Agusia i Busiu Posted August 26, 2004 Posted August 26, 2004 To dobrze że dobre wieści , mam nadzieje że Lunka się przekona do Marsa :D
madzior_ka Posted August 26, 2004 Posted August 26, 2004 super super i jescze raz super!!! ale jakos tutaj pustawo! jak sie ktoś zjawi zainteresowanyy to napiszę cos neicos o moim pobycie na działeczce u babci, ale narazie fotki obrabiam:)
Meggy Posted August 26, 2004 Posted August 26, 2004 Witajcie,chciałam Wam powiedzieć,że właśnie ruszyła strona mojej hodowli,która z biegiem czasu będzie się poszerzać.... :D sznaucer-basza.w.interia.pl lub skrót basza.tk
zaba14 Posted August 26, 2004 Posted August 26, 2004 super że Mars jest już z Malawaszką, a LUna się do niego przyzwyczai.. jeśli go nie gryzie to jest dobrze :lol:
alexandra Posted August 26, 2004 Posted August 26, 2004 Gorące pozdrowienia dla Malawaszki i teraz już jej dwóch pociech!!! :D Oby Luna mimo wszystko zaakceptowała starszego,większego brata :wink: Na pewno będzie dobrze, potrzeba tylko czasu :wink: Czekamy teraz na szczegółowe relacje :)
Agatka Posted August 27, 2004 Posted August 27, 2004 SUPER SUPER SUPER !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Całuski dla całej Rodzinki od Rivendellków. Luna sie przekona ! Tak jak moje stwory sie przekonały do wielkiej siostry ;)
Matt Posted August 27, 2004 Author Posted August 27, 2004 BRAWO!!! 3mamy kciuki za to ze Luna zaprzyjazni sie z Marsem :D
madzior_ka Posted August 27, 2004 Posted August 27, 2004 Luna MUSI przekonać się do Marsa i napewno się przekona - jestem tego pewna w 100000%!!
sheltomaniak Posted August 27, 2004 Posted August 27, 2004 Kochani!!....malawaszka napisala mi dzisiaj smska ze niestety ale nie udalo sie :cry: Luna zbyt histeryzowała i rzucała się na Marsa :( Nie mogła by ich nawet w domu zostawić samych :( Mars w dodatku jest bardzo uparty i musi miec kogoś kto będzie sie tylko nim zajmował,gdyż jest także zazdrośnikiem :( Monika zaadoptowała go na odległość -tak więc chociaż będzie mial lepsza karme oraz witaminy :( Ehhh jechała taki kawał drogi z optymistycznym nastawieniem a tutaj klapa :( Ehhh jak malwaszka wróci to napewno tutaj sie do Was odezwie :( Bardzo mi smutno i wspołczuje Monice!!! :cry:
Matt Posted August 27, 2004 Author Posted August 27, 2004 Smutna wiadomość :( :( :( No, ale cóż zrobić w takim wypadku... :( :( :(
madzior_ka Posted August 27, 2004 Posted August 27, 2004 hm.............:( wielka szkoda. A juz tak się wszyscy cieszyliśmy, że MArs znalazł dom. A czy malawaszka nie za szybko podjęła taką dezycję? MOże jeszcze by się przyzwyczaili, chociaż ja się na tym nie znam. ale mam rakie doświadczenie z denisem. Bo on uwielbia zabawe z psami a moja kuzynka ma jamniczke szorstkowłosą i jak się spotykają (kilka razy w roku) to Denis na początku nie daje jej żyć skacze po niej (dla okazania dominacji wg. mnie) goni ją i w ogóle sobeoi biedna Tigra odpocząć nie moze bo zwykle widza się góra 1-1,5 h a keidyś ptzyjechali na dłuzej i Denis po jakimś czasie sie przyzwyczaił i potem już gonili się i bawili o wiele bardziej lkultuyralnie niż na początku były momenty odpoczynku i zaczepiania ze strony Tigry - takja wyróqwnana zabawa, ale nie wiem czy dłuzsze czekanie wyszłoby na dobre Lunie i Marsowi bo nie wiem dokłądnie o co chodziło, mam nadzieje, że jak wróci malawaszka to wszystkeigo dokładniuśko się dowiemy. ale ii tak pełne uznanie mam dla niej za to, że będzie go adoptowała na odległość. To napawdę wspaniały gest! Tak 3majmy! Oby było coraz więcej takich ludzi na świeecie:)
zaba14 Posted August 27, 2004 Posted August 27, 2004 ojej to naprawde smutne, ale chciała jak najlepiej.... i podziwiam ją za te KM... :cry:
Kora- Posted August 28, 2004 Posted August 28, 2004 :( :( wlasnie weszlam na DGM tak zajrfzec bylam zadowolona ze malawaszka ma marsa a teraz :( : :cry: ( A marta ma nowego psa??
madzior_ka Posted August 28, 2004 Posted August 28, 2004 hm...właśnie nie wiem z tego co mowiła to w piątek miałabyć 100% decyzja, ale jakoś cisza.......mijemy nadzieje, że FAKER trafi do niej wkrótce...
