Guest Paula7435 Posted September 2, 2015 Posted September 2, 2015 Witam, Drugi raz muszę prosić o pomoc, dobrą radę Jak umiem, radzę sobie z psem, ale czasem są takie sytuacje że nie mam na nie rozwiązania, może coś podsuniecie Ostatnio pisałam o psie był problem w ogrodzie, mniejsza rozwiązany. Posłuchała jednej rady dotyczyła spacerów. Mianowicie żeby psu na spacerze dać większy luz bo zazwyczaj chodził mi przy nodze puszczany dalej tylko w miejscach w których nie było tłoku (spuszczany ze smyczy) słuchał, wracał. Rada dotyczyła tego żeby pies mógł sobie wąchać co chce, mieć czas tylko dla siebie. I zaczęłam sprawdzać tą rade, z komendą ok (żeby szedł sobie luzem); wyszło na to że pies przestał w większości przypadków zwracać na mnie uwagę... Nie chce na smyczy słuchać, nos w ziemie i w przód, nie ciągnie jakoś specjalnie co nie zmienia faktu że ma świat zewznętrzny w dupie, a jak wołam go do nogi idzie koło mnie ale ciągnie w strone trawy :/ dodatkowo co mnie po prostu zszokowało bo nigdy nie było problemów z agresją co do innych psów, wybrał sobie na każdej z naszych 5 stref spacerowych kilka celów (małych szczekliwych psów biegających wokół płotu) i rzuca się na nie, za pierwszym razem tak mnie szarpnął że prawie się przewróciłam,po prostu nie byłam przygotowana :/ pies chodzi na zwykłej obroży, kolczatek nienawidze. Czy ktoś ma pomysł skąd takie u niego zachowanie i jak to przerwać? Próbowałam korekty jak zaczął się skupiać na psie wobec którego przejawiał agresje ( tzn. szarpnięcie smyczą w bok, lekke kopnięcie kolanem w brzuch żeby odwrócić uwagę psa od celu, smaczków żeby przeszedł i pochwalić go później za zignorowanie psa, nawet raz przystanęłam, odwróciłam go tyłem do psa który biegał i szczekał wzdłuż płotu, poczekałam aż przestanie się wyrywać i chciałam ruszyć dalej chwaląc go że w końcu zignorował obcego psa). Wszystko na nic... Te kilka psów które go tak drażnią całkiem zmieniają jego charakter, na nic nie reaguje jest jak myśliwy, wpatruje się w cel i nie działa żadne znane mi odwrócenie uwagi. Ma ktoś jakiś pomysł jak to przerwać? Dodam jeszcze że pies biega przy rowerze, spacery dwa razy dziennie po mniej więcej godzinie, czasami raz dziennie, bawie się z nim w ogrodzie, jak pozwala pogoda to pływa, komend umie aż za dużo, robię mu tropy, więc umysłowo też staram się go męczyć. Pies ma ruchu dość ... Proszę o jakieś rady bo sama nie wiem co począć Quote
Guest Paula7435 Posted September 2, 2015 Posted September 2, 2015 Czasem niestety chądzą też psy same bez nadzoru po ulicy w większości małe, rożne mają zamiary na dzień dzisiejszy ładnie je ignoruje i da się prowadzić dalej bez większych ekscesów, odwraca się tylko i patrzy ale nie ciągnie do nich idzie do przodu. Ale boję się że ta jego agresja rozwinie się jeśli tego nie przerwę i zacznie się rzucać również na psy mijane na spacerach dlatego jeśli ktoś ma jakąś mądrą rade proszę o pomoc :/ Quote
Margo3011 Posted September 2, 2015 Posted September 2, 2015 Udzielasz rady na temat agresji psa na spacerach w innym watku a sama prosisz o pomoc bo nie radzisz sobie z agresja i posluszenstwem swojego psa? Nie rozumiem .... Kopiesz psa kolanem w brzuch ???? Radze Tobie przeczytaj uwaznie caly watek ,w ktorym sle wypowiadalas , napewno bedzie dla Ciebie pomocny gdyz udzielono tam sporo dobrych rad :) Quote
