Marta-m Posted July 23, 2004 Posted July 23, 2004 NIe no LUDZIEEEEEEEEEEEEEE!!!!!!!!!!!!!!! Na sznauceromanaikach PUSTO!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Tak nie może byc!!!!!!!!!!!!!!!!! Więc zaczne jakiś temat....... :roll: Musze was sie poradzic: Co zrobić jeżeli Ches zawsze jak ktos idzie np. do sklepu to piszczy,a wręcz wyje???!!! jeszcze jakbycmy go zostawiali sami pod sklepem to ja rozumiem,ale my go zostawiamy tylkoo pod małymi sklepikami jak idziemy na 2 min., a jak idziemy do wiekszego sklepu,to zawsze ktos z nim na zewnątrz zostaje...a on i tak piszczy zaa rodzinką....CO JA MAM ZROBIC???? Czy możne go jakoś nauczyc żeby spokojnie czekał-żeby wiedział że my wrócimy????
malawaszka Posted July 23, 2004 Posted July 23, 2004 Nie wiem Marta czy da się go nauczyć - Luna też lamentuje, ale NIE WOLNO zostawiać pod sklepem nawet na 2 minuty, chyba że chcesz żeby Ci go ukradziono - to jest coraz częstsze zjawisko ostatnio i nawet zginął spod sklepu właśnie niedawno piesek na miom (wydawałoby się spokojnym) osiedlu :o A jak ktoś chce ukraść to wystarczy mu minuta :x Więc Martusiu - uważajcie proszę na Chesterka :D
Justa Posted July 23, 2004 Posted July 23, 2004 Marto, moja Gala zachwuje się identycznie, ale tylko wtedy jeżeli jedna osoba wchodzi, a druga zostaje z psem na zewnątrz. Pies wydaje z siebie szereg piskow,miałków, próbuje wyć, szczeka... Nie można w żaden sposób jej uspokoić. Podobnie jest, kiedy ktos wychodzi z samochodu a reszta rodziny zostaje, pies po rpostu dostaje głupawki... Ja sobie radzę z tym w ten sposób: 1) Nie zabieram jej jak ide na zakupy albo 2) Zostawiam ją w zaprzyjaźnionym sklepie zoologicznym, do którego sama chętnie wchodzi albo 3) Do wszystkich sklepów do których mogę wchodze razem z nią (sprzedawcy znają ja od szczeniaka i nikomu nie przeszkadza) najlepsze jest wyjście nr.1, ale czasami trudne do zrealizowania, np. wracając z kądś z psem chcesz wstąpić do sklepu i musisz zostawic psa... Jednak nie zabieranie go ze sobą, nie zostawianie z kimś przed sklepem nie jest rozwiązaniem problemu... To tylko zapobieganie jego skutkom... A tak naprawde to nie wie czy da sie tego oduczyć :-? :roll:
Marta-m Posted July 23, 2004 Posted July 23, 2004 To wszystko juz bez sensu.............. :cry: :cry: :cry: :cry: :cry: :cry: :cry: :cry: Przeczytajcie na Tęczowym moście....... Domyślaie sie co się stało :cry: :cry: :cry: :cry: :cry: :cry: Nie moge o tym WAM mówic!!!!!!!!!!! Wierzcie mi: TO NIE BYŁA MOJA WINA!!!!!! Ale czuje sie i tak winna....Rodzina wysłałą mnie na dwor to przyjaciół,ale to nic nie dało.......Jestem załamana :bigcry: Tak sobie mysle...tyle ludzi trzyma psy na łancuchacvh, poniewiera nimi,a ja o swojego dbałam..miał lepiej jak niejedno dziecko w afrycy i...Bog mi go odebrał,a tym co sie źle opiekuja zostawia i skazuje ich na cierpienia...Nie pojme tego.......... :( :cry: :cry: :cry:
