terra Posted October 26, 2007 Posted October 26, 2007 Zaciskam kciuki, żeby jednak się znalazł ktoś odpowiedni. Quote
Guest monia3a Posted October 26, 2007 Posted October 26, 2007 Wielka szkoda :-( Może jeszcze kogoś znajdą, trzymam kciuki !!! Quote
JoannaP Posted October 26, 2007 Author Posted October 26, 2007 ważne, że szukaj i że można im ufać. myślę, że i my nie powinniśmy przestawać... trzymam kciuki, Bazylku Quote
JoannaP Posted October 29, 2007 Author Posted October 29, 2007 do góry Bazylku, do góry - może nie trzeba czekać tylko na postępy w Niemczech Quote
Agusia i Busiu Posted October 30, 2007 Posted October 30, 2007 :placz: ja cały czas też myślę o Bazylku! Quote
Duszka Posted October 30, 2007 Posted October 30, 2007 Bazyl hop do góry. Dzisiaj dowiedziałam się od weta o czyms takim jak "chemiczna kastracja" - leki, które blokują czynności jąder- pies zachowuje się jak kastrat, gdy przestaje sie je podawać "jajka" pełnią swoją normalną funkcje Quote
Guest monia3a Posted October 30, 2007 Posted October 30, 2007 Czego to nie wymyślą Tabletki to tabletki zawsze jest jakieś ale do nich Quote
AnkaS Posted October 31, 2007 Posted October 31, 2007 Mogę zapytać. Zawsze daloby to jakąs odpowiedx, czy to w jakiś sposób polepsza sprawę. Choć, jak na razie, Bazyl bez akcji. Ale to zawsze aż strach zapeszać, bo on ma takie jakieś napady schizofreniczne i wtedy nagle mu odbija na całego... Szukamy, oczywiście, nadal, bo jednak kiedyś chciałabym mieć dzieciaka i jednocześnie nie siwieć w trosce o jego bezpieczeństwo... Quote
aisaK Posted October 31, 2007 Posted October 31, 2007 Ania, ja cały czas o nim myślę i też szukamy... Quote
terra Posted November 1, 2007 Posted November 1, 2007 Mam takie pytania: Po pierwsze, Bazyl nie jest wykastrowany? Czy to nie pomogłoby w tej sprawie. Wiem pies z rodowodem, wystawowy itp.,ale nigdy nie widomo co przekaze potomstwu. Czyli do hodowli raczej nie. Po drugie, czy on czasem nie miał jakiegoś wypadu z urazem głowy? To mogło być nawet niewielki uderzenie a powstał jakiś krwiak. Takie wątpliwości mi się nasunęły, jeśli o tym już było, wybaczcie. Quote
AnkaS Posted November 1, 2007 Posted November 1, 2007 Kiedy był mały wariował tak, że pewnie nie raz się obił, więc w głowę też pewnie między innymi. Wet badał go pod kątem guza mózgu lub krwiaka i nic na to nie wskazuje. Quote
ewa maria Posted November 1, 2007 Posted November 1, 2007 Sa preparaty dajace efekt chemicznej kastracji,uzywa sie ich u ludzi w przypadku raka prostaty ale u psow ich dzialanie jest krotkotrwale i niepelne.Mysle ,ze prawdziwa kastracja da znacznie lepsze wyniki,a przeciez Bazyl nie bedzie i nie powinien byc uzyty jako reproduktor. Quote
terra Posted November 2, 2007 Posted November 2, 2007 Takim preparatem chemicznym, o którym piszą dziewczyny, można byłoby chociaż spróbować, czy wykastrowanie zmieni Bazyla na tyle, że można będzie z nim spokojnie żyć. Quote
Guest monia3a Posted November 3, 2007 Posted November 3, 2007 Wiadomo już coś w sprawie adopcji ?? Quote
JoannaP Posted November 4, 2007 Author Posted November 4, 2007 no właśnie, dzieje sie coś w sprawie Bazylka? I sądzę, że dobrze by było dowiadywać się dość szczegółowo o jego codzienności obecnie - w końcu wydaje mi się, że im więcej informacji, tym lepiej dla niego?.... Quote
Neukor Posted November 5, 2007 Posted November 5, 2007 Bazylku nie poddawaj się. Dale do góry. Czekamy na wieści i trzymamy mocno kciuki i łapy za znalezienie domku. W weekend będę na szkoleniu dotyczącym behawioryzmu psów więc mam nadzieje, że uda mi sie tam naświetlić sprawę Bazylka i może coś drgnie w jego sprawie. Pozdrawiamy. Quote
