Pasavera Posted July 28, 2004 Posted July 28, 2004 Masz rację dany teren na którym w danej chwili pies przebywa uznaje za swój i koniec. Wiąże się też to z tym ,że Beska np. nie załatwiła się ani na kempingu ani na plaży, musiałam z nią wychodzić poza kemping i poza plażę, na ustronne miejsce, taka kulturalna :lol: Figa też taka jest :D Aż na samym początku mnie to troche zdiwiło bo jak byłam rok temy to ona miała pół roku a i tak nie załatwiała się na terenie kempingu. :lol: A szczekała na każdego kto przeszedł obok namiotu, albo za płotem :wink:
alexandra Posted July 28, 2004 Posted July 28, 2004 No to jak widać kolejne podobieństwo/ wspólna cecha sznauciątek :D Skąd one to wiedzą :o Skubaniutkie są, hehehehe
Seja Posted July 28, 2004 Posted July 28, 2004 A ja o tym pisalam niedawno na FZ..własnie o tym ,ze pies się byle gdzie nie zalatwi jak jest na swoim terenie...nawet jak na dzialke jedziemy to Seja piszczy pod brama żeby z nia wyjść....bo działka to jej teren Ale szczekaczka to się z niej zrobiła odkad dorosla...autentycznie pilnuje...tyle ,że to czasem kłopotliwe ,że krzyczy na wszystkich wokolo bo wiadomo jacy ludzie sa...
malawaszka Posted July 28, 2004 Posted July 28, 2004 Jesoo, widzę że nie tylko ja mam takiego psa stróżującego :lol: Lunie wystarczy chwilowa zabawa na jakimś trawniczku i już zostaje on wciągnięty w rejestr naszych gruntów i skrupulatnie pilnowany i obszczekiwane wszystko co się do niego zbliży :evilbat:
Pasavera Posted July 28, 2004 Posted July 28, 2004 malawaszka coś dla Ciebie: http://www.hosting.mixcat.com/zora/tapety/tapetki_pieski017.jpg tapeta na pulpit :lol:
malawaszka Posted July 28, 2004 Posted July 28, 2004 Pas - suuupcio :angel: oczęta takie niewinne i już jest u mnie w kompie :lol:
Matt Posted July 28, 2004 Author Posted July 28, 2004 Aviomarin za silny?! To ja juz nie wiem co mu dac :roll:
Pasavera Posted July 28, 2004 Posted July 28, 2004 Za silny dla Figi. Musiałabym go dzielić na ćwiartki :lol: (przynajmniej tak mówił vet). Ale lepiej nie próbuj sam tylko idź do weterynarza on Ci napewno coś poleci (najprawdopodobniej Sadolin, albo inne tabletki - np. ziołowe, ale trzeba je podać chyba pare dni przed podróżą) :wink:
Pasavera Posted July 29, 2004 Posted July 29, 2004 Właśnie znalazłam u Figi kleszcza :x To już drugi. Tak w zasadzie to to wyglądało jak kleszcz ale był czarny i bardzo mały i w cale się nie trzymał skóry bo jak go oglądałam to sam wypadł. Ale jak go zgniotłam to strzelił :lol: Może właśnie tak działa Frontline. :D :D :D Pierwszym razem miała takiego dużego różowego, i miał duże nóżki. Ale to był pewnie leśny, bo Figa wtedy po lesie biegała :)
Pasavera Posted July 29, 2004 Posted July 29, 2004 No właśnie też się nad tym zastanawiam :roll: Bo może takie działanie ma Frontline, ale wcześniej jej się nie czepiały jak ją "namaściłam" :lol:
malawaszka Posted July 29, 2004 Posted July 29, 2004 No właśnie chyba działa - bo tego drugiego kleszcza znalazła Pasavera martwego :evilbat: ja tez takiego niedawno u Luny znalazłam :lol: truposzczaka :lol: A powiedzcie mi - pytanie do tych którzy mają piechy z nieciętymi uszami: Luna ma taką czerwoną plamkę w miejscu załamania się ucha - czy to jest podrażnienie od załamywania się, czy to może jest jakieś uczulenie - to jest wewnątrz ucha i plamka dokładnie na załamaniu :roll:
AMIGA Posted July 29, 2004 Posted July 29, 2004 Amiga ma niecięte uszka i też często ma je dość czerwone na załamaniu. Co do kleszczy, to właśnie tak podobno działają te wszystkie środki antykleszczowe - powinny się te badziejstwa nie łapać, ale jak już się złapią, to szybko się zatruwają i odpadają! A co do tabletek przeciwpawikowych! Słyszałam od weta, że Aviomarin może uszkadzać wątrobę. My dość często jeździmy samochodem, więc bałabym się stosować Aviomarin. Ja podaję Amide Avioplant, albo Locomotion. To są środki ziołowe, rzeczywiście trzeba je podawać już dzień przed wyjazdem, bo jak podawałam jej na godzinę przed podróżą to chociaż była na czczo, i tak pawikowała tabletką :-?
