Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Nazywam się Szyszka i mam dopiero rok… Jestem malutka i podobno wyglądam jak sznaucer miniaturka, choć wcale nie czuję się ładna w tym miejscu, w którym teraz mieszkam.. Opowiem Wam moją historię:
Mieszkałam z moim Panem i byłam bardzo szczęśliwa. Ucieszyłam się, kiedy w połowie lipca zaczął się pakować, bo myślałam, że razem pojedziemy na wakacje. Kiedy pewnego ranka wsiedliśmy do samochodu byłam już pewna, że czeka mnie wspaniała podróż. Nie trwała jednak długo. Mój Pan podjechał samochodem na przystanek, wyniósł mnie z niego i kiedy pomyślałam uradowana, że zafundował mi spacerek on… z powrotem wsiadł do samochodu i odjechał?! Zaczekaj! A ja?! Gdzie on pojechał beze mnie?! Dlaczego mnie zostawił?! Wpadłam w panikę. Biegałam jak oszalała. Wpadłam na ulice i… kolejny cios! Potrącił mnie samochód. Wszystko mnie bolało… Obolała położyłam się na trawie i postanowiłam na niego poczekać. Czekałam cały dzień, moje małe ciało bardzo bolało, ledwie mogłam się ruszać, a on nie przyjeżdżał. Gdzie on się podział?? Na pewno po mnie wróci! Mnóstwo ludzi mnie mija, patrzę, czy nie ma wśród nich mojego Pana, a oni mnie nie zauważają. To nawet lepiej. Nie chcę, żeby mnie ktoś stąd zabrał, tu przyjedzie po mnie mój Pan. Wieczorem jakaś kobieta mnie zauważyła. Nie miałam siły uciekać, a jednak zdobyłam się na ten krok i nie dałam się jej złapać. Ona nie wie, że ja czekam na swojego Pana?! Nie dają mi spokoju, przyjeżdża kilka samochodów i dużo ludzi próbuje mnie złapać. Nic z tego! Cała noc minęła spokojnie, spałam obolała pod krzakiem i czekałam na Pana. Nie przyjechał. Rano nie miałam siły wstać. Było gorąco. Wszystko mnie bolało. Kiedy znów przyjechała ta kobieta nie miałam siły uciekać, wzięła mnie na ręce i przywiozła tutaj… do schroniska Na Paluchu w Warszawie. Teraz już wiem, że mój Pan nie wrócił w tamto miejsce, ani nie przyjedzie mnie szukać tutaj. Zostałam sama, wciąż jeszcze obolała po wypadku i bardzo zraniona przez mojego Pana. Jestem w schronisku od 19 lipca 2007r., mam nr 2040/07 i jeszcze jestem trochę przestraszona, ale łatwo daję się przekupić kawałkiem parówki czy innego smakołyku za co odwdzięczam się merdaniem ogonka. Jestem jeszcze leczona po wypadku i siedzę sama w małej klateczce, jednak lada chwila będę już zupełnie zdrowa i przeniosą mnie do wspólnej klatki z kilkoma innymi psami. Chyba sobie nie poradzę :(, jestem zbyt nieśmiała i przestraszona, żeby wywalczyć sobie jakąś pozycję, więc pewnie inne psy będą mnie gryźć i prześladować. Chciałabym, żeby ktoś mnie stąd zabrał jak najszybciej, ale boję się, że znów zostawi mnie samą na ulicy… A ja tak pragnę mieć znowu Pana, swojego własnego, który nigdy mnie nie porzuci… Czy chciałbyś być nim Ty?

KONTAKT:

Beata – e-mail: beata0211@wp.pl; tel: 608 611 838
Agata – e-mail: jaga.d@wp.pl; tel: 503 812 677

Warszawskie Schronisko dla Bezdomnych Zwierząt Na Paluchu
czynne codziennie w godz.: 12.00 - 16.00, również w niedziele i święta
Telefony do biura schroniska: 846 02 36, 868 15 79, 868 06 34, 868 15 78, 0604 778 747
FAX: 846 02 50, e-mail: info@paluch.org.pl








  • Replies 257
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Ja ją odwiedzam, ma się dobrze na razie jest leczona i nie moze jeszcze wychodzic na spacerki, jest mloda ma okolo roku, albo mniej, mysle ze ma duze szanse na adopcje, zwlaszcza ze na razie przebywa przy biurze, a stad jest zawsze najwiecej adopcji....

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...