Asiek1622 Posted September 5, 2015 Posted September 5, 2015 Zamiast kolczatki ja bym się zastanowiła nad szelkami Easy Walk . Jak to już ktos napisał trenuj posłuszeństwo w bezpiecznej odległości i stopniowo ją zmniejszaj . Ja bym sobie też odpuściła korekty typu trącanie nogą . Quote
Guest Paula7435 Posted September 5, 2015 Posted September 5, 2015 Zamiast kolczatki ja bym się zastanowiła nad szelkami Easy Walk . Jak to już ktos napisał trenuj posłuszeństwo w bezpiecznej odległości i stopniowo ją zmniejszaj . Ja bym sobie też odpuściła korekty typu trącanie nogą . mam szelki nie wiem czy tej firmy i czym się różnią od innych ale na normalnych robi co chce nie ma siły żeby go choćby zablokować latam za nim jak lalka jak ma szelki Quote
Guest Paula7435 Posted September 5, 2015 Posted September 5, 2015 Mi też chodzi o to żeby w korektach nie wywoływać negatywnych skojarzeń... Już mam pomysł podsunięty przez Amber i Czi_Czi więc spróbuje co z tego wyjdzie ;) Quote
Asiek1622 Posted September 5, 2015 Posted September 5, 2015 To nie są normalne szelki tylko szkoleniowe http://archiwum.allegro.pl/oferta/trixie-easy-walk-basic-szelki-treningowe-xl-1304-i4792342731.html Quote
Berek Posted September 5, 2015 Posted September 5, 2015 "Oglądałam tylko kilka odcinków Milana, a poza tym przepraszam jeśli wybieram najlepsze metody... " Oczywiście. Dlatego tak znakomicie Ci idzie. :-) Czy mogę (niedyskretnie) spytać o Twój wiek...? Quote
Amber Posted September 6, 2015 Posted September 6, 2015 Ogólnie jak słyszę "mój pies umie bardzo dużo komend" to jest na to rozgraniczenie. Bo zazwyczaj to znaczy tylko tyle, że robi je w domu albo bez rozproszeń. Prawdziwe "mój pies umie komendę" jest wtedy kiedy wykonuje ją ZAWSZE i KAŻDYM przypadku. Tak więc wykucie "równaj" na blachę znaczy tyle, że pies łazi wzdłuż tego płotu ze szczekającymi psami i nie wyłamuje komendy. Dlatego to jest moim zdaniem podstawa w przypadku pracy z agresywnym psem/ciągnącym psem/olewającym właściciela psem. I to da się zrobić tylko trzeba ćwiczyć. Znam to napięcie uwagi kiedy pies zbliża się do punktu zapalnego, ale właśnie wtedy należy go skupić na sobie. Ale nie zrobi się tego bez wcześniejszego przećwiczenia komendy. Psom zazwyczaj jak coś się każe robić do znudzenia ;) to wyrabiają schemat i zachowują się w sposób machinalny, o to nam właśnie chodzi. A bez rozproszeń możesz ćwiczyć na piszczącą zabawkę albo na żarcie, co tylko chcesz. Dobermany się extra szkolą ogólnie więc z tym nie powinnaś mieć problemu. Natomiast jeżeli chodzi o korekty to ja je robię na kolcach, bo szczególnie we wczesnym etapie szkolenia psu trzeba dobitniej pokazać czego od niego wymagamy i wyrwać z fiksacji, pokazać, że stoimy obok. Opowieści o dziadku i kolcach są wybacz ale "troszkę" z dupy wzięte xd , bo to chyba nie jest przykład na poprawne ich użycie. Kiedyś mój kolega się upił i rozwalił samochodem na drzewie. Od tej chwili jeżdżę tylko metrem xd Sorry tak to brzmi. Poprawnie użyte kolce są dużą pomocą wychowawczą w szkoleniu, ale jak piszę - zrobisz jak zechcesz. PS zapoznawanie ze sobą psów za płotem nie ma sensu moim zdaniem. Takie psy na neutralnym terenie mogą być świetnymi kumplami, ale w sytuacji gdy jeden jest na swoim terenie, a drugi go mija, to powodzenia :P Quote
Sowa Posted September 6, 2015 Posted September 6, 2015 Są dostępne kolczatki z tworzywa sztucznego - mowy nie ma, aby mogły zadrasnąć skórę psa, a do korekty wystarczą. Quote
