Jackson Posted August 9, 2007 Posted August 9, 2007 NIe wiem czy to powinno być tu, ale trudno. Stoję sobie kulturalnie na przysanku. Patrzę chiuaua - bez smyczy i obroży sobie siedzi - trzęsąc się. Z zimna, nie żadnej wady. Łapki miał powykręcane, sierść w tragicznym stanie. Nic nie mówię, ale pare metrów dalej stał 8 razy większy pies. Patrzę - biedny psiur ma właścicieli - staruszków. Widząc w jakim stanie jest psiur - zastosowałam metodę "na polaka" (Skuteczna! POLECAM!) - A więc stoisz z założonymi rękami nad psiurem, patrząc na niego z politowaniem, a na właścicela z pogardą, niższością i chęcią mordu w oczach (może przesadziłąm). Facet co gadał z tymi właścicielkami pogłaskał go po głowie. Mi to nie wystarczyło. Zaraz potem jakaś 10-cio latka przyszła i zaczęła na niego cmokać i wołać z miejsca, gdzie spokojnie mogł go przejechać wózek. Wystaczyło groźnie na nią spojrzeć - spokój. W końcu tak stałam i stałam, kobieta wzięła go na ręce. On chciał się wtulić w jej łokieć, to ona go podnosiła i go nim przygniatała. To wyciągnął główkę, ona to samo. W dodatku cisnęła go do siebie jak pluszaka. Miałam ochotę podejść i zacząć się drzeć: "Co ty do jasnej ch robisz? To zwierzę nie pluszak! Przestań go gnieść! Poszczuję panią psem! A jak psy się będą brzydziły to sama panią ugryzę!" I miałam ochotę jej pieska wyrwać. Opanowałąm się. Wsiadła ze mną do autobusu trzymając psa dwoma palcami!!!! W dodatku miała taką śliczną torbę do jego transportu. Jak wysiadła, widziałam przez szybę, jak pakuję go dot tej torby która miałą tylko jedną rączkę! i ciągnie go na wózku (taka niby torba). Piesek cały się trząsł, oczy miał przerażone. Zdążylam jej tylko rzucić spojrznei : "Następnym razem..." i autobus odjechał. Powiedzcie co mam robić w takich sytuacjach, bo moja siła glosu jest nieograniczona.(nie chcę się chwalić :):roll: ) Pomysły też. Ale teraz naprawdę nie wiem co robić, jak widzę takie okrucieństwo....Pomóżcie.:placz: Quote
Paulina87 Posted August 9, 2007 Posted August 9, 2007 Ja patrzeć nie mogę na takie rzeczy, ale zwrócić uwagi też nie potrafię (taka moja introwertyczna natura). Ostatnio widziałam kobietę w parku ze szczeniakiem w typie boksera. Nie miał ani obróżki ani smyczki. Co jakiś czas kładła go na ziemię, ale gdy ten zainteresowany czymś zaczął biec ona go doganiała, czywytała za ogon, podnosiła do góry :crazyeye: i brała znowu na ręce. Z jednej strony miałam ochotę podejść i jej wygarnąć a z drugiej strony miałam swoją wewnętrzną blokadę. Strasznie mi było potem głupio, że nic nie mogłam zrobić a właściwie nie chciałam. Mijając tą kobietę zauważyłam, że szczeniak ma ewidentnie złamany ogonek :shake: Quote
oktawia6 Posted August 9, 2007 Posted August 9, 2007 ja reaguję natychmiast zdecydowanie i stanowczo-czasem żałuję, że nie jestem facetem:diabloti:ale też potrafię Kiedyś moja przyjaciółka-okaz spokoju i dyplomacji widziała jak pani okłada smyczą Jamniczka-ot tak-więc podeszła to niej walnęła ją w mordę i zapytała tak :"Jeszcze? czy więcej?" tamta jak indyk się zabulgotała i stała jak wryta. Cóż jakbym takie coś zoabaczyła to bym wzięła tego szczeniaka a potem...już bym wiedziała co potem:diabloti: -bez pardonu Quote
