Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Witam wszystkich. Jestem nowa na forum. Postanowiłam założyć własny temat, bo większość rozwiązań, które już wypróbowałam nie przyniosło w przypadku mojego problemu żadnych efektów. Być może robię coś nie tak albo może ktoś zna jakiś inny sposób, którego jeszcze nie testowałam. Macie więcej doświadczenia, więc bardzo proszę o radę. 

Mieszkamy z mężem w ponad 70-metrowym mieszkaniu i trzymamy w nim 2 psy rasy whippet. Oba są wykastrowane i rodowodowe, pochodzące ze sprawdzonej hodowli. Pierwszy z nich, Gonzo, ma 1,5 roku i jest urodzonym ideałem. Wychowałam w życiu kilka psów wielu ras i o różnych skłonnościach do agresji i destrukcji, ale nigdy nie trafił mi się podobny szczeniak. Od początku nie było z nim żadnych kłopotów - zero problemów z nauką czystości, gryzieniem mebli, brakiem posłuszeństwa. Mój mąż nigdy wcześniej nie miał psa i musiałam mu tłumaczyć, że takie zachowanie to coś, co naprawdę nie zdarza się często.

Drugi psiak, Ozzy, został nabyty głównie jako towarzysz dla Gonzo. Mieszkamy w Brazylii, gdzie standardowy dzień pracy ma ponad 10 godzin i nie mieliśmy serca zostawiać zwierzaka na tak długo samego. Ozzy ma w tym momencie pół roku i jest z nami od blisko 4 miesięcy. Oba psy dogadują się naprawdę dobrze. Wydaje się, że po kilku pierwszych dniach i paru początkowych przepychankach, ustaliły między sobą dominację i samcem alfa został starszy Gonzo. Ozzy nie stara się jak na razie odebrać mu tej pozycji. Ładnie się bawią, w nocy śpią przytulone od siebie, dzielą się zabawkami.

Nasz dzień zaczyna się od 1-1,5h spaceru po parku. Najpierw na smyczy, później bieganie luzem po ogrodzonym terenie razem z innymi psami, aportowanie piłki i na koniec powrót na smyczy do domu. W sumie, ok. 5 km spaceru plus wybieganie przed naszym wyjściem do pracy. W domu w ciągu dnia psy mają do dyspozycji pomieszczenie gospodarcze oraz kuchnię. Jest to ponad 20 metrów kwadratowych, z zacienioną przestrzenią do odpoczynku oraz miejscem na zabawę. Staramy się zawsze zapewnić im jak najwięcej stymulacji, zostawiając zabawki edukacyjne typu kong, świńskie uszy i kości do gryzienia. Po powrocie z pracy wychodzimy na kolejny spacer, ok. 30-40 min, głównie w celu załatwienia potrzeb fizjologicznych.

Nasz największy problem związany jest z lękiem separacyjnym Ozzy'ego. Wydaje się, że nie jest on w stanie zostać sam nawet na minutę. Kiedy jesteśmy w mieszkaniu, Ozzy nie odstępuje nas na krok. Gdy wychodzimy do innego pokoju czy łazienki, psiak zostawia zabawki lub jedzenie i biegnie za nami. Kiedy leży na podłodze obgryzając kość, chce to robić z łbem na mojej stopie. Gdy stoję przy kuchni gotując kolację, Ozzy schodzi ze swojej leżanki i kładzie się przy mnie na zimnych kafelkach. Mam wrażenie, że problem nie jest do końca związany ze strachem przed byciem samemu, lecz ze strachem przed byciem fizycznie daleko. Pojawia się nawet wtedy, gdy Ozzy zostaje po drugiej stronie kraty zamontowanej w drzwiach kuchni i bez problemu może nas widzieć, bo siedzimy 1,5 metra dalej na kanapie. Obecność Gonzo lub jej brak nie ma żadnego wpływu na jego zachowanie. Sprawdziliśmy też jak wygląda ich relacja, kiedy zostają sami i nagranie z ukrytej kamery pokazało, że Gonzo większość naszej nieobecności po prostu przesypia. Ozzy tymczasem płacze i wyje, jakby był obdzierany ze skóry. Jego panika rozpoczyna się sekundę po tym, jak fizycznie się od niego oddalam i nie ustępuje nawet przez kilka godzin. Pies dyszy, ślini się, trzęsie, wymiotuje i załatwia się w sposób niekontrolowany. Niszczy wszystko, co znajdzie się w zasięgu jego zębów. Przeskakuje przez kratę, wskakuje na meble, zjada swoje odchody. Ostatnio przeskoczył nawet przez zamknięte szklane drzwi, rozbijając je w drobny mak i kalecząc sobie przy tym łapy. Na pewno nie jest to próba zwrócenia na siebie uwagi. On faktycznie przeżywa ogromny stres będąc odseparowanym.