bou Posted September 2, 2015 Posted September 2, 2015 wow... "lekke kopnięcie kolanem w brzuch" ,to jest korekta??? Ano...możliwe,nie jestem specem od treningu,ale mam 70 kg molosa i nigdy nie stosowałam takiej "korekty",a też trzeba ja było wychować i nie było 'ciuciuruciu,nio,nio!' Czy żeby kogos nauczyć pływać,nalezy go na początku podtopić? Quote
Guest Paula7435 Posted September 3, 2015 Posted September 3, 2015 Udzielasz rady na temat agresji psa na spacerach w innym watku a sama prosisz o pomoc bo nie radzisz sobie z agresja i posluszenstwem swojego psa? Nie rozumiem .... Kopiesz psa kolanem w brzuch ???? Radze Tobie przeczytaj uwaznie caly watek ,w ktorym sle wypowiadalas , napewno bedzie dla Ciebie pomocny gdyz udzielono tam sporo dobrych rad :) Tak udzielam rad bo nie każdy pies jest taki sam, i w niektórych przypadkach pomaga po prostu łagodna korekcja zachowań i mi też taka korekta była pomocna. Nie kopie psa w brzuch -,- nie stosuje przemocy tylko psychologie może złego słowa użyłam to jest dotyk kolanem w tylny bok psa zaraz obok tylnej łapy żeby go zdekoncentrować od celu który sobie wybrał, przerwanie kontaktu wzrokowego. Nie stosuje przemocy nie bije go nie szarpie, nie stosuje kolczatek czy innych wynalazków... Czytała wątek i nie widze tam rady dla osoby w moim położeniu. A już z jednej takiej rady skorzystam i skończyło się na tym że teraz musze psa trzymać siłą przy nodze jak nie chce za nim latać jak latawiec. Co ani mnie ani jemu przyjemności nie sprawia. Quote
Guest Paula7435 Posted September 3, 2015 Posted September 3, 2015 wow... "lekke kopnięcie kolanem w brzuch" ,to jest korekta??? Ano...możliwe,nie jestem specem od treningu,ale mam 70 kg molosa i nigdy nie stosowałam takiej "korekty",a też trzeba ja było wychować i nie było 'ciuciuruciu,nio,nio!' Czy żeby kogos nauczyć pływać,nalezy go na początku podtopić? tak jak napisałam może złego słowa użyłam to jest dotyk kolanem w tylny bok psa zaraz obok tylnej łapy żeby go zdekoncentrować od celu który sobie wybrał, przerwanie kontaktu wzrokowego.Przemocy nie stosuje!!! Ani nadniernej siły! Każdy pies jest inny. Mój ogółem przechodzi obojętnie ale ma kilka celów tak jak napisałam. Nie reaguje na nic jest wpatrzony w te charczki i tylko moge go przciągnąć obok nich bo nic innego nie umiem zrobić. Stąd wątek może znajdzie się jakaś mądra osoba która umie ten problem rozwiązać. Quote
Guest Paula7435 Posted September 3, 2015 Posted September 3, 2015 ile on ma lat? Niecałe dwa lata Quote
czi_czi Posted September 3, 2015 Posted September 3, 2015 no to masz juz odpowiedz na swoje pytania :) psiak ci dorasta, zaczyna sprawdzac granice, zawachuje sie (calkiem normalne), kozaczy itd. trzeba jasno i stanowczo ukracac niepozadane zachowania. codziennie laz na spacer kolo tych psow za plotem na ktore sie rzuca i zacznij cwiczyc w pewnej odleglosci od nich. wybierz taka w ktorej jeszcze zwraca na ciebie uwage. komendy, nauka zostawania na komende itd. odwracanie uwagi tez jest spoko, a kazdy wyskok natychmiast karc na spacerach dawaj mu czas na zajecie sie swoimi sprawami ale jednoczesnie dbaj o to zeby byc dla psa atrakcyjna. wolaj go na kazdym spacerze nawet po kilkanascie razy, daj mu smakolyka (magicznie wyskakujacego z ktorejs kieszeni ;)) miej jakies zabawki tylko na spacer ktore tez wyciagasz nagle i nagle chowasz jak go mocno rozbawisz (grunt to nagle schowac zabawke gdy pies chce wiecej), musisz sie stac dla niego po prostu bardzo atrakcyjna :) ja moje psy nakrecam nawet takimi bzdurami jak przewalone drzewko (krzycze np. "jaaa Oszolom patrz co ja tutaj mam! chodz szybko!", pies podlatuje zaciekawiony i urzadzam mu zabawe typu przeskakiwanie przez ten pniak cieszac sie przy tym jak wariatka :D) Quote
