Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Jest zainteresowana poważnie rodzina, ale niestety będę musiała odmówić - państwo nie mają ogrodzenia i sądzą, że Gordon będzie się "trzymał domu". A jego myśliwska krew może się w każdej chwili odezwać...

  • Replies 70
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Szkoda, że zainteresowanie spadło. On jest bardzo ładny, choć znawcy twierdzą, że bliżej mu do hovawarta niż do setera szkockiego. Ale nie już będzie Gordonem hovawarckim, byleby znalazł dom.:lol:

Posted

Polega to na odwiedzinach wolontariusza w domu osoby kandydującej do adopcji psa. Czy będą mogli adoptować czy nie zależy od tej wizyty, a włąsciwie od wrażenia jakie z niej wyniesie wolontariusz. W grę wchodzą różne sprawy. Praktycznie miłe wrażenie, każdy może zrobić i jest to kwestja sprytu. Nawet gdy adoptujący ma gdzieś papier, który podpisze, a psa przeznaczy na smalec i kotlety. Mili są także ci zaopatrzeniowcy restauracji skośnookiej kuchni. No więc potrzebny jest spryt i wyczucie wolontariusza, który to wyłapie. Tyle, że akurat to mozna załatwić jednym parominutowym telefonem. Kolejny aspekt tej wizyty. Wielkość domu, co dla wielu jest decydujące, szczególnie gdy pies ma wigor. Kawalerka w zasadzie wyklucza każdego kandydata, a jeszcze na fafnastym piętrze to już całkowita porażka adoptującego. Dalej można przy takiej wizycie dowiedzieć się jaki kandydat ma status społeczny, co w wielu wypadkach potrafi się diametralnie zmienić. Często za tym idzie zastanawianie się nad tym, czy będzie miał na utrzymanie psa i zapewnienie mu wszystkich potrzeb. No i jaką szansę rencista z pięćset złotową wypłatą ze starego portfekla, nawet jeśli co miesiąc na tego psa dołoży mu syn czy córka? W końcu można sie przekonać czy dany człowiek kocha zwierzęta. To można stwierdzić też telefonicznie. Gdy ja adoptowałem Diuka, to owszem Mateusz przywiózł mi go do domu. Ale co mógł stwierdzić więcej na podstawie tej wizyty ponad to co dowiedział się w mailu i telefonach. No poznał rozkład mieszkania, zobaczył nasz ogródek i stwierdził, ze Diuk chce się bawić z kotami i na pewno ich nie potraktuje jako posiłek. No jeszcze mógł stwierdzić czy parzymy dobrą herbatę. :lol::cool3: Praktycznie o tym ostatnim mógł się przekonać tylko dlatego, że go na nią zaprosiłem. Mogłem spokojnie poczekać aż pies dojedzie do schroniska, bo taki obierał kierunek, i w pół godziny później adoptować. Schronisko nawet nie podałoby mojego imienia. Tyle, że jak dla mnie, to po paru minutach rozmowy, mam już wyrobione zdanie i raczej sporadycznie się mylę. Są wspaniałe domy i wspaniali ludzie, którzy nigdy się do nas nie zwrócą o adopcję psa, bo są zbyt dumni, lub traktują swój dom dosłownie jak swoją twierdzę. Są ludzie, którzy mówią - nie prowadzę drzwi otwartych. Tacy skierują swe kroki do schronu, lub wycofają się kompletnie z adopcji psa przy pierwszej propozycji wizyty. Można w ten sposób stracić bardzo dobrych ludzi i skutecznie odstraszyć od przygarnięcia psa w potrzebie. Uważam, że we wszystkim musi być odrobina rozsądku oraz taktu i większość zgłaszających się ludzi, to porządni kandydaci. Nie zawsze trzeba wchodzić ludziom z kolanami na plecy i wystawiać ich uczucia i psychikę na próbę nerwów. Oj dalej skończę swe wywody, bo znów mnie zbanują pod byle pozorem.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...