piekielnyaniolek18 Posted July 25, 2007 Posted July 25, 2007 Przepraszam że takie to długie ale po prostu musiałam... Milka odeszła 10.06.07r koło 8:35:placz:.Była najwspanialszym psem na świecie, zawsze oddana, kochająca, niezdarna, autystyczna ale moja, moja najkochańsza psinka która odeszła.Ciągle zadaję sobie pytanie dlaczego, dlaczego właśnie ona, czy zasłużyła sobie na taką śmierć i cierpienie, nie znajduję odpowiedzi na żadne pytanie.Przecież była młodym psem miała dopiero 2latka więc czemu...:placz: Chciałabym po krótce opowiedzieć jej historie... Urodziła się 08.02.2005 jej matka została porzucona gdy okazało się że jest w ciąży.Gdy Milka miała 8tygodni trafiła do mnie.Miała być moją przyjaciółką przez długie lata.To dzięki niej moje życie się odmieniło.Mama nie chciała psa nie było o tym mowy więc wyprowadziłam się do ojca i można powiedzieć że na nowo zaczęłam żyć.Mila była zawsze kochana, szybko się uczyła była posłuszna, niezdarna, i miała taki błysk w oku, każdy się nią zachwycał mimo że była zwykłym kundelkiem ale dla mnie to nie miało znaczenia.Pod nią podporządkowałam swoje życie, zawsze ją wszędzie ze sobą zabierałam.Dzięki niej zrozumiałam że warto pomagać psiakom bezdomnym i skrzywdzonym przez los bo odpłacają się za to dozgonną miłością.Milka wiele przeszła przez ten krótki czas, jak była mała zjadła mydło i dostała uczulenie, następnie zachorowała na parwowiroze, lekarz nie dawał jej żadnych szans ale ja wiedziałam że będzie dobrze, dzień i noc przez tydzień nie odstępowałam jej na krok i tłumaczyłam że musi walczyć i wygra tą walkę dla mnie i dla samej siebie, udało się wyszła z tego i zaś była radosnym pełnym życia psiakiem.Z nią poszłam na pierwszą randkę i to ona urzekła faceta swoim urokiem a nie ja.Była przez wszystkich kochana, ciągle się objadała.Tata gotował jej co dzień zupkę z kośćmi, traktował ją lepiej ode mnie, była członkiem rodziny.Zawsze jak jechaliśmy na domek jechała z nami mimo że źle znosiła podróż.I ta sielanka trwała aż do 07.06.07r. To właśnie w Boże Ciało dostrzegłam że Milka kuleje ale poza tym nic jej nie dolegało.Niestety wet był zamknięty.Na drugi dzień zauważyłam że spuchła jej łapka, więc od razu poszłyśmy do weta.Stwierdził że ma prawdopodobnie dysplazje no i chore serduszko w sumie ważyła o 10kg za dużo.Dostała antybiotyki i miało jej się poprawić.Późnym wieczorem zobaczyłam że na oczku zrobił jej się krwiak więc szybko na drugi dzień do weta,Wtedy była już bardzo osłabiona, ledwo chodziła a oczko było całe czerwone aż się wylewało, no i zauważyliśmy że na tej spuchniętej nodze i w okolicach pęcherza zrobił jej się jeden wielki krwiak.Zrobiliśmy badanie krwi które wykazało że brak jej czerwonych krwinek zamiast mieć około 7tys(czy mln nie pamiętam)miała 3,74.Dostała antybiotyki i kroplówkę, z czego jedną do domu by wieczorem podać.Wieczorem już nie była w stanie wstać z łóżka i się posikała, było już późno na kolejną kroplówkę mieliśmy iść z samego rana a później chcieliśmy iść do innego weta jednak...nie doczekała tego...O 