orsini Posted December 8, 2004 Posted December 8, 2004 Agatko w takim razie przepraszam!skad mam wiedziec,ze ich nie mozesz miec?co ja wrozka?zwykle ludzie co nie moga to adoptuja jakies? No jestem pewna, ze pani S. nie powiedzialas, ze traktuje swoje psy jak maszynki do rodzenia(bo skoro tak mowisz o mnie, a ona tez wysyla suki na krycie,wiec to to samo,nie?).A jakbys powiedziala to juz by Ci nie pokryla za taki text:))))))) Nie przecze sobie-nie mozna kochac mniej lub wiecej czegos, albo cos kochasz albo czegos nie kochasz, jak dla mnie. Ale z Santina laczy mnie jeszcze cos wiecej jak tylko milosc i to juz kiedys pisalam-do tego stopnia, ze jak byla polamana a ja bylam w Niemczech to czulam, ze z nia cos nie tak!!!cos takiego jak maja blizniaki i dlatego ona sama nie poleci w zyciu nigdy daleko. Z reszta tego kontaktu nie mam z reszta psow-ja je kocham,ale one az tak nie sa do mnie przywiazane.Ale tamte 2 pozostale to mi nie pasuja , zeby dalej brnac w te klimaty. No to pytam: czemu sie oglaszasz na Amerykanskim forum?no chyba, zeby sprzedac szczeniaki?to jak ktos bedzie chetny to nie wyslesz?:)))wyslesz,wyslesz:)))wiec latwo innych oceniac! jak to szlo?zdzblo u innych a belki u siebie nie?:)))
orsini Posted December 8, 2004 Posted December 8, 2004 . To bardzo mnie zabolało to conapisałas :( a mnie bardzo zabolalo to zdanie o maszynkach do rodzenia dzieci czy jakos tak!bo jak do tej pory to mam tak krycia zaplanowane, ze z kazdego bym chciala cos zostawic,co moze nie bedzie mozliwe i trzeba bedzie na warunki hodowlane oddawac,ale... a ze moze mam wieksze ambicje to zle?to tylko 1 osoba u nas ma miec wylacznosc na krycie i importy z USA?kazdy monopol sie kiedys konczy:)))
orsini Posted December 8, 2004 Posted December 8, 2004 spadam do domku, jutro sobie poczytam pewnie znowu, ze jestem bezserca, trudno sie mowi! mam pare psow tzw. marzen i marzeniem by bylo miec dzieci po takich i mam nadzieje, ze to sie spelni kiedys...
madzior_ka Posted December 8, 2004 Posted December 8, 2004 wielkie dzięki Agatko. orsini sorry to nei było pytanie do ciebie tylko do jostry:) Ka-Vango nie wiem, ale mi ciągle to powiadomienie wyskakuje:( a wy skad macie photoshopa z płyty o nie? ja tez własnie,m a z internetu ściągnąć nie mozna? orsini oz łapkami to chodziło mi o to w jakiej pozycji ma być łapka czy w powietrzu czy ma być postawiona jak chcę obciąć wystające włoski przy stópce:)
Ka-Vanga Posted December 8, 2004 Posted December 8, 2004 Dziewczyny przestancie sie klucic :P . A mnie sie ostatnio tez marzy pokrycie amerykanskim psem (hehe ale ma on rodowod europejski :wink: ), byl on niedawno wypozyczony do hodowli gloris i dal sporo ladnych dzieci :D , wiec jak sie upre na tego psa to po prostu sprowadze sobie jego nasienie i tyle :D . Madziorko naprawde nie wiem czemu ci sie tak robi, musialas cos popsuc chyba :wink: , a ja PhotoShopa mialam w "pakiecie"
malawaszka Posted December 8, 2004 Posted December 8, 2004 uffff przebrnęła wreszcie przez dyskusję... ja się na hodowcę nie nadaję - też bym nie posłała nigdzie mojej suni, ani nie mogłabym wypożyczaś psa na krycie :o to jest dla mnie nie do pomyślenia :wink: ale cóż - dlatego nei jestem hodowcą 8) Ka-Vanga i co z tym sprowadzonym nasieniem??? strzykawką?? :o :oops:
Mek Posted December 8, 2004 Posted December 8, 2004 Ka-Vanga i co z tym sprowadzonym nasieniem??? strzykawką?? :o :oops: zaczyna sie coraz ciekawiej na tym forum robic :D :D :D
malawaszka Posted December 8, 2004 Posted December 8, 2004 haha no bo to takie in-vitro - tylko czy robi się to samemu?? czy u weta? :roll: :oops:
Ka-Vanga Posted December 8, 2004 Posted December 8, 2004 Malawaszka, tak suczka jest zapladniana sztucznie. Ja mam akurat to szczescie, ze w Europie jest mnostwo pieknych olbrzymow (przynajmniej wedlug mnie :wink: ), ze jest z czego wybierac. Kwestia tylko taka na jakiego psa sie zdecyduje :wink: 8) .
