aga1969 Posted August 15, 2007 Posted August 15, 2007 dajmy mu troche czasu....moze jest poprostu zdenerwowany....w koncu 14 kotkow to nie byle co..... agata,trzeba go dac tej pani i koniecznie byc z nia w kontakcie. Quote
Agata69 Posted August 16, 2007 Author Posted August 16, 2007 Słuchajcie, jestem kompletnie załamana. Czy nad tym wątkiem ciązy jakieś fatum? Dzisiaj Marmur pogryzł panią Basię. Zaatakował ją przy próbie czesania (wcześniej był czesany, nie było żadnych problemów). Gryzł bardzo zawzięcie i drapał pazurami, na szczęście podczas kastracji wet skrócił mu pazury). Zaatakował drugi raz kiedy p.Basia próbowała wyjść z pokoju w którym kot przebywa. Wiecie, jak ja tak teraz analizuję, to my popełniłyśmy błąd. Hormony męskie utrzymują się u kota jeszcze miesiąc po kastracji, czyli praktycznie Marmur jest kotem w pełni męskim jeszcze. Mimo , że nie stykał się z kotami p.Basi przecież je czuł, był w pokoju obok. Jeszcze żeby było mał młoda kotka jest w pierwszej rui, pani Basia nie zdążyła ją wysterylizować. Kotka czując kocura cały czas siedziała pod drzwiami, czasami uadało jej się przedostać na chwilę. Marmur był prawdopodobnie tym wszystkim oszołomiony; kastracja, nowy dom, stado kotów, kotka w rui. No i stało się. Kot wrócił do piwnicy, jeszcze nie podjęłyśmy decyzji co do jego losu. Czuję się jak zbity pies. Taki atak może się już nigdy nie powtórzyć (kiedy do końca wypłucze się testosteron), ale przecież nikt nie może mi tego zagwarantować. Uczciwość mi podpowiada, że trzeba zrezygnować z adopcji. Nie mogę sprezentować ludziom takiego kłopotu. Nie wiem co z nim teraz będzie. Pomóżcie, może niech wypowiedzą się kociarze. To moja pierwsza adopcja kota. Kilka lat temu miałam ukochaną kotkę Zosię, z ktorą spałam i ubielbiałam. Pewnego dnia zaczęła się na nas rzucać i z wściekłością gryżć i drapać, do tej pory mam ślady. Uśpiłam ją, nie miałam z nikąd pomocy, przypłaciłam to zdrowiem psychicznym. Teraz wszystko mi się przypomniało. Czuję się strasznie i bardzo żal mi kota. Quote
Tweety Posted August 16, 2007 Posted August 16, 2007 Absolutnie nie przekreślałabym Sala!! Ileż razy któraś moja kocica na mnie napadła, bo ją ruszałam a ona nie miała życzenia. Nawet dzisij mam siniaka, bo Pusi przeszła ochota na zabawę a mnie jeszcze nie i rzuciła mi się na ramię tak, że mnie dziabnęła zębami a oprócz tego właśnie dorobiła siniolca. Kot rzadko ostrzega np. warczeniem jak pies, że na coś nie ma ochoty. Dlatego częste są opinie, że jest falszywy, bo niby się bawi a potem gryzie. Mało jest kotów tak uległych, że można z nimi zrobić co się chce. Dlatego, moim zdaniem, Sal zachowuje się adekwatnie w stosunku do sytuacji w jakiej się znalazł i jak najbardziej nadaje się do adopcji Quote
Puchatek Posted August 16, 2007 Posted August 16, 2007 Nie znam się specjalnie na kotach ale ludzie zbyt często traktują kota jak psa. Z tego co wiem to np. o ile u psa przewrócenie się na plecy i pokazanie brzucha jest zachętą do zabawy i głaskania o tyle u kota jest poważnym ostrzeżeniem "odczep się bo drapnę". Nie podejrzewam by ktos kto ma 14 kotów nie wiedział o tym ale może ... Quote
Agnie Koty Posted August 16, 2007 Posted August 16, 2007 kot mojej przyjaciółki rzucił sie na nią, wyrwał kawał mięsa z jej uda, siedziała biedaczka zatrzaśnięta w łazience i czekała na siostrę. Miało to związek z tym, że dziewczyna wyprowadziła się do męża a potem wróciła. Mąż okazał się do bani. On potraktował to jako porzucenie i zaatakował. Kot znaczy , nie mąż. Po kastracji potulny był jak baranek, nigdy nie strzeliło mu coś takiego do łba. Myślę, ze jak Marmurowi unormują się hormony to odpuści takie wściekłe gryzienie. Mój kastrowany rudy gryzie nas tylko okazjonalnie, :oops: Quote