Beatrx Posted September 6, 2015 Posted September 6, 2015 Mogłam i tak robiłam hah... Posłuchałam jednej Pani jakiś czas temu, która radziła dać psu większą swobodę na spacerze żeby też się mógł rozluźnić poniuchać inne zapachy i takie tam. No i po kilku takich spacerach efekt jest taki jaki opisałam, nie mogę na razie wrócić, mam nadzieje że z czasem się to zmieni do czasu przed tą durną w moim przypadku radą. A pies na razie tylko chce iść bokiem chodnika z głową w ziemi sikając co metr i albo ciągnąc mnie za sobą albo stopując bo jakiś pies tam zostawił swój zapach nie będe się powtrzać pisałam wyżej ;) Mam nadzieje że z czasem znowu wrócimy do normy. Ehh a tak było prosto :) przynajmniej ze spacerami, wspomniałam o tym w moim przekonaniu ta agresja bierze się się właśnie z tej niechcianej samowolki na spacerach a przynajmniej tak się zaczęła ale z tego, co piszesz to Twój pies miał luz, tylko ze na terenach poza chodnikowych, wiec w ogóle tej rady nie ogarniam. Ja bym właśnie na odwrót trzymała go krótko na tym odcinku i skupiała na sobie. I zaczęłabym juz od wyjścia z domu, od samego momentu zapięcia smyczy i wymagała chodzenia przy nodze z siadaniem jak się zatrzymam. Noi niestety korekta jak pies wyłamie i wyskoczy do innego psa. Do kolcy nie namawiam, może dasz rade ogarnąć temat na samej obroży. Quote
Furie Posted September 6, 2015 Posted September 6, 2015 A moim zdaniem, tu nie o radę chodzi, tylko o jej wykonanie i tu jest pies pogrzebany. Grunt to wiedzieć co się robi, po co się to robi i umieć zaobserwować - trafnie zinterpretować zachowanie psa - jak to co robimy na niego wpływa. Umieć szybko reagować i wiedzieć jak. Gdyby w tym przypadku "danie psu luzu" zostało wykonane prawidłowo, to nie byłoby tu o czym pisać. W tym wątku padło mnóstwo fajnych propozycji i one wszystkie, w odpowiedniej kolejności i konfiguracji mają zastosowanie w przytoczonej sytuacji. Tylko że bez zrozumienia podstaw, co to znaczy być przewodnikiem-liderem, dać psu wsparcie i pomóc się zmierzyć z sytuacją, być dla psa czytelnym i konsekwentnym, itp. daleko się nie zajedzie. To będzie jak celowanie na ślepo. Żeby było jasne: zdecydowana korekta jak najbardziej wpisuje się w: być liderem, dać wsparcie, pomóc się zmierzyć i być czytelnym. Moim zdaniem problemy z agresją i brakiem fizycznej kontroli nad psem powinny być załatwiane najszybciej jak się da. W przeciwnym razie, będą się tylko pogłębiać, na pewno same się nie rozwiążą, a początkującemu psiarzowi będzie bardzo trudno samemu "poskładać wszystkie klocki w odpowiedniej konfiguracji". To normalne, żaden wstyd. Także ja bym autorce wątku radziła właśnie: zastanowić się nad sensownym szkoleniowcem, choćby był i 5 miejscowości dalej, zorganizować kogoś z krewnych, znajomych, poprosić o pomoc, nawet zapłacić, za czas i paliwo. Szkoleniowiec mógłby na chwilę przejąć psa i mu wytłumaczyć, że np. nie rzucamy się na inne pieski, następnie pokazać i wytłumaczyć jak to robić samemu, na co uważać, co obserwować, o czym pamiętać, itp., a następnie z tą wiedzą i doświadczeniem będziesz sobie działać sama. Problemu nie rozwiąże na amen, bo to potrwa, jest ryzyko że nie wszystko zapamiętasz, jest ryzyko że coś tam źle wykonasz, ale widząc na własne oczy, choćby jeden raz, na pewno będzie Ci łatwiej niż teraz, kiedy próbujesz sama to sobie poskładać, mając braki w podstawach. Quote
