sindulka Posted June 10, 2013 Posted June 10, 2013 (edited) 7.06.2013 r.o 14.23 odeszła ode mnie moja najukochańsza SINDUNIA miała 13 lat.Była moim najlepszym przyjacielem,nie mogę sie pozbierać cały czas patrzę i dotykam jej rzeczy.płaczę praktycznie codziennie brakuje mi jej pocałunków gdy się obudziłam,jej przytalósków w nocy:placz::placz: nie mogę się pozbierać serce mam rozdarte :placz:MOJA KOCHANA PSINKA:placz::placz: Edited August 27, 2013 by sindulka Quote
sindulka Posted June 29, 2013 Posted June 29, 2013 (edited) MOJEJ SINDUNI NIE MA JUŻ 3 TYGODNIE NIE MA DNIA ŻEBYM NIE RYCZAŁA:placz: NIE WIEM CO BYM ODDAŁA ŻEBY WRÓCIŁA PRZEZ 13 LAT JEŻDZIŁA Z NAMI NA KAŻDE WAKACJE TERAZ NIE CHCĘ NAWET MYŚLEĆ ,ŻE ZE MNĄ NIE POJEDZIE.MOJA NAJUKOCHAŃSZA PSINULKA TAK BYM CHCIAŁA JĄ PRZYTULIĆ:placz::placz: :placz:MÓJ KOCHANY SKARBIE TAK ZA TOBĄ TĘSKNIĘ :placz::placz::placz:ŁZY MI LECĄ ,ŻE TRUDNO MI JEST COKOLWIEK NAPISAĆ. MÓJ KOCHANY PYSZCZEK TAK ZA TOBĄ BARDZO TĘSKNIĘ:placz::-( Edited September 19, 2013 by sindulka Quote
sindulka Posted October 7, 2013 Posted October 7, 2013 KOCHANA MOJA TAK ZA TOBĄ TĘSKNIĘ NIE MA DNIA ŻEBYM NIE RYCZAŁA .:placz: Quote
Guest Elżbieta481 Posted October 12, 2013 Posted October 12, 2013 Na I stronie tego wątku ktoś napisał,,że to mija,,w odniesieniu do bólu..Ja twierdzę,że nie mija..Ból,który odczuwam wszystko zmienił choć wydaje się co niektórym,że jest już ok.Odejście Gucia wszystko zmieniło-jego śmierć zabiła mnie choć żyję..Ja mam tylko sporo wątpliwości,że ja żyję,choć oddycham,jem,śpię itd...Bo jak pisał poeta,,można umrzeć za życia i nie czuć kompletnie nic,,...Tamtego przeklętego dnia wszystko się zmieniło,wszystko przewartościowało...Mnie nie ma choć jestem.. Elżbieta 1 Quote
sindulka Posted October 13, 2013 Posted October 13, 2013 [quote name='waldi481']Na I stronie tego wątku ktoś napisał,,że to mija,,w odniesieniu do bólu..Ja twierdzę,że nie mija..Ból,który odczuwam wszystko zmienił choć wydaje się co niektórym,że jest już ok.Odejście Gucia wszystko zmieniło-jego śmierć zabiła mnie choć żyję..Ja mam tylko sporo wątpliwości,że ja żyję,choć oddycham,jem,śpię itd...Bo jak pisał poeta,,można umrzeć za życia i nie czuć kompletnie nic,,...Tamtego przeklętego dnia wszystko się zmieniło,wszystko przewartościowało...Mnie nie ma choć jestem.. Elżbieta[/QUOTE] :shake:ból po stracie przyjaciela nigdy nie mija, ja po mojej psince nie mogę jakoś schować budki z pokoju ,ani miseczki z której jadła .Żal pozostanie na zawsze:placz::placz::placz:. Quote
Anula Posted October 13, 2013 Posted October 13, 2013 Wiesz ja kiedyś też straciłam dwa bardzo kochane psy.Dom po stracie stał się bardzo pusty,smutny,nie mogliśmy ze sobą rozmawiać,ponieważ każdy z nas miał w myśli naszego najukochańszego psa.Po stracie prawie natychmiast oboje szukaliśmy jakąś bidę aby zapełnić tą pustkę i tak było.Przygarnięty psiak stawiał nas na nogi i dał nam ochotę na życie i myśl,że stracony pies będzie nam wdzięczny za to,że daliśmy szansę na dom następnemu psu,miłość i normalne życie.Jednak nigdy nie zapomnieliśmy naszych psiaków,które odeszły za TM,często o nich myślimy.Jestem przekonana,że nasze dwa psiaki są wdzięczne nam za to,że pomogliśmy współbratymcowi a my zaczęliśmy normalnie żyć i mieć cel w życiu tj.opieki nad następnym psiakiem.Umartwianie nic nie da tylko się pogłębia, trzeba jemu zapobiec i dać coś z siebie. Quote
justysiek Posted October 13, 2013 Posted October 13, 2013 Czas nie goi ran, on tylko przyzwyczaja do bólu...:-( wiem coś o tym już 3 lata odkąd mój przyjaciel biega za TM a ja za każdym razem go spojrzę na jego zdjęcia ryczę jak bóbr, mimo to po roku odważyłam się na zaaopiekowanie się kolejnym psem i to na pewno pomogło. Trzymaj się! wiem jak to boli, przyjdzie czas, że i w Twoim sercu, życiu pojawi się czworonożny przyjaciel. Quote