Guest Paula7435 Posted September 3, 2015 Posted September 3, 2015 Czi_Czi dzięki za odpowiedź ale ja takie rzeczy stosuje, nie jest to dla mnie nic nowego. Właśnie o to chodzi że on w większości przypadków wracał do mnie mam zawsze smaczki i on wie że jak wróci to coś dostanie. Z reguły nie było z tym problemów ale odkąd posłuchałam rady żeby mu dać więcej luzu na spacerach zaburzyłam pewien nasz rytm i teraz on woli wąchać trawe i rzucać się na niektóre psy niż dostawać coś dobrego albo zabawke... Z tymi spacerami jeszcze sie postaram to wyprostować bo dopiero niedawno zaczęłam stosować tą "dobra radę" ale co do tych nielicznych psów za płotem... on zachowuje się jakby mózg mu wyparował nic ale to nic na niego nie działa, żadne sygnały zewnętrzne, już od wejścia na tę poszczególną ulicę ma jakby w głowie tylko to że tam za zakrętem będzie pies który biega koło płotu i się wścieka jeszcze go nie widać a on już go wypatruje... I co mam robić wracać się? Co to za spacer .. Na siku i kupe to go do ogrodu mogę wypuścić... A faktem jest że jak tak sie zachowuje i ja tego nie umiem przerwać to jak mam z nim wychodzić już mi się nie chce... :/ Quote
Guest Paula7435 Posted September 3, 2015 Posted September 3, 2015 No i o jakiej korekcie mówisz bo te co są mi znane nie docierają do niego w tych sytuacjach nic a nic nie chce nawet spojrzeć w moją strone, jedzenie, zabawki przestają się liczyć, priorytetem staje się rzucenie na psa a ja muszę zablokować prawie 40 kg psa ... No a jak tego nie przerwe może się to nasilić czego bardzo się obawiam... Quote
czi_czi Posted September 3, 2015 Posted September 3, 2015 Czi_Czi dzięki za odpowiedź ale ja takie rzeczy stosuje, nie jest to dla mnie nic nowego. Właśnie o to chodzi że on w większości przypadków wracał do mnie mam zawsze smaczki i on wie że jak wróci to coś dostanie. Z reguły nie było z tym problemów ale odkąd posłuchałam rady żeby mu dać więcej luzu na spacerach zaburzyłam pewien nasz rytm i teraz on woli wąchać trawe i rzucać się na niektóre psy niż dostawać coś dobrego albo zabawke... Z tymi spacerami jeszcze sie postaram to wyprostować bo dopiero niedawno zaczęłam stosować tą "dobra radę" ale co do tych nielicznych psów za płotem... on zachowuje się jakby mózg mu wyparował nic ale to nic na niego nie działa, żadne sygnały zewnętrzne, już od wejścia na tę poszczególną ulicę ma jakby w głowie tylko to że tam za zakrętem będzie pies który biega koło płotu i się wścieka jeszcze go nie widać a on już go wypatruje... I co mam robić wracać się? Co to za spacer .. Na siku i kupe to go do ogrodu mogę wypuścić... A faktem jest że jak tak sie zachowuje i ja tego nie umiem przerwać to jak mam z nim wychodzić już mi się nie chce... :/ no i to jest pierwszy blad- przekonanie psa ze jak wroci to cos dostanie bo ty zawsze masz smaczki. zamiast na smaczki zacznij nakrecac psa na ciebie, bo on w tej chwili traktuje cie jak maszyne do wydawania smakolykow z tego co piszesz. nie jestes dla niego zbyt interesujaca po prostu. to sie zdarza, zwlaszcza gdy ma sie w domu dorastajacego samca nie zwalaj winy na to ze dajesz psu wiecej czasu- pies ktory caly spacer ma wlaczony tryb pracy z wlascicielem po pewnym czasie robi sie prawdziwym utrapieniem. musisz go nauczyc ze moze tez zajac sie sam soba, spacer nie moze polegac tylko na