Guest Paula7435 Posted September 6, 2015 Posted September 6, 2015 Dobra dzięki za rady, nie naskakujcie już na mnie ;) Nie mam żadnego mega kilera tylko lekkie problemy które chce rozwiązać zanim przerodzi się to w coś gorszego. Może to kwestia mojej nieudolności albo dojrzewanie, może i to i to ? hah. Dam radę, pies jest mądry więc pewnie w końcu się dotrzemy i zrozumiemy. Będę pracować nad skupianiem uwagi i ogólnie nad opanowanym spacerem a nie szaleńczej pogoni za zapachami. Kocham tego psa nie oddam nikomu i nigdy, dlatego staram się to rozwiązać w większości przypadków to prawdziwy anioł w domu ogląda ze mną telewizję nosi sobie w pysku posłanie za nami żeby być blisko i takie tam macie psy to pewnie wiecie. Dzięki za rady. To chyba mój ostatni temat, nie lubię jak ktoś na mnie najeżdża bo zaraz chce mi sie beczeć, taka wada. :) Jeszcze raz dzięki za wszystko Quote
Beatrx Posted September 6, 2015 Posted September 6, 2015 Jeszcze coś mi do głowy przyszło. Skoro on jedynie się gapi jak jedziecie na rowerze to chwal to zachowanie, dawaj mu sygnał, że tak jest dobrze okej i w ogóle super. Quote
Guest Paula7435 Posted September 6, 2015 Posted September 6, 2015 Postaram się tak to załatwić dzięki. Niby oczywiste a jednak do głowy mi nie przyszło. Mądra rada :) Quote
Berek Posted September 6, 2015 Posted September 6, 2015 Proszę państwa, sądząc z tonu tych postów, mamy do czynienia z nastolatką (i to chyba taką ... młodszą niż starszą) która myśli że uda jej się okiełznać samca dobermana. Jak to powiedział kiedyś pewien generał (i potem rano nie było Teleranka): "są granice, których przekroczyć nie wolno" czyli... powodzenia. Quote
bou Posted September 6, 2015 Posted September 6, 2015 Proszę państwa, sądząc z tonu tych postów, mamy do czynienia z nastolatką (i to chyba taką ... młodszą niż starszą) która myśli że uda jej się okiełznać samca dobermana. Jak to powiedział kiedyś pewien generał (i potem rano nie było Teleranka): "są granice, których przekroczyć nie wolno" czyli... powodzenia. A jeśli tylko ta nastolatka (?) próbuje okiełznać psa,to nie potrzeba jej rad?To jest to stracony czas?Dorośli być może myślą - 'chciała psa,to i ma' i nawet mogą nie zdawać sobie sprawy z problemów.A to ona napisała prosząc o rady,nie oni. Lepiej zrobic coś,niż nie zrobic nic,prawda? Quote
Berek Posted September 6, 2015 Posted September 6, 2015 Oczywiście. I widać, jak się do tego warto zabrać. Po pierwsze, słuchać rad "jednej pani na spacerze". Potem, kiedy uzna się po kilku dniach że "źle działają" - udać się na forum internetowe, gdzie pytać użytkowników o porady bo, jak wiadomo, w przypadku psa z problemem agresji najlepiej sprawdzają się rady z virtualu , gdzie nie wiadomo co prawda, kto i z jakim doświadczeniem siedzi po drugiej stronie i stuka w klawiaturę, ale co tam. Wypróbuje się dokładnie wszystko, co użytkownicy napisali, ewentualnie parę porad się wyeliminuje bo się nie spodobają. To byłoby nawet zabawne w przypadku - powiedzmy - pięciokilowego pieska i jego miłej nadwrażliwej na punkcie własnego ego młodej damy. W przypadku dziewczynki i dobermana to może być prawdziwy problem i fakt, że dorośli ją z tym problemem zostawiają nie ma tu wiele do rzeczy: niech dziewczynka wywalczy u nich pomoc. Bo może być nieciekawie. P.S. Jeśli założycielka tematu nastoletnim dziewczęciem być już przestała, to peem tak: o rany, co to się porobiło z edukacją. 2 Quote
