Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Dawno tu nie byłam, przejrzalam ten wątek i mam kilka uwag do wlaścicielek rottków. Nie roxumiem dlsczego nie pozwalasz psu na zbliżanie się i kontakty z innymi psami skoro pies chce i jest przyjaźnie nastawiony. Powinien móc się bawić i kontaktować z innymi, takie izolowanie tylko zwiększa lęki i może wywołać agresję bo twoje zachowanie może psu się wydawać lękliwe, boisz się podejść do innego psa to może należy go atakować w twojej obronie. To samo z ludźmi.

Byłam wieloletnią hodowczynią i mam do dzisiaj rottweilery a to już 35 lat. Mieszkam zawsze w mieście, w bloku, wokół dużo ludzi, dzieci i innych psów - i zawsze mam rottki doskonale zsocjalizowane, przyjazne do całego świata ludzi i zwierząt. Nie reagujące agresją ani na agresję innych psów ani na gwałtowne ruchy ludzi. Rottweilery doskonale wyczuwają autentyczne zagrożenie ze strony innych i nie reagują histerycznie na każdy ruch. A zaznaczam, że wszystkie moje rottweilery byly szkolone na obronne i to policyjnie nie sportowo. Mialam pierwszą w Polsce rottkę z dyplomem POIII a mimo to mogła chodzić ze mną bez smyczy i kagańca i nigdy nie zrobiła nikomu krzywdy a mogla gdyby chciała. Ale po to je szkolilam, żeby nad nimi panować no i żeby umiały odróżniać co jest zagrożeniem a co nie.

I druga sprawa - nigdy swoich psów nie karmiłam suchą karmą, zwłaszcza szczeniąt i młodych, tylko mięso i dodatki i jakoś nigdy nie miałam problemów zdrowotnych i zbilansowaniem. Psy byly zdrowe i sprawne bardzo długo.

A okolice w których mieszkasz są piękne i zdjęcia też.

Posted
2 godziny temu, dwbem napisał:

Dawno tu nie byłam, przejrzalam ten wątek i mam kilka uwag do wlaścicielek rottków. Nie roxumiem dlsczego nie pozwalasz psu na zbliżanie się i kontakty z innymi psami skoro pies chce i jest przyjaźnie nastawiony. Powinien móc się bawić i kontaktować z innymi, takie izolowanie tylko zwiększa lęki i może wywołać agresję bo twoje zachowanie może psu się wydawać lękliwe, boisz się podejść do innego psa to może należy go atakować w twojej obronie. To samo z ludźmi.

Byłam wieloletnią hodowczynią i mam do dzisiaj rottweilery a to już 35 lat. Mieszkam zawsze w mieście, w bloku, wokół dużo ludzi, dzieci i innych psów - i zawsze mam rottki doskonale zsocjalizowane, przyjazne do całego świata ludzi i zwierząt. Nie reagujące agresją ani na agresję innych psów ani na gwałtowne ruchy ludzi. Rottweilery doskonale wyczuwają autentyczne zagrożenie ze strony innych i nie reagują histerycznie na każdy ruch. A zaznaczam, że wszystkie moje rottweilery byly szkolone na obronne i to policyjnie nie sportowo. Mialam pierwszą w Polsce rottkę z dyplomem POIII a mimo to mogła chodzić ze mną bez smyczy i kagańca i nigdy nie zrobiła nikomu krzywdy a mogla gdyby chciała. Ale po to je szkolilam, żeby nad nimi panować no i żeby umiały odróżniać co jest zagrożeniem a co nie.

I druga sprawa - nigdy swoich psów nie karmiłam suchą karmą, zwłaszcza szczeniąt i młodych, tylko mięso i dodatki i jakoś nigdy nie miałam problemów zdrowotnych i zbilansowaniem. Psy byly zdrowe i sprawne bardzo długo.

A okolice w których mieszkasz są piękne i zdjęcia też.

Tu nie ma się jak bawić. Przynajmniej nie w tych sytuacjach o których ja mowię. Psy, które spotykamy są na smyczach, nie wyobrażam sobie lawirować między dwoma psami zapiętymi na smyczach na środku ścieżki rowerowej czy chodniku... w takich miejscach trzeba sie po prostu minąć a nie urzadzac zapoznawanie i zabawę.... co do ludzi to mało kto wie jak sie obchodzić z lękliwym psem.. nie mam zamiaru też na środku chodnika czy w parku ryzykowac ze pies zaatakuje bo ktoś po prostu będzie chciał go pogłaskać.... znam go najlepiej i wiem, że wyskoczyłby z agresją. 