Marzenuś Posted August 16, 2007 Posted August 16, 2007 Ale po co odrazu ta panika? Postawcie się w sytuacji tego kota, nie miał domu, nagle zamknęli go w piwnicy. Więcej siedział sam niż z kimś. Potem trafił do weta, narkoza, znowu zmiana otoczenia, znowu izolacja i do tego tyle kotów. Więc pomyślcie teraz ile on stresu przeżył? Ja sama mam 5 kotów i nie raz któryś mnie dziabnął czy drapnąl. A niedawno dwa z nich były kastrowane. Chodziły jak ogłupiałe warcząc na siebie na wzajem i ja też oberwałam po ręce. Dodam tylko że moje też maja ok 2 lat. Tak więc nie przejmujcie się tak bardzo. Poniosły go nerwy a może zwykły strach? Stres robi swoje. Nie można go przekreślić od razu. On zasługuje na dom... Quote
Dzika Posted August 16, 2007 Posted August 16, 2007 Agata69 napisał(a):Słuchajcie, jestem kompletnie załamana. Czy nad tym wątkiem ciązy jakieś fatum? Dzisiaj Marmur pogryzł panią Basię. Zaatakował ją przy próbie czesania (wcześniej był czesany, nie było żadnych problemów). Gryzł bardzo zawzięcie i drapał pazurami, na szczęście podczas kastracji wet skrócił mu pazury). Zaatakował drugi raz kiedy p.Basia próbowała wyjść z pokoju w którym kot przebywa. Ludzie a kto czesze obolałego kota?! Co to jest pluszak? Spróbujcie popatrzec na to co się dzieje _jego_ oczami. Jest mniejszy, jest słabszy, nie wie czy na pewno nikt mu krzywdy nie zrobi, nie ma na to wpływu, przeżył milion stresów a w końcu zrobili mu coś co okropnie boli. A na dodatek zamiast pozwolic mu poleżec do zagojenia jeszcze go szarpią a każdy kolejny ruch wzmaga ból. Takie dziwne ze pogryzł? Przecież ta rana jest okryta naciągniętą skórą. I każde poruszenie tej skóry powoduje ból. Komu w ogóle przyszło do głowy żeby go czesac? Quote
BasiaD Posted August 16, 2007 Posted August 16, 2007 Tweety ma rację .SAL ostatnio dużo przeszedł jak na takiego małego kota. Na pewno będzie się inaczej zachowywał w swoim domku gdzie będzie czuł się bezpiecznie. A jego nowa Pani zna się na kotach. Ja mam 2 koty, dorosłe i też jak się przestraszą potrafią mnie podrapać lub ugryźć jak je trzymam na rękach To tylko przestraszone zwierzątko i tyle! Nie przekreślajcie tego kota, niech wreszcie trafi do swojego domku, gdzie będzie bezpieczny. ! Quote
BasiaD Posted August 16, 2007 Posted August 16, 2007 I Dzika też ma rację! Kot to bardzo delikatne zwierzątko i zanim się człowiek d"dobierze" do niego "z łapami" musi mieć jego pełne zaufanie! Quote
Puchatek Posted August 16, 2007 Posted August 16, 2007 Dzika napisał(a):Ludzie a kto czesze obolałego kota?! Co to jest pluszak? Spróbujcie popatrzec na to co się dzieje _jego_ oczami. Jest mniejszy, jest słabszy, nie wie czy na pewno nikt mu krzywdy nie zrobi, nie ma na to wpływu, przeżył milion stresów a w końcu zrobili mu coś co okropnie boli. A na dodatek zamiast pozwolic mu poleżec do zagojenia jeszcze go szarpią a każdy kolejny ruch wzmaga ból. Takie dziwne ze pogryzł? Przecież ta rana jest okryta naciągniętą skórą. I każde poruszenie tej skóry powoduje ból. Komu w ogóle przyszło do głowy żeby go czesac? No to czesanie to faktycznie całkiem pozbawione sensu. W zasadzie nic dziwnego że tak zareagował. Wyglada na to że z faktu posiadania 14 kotów nie wynika znajomość rzeczy. A wystarczyłby "prosty chłopski rozum". Quote