7 w niedziele obudziła mnie, usłyszałam że ciężko oddycha i nie umie nawet głowy podnieść a w pyszczku miała krew więc szybko pojechaliśmy do innego weta, ledwo wsadziliśmy 40kg ciałko do samochodu.Gdy znaleźliśmy się na miejscu, wnosząc ją do lecznicy zaczęła piszczeć, a przecież Milka nigdy nie okazywała bólu, nigdy nie piszczała.Położyliśmy ją na stole, tego nigdy nie zapomnę jak leżała tam i patrzyła na mnie tymi swoimi ślepiami jakby się żegnała a ja nic nie mogłam zrobić:placz:.Dostała zastrzyki z adrenaliny i po 3minutach zaczęła się reanimacja:placz: Cały czas ją tuliłam... widziałam że blask w jej oczach zgasł...Jeszcze długo siedziałam w gabinecie i ją tuliłam mówiłam do niej, myślałam że zaraz się obudzi i poliże mnie tym swoim wielkim jęzorem, jednak się nie doczekałam... Milka do końca swoich dni się nie poddawała, walczyła do końca mimo że wiedziała jak to się skończy, mimo bólu potrafiła zamachać ogonkiem, polizać czy też dać łapkę.Przez te wszystkie dni jak gasła tłumaczyłam jej że wyjdzie z tego, że poradzi sobie z tym, że musi przecież żyć bo kto przywita pana przy drzwiach jak wróci po 2miesięcznej nieobecności, z kim będę wychodzić na spacerki, kto mnie będzie pocieszał jak będę płakać...niestety...Czułam że ona odchodzi jednak do ostatniej chwili miałam nadzieje, nadzieje że jeszcze nie raz mnie wkurzy, pogryzie coś czy będzie żebrać o jedzenie...Gdybym mogła cofnąć czas, może byłoby inaczej może ciągle by ze mną była.Cały czas zadaje sobie pytanie dlaczego właśnie ona, czy gdybym poszła do innego weta dałoby się coś zrobić.Ciągle się obwiniam, wydaje mi się że czegoś nie zrobiłam lub zrobiłam to źle.Nie umiem sobie z tym poradzić.Codziennie wieczorkiem siedzę i łzy same napływają do oczu i ciekną po policzkach:-(. Tęsknie za nią, za jej dreptaniem, rozwalaniem się na łóżku, proszeniem o jedzenie, jej śmiesznej mince i tych wspaniałych oczach.Wiem że nigdy o niej nie zapomnę bo była najwspanialszym psem, była wyjątkowa, oddałabym za nią swoje życie, wszystko co mam by znów móc ją przytulić, porzucać piłeczkę, by po prostu ją znów zobaczyć.Jej miski, smyczka, zdjęcia i wszystko co należało do niej, nawet kamień z dworu czy zakrętka od butelki, wszystko leży na półeczce gdzie ma swój ołtarzyk i co dzień zapalam jej świeczkę. Wierzę że kiedyś znów ją spotkam i znów będziemy już na zawsze razem i nic nas nie rozdzieli.Wiem że jest tam szczęśliwa, ale również tęskni za mną tak jak ja za nią... Miluniu obiecuję Ci że już nie długo się spotkamy i znów będziemy razem już na zawsze...a do tego czasu opiekuj się innymi psiakami przekraczającymi Tęczowy Most, a gdy ja będę go przekraczać czekaj na mnie, mocno Cię uścisnę, ty poliżesz mój policzek i razem będziemy pomagać innym w przejściu na tą drugą wspanialszą stronę... To dla Ciebie['][']['][']['] Quote
iwonamaj Posted July 26, 2007 Posted July 26, 2007 Ten krwiak na oczku, spuchnieta łapka, potem ogromny krwiak...to wszystko tak jak u mojej Fuchy która odeszła 11. 06.2004 roku. A ona miała raka wątroby i białaczkę...Nie było ratunku, uwierz mi. Nic nie dało się zrobić. Quote
