czia Posted August 22, 2007 Posted August 22, 2007 super, cieszę, sie, że Molly trafi do domku, Quote
Jola_K Posted August 22, 2007 Author Posted August 22, 2007 ogrom cieplych mysli potrzebny, i kciuki! rozmaiwalam z wetem, Molly jest slaba, nie chce jesc, dostaje leki, kroplowki... boze blagam, niech wszystko bedzie dobrze! matko, co sie dzieje?????? Quote
Agnie Koty Posted August 22, 2007 Posted August 22, 2007 Boże, Jola co Ty piszesz!!! :placz: Ja nie mogę uwierzyć! Tragedia goni tragedię!:placz: Boże, Molly dzieciaku, nie daj się! Quote
Jola_K Posted August 22, 2007 Author Posted August 22, 2007 siedze i rycze jak dziecko, to z zalu, z bezsilnosci, tyle zrobilismy a one sie poddaja... nie mam sil dzisiaj bylam w schronisku, oddawalam do adopcji jedna z kociatek z nowej, ubieglotygodniowej "dostawy", kicia pojechala do dobrego domu.... dzien dobrze sie rozpoczal, ale przeciez nie moze byc zbyt pieknie... los znow musial dokopac Molly jestes w dobrych rekach, walcz kochanie, prosze Quote
czia Posted August 22, 2007 Posted August 22, 2007 o matko, a nie wydadzą jej do tego domku tymczasowego, na pewno szybciej doszła by do siebie! Quote
Jola_K Posted August 23, 2007 Author Posted August 23, 2007 wlasnie skonczylam rozmaiwac z klinika dzisiaj nad ranem Molly umarla :( :( :( :( dolaczylas do siostry Molly, obie juz jestescie zdrowe i szczesliwie biegacie po zielonych lakach, razem z Zuzia, malym czarnulkiem i jego siostra.... ogromnie mi przykro... pomimo ogromnej pracy, ktora w nia wlozono, wczoraj ok 22:300 miala jeszcze krew podana, kroplowki ciagle... cos sie talo, umarla gdy ja widzialam ostatni raz bylo tak dobrze, tulila sie, miauczala... nie wiem, nie rozumiem Molly i Nelly pochodzily z grupy szesnastu kociat ktore zabralam do schroniska, obie od poczatku byly slabsze, przy czym Molly byla ciut mocniejsza, byly zarobacone, zapchlone, mialy swierzbowca, mialy tez jakas wade genetyczna, lub w wyniku choroby wirusowej (panleukopenia?) stracily po oczku, z calej grupy szesnastu kociat przezylo tylko 7, ta siodemka ma sie dobrze znowu mam tysiace pytan... wet mowi ze one byly malenkie, zbyt wczesnie odstawione od matki, bez odpornosci, a kilka dni w schronie przebywaly, a tam wiadomo, zywienie nieodpowiednie, choroby... mam nadzieje ze to koniec smierci, ja juz nie wydalam psychicznie Quote
Mokka Posted August 23, 2007 Posted August 23, 2007 Nie, to nie może być prawda :placz: . Kurza twarz, dlaczego życie musi byc takie okrutne? :-( Quote
Hund Posted August 23, 2007 Posted August 23, 2007 nad naszym schronem chyba czarne chmury :(:(:( tyle biedaków ostatnio przekroczyło granicę TM że nie wiem co myśleć, nie mam sił :(:(:( Quote
oktawia6 Posted August 23, 2007 Posted August 23, 2007 już wczoraj wiedziałam, że tak się stanie:shake: :placz: do tego te potworne wykańczające upały:shake: przykro mi bardzo-koty bez oczu już nie cierpią:placz: :placz: :placz: :placz: Quote
Jola_K Posted August 23, 2007 Author Posted August 23, 2007 i ja mialam zle przeczucie, naprawde wczoraj tuz przed zamknieciem dzwonilam do kliniki, i dzisiaj , zaraz rano... caly czas martiwlam sie o Molly Quote
czia Posted August 23, 2007 Posted August 23, 2007 o nie, nie Molly, :placz: . Myślałam , że da radę! Jola nie poddawaj się inne kociaki czekają, bez Ciebie nie poradzą sobie. Molly już nie cierpi, śpi spokojnie. Quote
Agnie Koty Posted August 23, 2007 Posted August 23, 2007 tak mi przykro, maluszki kochane.... :-( Ech.... Quote
mawin Posted August 23, 2007 Posted August 23, 2007 siedzę i ryczę... tak mi przykro maluszku :-( Quote
wandul 66 Posted August 23, 2007 Posted August 23, 2007 aż drżę o koty z tej grupy , które są u mnie , przyjechało 7 , rudy w domku oki , burasek też , moje wyglądają zdrowo !!!!!Oby nic się nie zaczęło , trzymajcie kciuki!!!! Quote