Ka-Vanga Posted December 8, 2004 Posted December 8, 2004 Jest to po prostu inseminacja. Pobiera sie nasienie od psa i w specjalnych warunkach przylatuje do kraju. Potem wet zapladnia suczke. Mam nadzieje, ze nic nie poplatalam :wink: . Moze wydaje sie to dosc proste, ale w sumie troche jest z tym zachodu, no i kosztuje kuuuuuuupe kasy :roll: .
malawaszka Posted December 8, 2004 Posted December 8, 2004 a no tak, nie in-vitro, bo in-vitro to wprowadza się plemnik prosto do komórki jajowej, a u psów się wprowadza tylko do dróg rodnych i plemniorki same już dalej działają? :lol:
Agatka Posted December 8, 2004 Posted December 8, 2004 nO to od poczatku :) Zwykle sie adoptuje, ale trzeba miec 5 lat stazu małzenskiego a nam brakuje jeszcze 10 miesiecy - idiotyczne polskie prawo adopcyjne :( Gdybym sprzedała szczeniaka do USA to z wielka radoscia poleciała bym z nim tam. Wreszcie miałabym pretekst i ktos by mi za podróz zapłacił ;) BO tak jak pisałam przelot z psem na pokładzie tam i z powrotem jest tanszy od wysłania psa w jedna strone na cargo Wreszcie mogłabym zobaczyc Amerykańskei wystawy i odwiedźc kuzynke i chrzestnego których juz strasznie długo nie widziałam. NIgdy w zyciu nie wysłałabym ani psa ani szczneiaka samego smaolotem. TAKIE MAM ZASADY !!!! A o sprowadzneiu nasienia tez myslałam, tylko ze kurcze jakos mam obawy czy aby napewno to bedzie nasienie tego psa o którego mi chodzi....
Ka-Vanga Posted December 8, 2004 Posted December 8, 2004 A o sprowadzneiu nasienia tez myslałam, tylko ze kurcze jakos mam obawy czy aby napewno to bedzie nasienie tego psa o którego mi chodzi.... Jesli mowa o tym psie co ja pisalam, to mysle, ze by sie dalo po pierwsze z Olga Seliverstowa pogadac(oni przeciez wypozyczaja sobie psy), no i wlasciciele tego psa maja tez brata Nafki, wiec mysle, ze by mnie nie oszukali :wink: :D . Zreszta rozmawialam troche z ta amerykanka na ISPU jak po Arizone przyleciala i wydawala sie calkie ok i do rzeczy :D .
malawaszka Posted December 8, 2004 Posted December 8, 2004 AGATKO - kiedyś Wam się uda i będziecie mieć dzidziusia :) Bardzo podoba mi się Twoje podejścia do hodowli i też bym tak mogła wozić psiaczki :angel: przy okazji wycieczka jak się patrzy :P
Ka-Vanga Posted December 8, 2004 Posted December 8, 2004 Bardzo podoba mi się Twoje podejścia do hodowli i też bym tak mogła wozić psiaczki :angel: przy okazji wycieczka jak się patrzy :P czasem jest tak, ze przyszli wlasciciele sami chca przyleciec i zobaczyc malce, ewentualnie wybrac sobie sami :wink: .
Agatka Posted December 8, 2004 Posted December 8, 2004 Olka ja raczej o black mini mysle ;) BO narazie w kwsti krycia ŚŁonia sie nie wypowiadam, toc to jeszcze gówniara ;) :D Ja tez tak mysle, ze kiedys bedizmey miec dzidziusia, ale juz mam dosc robienia sobie nadziei. :( A taka wycieczka pod pretekstem to moje marzenie!!