piekielnyaniolek18 Posted July 26, 2007 Author Posted July 26, 2007 Milka nie miała białaczki, okazało się że miała ogromnego guza koło pęcherza który jej pękł.Pani doktor powiedziała że nic się nie dało zrobić ale ja ciągle uważam że mogłam coś zrobić mogłam ją uratować i mogła jeszcze przez wiele lat cieszyć się życiem, ale nic nie zrobiłam nie byłam w stanie... Milka przepraszam...:-( Quote
szajbus Posted July 26, 2007 Posted July 26, 2007 Poryczałam sie. Tak pięknie napisałaś o swojej przyjaciółce. Bardzo mi przykro, że tak sie4 stało. Mojej suni reanimacja tez nie przywróciła do zycia, wiem co przeżywasz, sama przez to przeszłam. Pamiętam to machnięcie ogonka zanim straciła przytomność. Przepraszam, ale nie mogę napisać więcej. Wspomnienia wróciły niczym bumerang. Milko bądź szczęśliwa tam w tej wieczystej krainie. Quote
ma_ruda Posted July 28, 2007 Posted July 28, 2007 piekielnyaniolek18 napisał(a):Milka nie miała białaczki, okazało się że miała ogromnego guza koło pęcherza który jej pękł.Pani doktor powiedziała że nic się nie dało zrobić ale ja ciągle uważam że mogłam coś zrobić mogłam ją uratować i mogła jeszcze przez wiele lat cieszyć się życiem, ale nic nie zrobiłam nie byłam w stanie... Milka przepraszam...:-( Jestem pewna, że gdybyś mogła, uratowałabyś Milkę; nie mogłaś zrobić nic więcej, niż zrobiłaś a zrobiłaś tak dużo, nie tylko teraz, gdy już nie można było jej zatrzymać. przecież gdyby nie Ty nie przeżyłaby 2 szczęśliwych lat. Dla niej te lata to było całe szczęśliwe życie- psy nie mają poczucie czasu, więc dla Milki nie miało znaczenia, że to było tak krótko. A dla nas zawsze jest za krótko. Quote
Monia70 Posted July 29, 2007 Posted July 29, 2007 A ja płaczę dzisiaj z Tobą:-( Moje wspomnienia tez wrócily....zawsze będa wracać. Chyba każda z nas zadaje sobie pytania, czy zrobilysmy wszystko, czy na czas, czy mozna bylo coś więcej. Nie. W danej chwili, żrobiłysmy wszystko co mozna najlepiej, wszystko o czym wiedziałysmy, że może pomóc pieskowi. A wyrzuty sumienia-one są , i dobrze że są bo to znaczy ,że mamy duszę, że czujemy,myślimy i analizujemy. Pamietaj,że lata jakie przeżyłaś ze swą Milką, to było cos najpiekniejszego na świecie. Prosze , pielęgnuj dobre i miłe obrazy z waszego życia.Dotykaj jej rzeczy i płacz.Miej Ją zawsze obok siebie. Quote
piekielnyaniolek18 Posted August 24, 2007 Author Posted August 24, 2007 Miluniu ja ciągle pamiętam ['][']['][']['] Quote
piekielnyaniolek18 Posted October 10, 2007 Author Posted October 10, 2007 Dziś mija czwarty miesiąc jak Cię ze mną nie ma:-(Ale zawsze będzie w moim sercu nigdy Cię nie zapomnę:-( Quote
piekielnyaniolek18 Posted November 15, 2007 Author Posted November 15, 2007 To już ponad pięć miesięcy jak Ciebie nie ma przy mnie, ale moje serce nadal o Tobie pamięta i nie zapomni, dla mnie zawsze będziesz istnieć w mojej pamięci, wspomnieniach i przede wszystkim w moim sercu:-( Miluniu mam proźbę daj nam siłę której tak bardzo nam teraz brakuje.Pomóż wyzdrowieć twojej imienniczce która mieszka teraz z nami.Daliśmy jej takie samo imię na twoją cześć, mam nadzieję że się nie gniewasz. Bardzo Cię Kocham i Będę Kochać pamiętaj o tym i przyjdź do mnie kiedyś we śnie tak bardzo chciałabym Cię znów zobaczyć:-(['][']['][']['] Quote