Ty swoje rotty miałaś socjalizowane wśród ludzi, mój Hiro miał za mało z nimi kontaktu podczas tych pierwszych 4 miesicęcy życia plus trauma przelotu do Norwegii sprawiło to, że lęk mu się pogłębił. Dochodzi do tego to, że w obcym kraju nie możesz obcego przechodnia poprosić o pomoc w socjalu bo tu po prostu norwedzy sie izolują, nie chcą, są obojętni. Więc na dzień dzisiejszy nie mam jak z zupełnie obcymi osobami pracować nad jego lekiem. To nie Polska. Jak zabierałam go na plaże na spotkania z innymi psami to zachowywał się bardzo ok, choć ze spotkania na spotkanie zachowywał się bardziej dominująco wobec innych psów-samców. Teraz możliwość zabierania na plażę sie skończyła bo nie mam transportu więc temat póki co umarł. Na tej plaży byli inni właściciele psów i nikogo nie zaatakował ani nie ugryzł, po prostu omijał, wystrzegał się, nie podchodził. Jak ktoś chciał go dotknąć czy wyciągał rękę to robił unik i się wycofywał z typowym przestrachem w oczach i postawie, bez paniki czy czegoś ale jednak się wycofywał i omijał. Na co dzień robię mu część spacerów pomiędzy ludźmi, żeby na każdego nie patrzył podejrzliwie i nie robił przyczajek. Najbardziej nieobliczalne są dzieci, więc mam oczy dookoła głowy, żeby nie stworzyć sytuacji w której miałby możliwość przestraszyć czy tym bardziej zaatakować dziecko. Często stajemy sobie w bezpiecznej dla dzieci odległości i Hiro może się oswajać z ruchem i odgłosami wydawanymi przez bawiące się dzieci. 

Co do karmy to dostaje jej stosunkowo nie wielki procent, bo od dłuższego czasu głównie dostaje mięso z dodatkiem kości, wołowe, jagnięce, czasem kurczak czy wieprz, bo do takich mam tu dostęp. czasem podaję warzywa.... czasem zje czasem nie, na siłę nie wmuszam. Do tego olej z ryb czy surowe jajko...

Posted
23 godzin temu, Ania :) napisał:

Link działa :)

Ale jak patrzę na te zwierzaki to mi ich szkoda troche. Takie chude smutne wystraszone jakieś ... 

Cieszę się, że link działa :)

Tak, masz rację.. są tam jakby trochę zagubione.... nie mają być może swojego człowieka, a jak mają to tego chyba za bardzo nie czują skoro całymi dniami szwędają się samopas.... 

Posted

miałam swego czasu kotkę na tymczasie. Nie wiem kto i w jaki sposób ją krzywdził, ale była w opłakanym stanie... przerażona na widok człowieka (ale nie dzika)... jak ją brałam np na zdjecia na ręcę, żeby postawić na parapecie to kot zrobił kupę pod siebie... ze stresu.... miała chorobę skóry, uszu i oczu.... była obrazem nędzy i rozpaczy.. na widok człowieka starała się być niewidzialna....  takie były pierwsze tygodnie....  po ok dwóch miesiącch zaczeła nieśmiało czołgać się po pokoju w mojej obecności.... po kolejnych tygodniach potrafiła już drzemać z półprzymkniętymi oczami... od jakiegoś czasu spałam w pokoju w którym siedziała, żeby oswajała sie z ruchem i obecnością człowieka... kota po ok 4 miesiącach sama nieśmiało zaczęła wyglądać ze swojego pokoju... pierwsze czolgane spacery po przedpokoju...  potem kota potrafiła się już łasic o moje nogi, o kant lodówki i bawić się zabawkami w swoim pokoju....  z ludzi to w sumie zachowywała się normalnie tylko przy mnie. Ostatecznie Kotę zawiozłam mojej mamie, na wieś... Przez pierwsze kilka tygodni kota siedziała w maminym domku i z własnej woli była kotem niewychodzącym.... po jakimś czasie jak wylazła z domu to znów sie bała wrócić.... więc była kotem nadwornym... po kolejnych kilku miesiącach wypracowały sobie z moją mamą pewne rytuały kiedy mama np zostawiała otwarte drzwi kota mogła wejść lub wyjść bo jak człowiek stał przy drzwiach to sie bała... dla gości mamy i sasiadów była kotem widmo... wszyscy o niej słyszeli ale nikt jej nie widział... :D  oczywiście zaakceptowała jako opiekuna tylko moją mamę... przychodziła w nocy spać na łóżko pozwalała sie jej głaskac... nikt za to nie mógł jej wziąć na ręce.. pozwalała tylko na dotyk.. żadnego łapania... i tak sobie ze dwa lata żyły.... razu pewnego kota chyba została ukąszona przez żmiję bo suuchła w połowie i miała problem z sikaniem... w koncu zabunkrowała sie pod kampingiem na działce mojej mamy i tam dokonała żywota.... nie dała sobie w tej końncowej fazie pomóc bo wlazła pod ten kamping i zanic w świecie nie szło jej stamtąd wydostać.. dopiero jej truchło dało sie wygrzebać i wycignąć .... 

