REVOLUTION Posted July 16, 2015 Posted July 16, 2015 Witajcie, ciekawa jestem jaki jest wśród Was, doświadczonych psiarzy stosunek do korekt w szkoleniu. Czy je stosujecie i w jakich sytuacjach? Rzeczywiście potrzeba dużego doświadczenia by korekta była krótka, natychmiastowa i w odpowiednim momencie nagrodzone właściwe zachowanie? Jakiego rodzaju korekty stosujecie - głosowe, kolczatka, OE, smycz? Dziękuje. Quote
wilczyca Posted July 16, 2015 Posted July 16, 2015 ja chyba mam bardzo posłuszne psy, którym frajdę sprawia/sprawiało to że mogą ze mna pracować/uczyć sie. Nigdy, żadnemu z moich psów, tych których już nie ma, ani obecnym nie ubrałam kolczatki, oe napawała mnie i napawa jakimś wewnętrznym wnerwem, a smycz traktuję wyłącznie jako "ogranicznik" w niektórych sytuacjach (ruchliwe miejsca). Jeśli potrzebowałam korekty w niechcianym zachowaniu, to zawsze była to korekta słowna. Zwykle wystarczało powiedzieć (nie wrzasnąć) "hej", "ee" albo "nie" i tyle, albo aż tyle. A następnym razem w takiej samej, bądź podobnej sytuacji od razu było "naprowadzenie" psa pochwałą, i to w zupełności wystarczało i wystarcza. A jeśli chodzi o naukę, jeśli się czegoś uczą, to nie mogę i nie wymagam od nich niczego za pomocą szarpania, czy krzyku, bo moje psy od razu się wycofują, i wszystko "diabli biorą". Quote
Sowa Posted July 16, 2015 Posted July 16, 2015 Po pierwsze - o karze można mówić tylko w ludzkim rozumieniu tego słowa. Po drugie - każdy pies jest inny, ma inną odporność na stres i inną reakcję na to, co robi człowiek. Po trzecie - każda sytuacja w relacji pies/człowiek jest inna. Po czwarte - co wynika logicznie z pierwszego, drugiego i trzeciego - nie ma podstaw do dyskusji, nic z niej nie wynikłoby, można sobie poopowiadać co najwyżej rozmaite historyjki i tyle. 2 Quote
REVOLUTION Posted July 16, 2015 Author Posted July 16, 2015 Rozumiem, dziękuje za udział, zauważyłam że wśród szkoleniowców jest to chyba dosyć drażliwy temat i opinie są podzielone. Macie racje że dużo zależy od charakteru psa. Quote
Berek Posted July 16, 2015 Posted July 16, 2015 Nie, to nie jest drażliwy temat. Jest tylko na tyle rozległy, że jak słusznie zauważyła Sowa - na ogół przeistacza się w jałowe bicie piany. Uważam że naprawdę powinnaś wejść w tryb pracy ze szkoleniowcem w realu, zamiast zakładać dziesiątki tematów na forum - naprawdę to wszystko tylko "słowa, słowa, słowa..." i z Dogomanii się nie nauczysz, jak szkolić. 2 Quote
REVOLUTION Posted July 17, 2015 Author Posted July 17, 2015 Wiem, Berek:) Jednak chcę spróbować jak najwięcej nauczyć psiaka sama, tym bardziej że nie mamy jakiś poważnych problemów, z wieloma się już uporałyśmy. Tylko ja lubię sobie wymyślać różne kwestie do obgadania, lubię dyskutować z innymi pasjonatami psiaków:) Na pewno znajdę szkoleniowca dla siebie, z jednym już się spotkałam kilka razy, a planuje też semi:) Quote
a_niusia Posted July 17, 2015 Posted July 17, 2015 mozna sciemnia, ile tam sie chce i w ogole pasc pieska zarciem, "oferowac zachowania zastepcze" i w ogole inny lukier i miod, ale prawda jest taka, ze w zyciu z psem korekty sa czyms bardzo naturalnym rowniez dla samego psa, bo po prosy juz jak byl malutki, jego stara duzo razy przetrzepala mu skore, nawarczala na niego w ramach opieprzu itd. wiec nie za bardzo rozumiem, dlaczego w nowym domu trzeba pasc pieska parowkami i "odwracac jego uwage" zamiast po prostu powiedziec dosadnie, ze sluchaj, maly, tutaj tak nie robimy. Quote