Dzika Posted August 16, 2007 Posted August 16, 2007 BasiaD napisał(a):I Dzika też ma rację! Kot to bardzo delikatne zwierzątko i zanim się człowiek d"dobierze" do niego "z łapami" musi mieć jego pełne zaufanie! Zaufanie to raz. A dwa niech sobie nadgorliwa opiekunka zrobi cesarskie cięcie od pępka do żeber i dzień później pójdzie na masaż. Zrozumie co czuł ten kot przy czesaniu... Quote
Puchatek Posted August 16, 2007 Posted August 16, 2007 Agata69 napisał(a):Słuchajcie, jestem kompletnie załamana. Czy nad tym wątkiem ciązy jakieś fatum? .... Czuję się strasznie i bardzo żal mi kota. Jak widzisz Aga z powyższych postów KOT JEST NORMALNY. I nie ma go co żałować (no może tego że go "ubyło" i na dokładkę dostał jeszcze masaż grzebieniem po ranach). Nie załamuj się, będzie dobrze. Quote
Dzika Posted August 16, 2007 Posted August 16, 2007 Puchatek napisał(a):Wyglada na to że z faktu posiadania 14 kotów nie wynika znajomość rzeczy. A wystarczyłby "prosty chłopski rozum". Tak szczerze i bez aluzji do nikogo tutaj niestety bardzo czesto sie zdarza ze w nadgorliwosci ludzie robią to co _oni_ uważają za słuszne, zupełnie nie zastanawiając się czy dla zwierzęcia faktycznie takim będzie... A wystarczy na chwilę "zamienic sie rolami". Quote
Agata69 Posted August 16, 2007 Author Posted August 16, 2007 Kochani, właśnie wysłałam pani z Leszna takiego maila: Witam Pani .......! Sal został poddany kastracji z opóźnieniem jednodniowym czyli we wtorek. Zabieg zniósł dobrze. Po zabiegu opiekunka zabrała go do domu, umieściła w osobnym pokoju. Jeszcze wczoraj kiedy dzwoniłam, mówiła , że Sal jest taki piękny (potwierdzam), grzeczny i przytulaśny. Niestety dzisiaj rano wydarzyło się coś nieprzyjemnego. Sal ugryzł i podrapał opiekunkę przy próbie czesania. Jak ja tak teraz analizuję, to my popełniłyśmy błąd. Hormony męskie utrzymują się u kota jeszcze miesiąc po kastracji, czyli praktycznie Sal jest kotem w pełni męskim jeszcze. Mimo , że nie stykał się z kotami opiekunki (14 sztuk) przecież je czuł, był w pokoju obok. Jeszcze żeby było mało młoda kotka jest w pierwszej rui, opiekunka nie zdążyła jej wysterylizować. Kotka czując kocura cały czas siedziała pod drzwiami, czasami udało jej się przedostać na chwilę do pokoju Sala. Sal był prawdopodobnie tym wszystkim oszołomiony; kastracja, nowy dom, stado kotów, kotka w rui. Do tego podejrzewamy, że opiekunka niechcący mogła urazić go w obolałe miejsce sprawiając mu ból. Fakt jednak pozostaje faktem. Ponieważ jestem zdania, że adopcje zwierząt powinny opierać się na pełnym zaufaniu obu stron, nie zatajam tego incydentu przed panią. Bardzo możliwe, że Sal nie pogryzie nikogo i nigdy, ale oczywiście zagwarantować nikt tego nie jest w stanie. Do pani należy decyzja co dalej. Nie będę miała żalu, jeśli się pani wycofa. Jest mi bardzo przykro ze względu na panią i ze względu na Sala. Byłam bardzo szczęśliwwa, że to biedne stworzenie znajdzie swoją przystań u pani. Dołączam wypowiedzi zaprzyjaźnionych mi forumowiczów na temat tego wydarzenia. Proszę nie traktować tych wypowiedzi jako naciskanie, dołączam je aby mieć czyste sumienie wobec pani i kota. Zrozumiem i zaakceptuję każdą pani decyzję. Pozdrawiam Agata Tutaj przytoczyłam wszystkie wasze wypowiedzi. Moje sumienie i poczucie odpowiedzialności kazało mi tak załatwić tą sprawę. Teraz czekam na decyzje. Bardzo wam dziękuję za wszelką pomoc. Quote
