Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

No wieć tak to znacze od początku mój 6 -7 letni Bobis od kilku dni pożądnie kulał.Zaniepokojona postanowiłam wybrać sie z nim do weterynarza.Zadzwoniłam i się umuwiłam na wizytę za 2 godziny. Koleżanka powiedziała mi że to bardzo dobry wterynarz(pani weterynarz).No więc jesteśmy już u pani weterynarz, bada mojego Bobisia oboje się starasznie stresujemy....No i pada wyrok łapa złamana i to pożadnie, niestety w okolicach pachwiny..... :cry: :cry: :cry: :cry: :( :( no i załozenie gipsu jest ryzykiem gdyz piec musi być 24 godziny na dobe pod opieką.A u mnie obecnie to niemożliwe,drugi warjant zabieg z "śrubami" czy jak kto woli "gwoździami",no i ja oczywiscie mam do podjecia decyzje. Ale jedno może mnie uratować.Weterynarz pyta sie mnie czy decyduje sie na zdjecie, gdyz może jest inaczej złamana czy cos. No to ja mówie TAK. No i po tem horror.....Bobik , biedactwo tak się zestresował ze myslałam ze oguchne, łzy mi podeszły do oczu, ale jak do niego mówiłamm to sie uspokojiłam........ja i on......... No wieć tak za chwile pani doktor woła nas idziemy jak na ściećie ale zdarza sie szczęście w nieszczęsci łapa bobika jest w innym miejscu złamana, (blisko ale juz da sie coś zrobic) , no wieć tak zostałam umuwiona na jutro o gdzinie 19.30 na założenie gipsu, gdyz do tej czynności jest potrzeban dwu osobowa grupa i ....... NARKOZA.... matko boje sie czy aby serduszko bobika wytrzyma. :( :( :cry: :cry: .Bobis dziś był cały czas pod mojim nadzorem , i był na spacerku.potem dostał kolacje i jutro tylko lekkie śniadanko...potem idziemy na zabieg....boze tak sie boje niby to nic ale ja sie dygam ze hohoho, bardziej niż gdy to mnie zszywali..........Jeśli jakis weterynarz albo osoba sie z tym spotkała i może mi wytłumaczyc co jest. Poprosze jutro pania doktor zeby zbadała jeszcze bobika czy moze przyjąć narkopze, no i potem zacznie sie z gipsem..... :cry: :cry: :( :(

Pozdrwaiam Ala i Bobiś

Posted

Nie denerwuj sie. Bedzie dobrze. Moja psina miala nieudany start w zycie czego efektem byly dwie zlamane lapy w tym jedna w 2 miejscach.

fa46da7e.jpg

Byc moze narkoza potrzebna jest do nastawienia lapki. Piszesz, ze kulal od kilku dni, wiec moglo tam dojsc do przesuniecia.

Jesli sie boisz to popros o dokladne zbadanie psa, osluchanie serca, ewentualnie narkoze wziewna, ktora jest delikatniejsza.

Moja sunia miala jedna lape w gipsie, a druga miala zespolona gwozdziami. Generalnie osteosynteza (bo tak sie nazywa zespolenie) jest moim zdaniem duzo lepszym rozwiazaniem, aczkolwiek tez duzo drozszym. Wlasciwie juz na drugi dzien psica mogla pomalu stawac na lapce srubowanej. Zrosla sie blyskawicznie. Natomiast ta zagipsowana zrastala sie dluzej i posostawila niestety slad w postaci lekko skrzywionej lapki w nadgarsku, co bylo zwiazane z unieruchomieniem lapy w okolicy chrzastki wzrostowej.

Tobie to nie grozi, bo Twoj pies juz nie rosnie. Lapa zrosnie sie w ciagu miesiaca i wszystko powinno byc dobrze. Nie bardzo tylko rozumiem po co po zalozeniu gipsu opieka 24/dobe?

Powodzenia. Napisz jak poszlo.