Berek Posted August 10, 2007 Posted August 10, 2007 "Kiedyś moja przyjaciółka-okaz spokoju i dyplomacji widziała jak pani okłada smyczą Jamniczka-ot tak-więc podeszła to niej walnęła ją w mordę i zapytała tak :"Jeszcze? czy więcej?" tamta jak indyk się zabulgotała i stała jak wryta." Jeśli to prawda (a sądzę, że jednak konfabulacja) to to podpada pod kodeks karny. Czynna napaść. :roll: Ja rozumiem że wszyscy mamy dobre serduszka ale nakręcanie spirali agresji niewiele daje. Zdecydowanie można interweniowac, ale zachowując opanowanie i spokój. Jak na razie w obrońcach uciśnionych zwierząt ta agresja aż kipi. Wątpię czy aby na pewno "tędy droga". :cool1: Quote
Jackson Posted August 10, 2007 Author Posted August 10, 2007 No właśnie, ale co robic??? Jak pomóc? Nie można pobić, nakrzyczeć, ani odebrać. A ja mam dopiero 13 lat... Quote
Guest Reyes Posted August 10, 2007 Posted August 10, 2007 Zuzix napisał(a):No właśnie, ale co robic??? Jak pomóc? Nie można pobić, nakrzyczeć, ani odebrać. A ja mam dopiero 13 lat... Jak koleżanka niewiele starsza od Ciebie zaczęła kiedyś bluzgać pijakowi za bicie psa to nie wiedziałam czy ją zabrać żeby jej nie pobił czy się do niej przyłączyć ( w końcu kiedy to dwie trzeźwe młode kobiety napastują jednego pijanego żula :diabloti:) Quote
Jackson Posted August 10, 2007 Author Posted August 10, 2007 Hehe...czasem u mnie wystarczy grozno spojrzec. Na mnie to nie działa jak ktoś tak na mnie patrzy jak szaleje z wozkiem dla 3 latka po calym sklepie (czyt.rozpedzam sie i biegne przez cale auchan :diabloti:) Może mam magiczne właściwości oczu (poza zmienianiem koloru tęczówki zależnie od humoru)np...stalowe mrożenie, lub spojrzenie plaskacza :D Quote
diabelkowa Posted August 10, 2007 Posted August 10, 2007 ja prawie zawsze zwracam uwage tez czasem mam ta blokade ale udaje mi sie zwrocic uwage, w wiekszosci w tedy sie bardziej denerwuje niz osoba,ktora upominam. A z wracam uwage na wszystko ostatnio bardzo na kolczatki u szczeniakow. Quote
dzodzo Posted August 10, 2007 Posted August 10, 2007 ja kiedys w łodzi w okolicy hotelu Ibis zobaczylam scenke jak słynny pan redaktor mający się za wielce kulturalnego o inicjałach BG okłada smycza swojego morelowego pudla, o którym zawsze z taka miłościa opowiada w wywiadach przyznam ze nie wiedziałam co zrobic, równiez mam blokade przed awnturowaniem sie publicznym-zatkało mnie-więc rzuciłam coś pod nosem na temat i posłałąm mu miażdzace spojrzenie-ale ten obraz mnie przesladuje Quote
oktawia6 Posted August 10, 2007 Posted August 10, 2007 Jeśli to prawda (a sądzę, że jednak konfabulacja) to to podpada pod kodeks karny. Czynna napaść. Zdecydowanie można interweniowac, ale zachowując opanowanie i spokój. Jak na razie w obrońcach uciśnionych zwierząt ta agresja aż kipi. Wątpię czy aby na pewno "tędy droga". :cool1: owszem to prawda-nie konfabulacja. Coś ty.... pod kodeks karny?:mdleje: a znęcanie się nad psem to nie podpada pod złamanie ustawy nad zwierzętami? :grab: to dalej sobie Berku nie podyskutujemy w tej kwestii. Quote