Sowa Posted September 7, 2015 Posted September 7, 2015 Berku, co do ogólnej edukacji nie wypowiadam się, ale co do kynologicznej... Aż do matury nie ma w programie szkolnym bodaj jednej lekcji przeznaczonej na poznanie zachowań zwierząt, które każdy z nas spotyka na co dzień. Przekrój liścia ważniejszy. Edukacja prowadzona przez największy związek hodowców, czyli ZKwP, ograniczyła się niemal tylko do promocji pani Joan Fennel, której w kilku miastach zorganizowano spotkania autorskie. Szkółki szkolące nie tylko psy (i właścicieli przy okazji), ale i przyszłych trenerów mnożą się niewiarygodnie - tyle że wielu z tych dyplomowanych trenerów nie potrafi własnego psa nauczyć bodaj poprawnego aportowania. W wielu innych - IPO ponad wszystko, nawet dla labradora. A psie przedszkole prowadzi praktykant dopiero uczący się fachu. Masz propagowanie politpoprawności i metod wyłącznie bezstresowych - tak jakby dało się wychować dziecko czy szczeniaka bez spokojnego, ale nieustępliwego okazania, jakie zachowania sa niedopuszczalne w środowisku ludzkim. Masz reklamy hodowców, jak to ich psy są najinteligentniejsze, dobre dla dzieci i obrony, uczą się same, kochają natychmiast bezgranicznie i robią wszystko z miłości do człowieka. Początkujący właściciel szczeniaka nie ma lekko w odnalezieniu dobrej drogi do swojego zwierzaka. Z tym wszystkim masz absolutną rację, że agresji przez internet wyleczyć się nie da - mam nadzieję, że założycielka wątku skorzysta z sugestii Furie i jednak poprosi o pomoc trenera - byle nie takiego, co szkolenie psów zna tylko z teoretycznych wykładów lub zdał "ezgamin praktyczny" rodem z Wesołej Łapki. 1 Quote
Amber Posted September 7, 2015 Posted September 7, 2015 Ja w oparciu o swoje doświadczenie mam rownież złe przeczucie co do tego przypadku ale tez z doświadczenia wiem, ze w końcu trafia sie do momentu "wóz albo przewóz" i albo sie zaczyna pracować z psem na poważnie bez "to mi pasuje, a to nie" albo sie poddaje i szuka psu nowego domu. W tym przypadku moze byc jeszcze tak, ze pies utknie w ogrodzie... Niestety skończenie z ok. 2 letnim rozwydrzonym samcem dobermana to nienajlepsza opcja ale tez bardzo realna. W internetowych opisach rasy niestety nie jest uwzględnione jak to naprawdę wyglada. To nie wina opisów, po prostu słowa, a zycie to jak niebo i ziemia. Quote
czi_czi Posted September 7, 2015 Posted September 7, 2015 uwielbiam to dogomaniackie czepianie sie wieku. niejeden nastolatek ma wiecej rozumu niz dorosly. wiem ze wam ciezko w to uwierzyc, ale zapewne wiekszosc z was nie ma dzieci czy dzieciakowatych krewnych zajaranych na psy a swoja wizje nastolatka opieracie na powtarzanych plotach o sloneczku i galeriankach. jesli ja majac 13 lat, w glowie fishera i rodzicow ktorym bylo wszystko jedno czy pies sie dobrze zachowuje czy nie dalam sobie rade ze sznaucerem olbrzymim (samcem niewykastrowanym, sadzacym sie do psow i niektorych ludzi) to nie wiem dlaczego ktos inny majacy podobny stopien ogarniecia sobie nie poradzi. tym bardziej ze jest jedna rzecz o ktorej wiekszosc z was zapomina rzucajac tymi korektami, kolczatkami i lancuszkami- wiez z psem. jak ma sie zajebista wiez z psem to nie ma potrzeby prowadzenia go na kolczatce a z psem poradzi sobie nawet jakies chucherko. z calym szacunkiem amber ale zgrywasz osobe ktora pozjadala wszystkie rozumy a jeszcze kilka lat temu pisalas takie bzdury ze hadko sluchac. a podejrzewam ze bylas grubo starsza od autorki (jesli ona jest nastolatka). zreszta twoje przedstawianie dobermanow jako chodzacych terminatorow....nie wiem, moze we wloszech sa spokojniejsze egzemplarze, moze w polsce populacja dobermanow ma nierowno pod kopula, ale nie przekladaj tego co cie spotkalo z twoim wlasnym psem na wszystkie inne dobermany innych ludzi. Quote