piekielnyaniolek18 Posted December 24, 2007 Author Posted December 24, 2007 Moja najdroższa Miluniu to są pierwsze święta które spędzam bez Ciebie, nawet nie wiesz jak mi Cię brakuje, ten czas tak szybko leci jednak rany w moim sercu ciągle pozostają i nie chcą się zagoić.Mam nadzieje że tam za Tęczowym Mostem jest Ci wspaniale.My tu na dole pamiętamy o Tobie i życzymy Ci Wesołych Świąt tam po drugiej stronie.Wszyscy za Tobą bardzo tęsknimy i zawsze będziemy Cię pamiętać.Byłaś Jesteś i na zawsze pozostaniesz w moim serduszku.Byłaś moją najwspanialszą przyjaciółką. Kocham Cię:tree1: Quote
piekielnyaniolek18 Posted April 10, 2008 Author Posted April 10, 2008 Moje najdroższe kochanie właśnie o tej porze równe 3 lata temu pojawiłaś się u mnie w domku. To było niesamowite, taka malutka czarna kuleczka która od razu wbiegła do domu. Dzisiejszy dzień jest jakiś taki inny cały dzień myślałam o Tobie, z resztą co dzień o tobie myślę i nie potrafię zapomnieć, i zadaje sobie wciąż to samo pytanie Dlaczego dlaczego to ty musiałaś od nas odejść :-( . Przede mną na biurku stoi twoje zdjęcie i palą się świeczki to dla Ciebie wiesz :-( Kocham Cię:-( Quote
Gisic87 Posted April 24, 2009 Posted April 24, 2009 Pamiętam, wspomnienia ciągle w sercu są ale poza wspomnieniami mimo upływu czasu jest smutek i żal a serduszko tylko posklejane jeszcze się nie zrosło i chyba nigdy to nie nastąpi. Niby ból jest mniejszy a może tylko mniej odczuwalny ale jest i są chwile że wszystko we mnie płacze:-( Już tyle czasu minęło jednak wspomnienia zostały te dobre chociaż ten najgorszy moment odejścia pozostaje i ciągle wraca. Czas podobno leczy rany może jest to prawdą jednak są momenty których nikt i nic nie wymaże z naszej pamięci. Jeszcze pamiętam te wypady na działkę, wpychanie się do łóżka wszystko...Tata również Cię nie zapomniał, ciągle wspomina, porównuje z innymi jaka to nie byłaś wyjątkowa i to prawda byłaś i będziesz wyjątkowa. Każdy jest wyjątkowy, jedyny w swoim rodzaju...Mimo że życie dalej płynie to Ty ciągle jesteś w naszych myślach, w naszych sercach, naszych wspomnieniach...wyjątkowa, niezastąpiona, ukochana... Dla Ciebie Miluniu moja gwiazdko['][']['][']['] Pamiętasz wypady na działkę: Leniuchowanie w wyrku: Żebranie pod lodówką: Ja pamiętam...a najbardziej ten uśmiech i wyraz pyska...to jest bezcenne I taka pozostałaś do końca mimo że wiedziałaś że odchodzisz i odczuwałaś ból... Quote
