Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Przepiszę w forum Collie, bo się spieszę, a chce Was wszystkich uspokoić.
Rafka napisał:Psa mozna bedzie wziast nastychmiast i bezplatnie z ciapkowa dzis. Chodzilo mi tylko o to aby jaknajszybciej opusicil wejcherowo!


Jak naszybciej to miało być wczoraj o czym napisałam, ale nie pomogłaś nam w kontakcie z panią kierowniczką.
Dzisiaj nie musisz jechać po psiaka, bo jest on już u mojego kolegi i w piątek pojedzie do Ewy - do swojego nowego domku.

Pani kierowniczka zażadała datku w wysokości 100 zł, ale mój kolega jest po kursie "poznańskim" i zapłacił 70 zł. Pokwitowanie mamy. Psiak jest bardzo osłabiony i bardzo zaniedbany. Ma ok.8 lat i jest bardzo spokojny i przytulasty. Więcej będę wiedziała wieczorem.

I teraz poproszę wszystkich o kciuki, aby cała akcja skończyła się pomyślnie. A ja idę napić się kawy, bo mi się móżg zlasował o tych kombinacji.
Rebellia...no coż mogę napisać...kilkugodzinne wakacje na wybrzeżu Ci się szykują :razz: :lol:
Pozdrawiam wszystkich!!!!!!!

  • Replies 77
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Będzie już tylko dobrze :thumbs:

Właśnie z TZ omawialiśmy milickie lasy nocą i inne fajne atrakcje w trasie. :evil_lol:

Wieczorem się zgadamy tak po 23ciej. Pozdrawiamy :)

Posted

Bardzo powoli się szykuję (wiem, że jestem nawiedzona, ale nie lubię zostawiać wszystkiego na ostatnią chwilę czyt. na jutro, bo ZAWSZE czegoś zapomnę), żeby niczego nie pominąć :razz:

Smycz - uszykowana, psie ciasteczka też :eviltong: (wiem, wiem - najlepiej, aby jechał na czczo :cool3:), autko - chyba sprawdzone (znając TZ to na pewno :evil_lol:). Pozostaje czekać na odzew Iwonki z dokładnymi adresami. :lol:

Coś nam ciotka Goga zastrajkowała i nie pisze ;) Jak tam zdrówko??

Posted

Imię ładne, pies piękny. Trzymam kciuki i myślami będe z Wami, bo tylko tak mogę. Wierzę że wszystko będzie dobrze i pies bezpieczny.

A zdrówko, cóz, niestety nie najlepiej. Bywa i tak.;)

Posted

rebellia napisał(a):
Będą, będą... ja mam znowu przeświadczenie, że czegoś nie wezmę albo o czymś zapomnę :hmmmm:


Najważniejsze kochana, żebyś zabrała psa od Przema i nie zapomniała go dostarczyć Ewie :eviltong: a reszta nie jest ważna ;)
Ja o obroży pamiętam (na razie :roll: ) i postaram się nie zapomnieć do wieczora :razz: Hmmmm....a czy ja o wszystkim pamiętam....:cool3:

Posted

PS Nie mogę się skontaktować z Ewą z Wołomina :/ Z Przemkiem się umówiłam na 21 na tel ;)

Idę szukać jakiejś obroży jeszcze, bo matka uparcie twierdzi, że jest (nie wiem tylko czy rozmiar będzie pasował - bo to obroża od szerokokarkowego astka)

Posted

Dziewczyny - będę z Wami chociaz myślami i z pięknym psiakiem także. Wierzę, że wszystko sie dobrze skończy i że zielone światło Wam nie zgasnie po drodze.

Trzymajcie sie - wysyłam pozytywne fluidy!!!

Posted

Psiak już jest w swoim domku!!!
Jego stan jest bardzo bardzo ciężki. Jego godziny w tym..."schronisku w Wejherowie" były policzone... Jakaś masakra!!!!:mad:
Teraz tylko trzymać kciuki, aby w nowym domu gdzie serce i ciepło szybko się kurował...innego scenariusza nie biorę pod uwagę.