Guest Paula7435 Posted September 7, 2015 Posted September 7, 2015 Powiem tak, maturę mam już kilka ładnych lat za sobą. I zawsze miałam problem z doborem odpowiednich wypowiedzi żeby zrozumiał mnie mój rozmówca. Moja edukacja i jej ewentualne braki chyba nie są tu najważniejsze. Amber nie masz się co obawiać nie mam zamiaru zamykać go w ogrodzie. Chcę rozwiązać problem. Dodam jeszcze że z psem wychodzę tylko ja i nie mieszkam z rodzicami. To chyba tyle. Przeczytałam dość w tym temacie żeby zabrać się do pracy z psem, bo o to tu chodziło... Dzięki za wszystkie niemiłe uwagi. Quote
Guest Paula7435 Posted September 7, 2015 Posted September 7, 2015 Przepraszam za kilka tych samych postów, jakiś błąd nie wiem co sie stało. Quote
Amber Posted September 7, 2015 Posted September 7, 2015 Czi_czi moze właśnie dlatego, ze miałam takie a nie inne problemy potrafię coś napisać i doradzić z własnego doświadczenia ;) Ale jeżeli dla ciebie pozjadalam wszystkie rozumy bo jw to spoko. Bedzie więcej kasy dla szkoleniowców :) Ja życzę Pauli wszystkiego najlepszego i mam nadzieje, ze da radę. Nauka na błędach jest IMHO najcenniejsza. Quote
Berek Posted September 7, 2015 Posted September 7, 2015 No, czas pokaże, co się z tego wszystkiego wykluje. A uwagi nie są "niemiłe" tylko realistyczne. P.S. Cz-czi, nie chodzi o czepianie się wieku, tylko o granice możliwości. Bądźmy realistami. Dobra więź dobrą więzią, a charaktery psów są różne - za to psychologia gatunku jest nieubłagana: psy doskonale wiedzą, czy mają do czynienia z dorosłym, dojrzałym i pewnym siebie osobnikiem, czy z podrostkiem. Psy o małych skłonnościach do różnych siupów ładnie i grzecznie koegzystują z młodymi osobami a nawet dziećmi. Ale w trudniejszych przypadkach to, daruj, można sobie pod tramwaj podłożyć opowieści o tych różnych trzynastolatkach jeżdżących okrakiem na lwach srogich. Sposób pisania wątkotwórczyni jest infantylny, brzmi jakby pisała to bardzo, bardzo młoda osóbka, z charakterystyczną dla tego wieku koncentracją na sobie i przeczuleniem na jakąkolwiek krytykę. Jeszcze jeden dowód na to, jak internety potrafią być mylące. Tyle w temacie. P.S. Jedno jest pocieszające: jeśli sytuacja zrobi się naprawdę nieprzyjemna, założycielka tematu sama będzie mogła zdecydować o sięgnięciu po profesjonalną pomoc, nie stoją tu przynajmniej na drodze mityczni rodzice. Quote
Furie Posted September 7, 2015 Posted September 7, 2015 No, ja się podpisuję pod spojrzeniem Berek. Paula - tu nie chodzi o to, żeby Ci "dosrywać", tylko z perspektywy doświadczenia i z uwzględnieniem wspomnianego "mierzyć siły na zamiary" dać Ci taką radę, która najkrótszą drogą doprowadzi Cię do celu, bez szkody, a wręcz z pożytkiem dla psa. Czi_czi - moim okiem: nie wszystko i nie z każdym psem da się załatwić więzią bez korekty. Choć dla mnie dobra więź wcale nie wyklucza korekty, a nawet przy braku więzi i umiejętnej korekcie wszystko będzie OK (bo trudno mówić o więzi, obcując z cudzym psem od godziny albo mniej). Piszę jako niegdysiejsza przeciwniczka korekt i od zawsze zwolenniczka budowania więzi :) Z własnego podwórka - w tym sensie, że znam agresję z perspektywy 2 własnych psów (w tym maliniak) i jak dotąd 2 cudzych (w tym maliniak). Oczywiście proces wychowawczy to nie tylko korekta. I dlatego Pauli poradziłam tak jak poradziłam. Bo samemu trudno ogarnąć co, jak, gdzie, kiedy, w jakiej kolejności i konfiguracji. I to ani wstyd ani przytyk. A co do tego czy psy / dobermany w PL mają nierówno pod sufitem. Pies jak pies - w dużej mierze kwestia tego jak jest prowadzony. Ten sam pies w różnych rękach będzie zupełnie inaczej "chodził". I bynajmniej nie chodzi o "psychologię strachu", tylko o to co wspomniała Berek - pies doskonale wie z kim "tańczy", na drugim końcu smyczy. 1 Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.