Próbowaliśmy już chyba wszystkiego. Zostawianie jedzenia i zabawek w ogóle na niego nie działa. Panikujący Ozzy po prostu ignoruje otoczenie. Kojąca muzyka, włączony telewizor, zmiana rutyny lub ignorowanie psa przed wyjściem z domu i po powrocie, zapewnienie mu ruchu i fizycznego zmęczenia, uspokajające napary ziołowe do picia - nic nie przynosi najmniejszych efektów. Trening stopniowego pozostawania samemu na coraz dłużej też się u nas nie sprawdził, bo wymaga on od psa zachowania spokoju choćby przez sekundę po wyjściu właściciela lub opanowania się choćby na sekundę po upływie jakiegoś czasu, a u nas nie ma to miejsca. Według naszych sąsiadów, Ozzy potrafi piszczeć i wyć bez przerwy nawet przez 10 h kiedy nie ma nas w domu. Jedyną rzeczą, która przyniosła pewien rezultat i pozwala mieć nadzieję, że nasz przypadek nie jest do końca beznadziejny, jest crate training w kupionej przez nas skrzyni do transportu Vari Kennel. Zamknięty w środku Ozzy wciąż trochę popłakuje (choć zauważalnie mniej), ale nie wykazuje innych objawów paniki, które opisałam wcześniej. Zdarza mu się czasem nawet zasnąć albo po prostu leżeć spokojnie, choć nie są to częste momenty. Ponieważ jednak nie jestem w stanie zamknąć szczeniaka na cały dzień w skrzyni, tylko częściowo pomaga to w rozwiązaniu naszego problemu. Zamknięty w jakimkolwiek innym miejscu poza skrzynią, Ozzy wykazuje ogromny stres (w ok. 30% przypadków w wersji full - czyli z pełną paniką, a w pozostałych po prostu bez przerwy płacze). Nie wiem już co robić. Sytuacja ciągnie się od 4 miesięcy. Próbowałam zasięgnąć porady kilku specjalistów behawioralnych, ale wszyscy oni zalecali nam trening stopniowego przyzwyczajania psa do zostawania samemu, co, jak już pisałam, u nas jest trudne do przeprowadzenia, bo Ozzy nigdy się nie uspokaja, a jak próbuję go nagrodzić za ułamek sekundy spokoju, ignoruje jedzenie. Kontynuuję więc trening ze skrzynią, choć nie przekłada się on na spokój psa w innych sytuacjach. Nie wiem czy ma to jakieś znaczenie, ale oba zwierzaki znają podstawowe komendy "siad, leżeć, chodź, zostaw i zostań", choć Ozzy zostaje grzecznie tylko dopóki może nas widzieć lub tylko do pewnej odległości (nie więcej niż 2 metry). Psy nie śpią też z nami w pokoju. Zostawiony z Gonzo w porze spania Ozzy płacze i protestuje, ale w końcu po ok. 30 min zasypia, co nigdy nie zdarza mu się w dzień. Jestem naprawdę bezsilna. Bardzo proszę o pomoc.

  • 5 weeks later...

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...