłek. No jeszcze mógł stwierdzić czy parzymy dobrą herbatę. :lol::cool3: Praktycznie o tym ostatnim mógł się przekonać tylko dlatego, że go na nią zaprosiłem. Mogłem spokojnie poczekać aż pies dojedzie do schroniska, bo taki obierał kierunek, i w pół godziny później adoptować. Schronisko nawet nie podałoby mojego imienia. Tyle, że jak dla mnie, to po paru minutach rozmowy, mam już wyrobione zdanie i raczej sporadycznie się mylę. Są wspaniałe domy i wspaniali ludzie, którzy nigdy się do nas nie zwrócą o adopcję psa, bo są zbyt dumni, lub traktują swój dom dosłownie jak swoją twierdzę. Są ludzie, którzy mówią - nie prowadzę drzwi otwartych. Tacy skierują swe kroki do schronu, lub wycofają się kompletnie z adopcji psa przy pierwszej propozycji wizyty. Można w ten sposób stracić bardzo dobrych ludzi i skutecznie odstraszyć od przygarnięcia psa w potrzebie. Uważam, że we wszystkim musi być odrobina rozsądku oraz taktu i większość zgłaszających się ludzi, to porządni kandydaci. Nie zawsze trzeba wchodzić ludziom z kolanami na plecy i wystawiać ich uczucia i psychikę na próbę nerwów. Oj dalej skończę swe wywody, bo znów mnie zbanują pod byle pozorem. Quote
Wędkoholik Posted September 20, 2007 Posted September 20, 2007 Neris jak będzie wiadomo jak mają się sprawy z adopcją Gordona, to daj znać. Zrobiła się straszna cisza wokół jewgo sprawy. Mam nadzieję, że nie odpuszczono spraw. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.