Berek Posted August 10, 2007 Posted August 10, 2007 Oktawia6, uważasz że walnięcie kogoś w twarz na ulicy jest O.K.? A jesli to była osoba chora psychicznie? Przykre, ale tacy też miewają zwierzaki... Trzaśnięcie w twarz ją uleczyło? :razz: A może ta krewka obrończyni zwierzątek nie widziała początku zajścia, może miało to jednak nieco inną wymowę? Bicie jest zazwyczaj wyrazem bezradności, ludzie niekiedy odreagowują w ten sposób silne emocje - wątpię czy atak na kogoś w takiej sytuacji (skrajna histeria, niepanowanie nad emocjami) nauczy go czegokolwiek. A swoją drogą niezłe to by było państwo w ktorym na widok czegoś co się nam nie podoba moglibyśmy od razu "lać w mordę". :shake: Faktycznie - nie podyskutujemy sobie. Pani złamała ustawę o ochronie zwierząt? To można jej to powiedzieć dobitnie, a niekoniecznie zachowując się jak ostani żul (szczerze mówiac - dokładnie jak ona - odreagowując nasze własne emocje) a jak jesteśmy tacy zszokowani, to dzwońmy po SM, SDZ albo policję. :mad: Quote
Jackson Posted August 10, 2007 Author Posted August 10, 2007 Ponawiam pytanie: Masz 13-14 lat i widzisz podobną sytuację jak w 1 poście. Co zrobisz? Quote
BBeta Posted August 10, 2007 Posted August 10, 2007 Ja zawsze głośno komentuje, nie wprost do właściciela, ale oczywiście tak żeby słyszał :diabloti: Nie wiem czy pomaga, ale na pewno szczególnie w towarzystwie innych ludzi robi mu się troche głupio Quote
Kitka20 Posted August 10, 2007 Posted August 10, 2007 Co do bicia w twarz jak wytłumaczysz się policji???"walnełam ją w twarz bo ona biła psa"?? policje to nie obchodzi jeśli by ta babka złożyła doniesienie. Co do pierwszego postu ironicznie bym się kobiety zapyatała co się temu pieskowi stało, że taki powykrzywiany itp. a potem to nie wiem musiałabym znaleźć się w takiej sytuacji. Na szczęście u mnie raczej nie ma czegoś takiego Quote
Berek Posted August 11, 2007 Posted August 11, 2007 "Ponawiam pytanie: Masz 13-14 lat i widzisz podobną sytuację jak w 1 poście. Co zrobisz?" Jeśli nie wyglądasz jak pomniejszona wersja, bo ja wiem, Pameli Andersson :lol: - słowem, jesli wyglądasz młodo, czyli na swój wiek, czyli - jak dziecię ktorym jesteś, mozesz sprobować narobić takiej osobie wstydu w stylu "piąstki w oczy i głośny płacz". Może nie dosłownie, ale można buczeć i zwracać się do przechodniów, podkreslając jak bardzo ty, dzieciątko niewinne ktore zobaczyło taką przemoc, przeżywa tę sytuację. Ludzie niekoniecznie lubią psy, niektorzy uważają że solidne lanie psu się należy i że tak z nim trzeba postępowac - ale za to dzieci to nasza świętość narodowa. Ukrzywdzenie na ulicy dziecka (nawet pośrednie) może być pretekstem do awanturki. BTW losowi psa to zapewne nie ulży. :p Ewentualnie można zwrocić się do krzywdziciela psa bezpośrednio ale bez idiotycznego "mierzenia wzrokiem" czy machania łapami opisywanego tutaj bo to bzdura jakaś, tylko powiedziec jasno, wyraźnie i BEZ AGRESJI - że jesteś przerażona, że nie wiesz czemu ta osoba tak postepuje z psem, czy może ci wytlumaczyć bo czujesz się wstrząśnięta a pewnie ma jakiśpowód (sic!). NIekiedy - tylko niekiedy, ale bywa - ludzie potrzebują chwili zastanowienia się, otrząśnięcia z emocji. Wtedy nakręcanie spirali krzyków, obelg tylko podjudzi taką osobę - za to jak mimo woli będzie zmuszona do zniżenia tonu, wzięcia oddechu, sekundy zatrzymania - może się zdarzyć że jej się wręcz glupio zrobi... :roll: P.S. Ja nadal nie do końca rozumiem co się dzialo w przypadku ktory byl pretekstem do tej całej dyskusji. Okropnie chaotycznie jest opisane. :p Quote
Jackson Posted August 11, 2007 Author Posted August 11, 2007 Może nie jestem jak Pamela Anderson, ale jestem wysoka i dobrze zbudowana. Historia one more time: Idę sobie kulturalnie na przystanek. Tam na zimnym betoie siedzi miniaturowy piesek z powykrzywianymi łapami, trzęsąc się. Spojrzałam na właścicielke, to ona go pogłaskała. Pies podskoczył. Ona go wzięła na ręce i zaczęła go tulić, gnieść, ściskać. Gdy wysiadała z autobusu włożyła go do torby dla małych psów, króra miała tylko jedną ączkę, i położyła go na wózku (staruszkowie się teraz tym wożą) i zaczeła po chodniku...pies podsakiwał...zdążyłam posłać jej tylko drwiące spojrzenie. Pominęłam historie jak dziewczynka chciała wpakować tego psa pod stopy ludzi i koła wózków. Quote
Berek Posted August 11, 2007 Posted August 11, 2007 No przepraszam, ale nie rozumiem co okrutnego jest w tej historii. Oprocz może okrutnej bezkompromisowosci młdoej osoby ktora sobie wszystko interpretuje jednoznacznie... Miniaturowe psy często trzęsą się i nie ma to wiele wspólnego z zimnem. Wynika bardziej z niestabilności ukladu nerwowego. Jeśli to ma być wyznacznikiem tego, czy ktoś się z takimi psami obchodzi źle, to musisz "patrzeć drwiąco" na większośc wystawijących yorki i chihuahua. Powykrzywiane łapy? O kurczę, to też wina właścicieli??? :shake: :mad: Żartujesz, prawda? Zapewne był to mini kundelek a one często (nie wspominając o tym że rasowcom też się zdarza) miewają mocno krzywe łapy i to niekoniecznie w wyniku krzywicy (choć to też możliwe) ale nawet fatalnego układu genów. Jak widac jednak nawet fakt że się ma takiego psa może być podstawą na to żeby się na nas wrogo patrzyli obrońcy zwierzątek. :cool1: Na razie jesteś jednostką młoda i zdrową, ale kiedyś zrozumiesz że proste schylenie się, nie mówiąc o pewnych gestach, może u starego człowieka powodować ból czy dyskomfort. Stary człowiek może też nie mieć forsy na zakup pięknej nowej torby na pieska - i wobec tego kombinuje, jak się da. Co takiego złego było w tej kobiecie? Fakt że była starą schorowaną osobą nie przy forsie? Że zapewne zaniepokoiło ją Twoje patrzenie i zaczęła wykonywać jakieś nerwowe akcje? Jak dla mnie fakt że kobita miała wozek i torbę najwyraźniej przygotowane z myślą o psie świadczy o niej raczej pozytywnie. :shake: Quote