sindulka Posted October 13, 2013 Posted October 13, 2013 (edited) Wiadomo,że czas goi rany ale nie ma dnia,godziny żebym nie myślała o mojej kochanej psince.Zawsze przez 13 lat jeżdziła z nami na wakacje a w tym roku jak widziałam spacerujące psiaki to aż mnie zaciskało ,że nie ma mojej SINDUNI:-( :-(.Cały czas mam wszystko przed oczami zmarła na moich oczach:placz: :placz: :-(MOJA KOCHANA TAK BARDZO BYM CHCIAŁA CIĘ PRZYTULIĆ:-(JA CHCĘ DO CIEBIE NIE POTRAFIĘ BEZ CIEBIE ŻYĆ.RYCZĘ KILKA RAZY DZIENNIE:-( MOJA KOCHANA SINDUNIA:placz: MÓJ KOCHANY PRZYJACIEL ,TAK MI CIEBIE BRAKUJE MOJA KOCHANA Edited February 5, 2015 by sindulka Quote
Malgoska Posted October 13, 2013 Posted October 13, 2013 No i nie minie. U mnie 10 miesiąc nie ma Sonii a tak jakby to było wczoraj :( Quote
Samotnia Posted October 22, 2014 Posted October 22, 2014 Dwa dni temu moja Pestusia odeszła za TM, a ja nie moge się pozbierać, wszędzie jej szukam, wypatruję, jakby miała wrócić, chociaz wiem,że jest to niemożliwe. Wiem,że już nie cierpi -moja najukochańsza pudlisia miała 14,8 lat i była moją najwierniejsza przyjaciółką na dobre i na złe, wiernością nie do opisania, od 3 dni tylko płacz i nic więcej :placz: Quote
Tomszy Posted November 1, 2014 Posted November 1, 2014 Wczoraj zginął pod kołami mój najukochańszy Maksiu.Miał tylko 4 lata.Znalazłem go jako szczeniaka porzuconego w lesie.Miałem juz wcześniej pieski i były one dłużej ze mną.Ale ten był najukochańszy.Był taki kochany i mądry. :-( Wciąż go mam przed oczami.Cały dzień dzisiaj z zoną przepłakaliśmy. Musieliśmy wziąć leki na uspokojenie.Ale to nie pomaga. Zona myśli o wzięciu jakiegoś szczeniaczka. Dużego się boimy bo mamy małego synka. Ja się jednak przed tym bronie. Nie chce znowu przezywać takiej tragedii. Zycie jest okrutne MAKSIU WRÓĆ!!!!!! Quote
eliza21 Posted December 17, 2014 Posted December 17, 2014 W poniedziałek rodzice zmuszeni zostali uśpić mojego Rambusia a mi serce peklo na miliony kawałków :-( jak sobie z tym bólem i tęsknota poradzic ???? Kocham Cie Piesku :'( Quote
IMWHOIM Posted March 24, 2015 Posted March 24, 2015 Przepraszam z góry, bo pewnie taki temat nie raz już był... Prawie 2 tyg temu straciłam moją pół roczną suńkę ;( nie potrafię się z tym pogodzić, kilka razy dziennie widzę jak wpada pod autobus, a ja nie mogę jej zatrzymać... Ciągle myślę nad tym co mogłam zrobić, jak mogło się potoczyć gdybym np. zrobiła krok w inną stronę... Od czasu jej śmierci jestem na lekach uspakających i nie mogę ich odstawić, bo popadam w rozpacz, nienawidzę siebie i mam wrażenie, że wszyscy są dla mnie po prostu mili, ale oceniają mnie jako tę najgorszą osobę, która wzięła zwierzę i je zabiła, bo właśnie tak się czuję, jakbym ją zabiła... Suńka zginęła wybiegając między moimi nogami z mieszkania, ktoś zostawił drzwi na klatkę otwarte, ona poleciała, ja za nią, ale niestety szczenię im bardziej wołałam, tym bardziej leciało na oślep za innymi ludźmi w kółko i nagle na drugą stronę jednej z najbardziej ruchliwych ulic prosto pod autobus... Jakobym wróciła do domu, zamiast latać za nią, pewnie by za mną poleciała, jakbym zamknęła ją w drugim pokoju zanim rozszczelniłam drzwi na klatkę, to moje Słoneczko by żyło... Nie wiem jak mam sobie z tym wszystkim poradzić... Quote
Guest Olimpijka Posted March 24, 2015 Posted March 24, 2015 Bardzo Ci współczuję, ja też nie dałabym rady. Potrzebny jest czas, bo teraz musisz to po prostu przeżyć. Trzymaj się i pamiętaj, nie jesteśmy wróżkami, nie mogłaś tego przewidzieć. Trzymaj się ciepło :* Quote
bluess Posted March 24, 2015 Posted March 24, 2015 To bardzo trudna sytuacja,współczuję,trzymaj się Quote
