Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

dziękuje wszystkim za pamięć...
minęło półtora tygodnia...a ja nadal nie mogę uwierzyć, jest tak pusto w domu...w kuchni, w łazience, w pokoju...wszędzie mi jej brakuje a przecież była taka cicha, taka niekłopotliwa, taka jakby jej nie było...ale była...zawsze przy mnie, zawsze blisko...mam nadzieję, że czas leczy rany bo boli tak cholernie mocno że aż trudno oddychać...trudno rano wstać, trudno zmusić się do jedzenia, trudno uśmiechnąć się i nie mieć wyrzutów sumienia...
przeglądałam dziś jej foty od samego początku...
fur pamiętasz jak rozmawiałyśmy...taki mały york a nie potrafię do niego dotrzeć, przecież to tylko malutki york...i ten malutki pieseczek (a ja naprawde nie lubie małych psów) skradł mi moje serce...

Fila nie potrafię pogodzić się z Twoim odejściem, nie potrafię nie płakać wciąż i wciąż...nie tak to miało być suniu...przepraszam, wybacz mi...












biegaj po żwirze, śpij w pościeli, kradnij obierki z ziemniaków...bądź szczęśliwa...

Posted

Pewnie ze pamietam...pamietam jak ja zabralas, jak opowiadalas jakie przestraszone malenstwo, jak nic nie rozumie....pamietam jak ja uczylas wszystkiego na nowo, pokazalas ze czlowiek moze byc przyjacielem...pamietam jak sie zmienila, jak zaczynala ufac, rozumiec, rozmawiac z Toba...pamietam jak zartowalysmy ze masz takie malenstwo, jak to sie dziwnie na smyczy chodzi...strasznie zaluje ze nie zdazylam jej poznac :(

Posted

Lidka.....matko swieta ..co sie stalo.....nie mialam pojecia i dlatego dopiero dzis pisze...strasznie mi przykro i wiem ze zycie Cie ostatnio nie rozpieszcza- przytulam Cie wirtualnie i jesli tylko moge jakos pomoc-sluze
a oto wiersz choc nigdy dotad wierszy na dogo nie cytowalam, specjalnie dla Ciebie i biednej Filutki:
[FONT=Book Antiqua]To tylko pies, tak mówisz, tylko pies...
A ja ci powiem

Że pies to czasem więcej jest niż człowiek[/FONT]
[FONT=Book Antiqua]On nie ma duszy, mówisz...[/FONT]
[FONT=Book Antiqua]
Popatrz jeszcze raz
[/FONT][FONT=Book Antiqua]
Psia dusza większa jest od psa
[/FONT][FONT=Book Antiqua]
My mamy dusze kieszonkowe
[/FONT][FONT=Book Antiqua]
Maleńka dusza, wielki człowiek
[/FONT][FONT=Book Antiqua]
Psia dusza się nie mieści w psie
[/FONT][FONT=Book Antiqua]I kiedy się uśmiechasz do niej
[/FONT][FONT=Book Antiqua]Ona się huśta na ogonie
[/FONT][FONT=Book Antiqua]A kiedy się pożegnać trzeba
[/FONT][FONT=Book Antiqua]I psu czas iść do psiego nieba[/FONT]
[FONT=Book Antiqua]
To niedaleko pies wyrusza
[/FONT][FONT=Book Antiqua]
Przecież przy tobie jest psie niebo
[/FONT][FONT=Book Antiqua]
Z tobą zostaje jego dusza...
[/FONT][FONT=Book Antiqua][/FONT]

Posted

dziękuje iwonko...popłakałam się oczywiście...
przez kilka dobrych dni miałam wrażenie że Fila tu jest...słyszałam jej kroki na podłodze, słyszałam jak probowała wskoczyć na łózko w nocy, czułam jej obecnośc za plecami...w nocy prześladowały mnie jej jęki z ostatnich długich godzin życia...
a ostatnio miałam sen...sniło mi się że szła gdzieś tak jakby się spieszyła, ja szłam za nią wołałam ją ale ona nie reagowała tylko szła co raz szybciej...w końcu doszła do jakiegoś zakrętu zawołałam ją znowu a ona sie obejrzała popatrzyła na mnie kiwnęła mi głową i poszła...zniknęła za zakrętem a ja zostałam...sama...już jej nie słysze, nie czuje...odeszła na zawsze a ja nie jestem w stanie się odnaleźć w codzienności bez niej...