LALUNA Posted August 11, 2007 Posted August 11, 2007 No przepraszam, ale nie rozumiem co okrutnego jest w tej historii. Oprocz może okrutnej bezkompromisowosci młdoej osoby ktora sobie wszystko interpretuje jednoznacznie... Ja tez tego nie rozumiem. i własnie sobie przypomniałam pewna historie z czasów kiedy chodziłam do podstawówki. Otóz miałam mieszńca pekińczyka. Nie był to psiak wydelikacony, bo od małego chodził za mna na długie spacery, na polany. Gdzie mogłam to zabierała. Cóż z tego ze pekińczyk skoro pies bardzo lubił wycieczki i zawsze był zadowolony szczególnie ze drzemały w nim instynkty łowcze. :evil_lol: Kiedys trafiła sie okazja ze mogłam psa zabrac na wykopki. Dla tych co nie wiedza co to jest, to na jesień szkoły organizowały przez tydzień prace polowe i uczniowie uczyli sie co to jest cieżka praca. Byłam szczesliwa ze mogę wziasc psa a i on takze. Ja pracowała przy przebieraniu ziemniaków a pies buszował i łapał myszy. Potem jeszcze złapał nas deszcz i tak wracalismy do domu przez miasto. Czekajac na tramwaj w centrum, mój pies musiał wyglądac pewnie dziwnie, jak zmokła kura, umorusany. Ja troche lepiej. NAgle napadła na mnie jakas starsza Pani i zwyzywała ze poda mnie do TOZ, ze zabierze mi psa i mam natychmiast wziasc psa na rece. Bardzo mnie przestraszyła ze odbierze mi psa wiec go wziełam, tramwaj nadjechał wiec wsiadłam i postawiłam na ziemi. Byłam cała ubabrana od psa, a jemu i tak to nie pomogło. Zrszeta gdyby miał możliwosc głosu to i tak by wybrał wykopki niz siedzienie w domu na kanapie. A na pytanie co mozesz zrobić. Powiedziec dzień dobry zagadac o psie i delikatnie wysadowac jak sprawa sie ma. A potem co najwyzej zasugerowac. Spoglądanie z pogarda nie wiele daje. A czesto mzona źle zinterpretowac sytuacje. Quote
Jackson Posted August 11, 2007 Author Posted August 11, 2007 A gybyś zobaczyła osobę gniotącą psa i szamotającą psem, napewno nie wzbudziło by to u ciebie złości...ok...nie to nie...mnie tylko wkurza taki brak delikatności. Quote
LALUNA Posted August 11, 2007 Posted August 11, 2007 Zuzix napisał(a):A gybyś zobaczyła osobę gniotącą psa i szamotającą psem, napewno nie wzbudziło by to u ciebie złości...ok...nie to nie...mnie tylko wkurza taki brak delikatności. To czemu nie podeszłas, nie zagadałaś ? Wiesz neikiedy rozmowa daje wiecej niz atak, nacisk. Pamiętaj ze ta osoba bedzie z psme całe życie. I tylko zmieni swoje postepowanie jezeli zrozumie ze to jest złe. Gdybys pogadała z ta osoba wtedy bys miała lepsze rozeznanie sytuacji jaki jest stosunek do psa. Quote
Jackson Posted August 11, 2007 Author Posted August 11, 2007 Właśnie chodzi mi oto, w jaki sposób. Inaczej podejdziesz do dziewczynki, młodego kolesia, inaczej do struszki. Quote
LALUNA Posted August 11, 2007 Posted August 11, 2007 Zuzix napisał(a):Właśnie chodzi mi oto, w jaki sposób. Inaczej podejdziesz do dziewczynki, młodego kolesia, inaczej do struszki. Wszystko zależy od zaczecia rozmowy i w jakim tonie ona bedzie, a nie od kogo. Masz juz poznana jedna metode, nastepnym razem spróbuj zwykłej grzecznej rozmowy, wtedy porównasz. I najpier wysłuchaj tą osobę, zanim wyrobisz sobie osąd o calej sprawie. Quote