Posted

Alcia, spox

jesli łapa złamana to na pewno trzeba cos z tym zrobić.

jesli potrzebna jest narkoza to wet i tak musi osłuchac psa, czyli sprawdzić serducho, żaden nie chce niespodzianek.

Musza tez psiuta zważyć, aby podac odpowiednia dawke leków

Zreszta co tu będe gadać Pati wyjaśnila chyba wszystko

powodzenia

Posted

Tego rodzaju zabieg jest przecież bardzo bolesny, że nie wspomnę o niezbędnej precyzji przy ustawianiu połamanych kostek...Mój pies niedawno miał wykonane rtg po tzw. "głupim jasiu"---popołudniu już fikał jak to Fafik :fadein: . Trzymamy paluchy i łapki za powodzenie leczenia!

Posted

dziękuje uspokojiłam się nieco. Dochodzi 4 o 18.30 wyruszamy......o matka az mnie ciarki przechodza, teraz bedzie czekał nas zabieg kosmetyczna, czyli Ala "czysciocha" kontra Bobis "brudasek" ehhh.... taka dziś ładana pogoda na spacerek a ja tym czasem musiałam go zamknąć w domciu...wyszedł tylko na 5 min, na siusiu........... Teraz podjełam kilka decyzji co do lecznia moich psów, wtedy nie mogłam im założyc książeczki zdrowia gdyz byłam zależna finansowo, ale teraz po wypadku Bobisi myśleż że cała rodzina zdała sobie sprawe (ja już to wiedziała ale sama bym nic nie żdziałała)................... nie wiem dlaczego 24 godziny, ale moze cos przekręciłam (byłam tak zesteresowana że ledwo co do mnie docierało).... dzieki jeszcze raz za słowa otuchy!!!

Pozdrwiamy Ala&Bobiś

Posted
Bobis dziś był cały czas pod mojim nadzorem , i był na spacerku.potem dostał kolacje i jutro tylko lekkie śniadanko...

Moja jak miała mieć zabieg pod narkozą( na szczęscie nie był konieczny) miała być całkowicie na czczo. Ale może to jest inny rodzaj zabiegu czy narkozy :roll:

Posted

Przyjmuje się, że pies nie powinien jeść 12 godzin przed narkozą. (z ludźmi podobnie chyba)

Z narkozą zwykle wiążą się wymioty, więc lepiej żeby żołądek był pusty (łatwo się zadławić, kiedy się wymiotuje będąc nieprzytomnym :roll: )

Alcia, jak łapka?!