Ka-Vanga Posted December 8, 2004 Posted December 8, 2004 Olka ja raczej o black mini mysle ;)BO narazie w kwsti krycia ŚŁonia sie nie wypowiadam, toc to jeszcze gówniara ;) :D Eeeeeeee, ja tylko nawiazywalam do naszej wczesniejszej rozmowy, chociaz ja Nafke tez planuje dopiero pod koniec przyszlego lub na poczatku 2006 pokryc, wiec to bardzo odlegle plany.
madzior_ka Posted December 8, 2004 Posted December 8, 2004 wiesz w sumie dobrze , ze nie masz dzieci, bo bys byla nadopiekuncza matka-az strach pomyslec!Mnie dzieki Bogu Mama puszczala sama w rozne miejsca:))))jako nieletnia tez wyslala do USA w celu nauki jezykow-w ciemno zupelnie,ale pewnie jest wyrodna mama dlatego:)))))ale ja jej jestem za to wdzieczna akurat,ze mi ufala zawsze na tyle, ze moglam chodzic gdzie i kiedy chce. ja tam uważam, że lepszy nadopiekuńczy rodzic niż nie opiekujący się bo w dzisiejszym świecie nic nie wiadomo.....moi rodzice są opiekuńczy i jestem im za to wdzięczna i r ównież nie wysłała bym swojej suni czy psa samoloten samego.....wiem jak by sie stresowl lecąc ze mną a co dopiero sam.... Agatko a skad wiesz ze sznaucie mogą z wlascicielem latać? ja czytałam ze moga jak w transporterem pies waży do 8 kg a Denis bez transportera wazy 8 :roll: więc chyba by nie mógł:((( a ja czytałam że psy co nie leca na pokładzie lecą w luku bagażowym ale ile w tym prawdy to nie wiem i pisało tez ze moze lecieć max 1-2 psy na raz w samolocie.... widzicie co mi sie z emblematem stało? miał to być Denisek i napis Denis a jest całe czarne bo mi sie nie chciało zapisac i tak sie zpaisało :evil: nie mam pojęcia czemu...
madzior_ka Posted December 8, 2004 Posted December 8, 2004 witajcie co,s puściutko się zrobiło...ja się pouczyła przycięłam deniskowi te stópki i musze przyznać, że chyba nic w większym stopniu nie sknociłam:)) zrobię zdjecie wstawie zaraz to ocenicie czy moze być:))) bo nie ma większej satrysfakcji niż ta jak można samemu robić jak najwiecej rzeczy przy swoim psiaku:) a z emblematem to poddałam się i zrobiłam zwykły jpeg bo coś gifów mój phosothop nie zapisuje musze sie w schoolce popytać żeby mi ktoś sprawnego pożyczył bo mój w wielu zreczach jakieś błędy ma....
Agatka Posted December 9, 2004 Posted December 9, 2004 Własnie pies na pokładzie nie ma byc w voyagerze tylko np w takiej torbie z materiału, albo wrecz na kolanach. Na pokładzie nie moz ebyc wiecej niz 2 zwierzaki i pilot musi byc o tym poinformowany. W luku moze leciec dowolna liczba zwierzat.
Ka-Vanga Posted December 9, 2004 Posted December 9, 2004 A ja jak z Nafka 3,5 roku temu lecialam, to musialam miec klatke na lotnisku i maluch musial w niej byc, musiala byc zwazona w klatce ze wszystkimi rzeczami jakie miala (jak chcialam wyjac zabawki i kocyk to sie nie zgodzili :evil: ). Dopiero jak weszlam do samolotu, to moglam wyjac malucha z klatki.