IMWHOIM Posted March 27, 2015 Posted March 27, 2015 Dziękuję za ciepłe słowa, bardzo dużo dla mnie znaczą... Musiałam tu napisać, albo gdzieś, mam wrażenie, że gdzies to wszystko musiałam z siebie wywalić... Quote
Lux Posted March 29, 2015 Posted March 29, 2015 Współczuję bardzo. Nie możesz się tak obwiniać, a gdybyś za nią nie pobiegła i by nie wróciła za tobą to byś sobie wyrzucała, że trzeba było gonić. Czasem chwila nieuwagi, nieszczesliwy zbieg zdarzeń i nieszczęście wisi w powietrzu:( Stało się i teraz już nie ma sensu gdybać, potrzeba czasu, może kogoś bliskiego kto pomoże, da się wyplakac na ramieniu. Leki uspokajajace to zadne rozwiazanie, z doswiadczenia wiem ze czasem lepiej przecierpiec "na zywca", pozwolic sobie na to zeby na moment sie rozsypac... niz tlumić żal i emocje w sobie przy pomocy farmakologii. Trzymaj się mocno. Quote
aussiexxx Posted April 4, 2015 Posted April 4, 2015 Aussie odeszła całkiem niespodziewanie, choroba pokonała ją w ciągu zaledwie tygodnia. Nie potrafię wciąż pojąć, że już jej nie ma, bo była ze mną odkąd sięgam pamięcią. Chociaż zostawiła po sobie dwie piękne haszczanki, to jej nic już nie zastąpi, bo nie ma drugiego takiego psa. Każda myśl o jej odejściu wywołuje niesamowity ból i morze łez. Quote
IMWHOIM Posted April 9, 2015 Posted April 9, 2015 Dziękuję za miłe słowa... Poprosiłam o pomoc terapeutę, jest trochę lepiej, choć dalej po kątach płaczu jest trochę... Bierzemy maleństwo, ponoć będzie miało na mnie dobry wpływ, zobaczymy, choć widząc te małe łapki i nosek faktycznie optymistyczniej patrzę w przyszłość... Może to druga szansa od losu? Quote
Dance Posted May 4, 2017 Posted May 4, 2017 Witam. Jutro mój pies będzie uśpiony z powodu starości i choroby. Jak sobie z tym poradzić? Żyję z nim od dzieciństwa. Nie chcę jego śmierci, ale niestety tak trzeba. Jak Wy sobie poradziliście? Quote
Dusia-Duszka Posted May 4, 2017 Posted May 4, 2017 Pierwsza suczka Mała, żyła 17 lat. Niestety bolesny, krwawiący guz nowotworowy z przerzutami do jamy brzusznej zmusił nas do decyzji o skróceniu jej cierpienia. Didi - druga suczeńka uwolniła mnie od tej decyzji 2 dni przed terminem jej podjęcia. Zmarła, po 2 tygodniach choroby, na naszych rękach w domu. Była z nami 13 lat. Zachorowała tak poważnie raz... i jej życie zgasło. Teraz towarzyszy nam Dusia-Duszka nasza "łata na serce". I nadal nie wiem, jaką decyzję podjęłabym w sytuacji terminalnej. Najważniejsze to spojrzeć na stan psa obiektywnie, nie egoistycznie myśląc o sobie. Nie przez pryzmat JA chcę, JA nie chcę, JA potrzebuję, JA cierpię,... Popatrz jak funkcjonuje Twój pies, co ON czuje, czy Cię potrzebuje, czy szuka Twojej obecności i jeśli masz siłę być dla Niego, to towarzysz mu do końca. Od śmierci Didi kieruję się myślą, którą mam w podpisie. Quote
Dance Posted May 4, 2017 Posted May 4, 2017 Bardzo mi przykro z powodu Twoich piesków. Zobaczymy jak sobie jutro poradzę. W książce "Niebo istnieje naprawdę" jest napisane, że chłopiec widział w Niebie psy. To mnie też pociesza. Quote
IlonaS Posted May 4, 2017 Posted May 4, 2017 To przykre chwilę, bardzo. Ale czasami trzeba to zrobić, gdy życie bardzo psa boli. Czas leczy smutek, zostaje nadzieja, że kiedyś się spotkamy. Quote
dwbem Posted May 5, 2017 Posted May 5, 2017 Zawsze taka decyzja jest trudna ale ja decydowalam się na uśpienie kiedy widziałam, że pies zaczyna bardzo cierpieć i sam się poddaje i nie walczy z chorobą. Serce bolało ale nie mogłabym patrzeć jak dla mojego egoizmu pies bardzo cierpi a wiadomo, że np rak powoduje cierpienie. Pamiętam wszystkie moje psy, ktore odeszły ale zawsze w domu pozostawał przynajmniej jeden, który pozwalał jakoś przeżyć rozstanie. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.