Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Hej hej. W Warszawie pogoda to jest do d.... stąd brak zdjęć :) W deszczu to szkoda aparatu ;)

Ze smyczą jest tak, że on może i ładnie chodzi dopóki nie zobaczy innego psa. No nie idzie wtedy z nim wytrzymać. Walczymy, ale kiepsko to wygląda. Na spacerze wszystko jest ważniejsze, nagrody stają się niesmaczne, mogę sobie odwracać jego uwagę i do niego gadać a on i tak ma mnie gdzieś :/ ehhh

Posted

głupio tak samej ze sobą gadać... no ale trudno, pogadam :lol:
Byliśmy dzisiaj w prawdziwej stajni, gdzie było kilkadziesiąt koni, kilkanaście źrebaków, byłam dumna z Hyzia, że taki zrównoważony, żadnego szczekania, ciągnięcia, uciekania, super. Powąchał źrebaka i już.
Z nowości: uczymy się chodzenia na luźnej smyczy metodą drzewa, drugi dzień, łapie bardzo szybko, ale ile bączków muszę nakręcić po drodze:shake: no i ciągle idę z tyłu za wszystkimi, bo muszę się zatrzymywać, a on tak bardzo chce dogonić nasze psy z przodu, że wydaje mu się, że teraz to już może sobie pociągnąć, ale znowu stajemy, w jednej chwili znajduje się obok mnie i idziemy dalej, 15 sekund na luźnej smyczy i znowu stop. Ale cieszę się tymi krótkimi momentami, kiedy nie ciągnie i tym, że złapał mechanizm, nawet nie muszę nic mówić. Pewnie sobie mysli "ale głupia, znowu trzeba po nią wrócić, żeby się ruszyła", taki przynajmniej ma wyraz pyska:eviltong:

Posted

Pascal dzisiaj zaliczył pierwszą w swoim petitowym życiu awanturę z drugim psem, swoim kolegą Luckiem :roll: Lucek ma 8 miesięcy, Pascal 13. Do tej pory bawiły się ze sobą zgodnie, a dziś po miesiącu nie widzenia się - jeden powarkiwał, drugi szczekał, a potem rzuciły się na siebie z zębami i to chyba Pascal zrobił to pierwszy :roll:
Poznałam mojego psa z nowej strony - awanturnika. Na szczęście żadna z nas nie ingerowała w tą burdę, zostawiłyśmy ich niech same załatwią swoje porachunki i po jakimś czasie już zgodnie biegały po kałużach i błocie. Potem było jeszcze parę powarkiwań i udawań napaści z zębami, ale ogólnie chyba się dogadały..
Pierwszy raz tak się Pascal wkurzył, wcześniej to on był wołowa d.. która nigdy się innym psom nawet nie odgryzała. Nie wiem co o tym sądzić

Posted

Leni... Twój Pascal po prostu dojrzał, przedtem jako, że był jeszcze młody, wiedział, że lepiej nie zaczynać, teraz kiedy burzę hormonów ma prawie za sobą poczuł się już właściwie doroslym psem. Stąd jego zachowanie się trochę zmieniło. Gdy coś mu się nie spodoba będzie dawał temu wyraz. Wiem, przerabiałam to samo z Baronkiem, choć on uwielbiał inne psy i rzadkością były utarczki. Ogólnie się nie przejmuj, Petity nie sa psami agresywnymi, jednak nie są też uległe.
Mamie Hyźka gratuluje cierpliwości i postępów. Petity sa pojętne i myslę, że w końcu Hyziek będzie posłusznie szedł przy nodze.:evil_lol:
Mój Czaruś zrobił sie taki przytulak, normalnie nie poznaję go, owszem od poczatku lubił spać obok mnie ale teraz co chwila przychodzi i domaga się miziania:loveu: Normalnie agent z niego pierwsza klasa:diabloti: Śmiechu mamy z nim co nie miara.

Posted

Nie mam cierpliwości ani ambicji, żeby Hyźka nauczyc chodzenia przy nodze, niestety :oops: Ja poprostu nie mam wyjścia, muszę tak go uczyć, bo inaczej ciągnąłby mnie jak wózek. Wcześniej było latanie po ogrodzie i wyjazdy z psami do lasu, gdzie z samochodu robi się Hooop bez smyczy, a teraz jeździmy w miejsca, gdzie psa nie można puścić i stąd ten mój upór, bo albo się nauczy, albo się zamęczymy nawzajem.