Justa Posted July 23, 2004 Posted July 23, 2004 Marto... napisałam Ci na "Tęczowym Moście" parę słów... Nie chciałabym sie powtarzać... Kiedy tylko się dowiedziałam zaczęło mi być serce jak szalone, do tej pory bije... Nie moge uwierzyć... Przepraszam, że być może moje słowa nie przyniosły Ci ulgi... przepraszam.... Ale jestem z Tobą całym sercem!!! :cry: :cry: :cry: Jutro z samego rana wyjeżdżam... to jakiś obłęd, kiedy wyjeżdżałam poprzedni raz dowiedziałam sie o śmierci Rotti, teraz Chester... :cry: Chciałam się z Wami pożegnać, bo jak wyżej wspomniełam jutro wyjeżdżam i nie będzie mnie do 11 sierpnia... Będę za Wami bardzo tęskniła i będzie mi Was bardzo brakować!!! 3 majcie się, szczególnie Ty Marto... Wasza Mod - Justa
Matt Posted July 23, 2004 Author Posted July 23, 2004 MARTO! Jesteśmy z Tobą całym sercem! Wiedz, ze Cię nie opuścimy! Nawet nie wiecie, jaki jestem smutny :cry:
AMIGA Posted July 23, 2004 Posted July 23, 2004 Marto, to co przeżyłaś to naprawdę dla Ciebie wielka, wielka próba i ciężkie doświadczenie. Wiem jak przeżywałam stratę swojego psa, a miał już 19 lat! Wiedz, że jesteśmy razem z Tobą, jest nam też okropnie smutno i przykro. I trzymam za Ciebie kciuki, żeby Twój smutek jakoś się ułożył i zelżał
Meggy Posted July 24, 2004 Posted July 24, 2004 Własnie przeczytałam Wasze posty od początku i na którejś stronie alexandra napisała,że Kankan jest przerośniety...Nie wiedziałam o tym,zaraz z ciekawości zadzwonię do hodowczyni i zapytam o wymiary??Przecież to jeden z wybitnych reproduktorów! Zdobył już tak wiele,czyżby sędziewie nie zauważyli tej"wady"u niego???? :oops: Marto!Współczuję OGROMNIE!!Trzymaj się cieplutko!! :roll:
Seja Posted July 24, 2004 Posted July 24, 2004 E....no Meggy, przecież amerykańskie sznaucerki z reguły sa wyższe i masywniejsze i wcale nie poczytuje się tego za jakies "wady". Naprzyklad Arika - przecież jest duża sunia, wysoka , postawną...i sama się z tego cieszysz ,że własnie te cechy odziedziczyła o Kanie. :D Beska Oli tez jest dużą dziewczynka...jak miala kilka miesięcy to już była wyższa od mojej drobinki...przerośnięcie o cm czy dwa w przypadku amerykana to chyba normalne...chyba ,że się myle!! To niemiaszki sa czesto drobne, malutkie...jak i moja seja.. :D
Olivka Posted July 24, 2004 Posted July 24, 2004 Martuniu ! Napisałam do Ciebie na tęczowym moście . Och tak Ci współczuję.
Marta-m Posted July 24, 2004 Posted July 24, 2004 Dziekuje wam..zreszta jua wam odpisałam na teczowym moście....Wiecie wciąż jestem w szoku....Ja w to ne wierze....Może to koszmar? Może złudzenie, które czesto miałam mysląc o taki rzeczach jakby to było gdyby.....? Nie iwem co ja mam teraz myslec....Gdy wyłam z rozpaczy w TEJ chcwili rodzice przez płacz mowili "kupimy ci drugiego....bedziesz miala jeszcze psa!!!!", tata wciąż powtarza z e" kupimy takiego samego, od tego samego hodowlcy,od tej samej suki...bedzie jak On i tez nazwiemy go Chester chodz wiem że bedzie ciezko" ale ja nie wiem czy chce....Narazie mysl mnie nie przechodzi o nastepnym psie....Nie mogłabym, bo wciaż mam przed twarzą JEGO pysk....Nie wiem jak bedzie na pół roku....Boje sie.....nie wiem....nie chce......... :(
Matt Posted July 24, 2004 Author Posted July 24, 2004 MARTO, najlepszym lekarstwem na stratę psa jest czas, a potem kupno drugiego. ZObaczysz - odczekasz miesiac, dwa, a moze i dluzej, a sama zechcesz miec kolejnego psa. Teraz nic się nie da zrobić. Trzeba czekać... Trzymaj się MARTO!