Gisic87 Posted June 10, 2009 Posted June 10, 2009 To dzisiaj ten dzień... dzień smutku i wspomnień ale jakże pięknych i niezapomnianych. Dokładnie dwa lata temu o tej porze siedziałam i płakałam i mimo że miałam tendencję do wczesnego pójścia spać tym razem tak nie było bo odeszłaś z rana w moich ramionach tulona, głaskana, całowana a ja nie mogąc znaleźć sobie kąta w domu płakałam i wspominałam. Byłaś wyjątkowa na zawsze będziesz i mimo że czas płynie nieubłaganie Ty ciągle jesteś w moim sercu i pamięci. Gdybym wtedy wiedziała tyle co teraz to pewnie byś żyła i nie powierzyłabym Cię w ręce nieodpowiedzialnych weterynarzy ale niestety czasu nie cofnę więc chociaż teraz wiedz że gdybym wiedziała zrobiłabym więcej. Pamiętaj że Cię kocham i nigdy nie przestanę i nigdy przenigdy nie zapomnę twoich oczu jakże wiernych i oddanych... Kocham Cię Quote
Basia Z. Posted September 29, 2009 Posted September 29, 2009 Przeczytałam dokładnie wszystko co napisałaś. Rozumiem doskonale Twój ból, bo sama właśnie przeżywam to samo i pod wieloma Twoimi słowami mogłabym się podpisać. Moja Jagódka też była kundelkiem, też miała uśmiechnięty pyszczek i to "coś", co sprawiało, że była mi tak bardzo bliska i kochana. Bardzo za nia tęsknię i robię sobie wyrzuty... Wyobraź sobie, że ja też zapalam dla niej świeczkę. Nie przyznawałam się do tego nikomu, bo myślałam, że to głupie i że tylko ja tak robię. Jagódka umarła 15 sierpnia tego roku a ja nie mogę się z tym pogodzić, czuję się tak jakby jakaś część mnie umarła razem z nią. Quote
Gisic87 Posted December 24, 2009 Posted December 24, 2009 Kochanie...kolejna wigilia bez Ciebie :cry: W taki dzień jak ten człowiek zwalnia, wspomina... Czasem wspomnienia bolą jednak wiedząc że ktoś kogo nie ma już wśród nas tam po drugiej stronie jest szczęśliwy to wspomnienia zamiast bólu wywołują uśmiech. Tak właśnie jest dzisiaj uśmiecham się na myśl o wspomnieniach, wspólnych chwilach, tylko troszkę ukradkiem płyną łzy że te chwile nie trwają nadal. Chciałam ci kochanie życzyć Wesołych świąt tam za Tęczowym Mostem pewnie dostałaś w prezencie różowego jeża w końcu to była twoja ulubiona zabawka. Tęsknie za Tobą skarbie:* Quote
Gisic87 Posted June 4, 2010 Posted June 4, 2010 To że nie piszę nie znaczy że nie pamiętam...ja bardzo dobrze pamiętam Ciebie mój skarbie:-( Za 5 dni to już 3 lata miną jak cię nie ma z nami:-( Kochanie Tęsknię:-(:-(:-( Quote
Gisic87 Posted December 24, 2010 Posted December 24, 2010 Kolejne święta, przywracanie wspomnień, ale zaraz, przecież ich nie trzeba przywracać a na pewno nie tych dotyczących Ciebie, one przecież są, istnieją ciągle w sercu. Ten czas tak szybko leci a wydaje się jakby to była tylko chwila, jeden moment którego niestety nie da się naprawić... Miluniu Skarbie najdroższy chcę byś wiedziała że Cię Kocham, i pamiętam...bo przecież pamięć o Tobie to nie słowa przelane na papier czy wystukanie kilku słów na klawiaturze, to przede wszystkim specjalne miejsce w sercu, miejsce którego nikt inny nie zastąpi... Życzę Ci Wesołych Świąt i chcę byś wiedziała że zasługujesz na złoty medal...to dzięki Tobie zrozumiałam jak ważne jest pomaganie innym potrzebującym psiakom... dzięki Tobie tyle psiaków przewinęło się przez Nasz dom, gdyby nie Ty nie wiem czy w ogóle pojawiłabym się na tym forum...Dziękuję Kochanie Wesołych Świąt Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.