Rinuś Posted July 17, 2015 Posted July 17, 2015 Moje psy otrzymują korekty, zazwyczaj jest to krótkie szarpnięcie na smyczy, więcej raczej nie potrzeba. Korekty wystepują jak Któryś z piesków wpada na genialny pomysł aby zacząć się ciepać do innego psa , wtedy mają szarpnięcie i posadzenie dupska na ziemi. W naszym przypadku wystarcza. Nie wyobrażam sobie tylko nagradzać psa, a np negatywne/niepożadane zachowania ignorować tak jak radzą niektórzy szkoleniowcy... Jeszcze wszystko zależy oczywiście od psa, jeśli jest to pies o słabej psychice i za szarpnięcie dosyć mocne zamyka się w sobie i się wycofuje to nalezy znaleźć inne rozwiązanie. Myślę, że większość ludzi stosuje korekty, nawet Ci którzy się zapierają, że nigdy tego nie zrobili ;-) Quote
klaki91 Posted July 17, 2015 Posted July 17, 2015 Ja już nie wiem, czy opieprz jaki zbiera czasami moja suka to zwykły OPR czy może korekta :D żadnego zachowania zastępczego nie dostaje, no czasami ma usadzić zad na ziemi zamiast się niepotrzebnie spinać albo się położyć i uspokoić. Natomiast stosowałyśmy korekty pod okiem szkoleniowca i to były krótkie ostre szarpnięcie, często połączone z "fe". Nie na kolczatce, nie na obroży tylko na zwykłych szelkach :) Prawdę mówiąc to po wzięciu mojej suki ze schroniska miałam podobnie jak ty- zagłębianie się w tematy szkoleniowe, pochłanianie for (wtedy na topie było szkolenie pozytywne) i jakichś opracowań i prawdę mówiąc do mojego psa dotarłam dopiero wtedy, gdy wyluzowałam i włączyłam zdrowy rozsądek. Tak był wychowywany mój poprzedni pies i nie wiem co mi odbiło przy obecnym- może to dlatego, że nie miałam jej od zupełnego szczeniaka i nagle spadł na mnie milion problemów. 1 Quote
spike1975 Posted July 18, 2015 Posted July 18, 2015 do mojego psa dotarłam dopiero wtedy, gdy wyluzowałam i włączyłam zdrowy rozsądek tylko że niestety w polsce zdrowy rozsądek oznacza wydzieranie się na psa. już to pisałem nie raz i nie raz pewnie napiszę że w naszym nieszczęśliwym kraju większość ludzi jest przekonana że "pies ma robić co mu każę" ale nikt psa tego nie ma ochoty nauczyć. nauka przywoływania u przeciętnego kowalskiego polega na tym że jak jego pies zainteresuje się jakimś obcym to kowalski coraz głośniej pruje paszczę bo "pies ma przychodzić". więc pełno jest psów tchórzliwych, nadpobudliwych, drących mordy w wyniku wychowania polegającego na darciu mordy przez właściciela. a ich właściciele uważają że to "zdrowy rozsądek" i dziwią się po co ktoś nosi smakołyki w kieszeni. na szkoleniu na które kiedyś ze swoim poszedłem i które tu wielokrotnie krytykowałem była taka akcja że były tam dwa szczeniaki - ON, i golden. no i szczeniaki jak to szczeniaki nie chciały półtorej godziny chodzić w kółko po placu prowadzone przy nodze na smyczy. no i oczywiście pani instruktorka poleciła zastosowanie kolczatki. czy to jest zdrowy rozsądek? przecież 8 miesięczny szczeniak, nigdy wcześniej nie uczony nie ma prawa osiągnąć skupienia do takiego ćwiczenia (znaczy szanse są bardzo małe). czy to nie jest barbarzyństwo żeby go tego uczyć przez ból jaki sprawia kolczatka czy przyduszanie do ziemi? dlatego ja jednak uważam że choć korekty w wychowaniu psów często się