alexandra Posted August 29, 2004 Posted August 29, 2004 Ojej! :cry: :( Wchodzę dziś na forum i taka przykra informacja :( Jaka szkoda :( No niestety tak bywa zazdrość to zazdrość a w dodatku o uczucia ukochanej Pani, trudno się dziwić Lunie :roll:
malawaszka Posted August 29, 2004 Posted August 29, 2004 Witajcie! Właśnie wróciłam i widzę że już wiecie :cry: To największa porażka w moim życiu - po prostu koszmar :cry: Już kiedyś Wam pisałam, że Luna boi się dużych psów, a jak Mars się pojawił, to Luna nie wychodziła z histerii i rzucała się na niego - ja zgodnie z instrukcjami - starałam się nie ingerować, żeby ustalili między sobą hierarhię. Jednak to się nie udało, bo każdego cierpliwość się kończy i Mars parę razy walnął Lunę łapą (wielkości jej głowy :o ) - wtedy już był koniec - Luna dostała drgawek, jeszcze większej histerii i ciągle mi uciekała z domku - wtedy bała się go jeszcze bardziej :( i już nijak nie mogłam jej uspokoić :cry: bała się nawet mnie i ciągle uciekała pod samochód :cry: chyba nawet dostała gorączki bo ciężko oddychała i miała gorące uszy, a na drugi dzień biegunkę - to wszystko dla niej za silny stres. Nie mogłam uratować jednego psa kosztem drugiego - mam nadzieję, że mnie rozumiecie :cry: Na tyle na ile znam Lunę to wiem, że nie da się jej przekonać do psa, którego się boi - widzę to po psach na osiedlu - wolałam więc Marsowi nie robić dłużej nadziei, bo to byłoby dla niego jeszcze gorsze, jakby spędził z nami więcej dni :cry: :cry: :cry:
arima Posted August 29, 2004 Posted August 29, 2004 Malawiaszka absolutnie Cie rozumiem. Mądrze to napisałaś,nie mogłaś ratować jednego psa kosztem innego. Wiem,że chciałaś jak najlepiej i szczerze Ci współczuje,wyobrażam sobie co czujesz.Tyle na niego czekałaś... Czasami jednak nie wszystko da sie przeskoczyć.Mars miejmy nadzieje znajdzie dom a dla Luny faktycznie mogło to sie żle skończyć jeśli tak panicznie sie bała.Przecież nie możliwe ,żeby reszte życia spędziła w stresie.U mnie była inna sytuacje-wszystkie są jednego wzrostu i z natury są bardzo śmiałe.Nie przejmuj sie wiem,że chciałaś jak najlepiej i podjełaś właściwą decyzje.Gdybyś go wzieła nikt nie byłby szczęśliwy-psy i Twoja rodzinka żyłaby w wiecznym stresie co zastanie w domu po dłuższej nieobecności.To mogłoby być niedozniesienia..... I to nie porażka a mądra decyzja.
malawaszka Posted August 29, 2004 Posted August 29, 2004 Dziękuję :cry: :cry: :cry: nie wiem co więcej powiedzieć - na razie świat mi się zawalił na głowę i nie potrafię sobie z tym dać rady - będę szukać dla Marsa domu na odległość i dopóki będzie w schronisku będę wysyłać na niego kasę, żeby był w dobrym zdrowiu - bo starszy pies potrzebuje witamin, a nie jałowego schroniskowego jedzenia. A jak ktoś go przygarnie to dostanie całą wyprawkę, którą dla niego kupiłam... Tylko tyle mogę teraz dla niego zrobić - a to naprawdę kochane psisko :cry: :cry: :cry:
AMIGA Posted August 29, 2004 Posted August 29, 2004 Malawaszko, jesteś fantastyczna - trudno, nie udało się zabrać Marsa do domu, ale i tak robisz dla niego więcej, niż wiele innych ludzi. Masz u mnie duży PLUS :iloveyou: :calus: :klacz:
madzior_ka Posted August 29, 2004 Posted August 29, 2004 malawaszko arima ma całkowita rację to nie była porażka a baaaaardzo mądra decyzja...tak to przynajmniej możesz uszczęśliwiać jednego psa (Lunę) calkowicie a drugiego tylko materialnie (Marsa), a gdybyś zostawiła oba psy żaden nie byłby szczęśliwy...Luna tylko myślałaby jak od niego uciec i mogłoby się to źle skończyć nie tylko dkla niej ale i dla Ciebie i całej Twojej rodziny. I tak zrobiłaś baaardzo dużo i to wspaniałe z twojej strony, że zaadoptujesz go na odległość. Ptzynajmniej teraz Masr będzie lepiej odzywiany, a co za tym idzie pewnie będzie żył jescze dłużej w zdrowiu i radości miejmy nadzieje, że znajdzie nowy dom...
Olivka Posted August 29, 2004 Posted August 29, 2004 Malawaszko! Miałaś dobre intencje ,ale pewnie teraz masz kacora ,że się nie udało , no cóż niektóre psy (a do takich należy też moja Olivka) nie są w stanie zaakceptować innego psa w domku ,a robienie czegoś na siłę z pewnością odbiłoby się na psychice naszych suń. Kiedyś rozmawiałam z pewnym hodowcą i sunia ,która długi czas była jedynaczką ,po przyprowadzeniu do domku następnego psa przez lata nie pozwalała się mu dotknąć nawet koniuszkiem ogona ,tak nie mogła zaakceptować faktu ,że jast jakiś inny piesek w domu. Cóż piesk też mają swoje lęki . Pozdrawiam .
Recommended Posts