Kora- Posted June 3, 2004 Posted June 3, 2004 Hejka tam dawno mnie nie było a teraz z korciaa na dluuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuugi spacerek idę
Marta-m Posted June 3, 2004 Posted June 3, 2004 A propo spacerków!!!!!!!!! Jutro się Chesterkowi kwarantanna kończy :lol: Więc zaczniemy malucha przyzwyczajać do smyczy i spacerków 8) Jutro pierwsze wyjście :D
Kora- Posted June 3, 2004 Posted June 3, 2004 Ratunku jak mnie dawno nie było. No macie racje dogomania jest jak nartkotyk. NO MARTA WRESZCIE BEDZIESZ MOGŁA Z CHESTERKIEM WYJSC NA SPACEREK
malawaszka Posted June 3, 2004 Posted June 3, 2004 Wow MArta to czekamu na relację z pierwszego spacerku po okolycy :fadein: :D :lol:
Marta-m Posted June 3, 2004 Posted June 3, 2004 Nnie ma sprawy :wink: Aż sie boje......... :lol: Ciekawe czy nie bede go musiała ciągnąc za sobą........
AMIGA Posted June 4, 2004 Posted June 4, 2004 Coś na temat uzależnienia od Dogomanii i ja wiem :oops: Marto, pamiętaj, tylko nic na siłę, żeby się maluch nie zniechęcił. Amiga, kiedy ją przywiozłam do domu panicznie bała się wejść do windy i przez to dość negatywnie reagowała na oznaki wychodzenia na spacerki. Ale to trwało naprawdę bardzo króciutko, bo ją zagadywałam, bralam na ręce kiedy trzeba było wejść do windy. I bardzo szybciutko sutuacja się odmieniła - to ona mnie wyprowadza na spacery, a nie ja ją :lol: Co do tych zapachów "pocieczkowych". Ja byłam z Amigą na wystawie tuz po zakończonej cieczce, ale rzeczywiście była calutka wykąpana (raz na jakiś czas przecież nic się nie stanie jej szorstkiej sierści). Ale pani, która ją "fryzuje " radziła zaopatrzyć się w taki specjalny dezodorant, który zabija ten najciekawszy dla psów zapach. Radziła zresztą użyc zwykłego miętowegoi dezodorantu do ust, ale ja się jakoś na to nie odważyłam. Bałam się, że jej podrażnię pupkę. I pozostałam tylko na kąpieli i żaden pies nie reagował na nią na wystawie jakoś szczególnie. Pozdrowionka :hand:
Marta-m Posted June 4, 2004 Posted June 4, 2004 Noi dziesiaj po 6.00 wyszliśmy na spacerek...Było nawet dobrze, nie musiałąm go wcale ciągać :D tylko czasmai jak się na dłużej zatrzymywał to wystarczyło że go lekko pociągnęłam za smycz a on już leciał-także nie było problemów :D Dzisiaj w nocy spał na kocyku przy mim łóżku,ponieważ wyskakuje juz z tego nowego pudełka (jest dla niego na niskie :-? ) i w nocy nawet nie wstał po podłoga sucha i żadnych szkód wogóle. Z tego względu postanowiłam że kupie mu dzisiaj normalne poslanie. Mój maluch zaczyna tez wchodizć po schodach (!!!) coraz częściej niknie mi z oczu a potem znajduje go na górze. Tylko schodzić jeszcze się boi..... POzdrÓwka
malawaszka Posted June 4, 2004 Posted June 4, 2004 Marta superrr, że Chesterek już nie musi spać w pudełku. Kup mu wygodne posłanko i będzie gicior. No a co do schodów to ja Lunkę dość długo musiałam wynosić z bloku bo też się bała schodzić po schodach :fadein:
Matt Posted June 4, 2004 Author Posted June 4, 2004 Proszę - zadzwońcie pod numer 0 708 777 700, a pomozecie schroniskom. Akcje organizuje TOZ, patronem jest m.in. Radio Zet. Koszt połączenia wynosi 4,88zł brutto. Więcej informacji macie w ogloszeniach na samej gorze Dogomanii, tam przy Pomocy dla Zwierzakow jest temat o dzwonieniu pod ten numer. Ja juz zadzwoniłem, planuję również w przyszłym tygodniu 8)
malawaszka Posted June 4, 2004 Posted June 4, 2004 Ja już dzwoniłam i wysłałam eska z tel Taty bo tylko on ma plusa :D , a właściwie to wieeelka szkoda, że tylko plus się w to zaangażował, a era i idea sępią :evil:
Justa Posted June 4, 2004 Posted June 4, 2004 Z tego co wiem to takie małe psiulki nawe trzeba znosić ze schodów, bo ich kręgosłup jest jeszcze dosyć miękki i kruchy i jako mały szczeniaczek mioże sobie cos tam pouszkadzać i będzie później problemo :-? :roll: Widzę, że Chesterek postępy robi!!! Oby tak dalej!!! Just@ & GALA
Kora- Posted June 4, 2004 Posted June 4, 2004 Moja kora sama uwiebiała schodzic po schodach nawet jak była malusienka :lol:
tunio Posted June 4, 2004 Posted June 4, 2004 Moja kora sama uwiebiała schodzic po schodach nawet jak była malusienka :lol: a wiesz ze mozesz tym zaszkodzic psu ..... ? Schodzenie jest duzo gorsze niz wchodzenie ....