przydają i umiejętnie zastosowane pomagają to jednak nie ma sensu tego propagować. i tak są nadużywane. przykład: spotkałem panią z pieskiem którego przygarnęła. i narzeka, że choć jest nieduży to silny (wyglądał mniej więcej jak jamnik na sterydach - bynajmniej nie gruby ale taki napakowany) i strasznie ciągnie. no i ona mu "korekty" ciągle dawała. a wyglądało to tak że pies ciągnął a pani z nim szła szarpiąc go co chwilę smyczą. i jej się wydawało że skoro ona go "koryguje" to on powinien się ciągnąć oduczyć. no i oczywiście czasami na niego krzyczała. i to dla pani był "zdrowy rozsądek". tyle że mój zdrowy rozsądek mówi mi że skoro pies chce gdzieś dojść i ciągnie to skoro pozwalamy mu tam dojść to nic nie zmieni to że go przy tym szarpiemy. pies się do tego szarpania (jak i do kolczatek czy innych okropieństw) przyzwyczai i potraktuje ból jak nieodłączną część egzystencji. czy o to chodzi? a wystarczyło by przecież zastosować prosty trick. jeżeli pies gdzieś ciągnie to: 1. jeżeli to jest daleko to nie pozwalamy się tam dociągnąć i albo zmieniamy kierunek albo zatrzymujemy się, czekamy jak przestanie ciągnąć i dopiero wtedy idziemy dalej (taka droga trwa długo). 2. jeżeli to jest blisko (np pies ciągnie w kierunku krzaczka na trawniku obok którego przechodzimy) to można podejść/podbiec z nim do tego krzaczka albo poluzować smycz na tyle żeby sam tam doszedł bez ciągnięcia. żeby pies nie odniósł wrażenia że jeżeli chce gdzieś dojść to musi nas tam dowlec. wtedy pies uczy się że nacisk obroży na szyi nie jest normalny i naprawdę można psa prowadzić na obroży, zawracać, zmieniać kierunek bo pies rozumie że lekkie pociągnięcia oznaczają, że ma iść w danym kierunku (to nie są korekty). i taki jest mój "zdrowy rozsądek" - jeżeli nie chcesz żeby pies ciągnął - nie ucz go tego. podsumowując, ja uważam że korekty są potrzebne bardzo rzadko. skoro można bez korekt psa nauczyć żeby nie ciągnął na smyczy (a to jest najczęstsza przyczyna dla których psom funduje się kolczatki i inne barbarzyńskie instrumenta) to można i wszystkiego innego. a kiedy potrzebna jest korekta? ano wtedy gdy pies normalnie nauczony chodzenia na smyczy zobaczy coś wyjątkowo atrakcyjnego (biegnący kot, inny pies) i mu "odwali", emocje będą tak silne że zapomni o wszystkim czego jest nauczony. wtedy można i szarpnąć i krzyknąć i w ogóle zrobić co trzeba żeby zwrócić na siebie uwagę psa i przerwać jego amok. ale jeżeli już go przerwiemy, jeżeli pies choć na chwilę stanie spokojnie to wtedy obowiązkowo trzeba dać mu nagrodę. i to w takiej sytuacji nagrodę jak najcenniejszą (tutaj jest super gdy pies wyrywa się do zabawy z kumplem, po prostu go puszczamy - najlepsza nagroda EVER). natomiast jeżeli szarpnięcie czy krzyk nie pomoże w takiej sytuacji to nie stoimy nad psem pozwalając żeby się miotał, drąc na niego mordę i wymierzając kolejne "korekty" tylko odchodzimy. bo to oznacza że bodziec jest zbyt silny i jesteśmy w sytuacji drapieżnika który wisi uwieszony u szyi ofiary a ofiara wierzga i kopie. nic to nie pomoże. Quote
REVOLUTION Posted July 18, 2015 Author Posted July 18, 2015 Klaki91, masz rację na razie jestem na etapie pochłaniania wiedzy i ciągłych wątpliwości, staram się powoli wyluzować. Spike1975 dzięki za wyczerpującą odpowiedź:) Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.