malawaszka Posted July 29, 2004 Posted July 29, 2004 Amiga - a myślisz, że te zaczerwienienia mogą być groźne dla pieska?? czy po prostu to zostawić??
AMIGA Posted July 30, 2004 Posted July 30, 2004 Malawaszko, mnie wet poradził na te lekko zaczerwienione uszka kupić w aptece mydło Protex. To jest takie bakteriobójcze mydełko, którym od czasu do czasu przemywam jej kłapciaste uszka - tylko małżowinki a nie w środku :hand:
madzior_ka Posted July 30, 2004 Posted July 30, 2004 hey! ja mam pytanko jak beska znosiła upały? bo my w przyszłym roku mamy zamiar być moze do Włoch pojechac a dzisiaj bylismy u weta po tabletke na odrobaczenie i pokgadalismy troche to powiedział ze do włoch czy chorwacji nie ma sensu brać psa bo sie tam "spali" ze nie bedzie chciał chodzić a ni nic i udaru moze dostac, jak byliscie np. w wodzie to beska zostawała na kocu? byka grzeczna nie było jej za gorąco?
Marta-m Posted August 1, 2004 Posted August 1, 2004 No cicho troche............ A wiecie co....Chyba znowu jdnka zostaniemy przy sznaucerze :wink: Mysle że pomimo iż troche kombinujemy,to i tak sobie go kupimy...Ma byc podobny do Chestera. Szczeniaki juz sie urodziły i ich matka jest siostra Amandy (mamy Chestera), wiec raczej bedą podobne. Szczeniaki bedą "do odbioru za miej wiecej trzy tygodnie... Jeszcze nic nie postanowoine że stamtad weżmiemy,ale czuje że jednaj ta bedzie...heh zobaczymy......
Pasavera Posted August 2, 2004 Posted August 2, 2004 Muszę pochwalić Figę :lol: :D Jak wczoraj jechaliśmy na wieś to nie wymiotowała ! ! ! Jestem pełna podziwu :D W końcu to jakieć 30-40 minut drogi :lol: Przed podróżą oczywiście nic nie jadła, no a tam sobie pojadła to i owo i nic ! ! !Może nareszcie już z tego wyrosła? Sama nie wiem :wink: Mojej kuzynki sunia (sznaucer mini) tez miała problemy z jazdą a jednak już po 1,5 roku z tego wyrosła :D Mam nadzieję że z Figa jest to samo :D :lol:
Irviers Posted August 2, 2004 Posted August 2, 2004 Witam Was!! Kilka godzin temu wróciłam z wakacji i widzę że wieści koszmarne :( Martuś nawet nie wiesz jak mi przykro, jak przeczytałam o Chesterku, nie mogłam uwierzyć ale jednak... Ale widzę że macie wspaniałe plany. Chociaż żaden piesek nie zastapi Twojego najukochańszego brodacza na pewno takie maleństwo wprowadzi dużo zamieszania do Waszego domu i nie bedziecie mieli czasu myśleć o wielkiej stracie. Jak już pisałam byłam na wakacjach- na Mazurach. Reksio na szczęście nie ma choroby lokomocyjnej, powiedziałabym nawet że on wręcz chorobliwie uwielbia jazdę :D W obie strony (2x7 godzin jazdy) nie było widać oznak jakiegokolwiek znudzenia- mój mały podróżnik :) A tam na miejscu (w Romanach), nie można było zostawić na sekunde otwartego samochodu bo Reksio korzystając z okazji odrazu wskakiwał do środka, nie zważając oczywiście na swpje nie zawsze czyste łapki :lol: Na Mazurach, jak to na Mazurach strasznie dużo kleszczy. Reks oczywiście był odpowienio wcześnie zabezpieczony Front Linem, ale tamtejszy wet (u którego byliśmy z wyjątkowo mocnym kleszczem w brwi) powiedział że kleszcze już sie uodporniły na ten specyfik i dał nam coś nowego ale nazwy niestety nie pamiętam (mam opakowanie ale na nim są napisy tylko po niemiecku, chyba, i nie wiem które to nazwa :lol: )