Dzika Posted August 16, 2007 Posted August 16, 2007 Agata69 napisał(a):Kochani, właśnie wysłałam pani z Leszna takiego maila: Jak dla mnie rewelacja. Sprawa postawiona uczciwie a przy okazji najlepszy test przyszłych opiekunów. Quote
Agata69 Posted August 16, 2007 Author Posted August 16, 2007 dostałam taką odpowiedź: Witam serdecznie Pani Agato!!! Prosze się nie martwic ja zdania mimo tego nieprzyjemnogo incydentu nie zmienie.Zobowiazalam sie Salemem zaopiekowac stworzyc dom bo pokochalam go juz dawno.To w koncu kot a do nich jestem przyzwyczajona u mojej cioci zawsze jest jakis kociak i tez nie raz zostalam podrapana. Prosze sie nie martwic ja naprawde bardzo chetnie zaopiekuje sie Kotkiem. pozdrawiam serdeczn jakoś się nadal martwię. Quote
GreenEvil Posted August 16, 2007 Posted August 16, 2007 Coz... brak znajomosci reakcji kota fatycznie moze zakonczyc sie u chirurga... Wszyscy moi goscie sa uprzedzani o fakcie, ze tego czarno-bialego mozna glaskac dopiero wtedy, gdy sam przyjdzie i zacznie sie lasic... Moja szwagierka kiedys mine nie posluchala i z madra mina "ja sie znam na kotach" wziela Sila na rece... coz, mi pozostalo patrzac na coraz bardziej rozzloszczona mine kota pojsc spokojnie po plasterki... :eviltong: Ludzie czasem zapominaja, ze koty nie sa pluszowymi zabawkami i swoje zdanie maja... :diabloti: I czasem egzekwuja je pazurami i zebiskami pzdr podrapana GreenEvil Quote
ulvhedinn Posted August 16, 2007 Posted August 16, 2007 No właśnie:diabloti: Na poociechę Wam powiem, że Maciek, ukochany kocur cioci przez pierwszy rok nie dał się wziąć na ręce, potrafił też autentycznie zaatakować zębami i pazurami nogę, która jak dla niego poruszała się zbyt blisko, czy gwałtownie (rąk nikt nie ryzykował:evil_lol: )-to był autentyczny dzikus, wolno żyjący przez ponad 12 lat. A teraz: A ostatnio mój własny, łagodny, dostojny arystokrata, przyzwyczajony do pielęnacji- dał taki popis przy pobieraniu krwi, że trzy wetki go trzymały, wszystkie oberwały i nie obeszło się bez przyśpienia...:diabloti: Tak więc- trzeba być dobrej myśli;) Quote
Szyszka Posted August 16, 2007 Posted August 16, 2007 No to kocie jedzie do domu, hurrrraaa!!!!!!!!!!! Quote
aga1969 Posted August 16, 2007 Posted August 16, 2007 uwazam,ze kobitka super!!! zdroworozsadkowo zareagowala,nadaje sie. agata-glowka do gory,dawaj kota do nowej panci!!!! Quote
Puchatek Posted August 16, 2007 Posted August 16, 2007 Bardzo słusznie postąpiłaś wysyłając tego maila Nowa Pani będzie OK :-) Quote
Agata69 Posted August 17, 2007 Author Posted August 17, 2007 Pod warunkiem , że Sal nie będzie się rzucał na ludzi i robił im krzywdy. To niestety oceniam 50:50. Quote
wandul 66 Posted August 17, 2007 Posted August 17, 2007 u mnie w domu wszyscy wiedzą , że mojego 3 letniego kastrata Mruczka nie należy zaczepiać - to on decyduje kiedy , jak i kto !!!! kot raczej zaatakował szczotkę - nie ręke , atak powtórzył , bo pewno szczotka nadal była w ręce!!!!Ten kot w oststnim czasie wciąz zmieniał miejsce swojego zamieszkania , poza tym , nikt nie wie , jaką ma przeszłość - jak poczuje się panem na włościach , pewny , dumny i kochany , przestanie atakować!!! Najczęsciej atakuje wystraszane zwierzę!!! Quote
Tweety Posted August 17, 2007 Posted August 17, 2007 chyba juz wszystko zostało powiedziane w tym temacie, pani została uprzedzona, Sal powinien pakować już szczoteczkę do zębów i piżamkę Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.