Jola_K Posted August 23, 2007 Author Posted August 23, 2007 wandziu, w przypadku tych kociatek ktore umarly, zadne objawy niebyly typowe, jedno je laczylo na pewno - slaba odpornosc, mam mnostwo pytan, jak juz pisalam, nie wiem z czym walczymy, czy to zaraza, czy po prostu kitki byly slabsze i nie wytrzymaly, stresu, choroby, zabiegow...</p> ok 14tej wydalam zgode na utylizacje :( (wstretne okreslenie!) Quote
Fanaberia Posted August 24, 2007 Posted August 24, 2007 (*) (*) (*) Molly biedactwo, gdy patrzę na moją Naszeńkę, aż boję się myśleć, że też mogła by odejść [SIZE=2]Jola_K masz zapchaną skrzynkę, dostałm dziś numerki do konta, podaj mi proszę namiary na przelew Quote
Jola_K Posted August 24, 2007 Author Posted August 24, 2007 odetkalam skrzynke, zaraz wysle pw dzisiaj w nocy mialam taki sen: poszlam do kociej kostnicy podpisac zgode na "utylizacje zwlok" bialego kotka (moze wlasnie Molly?), bedac tam odnioslam wrazenie, ze kotek sie poruszyl, poprosilam by sie wstrzymali i powiedzialam, ze wezme go na jeden dzien do domu poobserwowac, juz w samochodzie zaczal sie przebudzac, kilka godzin pozniej latal jak opetany, rozrabial jak pijany zajac w kapuscie.... ale to byl tylko sen ********************************************************* dziekuje wam za cieple slowa ciagle mnie wspieracie, za co jestem bardzo wdzieczna gdy mysle o Molly i Nelly to ciagle mam lzy w oczach, byly takie slodkie... marzylam o jednym domu dla nich, wykopalabym go spod ziemi, mial byc jeden i najlepszy.... wczesniej los z nas zakpil w przypadku malego kotka Alexa, byl niewidomy, malutki, ratowalismy go zaledwie 3dni, byla poprawa, ale 4tego dnia juz nie zyl :( to kolejne smierci w ostatnich dniach :(, odeszly: Zuzia ['], kicia po wypadku, Lala ['], kicia po wypadku, Kajtus ['], maly piesek z guzem, Lulu ['], mloda onka.... to wszystko zwierzaki z jednego miejsca, ktorym chcialysmy pomoc. To tylko ostanie dni, a jak sie cofnac dalej, sa kolejne plomyczki... Ciagle spotykamy smierc i ciagle nie mozemy sie z nia pogodzic, zaskakuje, za kazdym razem rozpaczamy, nie da sie pogodzic. Caly czas mowie, ze nie moze byc tylko zle, przeciez w koncu musi sie cos zmienic. To mnie wspiera na duchu.................. Jutro zabieram kolejne kociaki ze schronu, dla nich kazdy dzien dluzej w tym miejscu to coraz mniejsza szansa na przezycie. Bylam u nich wczoraj, bylo ich 12cie. Jeden moze bedzie mial dom, o kolejnego mialam zapytanie-rodzina mysli, dwa maja jechac na tymczas do Warszawy, reszta pojedzie na tymczas na slask. To dla nich jedyna szansa. Zrobilam zapas jedzenia, zwirku, mam nawet drapak, ktory podarowal kalif1921:) trzymajcie kciuki! Quote
Jola_K Posted January 26, 2008 Author Posted January 26, 2008 gdzie dzisiaj bylyby Molly i Nelly gdyby zyly? jaki dom mialyby? czy spelniloby sie moje marzenie o jednym wspolnym domu dla nich? od sierpnia wiele sie wydarzylo, wiele kociakow znalazlo domy, kilka odeszlo.... kilka dni temu dostalam nowe zdjecia jednego z kociakow, o ktorym pisalam powyzej, jednego z tych ktore pojechaly do Warszawy, ale i tam sukces byl polowiczny, Manius odszedl w ciagu kilku dni od dowiezienia za TM, a przezyla Geneive i to jej zdjecia mi przyslano, w tej grupie wyjatkowo duzo kociakow odeszlo :( Molly i Nelly, siostrzyczki slodkie, do zobaczenia na brzegu teczy...... Quote
Ola164 Posted January 26, 2008 Posted January 26, 2008 Biodulki dwie :(:(:(:( Teraz już są szczęśliwe :(:(:( Quote
Dinka Posted January 26, 2008 Posted January 26, 2008 Okropne... :( :-(:-(:-(:-(:-(:-(:-(:-(:-(:-(:-(:-(:-(:-( [*] [*] Dla kociaków...... Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.