tym ze pies caly czas dostaje od ciebie jakies polecenia. no chyba ze jara cie taka musztra, wtedy mozesz psu urzadzac ciagly trening, ale moim zdaniem na dluzsza mete bardzo sie na tym przejedziesz. mozg mu wyparowal bo jest w takim wieku nakreca sie juz u wejscia na ulice? to dlaczego nie cwiczysz z nim samokontroli przed wejsciem na nia stopniowo z dnia na dzien skracajac dystans do psow z ktorymi moze zrobic zadyme? rob nawet z siebie idiotke w oczach sasiadow, idz kawalek i jak widzisz ze dla psa to juz za duzo bo zaczyna odjezdzac i rozgladac sie za zadyma to cofasz sie iles tam krokow az mu wroci mozg i znowu idziesz i tak w kolko No i o jakiej korekcie mówisz bo te co są mi znane nie docierają do niego w tych sytuacjach nic a nic nie chce nawet spojrzeć w moją strone, jedzenie, zabawki przestają się liczyć, priorytetem staje się rzucenie na psa a ja muszę zablokować prawie 40 kg psa ... No a jak tego nie przerwe może się to nasilić czego bardzo się obawiam... nie wiem co dziala na twojego psa, czy w ogole on wie co oznacza korekta, jak go karcisz itd wiec ciezko mi cokolwiek powiedziec ja mam w domu takiego malego zadymiarza i jak on mi startowal do psow przy plocie czy po prostu sie nakrecal na nie to m.in robilam w tyl zwrot i szlam dopoki nie ogarnal mozgu, po czym znowu wracalam i tak w kolko. raz sie przez to pozarlam z facetem ktorego psy sie spinaly przy bramie, no ale coz :D jak nie moglam sie tak cofac i wracac to go opieprzalam (u nas to byla korekta na obrozy ciasno zapietej za uszami + glosne EJJJ!!! + potrzasniecie pekiem kluczy; potem przestalam wzmacniac korekte kluczami, pozniej nie szarpalam nim, a teraz wystarczy zwykle EJ) 1 Quote
Guest Paula7435 Posted September 3, 2015 Posted September 3, 2015 To już jest jakiś konkret, spróbuje z tym zawracaniem go. Dzięki No i potrenuje z tymi spacerami w sumie też trafiłaś w sedno. Ale z tego co wiem to też jest taki charakter rasy mojego psa. Nie lubi nie robić nic najlepiej zawsze mieć jakieś zajęcie, ostatnio uczyłam go wyciszania w domu i w ogrodzie, czas chyba zacząć na spacerach chodź muszę się jeszcze dokształcić jak to dokładnie zaaranżować. Quote
czi_czi Posted September 3, 2015 Posted September 3, 2015 To już jest jakiś konkret, spróbuje z tym zawracaniem go. Dzięki No i potrenuje z tymi spacerami w sumie też trafiłaś w sedno. Ale z tego co wiem to też jest taki charakter rasy mojego psa. Nie lubi nie robić nic najlepiej zawsze mieć jakieś zajęcie, ostatnio uczyłam go wyciszania w domu i w ogrodzie, czas chyba zacząć na spacerach chodź muszę się jeszcze dokształcić jak to dokładnie zaaranżować. masz dobermana tak? Quote
Monieq Posted September 3, 2015 Posted September 3, 2015 To trochę jak z ludźmi... Jak ktoś za dzieciaka nie ma luzu w domu, rodzice nigdzie nie puszczają, to jak w końcu się usamodzielni to hulaj dusza piekła nie ma, każda impreza moja i co mi stara zrobisz? Tak samo wydaje mi się jest z Twoim psem - za bardzo kontrolowałaś te spacery, za bardzo wszystko od linijki i wystarczyła mała zmiana, więcej luzu, pies poczuł wiatr we włosach i widocznie okazało się, że sam zorganizuje sobie lepszą zabawę, niż to, co Ty mu oferujesz. Tak jak radzą Ci poprzednicy - staraj się być bardziej atrakcyjna dla psa, ale musi mieć też czas dla siebie. Ważne, żeby podczas tego niuchania i zajmowania się sobą nie zapominał, że Ty gdzieś tam jesteś i możesz zaoferować mu fajniejszą zabawę. Co do "agresji" - wg mnie to dosyć