orsini Posted December 9, 2004 Posted December 9, 2004 magdziorka: psy NIE leca w luku bagazowym dlatego leca max.2, bo jest tam wlasnie specjalne pomieszczenie z klimatyzacja. W luku jest za zimno dla zwierzaka. A co do stresu dla psa: kwestia charakteru. Suka kolezanki leciala 2 doby z USA!!!z hotelem w czechach i przyleciala czysciutka, najedzona, napojona i zywotna. Jak wracajac z wawy zatrzymalysmy sie po 30min. w plonsku na zarelko to wzielam ja pod sweter,zeby sama nie zostala w aucie, to co happy po chwili zrobila???uzarla mnie w cycka:)))))i w ogole sie zachowywala jakby nigdzie nie latala:))))i znala nas od urodzenia!i nie wygladala na zestresowanego psa, mimo, ze ludzie inni i nawet innym jezykiem gadali-psy slysza intonacje chocby. za to inna znajoma wziela szczeniaka z domowej hodowli-ten nigdzie nie jechal, bo kupiony u nas i co?jak zobaczyla nowy dom to od razu uciekla pod kaloryfer i byla tak zestresowana, ze ona myslala,ze zawalu dostanie!!!!wiec wszystko kwestia charakteru!jak pies ma normalny patrz Happy to i 2 doby moze leciec w sumie z hotelem i NIC absolutnie NIC jej nie bylo, a jak piz**** psiak to nawet 20minut autem nie zdzierzy patrz drugi psiak. Moje suczydla maja super charaktery, kryje tylko psami z normalna psychika, poswiecam bardzo wiele im czasu, wiec raczej moge stwierdzic, ze tez beda normalne a co za tym idzie nie beda sie stresowac podrozami. Czasem jak gdzies jade to podrzucam kolezankom suki, czasem sa to nowe kolezanki i co?nawet santina zostajac sama z obca dla niej osoba w obcym domu czuje sie zawsze swietnie i w ogole nie jest zestresowana! A co do ceny...Agatko nie wiem co masz za info...ja znalazlam najtanszy lot do USA za 600$ plus pies, ktory wtedy jest b.tani, bo tam kilkanascie dolcow za kg,wiec moze ze 30$wychodzi. Ale wyslanie psa samego kosztowalo na wiosne do tego samego miasta 200$, teraz podrozalo ponoc, wiec niechaj bedzie 300$ to i tak o polowe mniej?tak mi sie wydaje, ale ja mialam mierna z matmy wiec...:)))) No to Ci zazdroszcze, ze wize dostaniesz od reki, ja jako osoba po studiach, bez rodziny, bez zadnego majatku np. dom jak Ty, i w dodatku b.slabo zarabiajaca i znajaca angielski...w zyciu nikt w konsulacie nie uwierzy,ze ja chce jechac na krycie:)))))tez bym nie uwierzyla:))))bo to sie kupy nie trzyma dla kogos nie zwiazanego z kynologia:))))) A co do dzieci to skad ja moglam znac TWoje problemy?jestes ode mnie mlodsza, a w moim wieku moje kolezanki to jeszcze nawet nie mysla o dzieciach zreszta ja tez nie,wiec...
Agatka Posted December 9, 2004 Posted December 9, 2004 Znajoma z innego kraju prosiła mnie zeby sprawdziła jej koszty przelotu psa z Polski do jej kraju. i cytat z rozmowy z pracownikiem Cargo Okecie: "A czy Pani wie, ze pani sie nie opłaca wysyłac psa cargiem ? Wiele osób z tego teraz rezygnuje, bo bilet wrz z psem na pokładzie kosztuje mniej lub tyle samo co przelot psa. ja bym proponował leciec samemu" W tedy do krjau w Europie gosc wyliczył mi za psa wazacego 2 kg ponad 500 dolarów.... Moze i sam bilet rzeczywiscie kosztuje 200 usd ale oprócz tego jest jeszcze kupa opłat i ubezpieczen. To wcale tak rózwoo nie wyglada... Widzisz Krysiu ja mam juz prawie 30 na karku, a skoro uwazasz ze to wiek zbyt młody na dzieci to zastanów sie, bo czasem moze byc za późno... Ale to ani forum ani temat na dyskusje. Akurat tematyka w której jestem doskonale dpinformowana... i nie radze czekac do 40stki bo sie mozna bardzo zawiesc jak juz sie ta kariere zawodowa zrobi... :( Sorry, ale nie chce mi sie ciagnac tego tematu dalej , juz i tak dosc ze w nocy płakałam bo mi sie wszystko przypomniało... ;(
Recommended Posts