Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

jak juz wspominalam na poczatku tej galerii...Tim uwielbia kaszkiety, a ze ja mam ich kilka to Tim sobie pozycza:evil_lol:
kiedys bylo juz zdjecie w czarnym, teraz bialy i szary:diabloti:



tutaj sie troszke stary zagalopowal i tak mu sie ta sesja spodobala, ze az z radosci na lozko wszedl:diabloti:

Posted

....teraz cos specjalnie dla Furr...
...moja droga siostro Tim sie z tobą solidaryzuje, w Twym niezwykle wielkim cierpieniu myslami jest z tobą...i tez ma w związku z tym "swinke" :)





doszedl do wniosku, ze skoro sie juz z Toba solidaryzuje i jest chory, to musi odpoczywac na lozku u boku Niki:)

Posted

furciaczek napisał(a):
Ta co psa do wyra nie wpuszcza:evil_lol::evil_lol::evil_lol:

Coraz fajniejsze fotki robisz:loveu: seria mysle wiec jestem jest super:loveu:
Ja nosze inny szaliczek...:diabloti:

no ja go nie wpuszczam do swojego lozka...to bylo siostry:evil_lol:
a fotki...ucze sie robic...Tim ma mnie juz czasem dosc, ale co on biedny ma poradzic na to, ze ja mam tylko jego i tylko za nim ciagle latam z aparatem:evil_lol:

agaciaaa napisał(a):
Super jest myślący Timek :loveu: uważaj tylko żeby nie zniknął :evil_lol:

zeby on jeszcze myslal...on udaje:evil_lol:
moze nie zniknie, niech tylko sprobuje, ja go wszedzie znajde:diabloti:

Posted

furciaczek napisał(a):

Co dzisiaj zjadla moja kochana siostrzyczka:cool3::mad:

hmm rano banana...
potem obiad we mnie zmusili, zjadlam, ale pozniej go oddalam:eviltong:
a teraz serek wiejski z pomidorem i ptasie mleczko...teraz herbatke popijam...dzwonilam do lekarza (diabetyk i psychoterapeuta)...kiedy juz mi pomagal jak mialam podobny problem...zadal mi jak zwykle tysiac pytan, przeslalam mu wyniki badan...powiedzial,ze mam odstawic wszystkie leki (uspokajajace i na apetyt) bo one tylko tuszują moj problem tak naprawde go poglebiajac...i mam jesc to na co mam ochote i w takich ilosciach w jakich mam ochote...powiedzial, ze psychicznie sobie juz z problemem poradzilam teraz tylko moj organizm musi w to uwierzyc a nie uwierzy jak go bede oglupiac lekami...
co Wy na to?

Posted

Niki-lidka napisał(a):
hmm rano banana...
potem obiad we mnie zmusili, zjadlam, ale pozniej go oddalam:eviltong:
a teraz serek wiejski z pomidorem i ptasie mleczko...teraz herbatke popijam...dzwonilam do lekarza (diabetyk i psychoterapeuta)...kiedy juz mi pomagal jak mialam podobny problem...zadal mi jak zwykle tysiac pytan, przeslalam mu wyniki badan...powiedzial,ze mam odstawic wszystkie leki (uspokajajace i na apetyt) bo one tylko tuszują moj problem tak naprawde go poglebiajac...i mam jesc to na co mam ochote i w takich ilosciach w jakich mam ochote...powiedzial, ze psychicznie sobie juz z problemem poradzilam teraz tylko moj organizm musi w to uwierzyc a nie uwierzy jak go bede oglupiac lekami...
co Wy na to?


Dobrze ze chociaz cos zjadlas:loveu:
Nio ja sie nie znam na tym ale moze warto go posluchac skoro juz Ci pomagal w podobnej sytuacji:roll:

Posted

furciaczek napisał(a):
Dobrze ze chociaz cos zjadlas:loveu:
Nio ja sie nie znam na tym ale moze warto go posluchac skoro juz Ci pomagal w podobnej sytuacji:roll:

no ja sie czuje psychicznie juz silniejsza...i moze to glupio zabrzmi, ale z tej beznadzieji w ktorej tkwilam...z takiego poczucia bezsensu i bezsilnosci obudzil mnie moj Tim...jak? ...przyglądał mi sie...nie potrafie tego opisac, ale on po prostu ciagle na mnie patrzyl...caly czas wzrok wlepiony we mnie...w pewnym momencie mnie to tak irytowalo, ze wyganialam go od siebie, kazalam mu wychodzic z pokoju...wyganialam na dwor, zamykalam sie nawet w lazience...i ktoregos dnia siedzialam na lozku i gapilam sie w sufit...a Tim przyszedl siadl naprzeciwko mnie i patrzyl...patrzyl ze skupieniem na mnie...krzyknelam na niego, zeby wyszedl...ale on nic...znow krzyknelam a on nadal siedzial...w koncu zaczelam sie naprawde drzec i przeklinac a on siedzial jakby byl gluchy...krzyknelam "nienawidze cie ty glupi kundlu!"...a on wstal popatrzyl na mnie i wyszedl...zaczelam plakac...a on wrocil, wpakowal sie na lozko i zaczal wylizywac mi lzy...obudzilam sie rano...a on lezal obok i na mnie patrzyl...tym razem mnie to juz nie denerwowalo...bo wiedzialam ze on patrzy na mnie z miloscia...