Posted

minęły kolejne dni...najgorsze jest to że dla świata nic się nie zmieniło...rano wschodzi słońce, ludzie idą do pracy, na zakupy, mają swoje sprawy...po prostu wszystko jak jak zwykle...tylko mój świat już nie ten...pusty...
troche tu dołów wprowadziłam więc na poprawe humorów dla wszystkich i dla siebie :
Emi się przypomina wakacyjnie










  • 2 weeks later...
Posted

minął prawie miesiąc....pusty beznadziejny miesiąc...





musiałam wynieść wreszcie leżaczek Filki...musiałam bo Emi codziennie rano wstawała brała go i szukała Filki, chodziła wołała ją a mi serce ściskało co raz bardziej...w końcu wyniosłam, porozdawiałam jej rzeczy innym psom w rodzinie i znajomym...
Emilka wychowała się z Filą, czesto zaczyna ją wołać znienacka, tak sobie przypomni bo przecież zawsze gdzies była w pobliżu... i zaczyna jej szukać...nie znajduje jej wi raca do mnie smutna, patrzy jakby chciała zapytać gdzie ona jest? zawołaj ją mamo, niech wróci...a ja nie moge...życie jest tak cholernie niesprawiedliwe, tak cholernie cięzkie, tak krótkie, a my marnujemy czas na kłótnie, na żale, na pretensje...nie doceniając tego co mamy...doceniamy dopiero jak stracimy...

Posted

sacred PIRANHA napisał(a):
życie jest tak cholernie niesprawiedliwe, tak cholernie cięzkie, tak krótkie, a my marnujemy czas na kłótnie, na żale, na pretensje...nie doceniając tego co mamy...doceniamy dopiero jak stracimy...
Gdybyśmy mogli pamiętać o tym w każdej chwili naszego życia, w każdej sekundzie, zanim weźmiemy wdech, by zacząć krzyczeć, zanim się obrazimy, zanim... Świat byłby piękniejszy...

Trzymaj się!

  • 2 weeks later...
Posted

minęły kolejne dni...a boli wciąż tak samo...czas leczy rany podobno? to ile jeszcze mam czekac żeby choć odrobinę mniej bolało? :-(

nie ma wieczoru żebym za nią nie zapłakała...nie ma poranka żebym jej odruchowo nie szukała obok siebie...ona była zawsze obok mnie...zawsze...cicha towarzyszka mojego życia...
siedze i wyje...nic nie moge zrobić...nic

Posted

Alu to jak z tym żyć w takim razie...
boże jak ja bym chciała żeby wróciła, wszystko bym za to oddała...
za tydzien wylatuje na miesiąc do Włoch...może daleko stąd trochę się zdystansuje...nie potrafie znieść domu bez niej, jest tak pusto że aż ciężko sie oddycha...znajomi smieją się ze mnie że przezcież to tylko pies, że przesadzam, że mam dziecko, życie toczy sie dalej i powinnam juz dac sobie spokój z tym smutkiem...
w drodze powrotnej mam zabrać psiaka z DT (na razie jest za mały żeby odłączyć go od matki) ...ale nie moge pozbyć sie wytyrzutów sumienia...może za wcześnie? może nie powinnam brac już nastepnego psa bo przeciez to tak jakbym już o Filce chciała zapomnieć, zastąpić ją innym psiakiem...co ona by sobie pomyślała...pewnie byłoby jej przykro że teraz będe zajmować się innym, wychodzić na specery z innym, karmić, dbać o innego....
wiem, że to głupie ale mimo ze jestem dorosłą kobietą, z mężem i dzieckiem,żyjącą na własny rachunek to i tak nie potrafie poradzić sobie z tym że straciłam psa...
udaję prze światem- uśmiecham się lub jeszcze cześciej uderzam w ironie/chamstwo- taką mnie ludzie znają i widząc mnie taką uważają że juz wszystko jest ok...ale nie jest....to tylko maska żeby się odczepili, żeby przestali mnie umoralniać i podkreślać jak głupio się zachowuje tęskniąc za psem...
mówi się ze psy zabrane ze schroniska są wierniejsze, wdzięczne za uratowanie życia...nie zgadzam się z tym że są lepsze bo są uratowane ale jest coś innego...
jak zabierasz psa który boi się własnego cienia (bez względu na to czy to pies z ulicy, ze schronu, ze meliny czy od ludzi którzy nie maja pojęcia o psach), który na każdy najmniejszy hałas reaguje telepawką a na każdą nową sytuacje warczeniem i próba odstraszenia od siebie..jak zabierasz go do swojego domu i dajesz mu siebie...otwierasz przed nim swoje serce i mówisz mu : szanuję ciebie i Twoj strach, rozumiem i poczekam na Ciebie az będziesz gotowy...jak widzisz że każdego dnia coś w nim pęka, coś się zmienia, oczy nabieraja innego wyrazu...
powstaje między wami coś szczególnego...
tak było między mną a Filą - trafiła do mnie totalnie zastraszona, masakrycznie zaniedbana fizycznie...na początku nie wychodziła z transportera jak byłam w pokoju...wychodziłam do łazienki i słyszałam że chodzi po podłodze ale jak wracałam to ona śmigała do transportera...takie były nasze pierwsze dni...mijałysmy się ale mimo wszystko zwracałysmy na siebie uwagę i bacznie sie obserwowałysmy wzajemnie...
później pierwsze podejścia do mnie z własnej woli,pierwsze zjedzenie karmy w mojej obecności, pierwsze nieśmiałe merdnięcie ogonem, pierwsze spanie razem w łózku, pierwsze spacery bez uciekania na durgo koniec smyczy...tyle tego wszystkiego, tyle wspomnień, była taka cicha i malutka a tak bardzo obecna w moim zyciu...to ona była ze mną jak bedąc w ciąży wyłam w poduszke, to ona była ze mną jak źlke sie czułam i godziny spędzałam w ubikacji, to ona byłą ze mną jak stawiałam pierwsze kroki w macierzyństwie niejednoktonie nie mając już sił, to ona była ze mna jak ulatniałam się z domu żeby odsapnac od tego wszystkiego....brakuje mi jej każdego dnia w każdym momencie mojego życia...