AMIGA Posted July 24, 2004 Posted July 24, 2004 Marto, ja po stracie mojego psa powiedziałam sobie - nigdy więcej! Nie chcę przezywać następnej straty, żalu i pustki. Ale mijały dnie i noce i coraz bardziej mi brakowało radosnych przywitań po powrocie do domu, jego tuptania, kiedy otwierałam lodówkę, jego ciepło przy moich nogach, kiedy siedziałam przy mikroskopie i pracowałam! I mam teraz Amigę - wzięłam ją w niecałe 4 miesiące po stracie poprzedniego psa! I kocham ja, chociaż cały czas mi się gardło ściska, kiedy myślę o Fazim. Ale dzięki Amidze łatwiej przeszłam najgorsze smutki i ona mi pomogła jakoś odzyskać chęć do życia. Wiem, że teraz jeszcze inaczej myślisz, ale miej nadzieję, że znowu będziesz mogła kogoś pokochać i ktoś Cię pokocha równie mocno jak Chester :iloveyou:
Marta-m Posted July 24, 2004 Posted July 24, 2004 Marto, ja po stracie mojego psa powiedziałam sobie - nigdy więcej! Nie chcę przezywać następnej straty, żalu i pustki. Ale mijały dnie i noce i coraz bardziej mi brakowało radosnych przywitań po powrocie do domu, jego tuptania, kiedy otwierałam lodówkę, jego ciepło przy moich nogach, kiedy siedziałam przy mikroskopie i pracowałam! I mam teraz Amigę - wzięłam ją w niecałe 4 miesiące po stracie poprzedniego psa! I kocham ja, chociaż cały czas mi się gardło ściska, kiedy myślę o Fazim. Ale dzięki Amidze łatwiej przeszłam najgorsze smutki i ona mi pomogła jakoś odzyskać chęć do życia. Wiem, że teraz jeszcze inaczej myślisz, ale miej nadzieję, że znowu będziesz mogła kogoś pokochać i ktoś Cię pokocha równie mocno jak Chester :iloveyou: Wim dokładnie o czym mowisz....Może o tym nie wiesz ale Chester nie był moim pierwszym psem...Przed nim był Pedro (doberman) tyle że go oddalismy (jak nie wiesz dlaczego to spytaj ale moze wiesz bo duzo razy o tym pisałam), zniosłam to o wiele lepiej bo to nie była....śmierć :( Wiedziałam że jest mu dobrze w nowym domu i to było najwazniejsze. Właśnie tak jak ty juz po 4 miesiącach CHCIAŁAM miec psa...a że tata nie pozwalał to juz inna sprawa...Brakowało mi wtedy własnie spacerow, tych serdecznych powitań, wskakiwania na nogi (teraz brakuje mi tego jeszcze bardziej :cry: )....Poprostu nie umiem życ bez psa..Ale teraz sie boje..Że znowu coś bedzie nie tak..Boshe nie pomyslcie sobie nic o mnie ale Chester nie był 2 psem....jeszcze za czaów dzieciństwa (II kl.podst) dostałam jamnika...I ja odnosze wrażenie że ja nie moge mieć psa!!!!! (chociaz jamnik tez ie zdechł,ale z im tez za duzo opowoadania więc wybaczcie że nie wytłumacze o co chodziło). Ja się poprostu boje..i moja mama tez...Bo tata pierwszy raz wzyciu JUŻ TERAZ jest gotowy kupić identycznego. Ale ja nie jestem jeszcze gotowa...Ale i tak wiem że za bardzo bedzie mi go brakowało i ze i tak kiedys jescze zapragne miec psa....