normalna reakcja, że jak pies widzi drugiego, rzucającego się zza płotu, to mu trochę pikawa skacze. I nie martw się na zapas, że zacznie zjadać wszystkie psy. Bo to płot jest tu problemem i powinnaś skupić się na nauczeniu psa spokojnego przechodzenia najpierw obok tych psów, które nie powodują u niego aż tak nerwowej reakcji, później ćwiczyć przy tych najbardziej rozdartych. Ja też miałam taki problem, częściej spacerowałam przy domkach, gdzie są psy i za każdym razem sowicie nagradzałam spokój, a jeżeli się darł to "nie", jak był tak nakręcony, że nie reagował na korekty, to czekałam aż się tym darciem zmęczył i się ogarnął i wtedy nagroda i kontynuowanie spaceru. Quote
Guest Paula7435 Posted September 4, 2015 Posted September 4, 2015 "To trochę jak z ludźmi... Jak ktoś za dzieciaka nie ma luzu w domu, rodzice nigdzie nie puszczają, to jak w końcu się usamodzielni to hulaj dusza piekła nie ma, każda impreza moja i co mi stara zrobisz? Tak samo wydaje mi się jest z Twoim psem - za bardzo kontrolowałaś te spacery, za bardzo wszystko od linijki i wystarczyła mała zmiana, więcej luzu, pies poczuł wiatr we włosach i widocznie okazało się, że sam zorganizuje sobie lepszą zabawę, niż to, co Ty mu oferujesz." Nie zgadzam się, eh coraz głupszym pomysłem wydaje mi się to forum Nie da się pokazać ani przekazać dokładnie jak wygląda sytuacja nie pisząc opowiadania.. Pies od szczeniaka chodził sobie luzem, nie ucieka mi jak jest brama czy furtka otwarta ma to w dupie na spacerach wiedział że jak pójdzie ładnie ze mną nagrodą będzie spuszczenie ze smyczy w jakimś lesie na polanie, nad rzeką i zabawa, piłka, smaczki, tropy. Szczęśliwy biega, niucha, przynosi rzucane zabawki. Pies jeździł ze mną na rowerze i rolkach, rolki teraz odpadają bo jak mnie pociągnie to sie w płot jakiegoś tego małego potworka wpasuje. Do tego spacery. Ja naprawde dużo czasu psu poświęcam on jest praktycznie zawsze ze mną w górach, nad wodą i staram się go nie tylko wyszaleć ale też uczyć wyciszania np. w domu, w ogrodzie będzie trzeba zacząć na spacerach. Co mam jeszcze kuźwa z nim robić tańczyć przed nim na ulicy? . Posłucham rady Czi_Czi i twojej ostatniej. Dzięki Quote
Guest Paula7435 Posted September 4, 2015 Posted September 4, 2015 Co do "agresji" - wg mnie to dosyć normalna reakcja, że jak pies widzi drugiego, rzucającego się zza płotu, to mu trochę pikawa skacze. I nie martw się na zapas, że zacznie zjadać wszystkie psy. Bo to płot jest tu problemem i powinnaś skupić się na nauczeniu psa spokojnego przechodzenia najpierw obok tych psów, które nie powodują u niego aż tak nerwowej reakcji, później ćwiczyć przy tych najbardziej rozdartych. Ja też miałam taki problem, częściej spacerowałam przy domkach, gdzie są psy i za każdym razem sowicie nagradzałam spokój, a jeżeli się darł to "nie", jak był tak nakręcony, że nie reagował na korekty, to czekałam aż się tym darciem zmęczył i się ogarnął i wtedy nagroda i kontynuowanie spaceru. Normalna? Ja miałam 4 psy żaden się tak nie zachowywał dlatego jestem w szoku. Będe ćwiczyć to przechodzenie :) Quote