Posted

[FONT=Arial]... i nie wiem co Ci kochana odpisać :( .... jedno wiem , że po stracie takiego Przyjaciela zmienia się sposób patrzenia na wiele spraw , wtedy też okazało się who is who z naszych znajomych ... ich stosunek do naszego nastroju po takiej starcie jak odejście psa .... wielu z nich już nie jest z nami tak blisko jak było kiedyś ....

:glaszcze:[/FONT]

Posted

sacred PIRANHA napisał(a):
mam wziąc szczeniaczka za poltora miesiąca, ale nie wiem czy to dobry pomysł...mam wurzuty sumienia...chyba za wczesnie zeby myslec o nastepnym psie...nie wiem


nie nie za wcześnie .... ja wzięłam po 3 miesiącach ... stwierdziłam potem , że 3 miesiące za późno ...

Posted

właśnie mam w łazience suke...coś w typie yorka, zastraszona jak Filka, od tego samego debilnego człowieka...lezy tam w łazience (panicznie boi sie Emilki) na leżaczku Filki...wygląda jak Filka, zachowuje się jak Filka na początku, zaniedbana i schorowana jak Filka, ten sam przerażony wzrok w przerazonym trzęsącym się ciałku...patrze na nią i płacze ...bo widze Filke, ale to nie jest Fila...żaden pies nie będzie jak ona...

właściciel nie chce mi jej oddać za darmo:shake: więc jedyne co mogę to opiekować się nią póki mieszkam tu gdzie mieszkam:roll:



  • 1 month later...
Posted

ponad trzy typgnie jestem we Włoszech...musiałam wyjechać, zdystansować się, odsapnąć od szarek męczącej rzeczywistości...
poznałam tutja paru Polaków, między innymi małżeństwo...polubiłąm ich nawet bardzo...wyjechali na urlop do Polski, wrócili ze szczenakiem...yotkiem...zabolało mnie to...czemu? nie wiem...
i wiecie co jest najgorsze? że lubiłąm tych ludzi naprawde poki z tym psem nie wrócili...nie wiem co oni sobie myśleli...że jak mały, słodki, rasowy (w typie rzecz jasna) to ine sika? nie gryzie? nie szczeka kiedy nie trzeba? fakt psiak jest wyjątkowo rozwydrzony? nie wie nic i ma w dupie wszystkich ale kurde no sam sie nie nauczy co mu wolnoa co nie...
teraz się wiecznie kłoca za każdym razme jak sie zsika kto ma posprzatać po raz kolejny,pies drze ryja non stop, chcieli mi go nawet w kacie desperacji odsprzedać...a tacy mi się fajni wydawali póki nie zobaczyłąm jakie mają podejscie do sów...i szlag trafił nowych znajomych hihii

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...