Kitka20 Posted August 11, 2007 Posted August 11, 2007 A może staruszka tego psiaka chciała schować pod ręką bo Ty tak się patrzyłaś, (a jak zapewne wiesz większość starszych ludzi wierzy w zabobony) że bała się iż go zauroczysz?? Nie wiem ale ja znam dużo takich osób. Czasem z pozoru zaniedbany pies tak naprawdę jest kochany i dbany, Ja miałam taką sytuacje, że moja suńka przechodziła parwowirozę była piekielnie chuda ważyła 9kg a powinna około raz tyle musiałam iść na BP w nocy a psa nie chciałam zostawiać bo to byłoby niebezpieczne wziełam na ręce i poszłam. Pod BP zaczoł mnie synek straszyć policją nawet do niej podszedł itp. żebym dała wreszcie psu jeść nie pomagały tłumaczenia, że pies jest chory, że nie może kategorycznie nic jeść on chciał wcisnąć na hama hamburgera. Miałam szczęście że była policja bo podeszłam pokazałam książeczkę zdrowia, że pies jest leczony na parwo (w niej miałam notkę od wetki, że nic nie może jeść i pić) i że oni nie dają mi spokoju obrażają mnie itp. Wiecie jak ja się czułam?? pies był leczony, nie dawałam jej jeść bo nie mogłam a tu oni wiedzą lepiej i naskakują. Czasem lepiej jest wziąść i wybadać sytuację zanim zacznie się oskarżać Quote
Guest Rennatta Posted August 11, 2007 Posted August 11, 2007 Kiedyś Tż zwrócił uwagę (podniesionym głosem) jakiemuś Burakowi(wygląd wskazujący na zamiłowanie do kieliszka),który w wulgarny sposób krzyczał na żonę i dzieci.Powiedziałam Tż,żeby dał spokój-niewiele to da,a facio,swój zły humor spowodowany zwróceniem uwagi wyładuje dodatkowo na żonie -już bez świadków. Podobnie może być i w tych przypadkach. Quote
AśkaK Posted August 12, 2007 Posted August 12, 2007 Dokładnie rennatta, agresja rodzi agresję. Jeśli kogoś opierniczymy, to może na chwilę to poskutkuje i ta osoba dla świętego spokoju zmieni na ten moment swoje zachowanie. Ale od razu wyrobi w sobie przekonanie o nas "Co za cham, głupek jakiś!", a co za tym idzie zignoruje nasze słowa "bo po co słuchać chama i kretyna". Krzykiem do nikogo się nie trafi. Ale nie zawsze też dobrocią coś zdziałasz...Chyba najlepsze jest zachowanie takie jak ktoś tu opisał: udajesz dogłębnie zszokowaną i przerażoną, jednocześnie zachowując kulturę i niewinnie pytając "matko, dlaczego Pan/i bije tego pieska, ja nie mogę na to patrzeć!" itp. Taka reakcja na pewno da tej osobie do myślenia, zwłaszcza jeśli uwagę zwraca jej dziecko czy nieletnia osoba. To wstyd być przyłapanym na złym uczynku przez dziecko, większy wstyd niż być przyłapanym przez dorosłego. Więc tu masz przewagę Zuzix.:cool3: Natomiast w opisanej tu sytuacji rzeczywiście trudno się dopatrywać okrucieństwa. Trudno mi ocenić bo zajścia nie widziałam. Czasem się wydaje że jak piesek mały to powinien być tylko na rękach noszony, a jak się trzęsie to mu zimno. Ale to przecież pies, mimo że mały też chce pobiegać! Dodatkowo stałe trzymanie go na rękach i ochranianie doprowadzi do tego, że stanie się bojaźliwym, znerwicowanym stworzeniem z którym nie można spokojnie wyjść na spacer, bo od razu chce na ręce. A trzęsienie się jak galareta to normalka u małych, drobnokościstych psów. Wrażliwy układ nerwowy i tyle, co nie oznacza że pies jest chory lub marznie. Nasza suńka trzęsie się przy każdej większej emocji - gdy nas wita i bardzo się cieszy, gdy ma iść na spacer, gdy jedzie samochodem. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.