Olivka Posted July 24, 2004 Posted July 24, 2004 Martuś! Poczekaj trochę ,bo jeżeli to była wirusówka , a objawy na to wskazują, to małe szczenię też nie przeżyje. Jeżeli jesteś w stanie mi napisać co powiedział lekarz to czekam. A czy Chester miał wysięk z nosa? Marta ! takie jest niestety życie . Jednym daje innym zabiera . Moja sunia ( ta poprzednia też miała paraliż i właśnie w wieku 6 m-cy odeszła i nigdy , tego obrazu nie zapomnę. Tyle lat upłynęło ,a ja mam ją wciąż przed oczami )
zaba14 Posted July 24, 2004 Posted July 24, 2004 Martuś strasznie współczuje to jest nie sprawiedliwe :cry: ale pamietaj jesli jest to, to co napisała Olivka to jeszcze nie ten moment aby miec szczeniaka... Moja kuzynka na gwaizdke zamiast prezentu z rodzeństwem wbrali szczeniaczka ze schroniska, rodzice nigdy nie zgadzali się na psa, aż do momentu gwiazdki... wzieli ślicznego szorstkowłosego psa, nazwali go Bingo miał charkter, mieli go bardzo krótko, pies zachorował nic nie pomogło... odszedł pierwszy raz widziałam, aby wujka coś ruszyło... :cry: weterynarz powiedział że przez 6 miesiecy nie mogą miec żadnego psa, poniewaz wirusy pozostaną do tego czasu w mieszkaniu, a one zabiją szczeniaczka :cry: było im ciężko.. wytrzymali 4 miesiące, znalezi ogłoszenie w internecie o rocznej suce... pojechali po nią do Krakowa... i teraz jest z nimi.. śliczna sunia która na zdjeciu wygladała na niedużego psa :lol: w rzeczywistości to duże psisko... Więc to racja jeszcze nie czas na psa.. Ty sama nie jesteś gotowa, pamietaj że dogomaniacy są z Tobą...
Olivka Posted July 25, 2004 Posted July 25, 2004 Własnie przeczytałam Wasze posty od początku i na którejś stronie alexandra napisała,że Kankan jest przerośniety...Nie wiedziałam o tym,zaraz z ciekawości zadzwonię do hodowczyni i zapytam o wymiary??Przecież to jeden z wybitnych reproduktorów!Zdobył już tak wiele,czyżby sędziewie nie zauważyli tej"wady"u niego???? :oops: Marto!Współczuję OGROMNIE!!Trzymaj się cieplutko!! :roll: Meggy! Kan jest bardzo ładnym psem i pewnie mieści się w granicy górnej wzorca ,ale daje duże potomstwo ,tak jak Gloris . Więc kryjąc nim trzeba się liczyć z tym ,że jego dzieciaczki mogą być przerośnięte., ale nie muszą. Ja nie wiem jakie linie ma twoja Arika w rodowodzie ,ale przypuszczam ,że nie typowo amerykańskie . U nas jednak ceni się chyba bardziej te mniejsze na ringach ich proporcjonalna budowa i dolna granica wzrostu jest w/g sędziów zaletą . Tak przynajmniej zaobserwowałam. Ale Ty przecież nie wystawiasz więc nie masz się co przejmować . Szczerze mówiąc mój mąż też chciał ,żeby Oliwka była większa i dlatego wybrał największe szczenię z miotu . Gdy dorosła zatrzymała się na 33 cm . Pozdrawiam . ps .a ile wzrostu ma Twoja Arika?