Monieq Posted September 4, 2015 Posted September 4, 2015 No to nie rozumiem... Z jednej strony piszesz, że Twój pies potrzebuje zajęcia cały czas, bo to taka rasa i dlatego spacery cały czas pod kontrolą, czy smyczy czy na komendę, ale nagle posłuchałaś jakiejś wstrętnej rady, żeby dać psu trochę spokoju i swobodnego niuchania i stał się nie do opanowania. "Pies od szczeniaka chodził sobie luzem, nie ucieka mi jak jest brama czy furtka otwarta ma to w dupie na spacerach wiedział że jak pójdzie ładnie ze mną nagrodą będzie spuszczenie ze smyczy" - spuszczenie ze smyczy, chodzenie luzem oznacza wg mnie szansę na swobodne powąchanie wszystkiego, sprawdzenie jakiś krzaczorów, wiadomo, że powinien na komendę wrócić. To co się tak naprawdę zmieniło? Wcześniej jak go puszczałaś luzem to też musiał ciągle iść przy nodze, czy co? Bo zupełnie nie rozumiem tej nagłej transformacji, o ile to nie jest spowodowane zwykłym "młodzieńczym buntem". Quote
czi_czi Posted September 4, 2015 Posted September 4, 2015 pies jest mlody i sie buntuje, to normalne w tym wieku. zaskakuje cie bo najwyrazniej do tej pory mialas niezbyt wymagajace psy, nie ty pierwsza i nie ostatnia myslisz ze masz taaaaaka wiedze na temat szkolenia. potem sie trafia trudniejszy przypadek ktory uczy pokory i tego ze tak naprawde g.... sie wiedzialo ;) ja tak mialam z jednym z moich psow, zaskoczyl mnie maly 10-kilogramowy dziad tak jak cale zycie nie zaskoczyl mnie zaden pies. a mialam ich wiecej niz ty. posluchanie rady o zapewnieniu mu na spacerze troche wolnosci nie stalo sie przyczyna waszych problemow- przyczyna tkwi w czym innym. nie widze psa, nie widze tego jak sie do niego odnosisz i czy rzeczywiscie macie jakas wiez, ale gdybym miala wskazac najczestsze zrodlo tego typu problemow to powiedzialabym: wiek (nieogarniecie przez dorastanie, probowanie sil itd) + brak odpowiedniej wiezi z przewodnikiem (pies ma cie "szanowac", robic cos nie dla smakolykow, ale przede wszystkim dla ciebie, twojej radosci, pochwaly itd) czesto dochodzi do tego jeszcze brak zajecia albo na odwrot- za duzo zajecia (pies nie umie sie wyciszyc i zajac swoimi sprawami; btw niektorym psom trzeba pokazac ze te "ich sprawy" to nie latanie z zalaczonym trybem "dajcie mi tu kogos to mu zaraz nakopie" ale eksplorowanie terenu, tzw chill out) prawda jest taka ze gdy wiez miedzy czlowiekiem a jego psem jest odpowiednio uksztaltowana to nawet przez okres dorastania przechodzi sie bez wiekszych problemow. oczywiscie trzeba czasami huknac na swojego pupila, trzeba mu przypomniec o pewnych zasadach, ale czesto trzeba tez troche wyluzowac i odpuscic. jak z nastolatkiem. trzymaj sie twardo narzuconych zasad, badz cierpliwa a na pewno wszystko wroci do normy. Quote
Amber Posted September 5, 2015 Posted September 5, 2015 Paula, masz dobermana w okresie dojrzewania i jeszcze się wiele od tego psa nauczysz i jeszcze cie wiele razy zaskoczy. Ja przechodziłam ze swoim to samo. "Z dnia na dzień" z łagodnej do całego świata ciapy stał się krnąbrnym psem do którego ciężko było dotrzeć. Skończyły się spacerki bez smyczy wśród ludzi - "złośliwie" zaczął ich straszyć szczekaniem. Przestał tolerować najpierw samce, a potem suki. Tak więc skończyły się wspólne spacerki z innymi psiarzami. Potem agresja do otoczenia wzrastała, a mi proporcjonalnie kończyła się tolerancja. Też na początku twierdziłam, że "żadnych kolców mu nie założę" ale koniec końców stały się one jedynym narzędziem, które były mi w stanie pomóc. Raz, że jak dobrze wiesz, ciężko jest utrzymać 40 kg rzucającego się dobka, a dwa, były niezastąpione przy korekcie. Zwykłe obroże czy dławiki mogłam sobie wsadzić w tyłek przy Jarim. Na pewno jeżeli nie zaczniesz na serio pracować z psem to problem nie minie. Z miejsca polecam też kastrację, cudów nie zadziała oczywiście, ale pomoże wyciszyć nieco psa. I tak jest bez