Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

moje male diabliatka dostaly swoj pokoj...Tim jest zmeczony choroba, wiec fakt przeniesienia do oddzielnego budynku z dala od nas przyjal spokojnie...na pocieszenie dostal do pokoju wersalke, to go pocieszylo na tyle zeby pogodzic sie z losem:D



w tym pomieszczeniu zdecydowanie rzadzą psy...
wszedzie miski, pileczki, kostki,zabawki, kocyki...


w drzwiach powiesilismy narzute, zeby cieplo nie uciekalo a piesy mogly same decydowac w dzien kiedy beda w srodku a kiedy wyjda na podworze (przynajmniej tyle maja radosci-narazie to wykorzystywaly to zeby wyc pod drzwami wejsciowymi do domu hihi)



Abi zajela sie gryzieniem kosci...


Tim utulony przeze mnie do snu polozyl sie grzecznie pod kocykiem i grzal tyleczek (przez braki w siersci potornie mu zimno)

Posted

anetta napisał(a):
Żeby wet świerzba nie rozpoznał....:shake:


Jak dobrze że masz ten pokoik :multi:


...wlasnie...i dodam ze to nie jeden wet...bo ta wet w lublinie to nasz CZWARTY wet od kilku miesiecy...oki na poczatku moze to mozna bylo z czyms pomylic, bo Tim bardzo alergiczny atopowiec...ale teraz? w takim stadium? :shake::shake::shake:
prawda jest taka, ze ja to chyba zlapalam...rece mnie swedza okropnie szcezgolnie jak wsadze do wody i wytre...mzona sie wsciec...smaruje od razu tymi mascmi i lekko pomaga...ale co tu duzo mowic bojem siem:-(

Posted

znalazlam dzis bezdomnego psa...wloczyl sie w tych okolicach od kiedy pamietam...szczerze mowiac zawsze myslalam, ze on jest czyjs...tylko sobie chodzi luzem i wies zwiedza....duzo jest tutaj takich...:(
dzis go znalazlam w rowie...nie ruszal sie...u nas zimno, spadl snieg...myslalam, ze nie zyje...wszedzie krew...podniosl glowe...mial wydlubane jedno oko...stad krew...
zabralam go do weta...
pobity, spuchniety,polamane lapy,wydlubane oko...decyzja byla ciezka,kondultacja z innymi wetami...ale decyzja nalezala do mnie...umarl mi w ramionach...
plakalam jak glupia...dlaczego tak musza konczyc zwierzeta? komu zawadzal?
zdecydowalam sie na uspoenie najpierw ze srodkiem przeciwbolowym, pozniej usypiacz a na koniec wlasciwy medykament...ale przeciez on i tak wiedzial, czul...
glaskalam go po futerku, tuz przed koncem ocknal sie i mocno sie do mnie przytulil...
wet powiedzuial "ten pies przez ostatnie chwile zycia byl kochany bardziej niz przez cale swoje zycie"

bo milosc to znaczy czasem pozwolic komus odejsc :(:(:(

Posted

:( :( :( Popłakałam się...

Niki KOCHANA, zrobiłaś bardzo dobrze! Przytulam mocno !!!!

glaskalam go po futerku, tuz przed koncem ocknal sie i mocno sie do mnie przytulil...
I NA PEWNO jest Ci bardzo wdzięczny za to, że go uwolniłaś od męki i bólu! Chciał Ci podziękować.
Jesteś cudowna... :loveu: :loveu: :loveu:.

:( :( :(

Ludzie są obrzydliwi, okropni, popier...eni, bezlitośni. Potwory.. :(

Posted

Niki poplakalam sie jak to przeczytalam. wet mial swieta racje z tym co powiedzial, zrobilas dla tego psa bardzo duzo, innni pewnie by przechodzili nie zwracali uwagi, a Ty mu pomoglas nie musial dluzej cierpiec :-(

ludzie potrafia byc naprawde strasznie

moj Bouli byl usypiany, najpierw wlasnie przez srodek usypiajacy, a pozniej dopiero ten wlasciwy, trwalo to strasznie dlugo:placz:

Posted

Niki-lidka napisał(a):
znalazlam dzis bezdomnego psa...wloczyl sie w tych okolicach od kiedy pamietam...szczerze mowiac zawsze myslalam, ze on jest czyjs...tylko sobie chodzi luzem i wies zwiedza....duzo jest tutaj takich...:(
dzis go znalazlam w rowie...nie ruszal sie...u nas zimno, spadl snieg...myslalam, ze nie zyje...wszedzie krew...podniosl glowe...mial wydlubane jedno oko...stad krew...
zabralam go do weta...
pobity, spuchniety,polamane lapy,wydlubane oko...decyzja byla ciezka,kondultacja z innymi wetami...ale decyzja nalezala do mnie...umarl mi w ramionach...
plakalam jak glupia...dlaczego tak musza konczyc zwierzeta? komu zawadzal?
zdecydowalam sie na uspoenie najpierw ze srodkiem przeciwbolowym, pozniej usypiacz a na koniec wlasciwy medykament...ale przeciez on i tak wiedzial, czul...
glaskalam go po futerku, tuz przed koncem ocknal sie i mocno sie do mnie przytulil...
wet powiedzuial "ten pies przez ostatnie chwile zycia byl kochany bardziej niz przez cale swoje zycie"

bo milosc to znaczy czasem pozwolic komus odejsc :(:(:(


JESTEŚ WIELKA!
Niewielu ludzi by zrobiło coś takiego!
Biedny psiak!:placz::placz::-(:-(:shake::placz::angryy:
Nic więcej nie mogę napisać!:placz::placz:

Posted

Oj, to się u Was nieciekawie narobiło. Świerzb jest wyleczalny, tylko szkoda, że tak późno rozpoznany. Dawno już mogłaś o tym zapomnieć.
I dzięki za Twoją postawę.
Powodzenia

Posted

co slychac?
swieta mijaja bardzo smetnie i nudnie...
Tim czuje sie nieco lepiej i nie rozumie dlaczego wywalilismy go z domu...piszczy pod drzwiami caly czas gdy ja nie jestem z nim tylko w domu...pare razy na sile wcisnal sie komus do domu podczas wchodzenia lub wychodzenia...i to ja musialam go wyprowadzac bo nikomu innemu sie nie dal wyprowadzic...boli mnie serce jak na niego patrze, jak slucham jego zawodzenia...on pewnie mysli, ze ja go juz nie chce w domu...ze mi sie odpodobal...ze mi przeszkadza...:(:(:(

Posted

Trzymamy kciuki, aby to trwało jak najkrócej. Zrób parę wypadów na Dzikie Łąki, piesy się rozerwą. Widzę, że u Was zima na całego, ale idźcie poszukać wiosny. U nas zima tylko w nocy, dzionki już są piękne. Bazie już pięknie kwitną.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...