Rebellia...JESTEŚ WIELKA!!!!!!!!!!! :multi: :loveu: No normalnie kocham Was!!!!!:loveu:
Bartkowi przypomnij, że "żywcem do nieba" itd. :roll: :lol:
OGROMNE DZIĘKI!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

Posted

To troszkę będzie długo, ale treściwie. Dwa brzydkie słowa wygwiazdkowałam, bo nie mogłam ich niestety zastąpić innymi. :oops:

Wyjechaliśmy ok 23ciej w czwartek. Oczywiście Bartek zabezpieczył się na wszelkie możliwe sposoby - kocyk spakowany, smycz i obroża, nawigacja nastawiona - normalnie jak na jaką wojnę ;) Plan wyglądał tak: jedziemy do Buku k/Poznania spotkać się z Iwoną, a potem robimy sobie nocleg "gdzieś*" i uderzamy po kolaka pod Gdynię, później jakiś odpoczynek i do Wołomina do Ewy.

*(to "gdzieś" zostanie omówione w dalszej cześci).


Jechało się na początku dość przyjemnie. Noc, wielki łysy świecił jakby mówiąc, że dodatkowo wspomoże nas wszystkich. Ulubione atrakcje pt lasy milickie rozpoczęły się już wkrótce. Naszym oczom ukazał się znak tzw sarenka. Mieliśmy rok temu do czynienia z żywymi sarenkami na drogach i gwarantuję, że to ciekawe doznanie, kiedy lecąc z jedyną odpowiednią prędkością ;) nagle na środku asfaltu pojawia się zwierzę znane z Animal Planet. Wracajmy jednak do drogi - sięgając po bułkę na tylne siedzenie - zapytałam B. czy może być z salami. Odpowiedział mi coś na kształt "eeeyyyy" :shock: Nie był to jednak krzyk jelenia na rykowisku, ale odpowiedź podyktowana tym, że zobaczył dwie cytuję "***** olbrzymie łanie na poboczu". :wink: Cokolwiek było po naszej stronie - to one tam na szczęście stały jak fotoradary i nie ruszyły się w stronę auta. Tym sposobem koło 3 w nocy dojechaliśmy szczęśliwie do Iwony.

U Iwonki było bardzo fajnie 8) Kawa postawiła nas na nogi. B. oczywiście zakochał się w yorku Iwonki, ale Salsa nie szukała nowego domu ;) Po jakiejś godzince ruszyliśmy sobie dalej. Zaczęło już świtać,



a my ciągle zastanawialiśmy się gdzie najlepiej spać (jakby ktoś nie wiedział, najlepiej się śpi we własnym samochodzie 8) , ryzykując co najwyżej uszkodzenie ciała, jeśli ta druga osoba uwielbia się kręcić). Znaleźliśmy koniec końców przytulny parking przy hipermarkecie w Gdyni :wink: Była jakaś 8 rano i oczywiście zamiast spać rozpoczęliśmy słuchać odgłosu cięcia blachy na tyłach hipermarketu (o przytulności nie świadczy jak widać "wzrokowe odizolowanie terenu" :lol:). O 9 udawaliśmy już wyspanych i po śniadaniu ruszyliśmy do Przemka.


Dumna i blada, że znalazłam ulicę, której nie było na nawigacji, za chwilę miałam również znaleźć coś co kiedyś było psem. To co pokazał nam Przemek, ścisnęło nas za gardło. B. już całkiem się nie odzywał. Szkielecik obleczony futrem (tego może nie być widać na zdjęciach, ale można wyczuć głaszcząc pieska), oczka zaropiałe, lecz migały w nich ostatkiem sił figlarne refleksy. Szczerze mówiąc to spojrzenie... ...


Przemek zrobił na pewno b. dużo i nie chcę wiedzieć, jak ten pies musiał wyglądać, kiedy do niego trafił.