malawaszka Posted August 2, 2004 Posted August 2, 2004 CZy to taki żółty specyfik - ten niemiecki?? Bo jak tak to ja to miałam kiedyś i Luna miała po tym straszne uczulenie - ciągle się drapała i miała łupież :-? No a co do podróży to Luna też jest wielką podróżniczką, kiedyś nawet wskoczyła do jakiegoś obcego samochodu bo były otwatre drzwi :lol: na szczęście byli spoko ludzie i nie dostałam ochrzanu :roll:
Irviers Posted August 2, 2004 Posted August 2, 2004 Tak, to cuś miało taki lekko żółtawy kolor i było to w takim "gumowatym" opakowaniu- na szczęście Reksio nie miał uczulenia a i ten specyfik świetnie się spisał :)
alexandra Posted August 2, 2004 Posted August 2, 2004 hey! ja mam pytanko jak beska znosiła upały? bo my w przyszłym roku mamy zamiar być moze do Włoch pojechac a dzisiaj bylismy u weta po tabletke na odrobaczenie i pokgadalismy troche to powiedział ze do włoch czy chorwacji nie ma sensu brać psa bo sie tam "spali" ze nie bedzie chciał chodzić a ni nic i udaru moze dostac, jak byliscie np. w wodzie to beska zostawała na kocu? byka grzeczna nie było jej za gorąco? Hmm, ja mam inne wrażenia niż Pan doktor. Beska znosiła upały świetnie, nawet nie ziajała, gdy my byliśmy w wodzie (i tak zawsze ktoś zostawał na brzegu) to ona siedziała w przyległym do plaży zagajniku oliwnym:), miała zapewniony oczywiście stały dostęp do wody, czasem dla ochłody oblewaliśmy ją słodką wodą i tyle. W końcu Chorwacja jest nad morzem, wieją wiatry, bryza morska, więc całkiem inaczej są odczuwane upały (czyt. mniej dokuczliwie) aniżeli w mieście. Poza tym dwa pytania do pana doktora: co mają powiedzieć na te jego uwagi psy chorwackie :wink: oraz co jego zdaniem mają zrobić osoby które nie mają z kim zostawić psa wyjeżdżając na urlop, jak również nawet gdyby miały, dla psa byłaby to ogromna przykrość bo tak jest z właścicielem związany? Uważam, że gdy tylko zapewni się psu cień, wodę nie ma prawa się nic stać :wink:
Agatka Posted August 3, 2004 Posted August 3, 2004 Witajcie po długiej przerwie :) NIeco czasu mineło troszke nas nie było ,ale juz wrócilismy :) przejechalismy całe Niemcy w szerz w upale i korkach , ale pryznajmniej nasze psiaki beda mogły teraz wygodnie podrózowac :) Nasze czarnulki maja juz obie nowe domki, a ja jestem z tego bardzo szczesliwa :) Ale niech sie przyszła włascicielka sama chwali :) Ja natomiast moge Wam napisac, ze mamy nowego cżłonka Rivendellkowej rodziny , który porusza niebo i ziemie swoim szalonym zachowaniem. To pół roczny sznaucerek miniaturowy - piesek czarno - srebrny - DANGEROUS D'ARTAGNAN Hajan Polonia FCI Mały Diuracelek - bo tak mówia o nim niektórzy jest także pieskiem Oli z Ka-Vangi :) zawładnał naszymi serduchami i odkad zobacyzłysmy go pierwszy raz to wiedziałysmy ze nie odpuścimy :) To najlepszy kumpel Nafki i Soni !, a ostatnio także Amigi - cóz mały gustuje w duzych rozmiarach ! Juz niedługo pewnie zrobimy mu z Ola jaks stronke to bedziecie mogli zobaczyc zdjecia naszego pieszczocha :) ja ostatnio doszłam do wniosku ze z miłościa do psów jest jak z nałogiem . One sa dla mnie całym zyciem , ale wiem jedno dla takich stworków WARTO ZYC !!!!!! Wszystko bym dla nich zrobiła !!!! NO i sorry za taki przerywnik w Waszych rozważaniach o upale i frontlainie ;)
Recommended Posts