Zabka Posted July 25, 2004 Posted July 25, 2004 Marto strasznie Ci współczuje :cry: , ja też przeżyłam taką stratę, a 2 miesiące to nie jest mało na to żeby kogoś pokochać, już tak pewnie miało być i to dobrze że z tobą mógł dzielić swoje krótkie życie, każda chwila jest ważna Meggy widziałam Kankana na wystawach i nie wydawał mi się przerośnięty Mój Xavier jest w górnej granicy wzrostu, na jednej wystawie (w konkurencji było 8 psów) większość z nich była przerośnięta i tym w górnej granicy mówiła że powinny być trochę wyżsi, oczywiście nikogo nie mierzyła, tak "na oko" stwierdziła :evil: Więc chyba tym mniejszym reprodkuktorom (prawidłowym) sie czasami gorzej żyje :wink:
malawaszka Posted July 25, 2004 Posted July 25, 2004 Kochani - piszę to jeszcze tutaj, żeby mieć pewność że wszyscy sznauceromaniacy przeczytają: Może temu pieskowi moglibyście pomóc - sznaucer średni z tatuażem znaleziony w Katowicach - jest teraz w schronisku od piątku, ale trzeba go szybko stamtąd zabrać, bo szkoda psiaka - jestem gotowa zawieźć go gdziekolwiek, byle nie musiał być w schronisku :( http://www.dogomania.pl/index.php?name=PNphpBB2&file=viewtopic&p=414623#414623 tu jest link do tematu o nim Martuś, a Wy nie chcielibyście średniaka?? Jeżeli za bardzo miałoby to boleć to oczywiście rozumiem, ale pytam na wszelki wypadek, bo nie często się znajdzie sznaucera w schronisku :-?
Marta-m Posted July 25, 2004 Posted July 25, 2004 Malwaszko!!! Jeżeli czytała topic na tęczowym moscie to wiesz że byliśmy dzisiaj na paluchu...Sczegółt na Tęczowym Moście.... PowiedzIałam o tym średniaku mamie i ma duuuuzo chęc na niego :wink: Jeżeli jeszcze tam jest to wziełabym go tylko....Więcje informacji bym prsila...Najbardzije o jego psychice...Byłabym wdzięczna też jeżeli miałabyś zdjęcie.... :oops: Ale największy problem z odbiorem..Ja mieszkaw w Wyszkowie....a to dleko....Czy naprawde jestes gotowa go przywieśc przynajmniej do Karkowa???? Pozdrófka
malawaszka Posted July 25, 2004 Posted July 25, 2004 Marto - więcej o jego psychice jest w tym linku http://www.dogomania.pl/index.php?name=PNphpBB2&file=viewtopic&p=414619#414619 pokaż to Mamie - i będziemy myśleć nad transportem - muszę jeszcze zobaczyć jak to jest daleko i gdzie to jest w ogóle :wink: No i chodziło Ci o Karków czy Kraków???
Marta-m Posted July 25, 2004 Posted July 25, 2004 Oczywiście o Kraków!!! Zaraz poczytam cały ten topic....Pokaże mamie..Mysle że jutro już bede w stanie powiedziec czy do wezmiemy czy nie....
malawaszka Posted July 25, 2004 Posted July 25, 2004 Więc do Krakowa nie ma problemu - nawet dalej mogę zawieźć - zastanówcie się spokojnie i podejmijcie wspólną decyzję. To jest decyzja ważna, więc nic na szybko. Zdjęcia niestety nie mam, wiem tylko że ma cięte uszy i ogon
Meggy Posted July 25, 2004 Posted July 25, 2004 Olivko!Arika ma 35 cm w kłębie. Jak oglądałam szczeniaki,to wyraźnie dało się zobaczyć dwa obozy piesków.Jeden to bardzo podobny do matki(niemki),a drugi z grubą,dłuższą sierścią(takie baranki).Mi od razu spodobał się szczeniak z tą grubszą,długą,pokręconą sierścią.... Oli z krótszą,prostą i sztywną.Nawet jak byli u mnie z wizytą,to od razu dało się zauważyć,że STRASZNIE szczeniaki się różnią od siebie.Przede wszystkim sierścią...Oli suki była inna,a Arika wyglądała jak pudel(zresztą nie tylko ja to zauważyłam).Od początku było widać,że niby ten sam miot,a dwa zupełnie różne szczeniaki... :wink:
Recommended Posts