Po krótkiej rozmowie, konfiskacie psiej miseczki (a wiedziałam, że czegoś zapomnę!!!) zapakowaliśmy Duszysko do auta i w drogę! Na początku jechało się świetnie. Jednak w okolicach Elbląga utknęliśmy w 5km korku i zjechaliśmy w boczną drogę, aby zrobić Duszkowi postój na siusiu i piciu). Duszek ślicznie jechał na tylnym siedzeniu - albo leżąc, albo siedząc i podziwiając widoki :D.


ciąg dalszy:

Posted

Zastanawialiśmy się skąd się wziął ten korek i kiedy dotrzemy do Ewy, która cierpliwie czekała na psiuńka. Na szczęście CB-radio szybko nas oświeciło: "Korek jest z powodu robót drogowych, bo jest ruch wahadłowy, a kieruje nim jakiś **** oderwany od pługa, który nie ma zielonego pojęcia o geografii".


Ja poszłam z Duszykiem na spacer,




natomiast B. zapadł w sen zimowy ;):


Kolejny postój mieliśmy w okolicach Mławy (nomen omen wjechała tam ciężarówka w dom - kolejna lokalna atrakcja, na szczęście misiaczki tym razem sprawnie kierowały ruchem). Znaleźliśmy b. ładną łączkę, na której Duszek zrobił wszystko to, co się oczekuje od psa na spacerku ;)




(Dzielny pan kierowca ;) )


W Wołominie byliśmy około 18. Dojeżdżając już do miasta, stanęliśmy na skrzyżowaniu. Nawigacja pokazała w lewo, a znak "Wołomin" w prawo. Pojechaliśmy w lewo i trafiliśmy :D Duszek był w domu!!! Przywitała nas Ewa, jej mąż, syn oraz zwierzyniec w sztukach 3 widoczne (kotka, collie Dobry oraz sunia [imię mi z głowy wyleciało :oops:]) oraz 1 niewidoczny czyli Jazgot. Ponieważ o samym przywitaniu Ducha pisała Ewa, to ja się nie będę powtarzać. Powiem tylko, że Duszek poczuł się jak u siebie buszując po ogrodzie :) Zdjęć już wprawdzie nie mam, ale myślę, że Ewa wstawi przy okazji już swoje :) (uwaga prywata: kuchnia chińska w wykonaniu Ewy jest naprawdę świetna, B. był zachwycony i mnie maltretuje o przepis).

U Ewy siedzieliśmy do późnej nocy. To znaczy tak: ja siedziałam i paplałam, B. spał, a Duszek zwiedzał :)

Powrotną drogę pamiętam, jak przez mgłę, bo będąc trochę za długo w ruchu, przysypiałam i budziłam się momentami średnio przytomna
:oops: Koło Kwidzyna postanowiliśmy zrobić sobie przerwę na nocleg, ale jak zobaczyliśmy rosyjskich kierowców ciężarówek oraz specyficzne hostessy ;) w motelu daliśmy sobie święty spokój. Kolację zjedliśmy na Statoilu (ha! Iwona miała rację - bardzo dobrze tam karmią ;) ) i ruszyliśmy dalej. Ok. 3 w nocy zrobiliśmy wjazd na działkę kuzyna, zaparkowaliśmy i obudziliśmy się już w sobotę rano. Wróciliśmy dzisiaj i oto właśnie piszę ;)

Cieszę się, że mogliśmy pomóc Duszkowi i przy okazji poznać takich fajnych ludzi!!! O! , dziękuję wszystkim!!!!

Posted

Brawo za udana akcję i za super relację!!:loveu:
a te zdjęcia, cudo :loveu:

wiecie, ze to niezły pomysł na wakacje - podróże po Polsce, spanie na parkingach, jedzenia na stacji benzynowej :diabloti: ale czego sie nie robi dla psa w potrzebie? a collaczek śliczny, nakrapiana buźka, kochane oczy :eviltong:

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...