Posted

furciaczek napisał(a):
Kochany pies:loveu:

jak one to robia no?? chyba nigdy tego nie zrozumiem:loveu:

ja tez nie wiem...ale wiem ze kazdy czlowiek w depresji powinien dostac pod opieke jakiegos przytulastego psa...najpierw on musilaby sie zajac psem a potem pies uratowalby jego...

Posted

Niki-lidka napisał(a):
ja tez nie wiem...ale wiem ze kazdy czlowiek w depresji powinien dostac pod opieke jakiegos przytulastego psa...najpierw on musilaby sie zajac psem a potem pies uratowalby jego...


Tak pies jest najlepszym lekarstwem...przynajmniej dla ludzi...bo "ludzie" tego nie zrozumieja:roll:

ehhh chce sie powiesic:placz::placz:

Nikki mam nadzieje ze znajdziesz jakies rozwiazanie...musi byc jakies wyjscie no...

Posted

Vectra napisał(a):
hej ho niejadku , musisz jeść , jak wkładasz kęs do ust myśl że to dla Timka :)

to wtedy jemu to oddam napewno...i nic nie zjem...Ty to znasz przeciez obiady za Ciebie psiaki zjadaja:diabloti: a Ty glodna chodzisz potem...:eviltong:

Posted

Najeść to się jadę do knajpy bo w domu nie ma szans na spokojne zjedzenie , pare chwil temu wzięłam sobie mentosa do paszczy i od razu kolejka się ustawiła :evil_lol:

Posted

Vectra napisał(a):
Najeść to się jadę do knajpy bo w domu nie ma szans na spokojne zjedzenie , pare chwil temu wzięłam sobie mentosa do paszczy i od razu kolejka się ustawiła :evil_lol:

a wlasnie...mam pytanie do Ciebie jako do tej z doswiadczeniem:evil_lol:
ja co prawda mam troche praktyki z roznymi trudnymi nawet psami, ale w pojedynke ze sie tak wyraze...a jak ty to robisz, ze Twoje stadko sie dogaduje? ingerujesz jakos specjalnie w ich relacje, czy raczej pozwalasz zeby same sie dograly?

Posted

przy Kano niestety musi być ingerencja moja , on sam z siebie nie za koniecznie kocha psy , długa droga za każdym razem jest zanim on polubi psa , zaakceptuje .. On ma dni że świerzbi go by któremu wpierniczyć , nie ma zabawy zabawkami przy nim , przy stole też jest wywalany , nie śpi też w łóżku .. wszystko dlatego że jak mu się za nadto pozwoli to pacyfikuje psy.Sam z siebie nie do końca kocha Lalke i Frania ;) Z nim całe życie trzeba pracować nad zachowaniem , jak pisałam u mnie - słucha tylko mnie , niestety zasmakował tego że się go ludzie boją i uprawia gierki "jestem straszny" i to nie jest agresja w stosunku do ludzi tylko serie gestów , spojrzeń , przeszywanie wzrokiem.
W czasie zabaw też musze pilnować by się nie rozpędził ;) Co za tym idzie pozostałe psy też są uczone jak postępować z Kano , kiedy nie podchodzić , olewać zaczepki .
Są dni kiedy jest miły , sympatyczny , zgodny .. ale to pozory , ostudzenie mojej czujności.
Powiem ci Lalka z Kano złapały się może 4 razy , z tym że nigdy krwawo - ot takie warki i pokazy zębów , szamotanina - jedno moje dość i leżały na glebie oba :diabloti: po czym czołgając się biegły na miejsce.
Nie ingeruje zawsze , ale czujnie obserwuje i czasem muszę pogrozić palcem ;) Zasada głowna , jeśli widzę że coś się szykuje od razu całe towarzystwo karnie jest odesłane na miejsce.
W przypadku Lalki i Frania wcale nie muszę nic robić , one same z siebie są zgodne, bawią się jedną zabawką , jedzą z jednej michy , śpią wtulone w siebie.
Dlatego jak bawimy się w aporty , szarpanka to Kano wyskakuje do kuchni.