rodo, więc co ci za różnica? No i praca, praca, praca nad skupianiem psa na sobie. Ale nie, że idziesz i pracujesz z psem przy tym płocie, bo to za trudne. Najpierw praca bez rozproszeń i potem pomału w rozproszeniach. Płot zostaw na koniec. Wiadomo - problem polega na tym, że koło tych płotów musisz przejść codziennie żeby iść na spacer. W tym tkwi cały ambaras. Ja bym ci poradziła kolce i solidną korektę wtedy + równaj przećwiczone na blachę np. w ogrodzie (bo czytam, że masz), ale zrobisz jak uważasz. Masz już dość zachowania psa na spacerach i wcale ci się nie dziwie, ale niestety nie będzie tak, że pies się obudzi jutro i znowu stanie się szczeniaczkiem. Niestety jak będzie, to tylko trudniej - o ile się z psem nie dogadasz, a on nie zostanie odpowiednio poprowadzony, to, żeby nie skończyło się tak, że spacerki się skończą, a pies zostanie w tym ogrodzie na zawsze, bo na rolki go nie weźmiesz i na rower też nie i w ogóle nigdzie, bo ciągnie i się rzuca. Nie miałaś wcześniej takich problemów z psami, bo teraz ci się trafił piesek ciut trudniejszy od wcześniejszych, ot tylko tyle i aż tyle ;) Quote
Beatrx Posted September 5, 2015 Posted September 5, 2015 A czemu tak właściwie nie możesz go poprowadzić przy nodze do miejsca, gdzie dajesz mu luz? Quote
Guest Paula7435 Posted September 5, 2015 Posted September 5, 2015 Hey Amber! Uwielbiam Cię za twoje rady!!! Na pewno nie przestanę z psem pracować, kolczatki na razie odrzucam na bok ;) postaram się to rozwiązać bez nich. Rozmawiałam na temat kastracji z naszą Panią weterynarz, jeszcze chwile mu jajca zostawimy bo wedłóg weta jeszcze rośnie i dojrzewa, ale ucięcie jest kwestią kilku miesięcy ( co do rodowodu ma hodowlany ale dla mnie to i tak prawie pseudo). Rolki fakt na razie odpadają i dzień w dzień muszę się z nim szarpać przy paru płotach odziwo na rowerze jest skupiony na bieganiu tylko rzuca nienawistnym okiem. Ale nie zawsze jest pogoda na rower i nie zawsze się chce. Dalej, jak ty korygujesz swojego psa może coś podsuniesz bo z tego co wiem jakaś przemoc czy krzyk mogą nawet pogorszyć sytuację bo wtedy pies będzie miał negatywne skojarzenia, dodam że jedzenie czy zabawki się nie sprawdzają. Najgorzej jest przy takim jednym małym psie, jest na łańcuchu zaraz przy bramie i jak widzi że się zbliżamy wskakuje pod bramę, jest w sumie prawie na drodze z tym łańcuchem i furia, nie mam innego określenia skacze warczy, szczeka i takie tam. A mój do niego i chce nim ziemie zamiatać :/ raz jak nie było to tak nasilone tzn ja nie musiałam się z psem targać, próbowałam go podprowadzić żeby się powąchały myślałam że ten mały też zmieni taktykę z agresywnego na zaciekawionego, ale nie mały zamilkł na sekunde i znowu się rzucił, prawie wtedy mi rękę mój wyrwał bo też na niego skoczył ale nie doszło do kontaktu między nimi jakoś go odciągnęłam i od tamtego momentu jest coraz gorzej. Ogółem cywilizuje go między innymi psami zna kilka suczek i dwa samce, poza tym że jest natarczywy i czasem trzeba go do ładu doprowadzić wie jak się między nimi zachować nie wiem to mechanizm obronny mu się włączył może to też fakt dorastania, nigdy się z tym nie spotkałam ale może macie rację. Teraz moim priorytetem jest znowu, w spokoju bez naderwania ręki wychodzenie na spacer :) Nie wiem może przed tym wejściem na teren tych małych niszczycieli go zmęczyć porządnie tak żeby mu się nie chciało na nie rzucać i pochwalić ? Chyba spróbuje :) A Amber mam jeszcze jedno pytanie wiesz jak urozmaicić mi i psu wspólne spędzanie czasu, bo rzucanie zabawkami i tropy dzień w dzień zaczynają być nudne :) Quote