JoannaP Posted November 6, 2007 Author Posted November 6, 2007 Neukor napisał(a): W weekend będę na szkoleniu dotyczącym behawioryzmu psów więc mam nadzieje, że uda mi sie tam naświetlić sprawę Bazylka i może coś drgnie w jego sprawie. Pozdrawiamy. Oj,, dobrze by było..... Quote
Guest monia3a Posted November 7, 2007 Posted November 7, 2007 Ja jednak będę naciskać na decyzję o kastracji, z iloma osobami nie rozmawiałam o Bazylku to każda z nich sugerowała kastrację, koszt w sumie nie jest wielki a opieka po zabiegu praktycznie zerowa. AnkaS Udaj się w swoim mieście do oddziału TOZ może oni spróbuję Ci w jakiś sposób pomóc. Quote
AnkaS Posted November 7, 2007 Posted November 7, 2007 Do TOZu i lokalnego ZK pisałam mejle, biegać nie mam czasu. Zlali mnie zupełnie. Ja z kolei o kastracji rozmawiałam z weterynarzami i wszyscy twierdzą, że to nic nie da. Byłabym gotowa spróbować opisywanych wcześniej tabletek, ale ostatnio u weta nie byłam, więc nie było jak spytać. Adopcyjnie - kompletna cisza. Bazyl od ostatniego numeru wytrzymał miesiąc (tzn. od ugryzienia ojca, bo niedoszłego właściciela nie liczę, to drobiazg:)). Dwa dni temu znowu ojca czapnął, aczkolwiek, jeśli w ogóle o gryzieniu właściciela można tak powiedzieć, było to w miarę usprawiedliwione, bo akurat pod oknem przechodził jego największy wróg, Bazyl jak zwykle dostał wścieku, a ojciec chciał psa uspokoić głaskaniem... No to go Bazio ząbkami pogłaskał... Podjęlam decyzję, że jak następnym razem czapnie, to zrobię zdjęcia, bo Wy chyba nie za bardzo wierzycie, jak mocno on gryzie. Myślę, że my na Bazyla jestśmy skazani. Nikt go zapewne nie weźmie. Za rok się wyprowadzę od rodzciów, wezmę go ze sobą, pożyjemy razem, lepiej lub gorzej, może z rok, dwa, a potem go uśpię, jak w planach pojawi się dziecko. Na takie ryzyko sobie nie pozwolę, a ja mu już NIGDY nie zaufam. Quote
aisaK Posted November 7, 2007 Posted November 7, 2007 Aniu my cały czas szukamy. Ja mam ogromną nadzieje, że znajdzie sie jednak ktos kto zna sie na rasie jak nie tu to może zagranicą. Quote
Neukor Posted November 8, 2007 Posted November 8, 2007 Uważam, że kastracja w przypadku Bazyla nic nie da, może nawet pogorszyć sprawę. On jak dla mnie wykazuje agresję lekową, chociaż może trudno w to uwierzyć. Zawsze broni swojej przestrzeni. Szkolenie mam dopiero w przyszłym tygodniu ale postaram się nagłośnić tam sprawę i oby coś się ruszyło. Nie ma sensu męczyć ani Ani ani Bazyla. Quote
Guest monia3a Posted November 8, 2007 Posted November 8, 2007 Neukor możliwe, że masz rację ALE każdy pies po kastracji łagodnieje a po drugie Bazyl nigdy nie powinien być ojcem czy z suką rasową czy przypadkową ( powiedzmy przy ucieczce ) Z kolei z innej beczki to ja nie chciałabym mieszkać w domu w którym jest już na mnie wyrok tak czy siak Bazyl musi zniknąć, może on czuję tę niechęć do niego ?? A tak od siebi dodam, że Ty Aniu już nigdy nie powinnaś mieć psa, nieważne czy rasowca czy kundelka, niestety ale w dość dużej mierze wina leży właśnie po Twojej stronie. Proponuję kota z nim są mniejsze problemy! A teraz możecie mnie linczować !!! Quote
terra Posted November 8, 2007 Posted November 8, 2007 monia3a napisał(a): A teraz możecie mnie linczować !!! Osobiście nie zamierzam, bo zgadzam się z Tobą w kwestii kastracji. A na pewno pies czuje, że się go boicie czy tylko czujecie obawę. Quote
Cez Posted November 8, 2007 Posted November 8, 2007 to, ze ktos nie radzi sobie z bardzo trudnym psem, nie znaczy, ze z "przecietnym" sobie nie poradzi. z reszta szukanie domu dla Bazyla swiadczy o odpowiedzialnosci Anki, takze pozwole sobie na inne zdanie niz Monia. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.