Ja wiem że z punktu widzenia moralnego Kano jest gorzej traktowany , mniej mu wolno , wiecej się od niego wymaga ,ale uwierz jeśli on nie ma musztry jak w wojsku robi się nieznośny , kapryśny i szuka guza .... On musi widzieć ,że ja patrze , kontroluje ,a on pokazuje jak ładnie się zachowuje ...
To brzmi wszystko mrocznie ,ale źle nie jest :)

Posted

Vectra napisał(a):
przy Kano niestety musi być ingerencja moja , on sam z siebie nie za koniecznie kocha psy , długa droga za każdym razem jest zanim on polubi psa , zaakceptuje .. On ma dni że świerzbi go by któremu wpierniczyć , nie ma zabawy zabawkami przy nim , przy stole też jest wywalany , nie śpi też w łóżku .. wszystko dlatego że jak mu się za nadto pozwoli to pacyfikuje psy.Sam z siebie nie do końca kocha Lalke i Frania ;) Z nim całe życie trzeba pracować nad zachowaniem , jak pisałam u mnie - słucha tylko mnie , niestety zasmakował tego że się go ludzie boją i uprawia gierki "jestem straszny" i to nie jest agresja w stosunku do ludzi tylko serie gestów , spojrzeń , przeszywanie wzrokiem.
W czasie zabaw też musze pilnować by się nie rozpędził ;) Co za tym idzie pozostałe psy też są uczone jak postępować z Kano , kiedy nie podchodzić , olewać zaczepki .
Są dni kiedy jest miły , sympatyczny , zgodny .. ale to pozory , ostudzenie mojej czujności.
Powiem ci Lalka z Kano złapały się może 4 razy , z tym że nigdy krwawo - ot takie warki i pokazy zębów , szamotanina - jedno moje dość i leżały na glebie oba :diabloti: po czym czołgając się biegły na miejsce.
Nie ingeruje zawsze , ale czujnie obserwuje i czasem muszę pogrozić palcem ;) Zasada głowna , jeśli widzę że coś się szykuje od razu całe towarzystwo karnie jest odesłane na miejsce.
W przypadku Lalki i Frania wcale nie muszę nic robić , one same z siebie są zgodne, bawią się jedną zabawką , jedzą z jednej michy , śpią wtulone w siebie.
Dlatego jak bawimy się w aporty , szarpanka to Kano wyskakuje do kuchni.

Ja wiem że z punktu widzenia moralnego Kano jest gorzej traktowany , mniej mu wolno , wiecej się od niego wymaga ,ale uwierz jeśli on nie ma musztry jak w wojsku robi się nieznośny , kapryśny i szuka guza .... On musi widzieć ,że ja patrze , kontroluje ,a on pokazuje jak ładnie się zachowuje ...
To brzmi wszystko mrocznie ,ale źle nie jest :)

to Tim tez tak ma, ze ja musze zwykle ingerowac w jego kontakty z psami, bo potrafi sie "zapedzic"...za bardzo rozbawic, ze az z tego afera wychodzi...na szczescie na wlasnym podworku nie mam z tym problemow, bo reaguje na kazde moje "no!" blyskawicznie...ale prawda jest taka, ze jest zamykany jak przychodza goscie a mnie nie ma, tak samo nigdy nie bawil sie z zadnym psem bez mojego nadzoru, bo reszta rodziny go nie potrafi kontrolowac po prostu...
a mam jeszcze pytanko, co jak wychodzicie z domu? psy zostaja zamkniete jakos oddzielnie? a Kano do obcych psow (na spacerze) jak? tez reaguje na twoje "dosc"?

Posted

W domu zostają razem , nie zauważyłam by któreś miało uszczerbek na zdrowiu ;)
Do obcych psów niestety masakra , do 3 roku życia był zgodny i bawił się z psami , potem coś mu się odmieniło (nie bez przyczyny) przez małe napastliwe jazgoty musiał chodzić na smyczy i co spacer to jakaś mała pirania skakała mu do gardła ,a ja musiałam jeszcze stoczyć bój z paniusiami od piranii.
Moje dość ? reaguje natychmiast i bez szemrania - zaprzestaje tego co robi ... on wie co znaczy też nie wolno ... nienawidzi kotów łącznie z naszym ,ale bez problemu przejdę z Kano koło kota i nawet nie mruknie.
I tu trafiłaś w sedno - osoby postronne - jak jestem w domu sama z psami nie mam problemu , czasem zaczyna się bój gdy np mój TZ za długo mizia Kano - działa to tak jak by mu powiedział idź teraz wszystkich zjedz.
I tak Kano jest na tyle wypracowany że słucha mojego TZ , no może nie tak rewelacyjnie ,ale nie zabawia się z nim.
Przy obcych osobach nie ma mowy by Kano był z psami ... Bo goście są jego jego jego i wszystkich którzy twierdzą inaczej łącznie z gośćmi trzeba ustawić :evilbat:

Posted

diabelkowa napisał(a):
przyszlam sie przywitac :)))

Vectra a Kano jest kastratem czy nie?

czesc:loveu:
diabelkowa a Ty dalej sie zastanawiasz? Kano jest kastratem,tylko nie wiem w jakim wieku zostal wykastrowany....takie szczegoly to Vectra wie:cool3:

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...