Leni, myslę, że Grandziara ma rację, Pascal dorasta i robi się pewniejszy siebie, nigdy do końca nie wiem, co mysleć w takich sytuacjach. Czy pozwalać ustalać hierarchię, czy może lepiej nie, bo psu się spodoba bycie zaczepialskim i będzie tak częściej robił? Ostatecznie w mojej obecności każę psom byc cicho i nie powarkiwać na siebie, dotyczy to szczególnie Mopika, który jest mały ale o tym nie wie ;)

Posted

Ja miałam podobnie z moim jamnikiem - na początku ingerowałam w jego kótnie z psami i robił się coraz gorszy, bo widział że ma "obrońcę", więc potem go zostawiałam w takich sytuacjach i było dużo lepiej, więc teraz też nie będę rzucać się rozdzielać awanturników, muszą się sami dogadać, trudno :cool3:

Posted

Ja go nie biorę w obronę, tylko "w dziób mu daję", gdy mi się zaczyna rzucać na psy na ulicy, ale jak zadziera z Hyźkiem o piłkę to też się raczej nie wtrącam, do tej pory Hyziek zwiewał i szczekał, ale ostatnio zdarzyło się, że nie uciekał tylko się bronił i Mopik wtedy "baraniał" i się uspokajał.

Posted

Wadzina to po łikendzie chyba będzie tydzień odsypiał ;) Miał okazję praktycznie całe dwa dnia biegać po ogrodzie z kolegą Chabrem (Amstafem który podobno psów na swoim terytorium nie akceptuje ;)). Chaber oczywiście pod wieczór już harczał i padał na glebę, że pratkycznie reanimować go trzeba było a Wader dalej go męczył. Jutro pewnie wrzucę fotki ... W życiu bym nie pomyślałam, że się tak obaj dogadają a oni dwa dni pyszczek w pyszczek. Teraz Wader funkcjonuje na autopilocie, byle do miski i legowiska i nie robić niepotrzebnych ruchów :P

Posted

Jak pisze Mama, lepiej nie pozwalać by nasz pies zaczepiał inne psy na ulicy, nie wolno mu być agresywnym. Gdy czasem widziałam psa idącego z naprzeciwka i niezbyt przyjaźnie nastawionego, starałam się unikać kontaktu i schodziłam na bok. Natomiast inna sytaucja jest, gdy psiaki, które się znają i bawią razem, próbują trochę swoich sił... Dopóki sytacja jest do opanowania to wszystko gra. Zresztą każdy pies jest inny, np. Baronek był chętny do zabawy z każdym, tylko, gdy ktoś go zaatakował to warczał, natomiast Czaruś nie z każdym się dogaduje, niektóre psy nie podobają się mu. Ostatnio jak bylismy na wystawie, siedziliśmy w cieniu i jakiś pies próbował zbliżyć się do nas, reakcja Czarusia była natychmiastowa - uważaj!!! Oczywiście dostał burę za to. Myslę, że nie należy utrwalać negatywnych zachowań u psów, których nie chcemy.
W weekend odwiedził nas znajomy z goldenem (wiek 1 rok) którego znają od szczeniaka, zabawy i harce trwały dość długo, tylko upał je zmęczył. Gdy golden był zbyt natarczywy to Czaruś potrafił pokazać mu by przestał, wtedy nie reagowałam, gdyż nie była to agresja. Trzeba koniecznie wiedzieć kiedy wkroczyć a kiedy pozwolić by psy same się dogadały.

Posted

mamanabank napisał(a):
Leni, słuchając opowieści mienty, to widzi mi się, że jak nic amstaffa powinnaś sobie sprawić :lol:


To nie są psy w moim typie :)

Posted

Skąd ja znam te pozy:cool3: petitki potrafią spać w najróżniejszych pozycjach, poskręcane, z brzuszkami na wierzchu, wciśnięte w kącik kanapy... najbardziej lubie jak im się coś śni, wtedy ruszają łapkami, jakby biegały, popiskują, warczą:loveu: Wielkie słodziaki z tych łobuziaków;) Moje grandzisko zachowuje sie dokładnie jak petity, tylko biedny podhalan nie może pospać na grzbiecie i pokazać brzusio bo zaraz się przewraca z powrotem na bok:crazyeye:

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...