kilka zdjeć.. pierwsze zdjecia z początków u mnie... potem jak już była  zdrowa.... 

IMG_7408.jpg

IMG_7406.jpg

IMG_7403.jpg

IMG_7401.jpg

 

a tak wyglądała kilka miesięcy później.....

 

IMG_9264.jpg

IMG_9258.jpg

IMG_9248.jpg

IMG_9243.jpg

IMG_9240.jpg

IMG_9235.jpg

IMG_9234.jpg

IMG_9231.jpg

IMG_9205.jpg

IMG_9149.jpg

IMG_9142.jpg

IMG_9132.jpg

Posted

oh powiem ci że te kaktusy to czasem mają takie rozmiary, że nie ma gdzie ich postawić.... ja też kiedyś miałam kaktusa ktory tak rósł do gory, że po pewnym czasie zaczął mu sufit mieszkania przeszkadzać....... a weź takiego dryblasa przenieś, żeby się nie połamał i cię nie pokuł.... to było wyzwanie.... 

 

mój aparat już chyba jutro wraca.... tu garść zdjęć które zrobił w Australii... 

 

13012763_10206062546338239_3561093006316096449_n.jpg

13012681_10206038017365030_5851343103952221133_n.jpg

13010738_10206062558778550_7176986210853628992_n.jpg

13006533_10206021938523069_7735012482754665863_n.jpg

13000319_10206038014924969_8551360294042698479_n.jpg

12998744_10206038009884843_847811529963228959_n.jpg

12987227_10206002731402903_3376707893747816156_n.jpg

12986986_10206038012604911_5552162326082087118_n.jpg

12963935_10206038006124749_8959711193235850655_n.jpg

12963775_10206002728202823_6902569368873159122_n.jpg

12932691_10206002732042919_1855258429662429086_n.jpg

12923223_10206002731162897_5489488259631492767_n.jpg

12512789_10206002728602833_1591622114771034887_n.jpg

Posted

Hej !

Weszłam tylko na stronę,zobaczyłam rudego psiaka i stwierdziłam,ze chyba zbyt dawno tu nie zadlądałam skoro masz nowego domownika-dopiero potem doczytałam i doogladałam ;)

Paproch cudny,z pyszczka podobny do naszej własnie też śp Melki.I ja oglądam jego zdj to stwierdziłam,ze naszym muszę też zrobić takie ładnie zdj

  • Upvote 1
Posted

tak, tak te ostatnie zdjecia są robione moim aparatem ale nie przeze mnie... znajomi pożyczyli mój aparat na wycieczkę do Australii... moj aparat wraca niestety dopiero 27 kwietnia.....

Posted
Godzinę temu, jolkablaszczyk napisał:

tak, tak te ostatnie zdjecia są robione moim aparatem ale nie przeze mnie... znajomi pożyczyli mój aparat na wycieczkę do Australii... moj aparat wraca niestety dopiero 27 kwietnia.....

no ja jedyna się skupiam co u kogo napisane było heheh

Posted

Wesołe bo aparat wrócił :)

A tak poważnie to po prostu zabrałam do ogrodu garść smakołyków więc każde się gimnastykowało jak mogło, żeby zasłużyć :D  Masza w tej kwestii przeszła samą siebie :) Dawno jej takiej uchachanej nie widziałam :)

  • Upvote 1

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...