Guest Paula7435 Posted September 5, 2015 Posted September 5, 2015 A czemu tak właściwie nie możesz go poprowadzić przy nodze do miejsca, gdzie dajesz mu luz? Mogłam i tak robiłam hah... Posłuchałam jednej Pani jakiś czas temu, która radziła dać psu większą swobodę na spacerze żeby też się mógł rozluźnić poniuchać inne zapachy i takie tam. No i po kilku takich spacerach efekt jest taki jaki opisałam, nie mogę na razie wrócić, mam nadzieje że z czasem się to zmieni do czasu przed tą durną w moim przypadku radą. A pies na razie tylko chce iść bokiem chodnika z głową w ziemi sikając co metr i albo ciągnąc mnie za sobą albo stopując bo jakiś pies tam zostawił swój zapach nie będe się powtrzać pisałam wyżej ;) Mam nadzieje że z czasem znowu wrócimy do normy. Ehh a tak było prosto :) przynajmniej ze spacerami, wspomniałam o tym w moim przekonaniu ta agresja bierze się się właśnie z tej niechcianej samowolki na spacerach a przynajmniej tak się zaczęła Quote
Berek Posted September 5, 2015 Posted September 5, 2015 "Tak udzielam rad bo nie każdy pies jest taki sam, i w niektórych przypadkach pomaga po prostu łagodna korekcja zachowań i mi też taka korekta była pomocna." Pokora - rzecz pożyteczna. Hm. Zasadniczo powinnaś trafić do dobrego trenera który by Ci pewne rzeczy wytłumaczył, bowiem prezentujesz dość czarujący - przyznaję - misz-masz poglądów i przekonań (Cezarek Millan, na przykład, wychodzi z tego "stukania w słabiznę", przekonanie o szkodliwości kolczatek to pozytywiści i tak dalej). .Na dodatek dość trudno cokolwiek poradzić bo i tak wiesz lepiej. :smile: Quote
Guest Paula7435 Posted September 5, 2015 Posted September 5, 2015 Pokora - rzecz pożyteczna. Hm. Zasadniczo powinnaś trafić do dobrego trenera który by Ci pewne rzeczy wytłumaczył, bowiem prezentujesz dość czarujący - przyznaję - misz-masz poglądów i przekonań (Cezarek Millan, na przykład, wychodzi z tego "stukania w słabiznę", przekonanie o szkodliwości kolczatek to pozytywiści i tak dalej). .Na dodatek dość trudno cokolwiek poradzić bo i tak wiesz lepiej. by tematu. Oglądałam tylko kilka odcinków Milana, a poza tym przepraszam jeśli wybieram najlepsze metody... I powiem Ci czemu nie lubię kolczatek.. kiedyś mój dziadek się upił i wziął owczarka na spacer, skutek był taki że gdzieś go pociągnął za mocno i wbiły się w szyję i musiał wet wyciągać i pomazać żeby nie było infekcji. Sory nie walcie teraz w mojego dziadka, pies przeżył z niami 16 lat raz była taka sytuacja niemiła ale zapadła mi w pamięć, taka trauma dlatego nie lubie takiego sprzętu boję się że przeze mnie coś takiego może się stać również mojemu teraźniejszemu psu . Więc wybacz ale z kolczatkami mam złe wspomniania. BTW mam dwóch szkoleniowców w okolicy, tak mieszkam na zadupiu, oboje chodzili do mojego kumpla tzn do jego psa; pies jak był tak jest agresywny rzuca się na rowerzystów, pieszych, psy, kosiarki, gości, rzucił się jego babci do gardła, płaci im obu od roku i nie ma efektów. Więc wybacz że sobie ich daruje... a prawka nie mam żeby jechać miasto albo dwa dalej. Jeśli mam wybór między tym forum, i ew uzyskaniem dobrej porady, szarpaniem się z psem, a zaprzestaniem spacerów to wolę wybrać dobrą radę jeśli takowa istnieje... Gdybym miała problem do rozwiązania pierdołą nie było by tematu. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.