Justa Posted June 4, 2004 Posted June 4, 2004 Moja kora sama uwiebiała schodzic po schodach nawet jak była malusienka :lol: a wiesz ze mozesz tym zaszkodzic psu ..... ? Schodzenie jest duzo gorsze niz wchodzenie .... Popieram w 100%... ale skoro psu nic nie jest to tylko dziękować Bogu... Just@ & GALA
tunio Posted June 4, 2004 Posted June 4, 2004 ale skoro psu nic nie jest to tylko dziękować Bogu...Just@ & GALA Nie ma pewnosci czy cos sie "nie odezwie" w wieku starszym....Ze szczeniakami ostroznie,bo czesto sie wydaje iz cos sie "upieklo"a jednak potem sie ow problem odzywa...
Justa Posted June 5, 2004 Posted June 5, 2004 Nio też prawda, ale może nie krakajmy bo i tak już po rybach i nic się nie zmieni... Odpukać, na razie z psem nie ma problemów, wiec trzeba wierzyć, że to schodzenie mu się na zdrowiu nie odbije ;) Just@ & GALA
Marta-m Posted June 5, 2004 Posted June 5, 2004 No narazie próbuje tez Chestera puszczać na dworze bez smyczy żeby sie przyzwyczjał i narazie sie pilnuje :D hm.........wiecie co, mały jeszcze sika w domu :-? Ale może to przeze mnie bo juz dość dawno zrezygnowałam z metod gazetowej...Teraz poprostu czesto z nim wychodze-ale czy to wystarczy??? CZy jak czesto bedzie wychodził to wreszcie zrozumie ze tylko tam ma robic????????????
Justa Posted June 5, 2004 Posted June 5, 2004 Też myślę, że maluch zajarzy o co chodzi, jak będziesz z nim wychodzic na dworek,a jak tam zrobi swoje to go wylewnie pochwalisz, ewentualnie smakołyczek (ale to też nie za często, więc najlepiej powiedz do niego milusio: dooooooobry piesek ;) ). GALA po jakichś 4 dniach treningu na dworku się skapnęła, że tam się opłaca i jak chciała wyjśc to stała pod drzwiami i się niecierliwie kręciła. Więc chwal psinkę, a ludźmi sie nie przejmuj, bo jeszcze pewnie wiele uzna Cię za wariatkę, ajk bedziesz musiała np. udawać drzewo kiedy chcesz usmysłowić psu, że nie może ciągnąć na smyczy ;) Ale na to przyjdzie dopiero pora ;) JusT@ & GALA
AMIGA Posted June 5, 2004 Posted June 5, 2004 Z tym siusianiem to jest bardzo różnie. Amiga już jak ją przywiozłam do domu wiedziała, po co wychodzi na trawniczek. Ale tak czy siak w domu lubiała się wysiusiać. I chwalona była za załatwianie się na polku i wychodziło się z nią co chwileczkę. Ale ona musiała zawsze pokazać, kto tu rządzi! Potem, kiedy już skapitulowała z siusianiem w mieszkaniu to jeszcze wziąż myslała, że jak jest na balkonie, to już można!!! Już myślałam, że się nigdy nie nauczy!!! Ale jakoś te ciężkie czasy minęły :D
Marta-m Posted June 5, 2004 Posted June 5, 2004 ja z utesknieniem czekam na ten czas aż sie wkońcu nauczy......................ehhhh :D
madzior_ka Posted June 5, 2004 Posted June 5, 2004 heyka widze ze gadaliscie cosik o schodzeniu wiec chcialam sie zapytac zy psiak moze chodzic (schodzic) po schodach czy nie? ja mam w domu schody i Den duzo po nich wychodzi i schodzi, ale nie od małego bo sa otwarte (z dziurami pmiedzy soba) i nie puszczalismy jak byl maluy bo sie bal gdzies jak 5 miesiecy skonczył zaczal schodzic to dobrze? a codo siusiania to ja ustaliłam dnkowi regularne godziny o 8 15 18 22 i sie nauczył ze wtedy sika, chwaliłam go i po jakichs 2 tygodniach od pierwszego spacerku juz wogóle nie sika... w doomku.
malawaszka Posted June 5, 2004 Posted June 5, 2004 madzior_ka hejka - dawno Cię tu nie było :fadein: No ja myślę, że jak psiak ma już 5 miechów to spoczko może biegać po schodkach jak się nie boi. Tu chodzi o takie całkiem malutki pieski. Tak mi się przynajmniej wydaje - jak nie mam racji to proszę poprawcie :wink:
Kora- Posted June 6, 2004 Posted June 6, 2004 Moja kora jak miała 7 tygodni uwielbiała schodzić ze schodów
AMIGA Posted June 6, 2004 Posted June 6, 2004 Co tu dużo mówić, ogólnie trzeba z takimi maluszkami uważać. Moi rodzice mieli terierka i on jako kilkumiesięczny szczeniaczek został lekko potrącon przez samochód (bo oczywiście im większy był samochód, albo im więcej hałasu robił, tym bardziej trzeba było go obszczekać!). Poza tym, że miał łapkę profilaktycznie włożoną w gips, bo akurat były takie czasy, że na półkach w sklepie stał tylko ocet, a w szpitalach nie było klisz do prześwietleń rentgenowskich, nie było żadnych skutków tego starcia Bąbelka z samochodem. Ale niestety po kilku latach okazało się, że psiak ma padaczkę! Na szczęście dzięki lekom przeciwpadaczkowym Bąbelek przeżył 16 lat, ale objawy tej choroby, zwłaszcza na początku były straszne. Nikt z nas nie wiedział, co się z tym psem dzieje!
Recommended Posts