Posted

o matko dziaja tom juz był horror, właśnie wruciłam z pokoju Bobik strzanie piszczał.No ale odpowiem od początku: No wieć tak jedziemy z Bobisiem do weta.Weszlismy on juz wiedział że cos jest nie tak bo mi sie z rąk wyrywał.Poszklismy, doktor go zważył i na moje zyczenie zbadał serce i płuca (nie chciałam niespodzianek), no i potem zastrzyk. Dostał niecała dawke narkozy tylko pół tak zwazego Głupiego jaśia, do weta przyszedł jakis wielki psiur i piszczał miał cos z ucszkiem biedactwo.Bobik nawet nie reagował, musiałam go trzymac bo głowa mu leciała. Potem poszlismy ale okazało sie że to twardziel i musiał dostać jeszcze wiećej, ja oczywiście p0ostawiłam kilka pytań. Ni zaczeło sie, najpier wymioty (tylko ślina, pielegniarka mnie uprzedziła wieć ubranie było nienaruszone.)Ni i teraz na stół, Bobik wyladował na wszelki wypadek w kagańcu, potem lekarz przyniósł prześwietlenie i zaczeli myślec nad "metodą" czy na francuza czy normalnie. Na francuza sie nie dało bo ma za krótkie łapki. No wieć wszyscy w fartuchahc, oprócz mnie bobik owinięty łapka połozona, ja przy nim sie stresuje i jakos się zaczyna. Najpier "macanko" jak co, potem nakładanie mokrego gipdu i najgorsze.....naciąganie, na szczęscie Bobis był bardzo dzielny, i wszystko zniósł, lekarze zauważyli mój stres (ale kto by się nie stresował!!)i mnie uspokajali (ale oczywiscie nie pomogło), potem bobis już śpiący zostaje "dopatrzony" żeby nigdzie nie było odparzeń i takich tam, innych rzeczy.Żegnam sie płace i ustalam termin kontroli (sobota).Wracamy (oczywiscie Bobis słodziudko śpi na moic rękach a ja patrze zeby sie nie udusił.) Pojechalismy do sklepu, kupiłam mu Friskies w puszcze (to juz 7 lat, ząbki bolą). Ni i jestem w domciu. I jak juz napisałam przed chwilą miałam alarm. Bobik strasznie wył i piszczał. (Doktor powiedził mi że po tym leku , zwłaszcza u starszych psów występuja halycunacje.) No wieć starałam sie go delkikatnie obudzic, zobaczył mnie, pogłaskał go i sie uspokojił.Momentalnie usnął. Boje sie że mi taki numer o 1 w nocy wywinie, no ale coz trzeba to trzeba nie ma efektów bez poświęceń. CVo gorsza fundusze na jego zabiegi poszły z mojej kieszeni, to znaczy że nie dostane mojej ukochanej gry.... Ale mój bobis jest wazniejszy niż gra!!!! Teraz bede spac jak na gwoździach, i nasłuchiwać czy aby nic nie jest mojemu maiuniemu...... :( :( :cry: :cry: czeka mnie 3-4 tygodnie męczarni ale wszystko dzielnie zniośę!!Obiecuje!!

Zalewska Alcia!!!!!!!!!!!!!!!!!Pozdrwaiam was z Bobisiem.....

Ps. Nie było by to nic trudnego gdyby nie to ze mam jeszcze dwa psy!!

Posted

Alu,

ja przechodziłam to co Ty.Mój pies wpadł pod samochód....złamanie łapy.....Cierpienie mojego psa trwało około dwóch lat.....na zawsze pozostał sztywny nadgarstek(choć nie był złamany)z winy lekarza...co było przyczyną chyba najwiekszego bólu....bo tam zaczeło się najwiecej "paprań".Wiem co przezywasz i dlatego wiedz,ze to kiedys minie i znów będziecie szczęśliwie biegać po łąkach jak i ja z moją sunką...mysl o tym....a psu możesz pomóc...są leki zwalczające bóle pooperacyjne jak i leki które pomagają pózniej przetrwać cięzkie dni...ja je stosuje do dziś przy zmianie pogody...zupełnie jak u ludzi :wink:

Posted

Nie,nie piszczała ...lecz wiem,że cierpiała...bardzo cierpiała.O lekach porozmawiaj z wetem...na pewno cos zaproponuje...na dłuższą kurację polecaja Rimadyl...mojemu psu niestety niewiele pomógł...chodziłam tez na naświetlanie laserem..podobno efekty przynosi tez Krioterapia...ale o tym porozmawiaj z wetem..on wie najlepiej.Dorażnie stosuję ludzki Meloksam(psi odpowiednik- Metacam)

Pozdrawiam i życze jak najszybszego powrotu na łąki!

Posted

Alcia... nie martw się.. ;) wszystko będzie dobrze bądz dobrej myśli chociaż gdy u mojego rudzielca podejzewali nowotwór to płakałam jak bóbr.. ale na szczęście to nie to.. ;) Twoja psina sie wyliże.. ;)

  • 3 weeks later...
Posted

czesc Alciu!! i jak tam po kontroli?? po narkozie psy i koty miewaja straszne w ich mniemaniu halucynacje :) , dlatego piszcza i wyja przez jakis czas, Ale to nic groznego. Czasem nam sie wydaje,ze je cos boli, a on w tym momencie cos sobie wyobraza :angel: . Choc nie wszystkie pieski reaguja w ten sposob na narkoze. jak sie czuje Twoj??

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...