Margo3011 Posted May 30, 2015 Posted May 30, 2015 . Absolutny brak socjalizacji, pies się rzuca na wszystko. Moja uwaga że "co będzie jak kogoś pogryzie" została zignorowana. Pewnie gdyby baba miała świadomość że jak ten pies kogoś pogryzie to ona pójdzie siedzieć i zapłaci pogryzionemu wysokie odszkodowanie to nie lekceważyła by sobie tego. Dokladnie ,tak jak piszesz .W kraju w ktorym mieszkam kazdy pies musi byc pod kontrola ,niewazne czy jest to smycz czy kaganiec czy pies idzie sobie luzem .Pies nie ma prawa zaczepiac czy atakowac ,pogryzc innych uzytkownikow miejsc publicznych (prywatnych rowniez ) Kary za pogryzienia dla wlascicieli sa bardzo surowe ,psy sa najczesciej usypiane .Za zaczepke typu ,ze piesek wskoczy na przechodnia bo sie chce przywitac rowniez mozna zaplacic kare jezeli ofiara sobie tego nie zyczy . Dlatego kazdy zachowuje sie rozsadnie poniewaz wie ,ze konsekwencje braku kontroli nad psem moga byc tragiczne .Przechodnie widzac czlowieka z psem bez smyczy nie robia histeri bo wiedza ,ze pies jest pod kontrola .Nasza suka zrownowazona przyjazna nie zaczepiajaca nikogo wszedzie chodzi bez smyczy i jeszcze nikt mi nie zwrocil uwagi. Quote
Berek Posted May 30, 2015 Posted May 30, 2015 Zauważcie, że w naszym kraju za poważne pogryzienie innego psa płaci się 200 zł mandatu, podczas gdy np. przyłapanie nas na niesprzątnięciu psich odchodów może zubożyć portfel nawet o pięć stów... Quote
Garnizowski Posted May 31, 2015 Posted May 31, 2015 Słyszałem i czytałem o tej metodzie w internecie. Jest ona praktykowana przez wielu ludzi. Na tym forum też są jej zwolennicy. Zresztą u mnie w bloku obok też są ludzie co mają młodą wilczurke. Tylko marudzą ona szczeka i się boi ale żeby coś z tym zrobić to nie. Byli dwa razy na naszych wieczornych spotkaniach i na tym się skończyło. Jestem pewny, że gdybym brał ją na spacery to w 15 dni była by widoczna zmiana. Ale to nie moja sprawa. Quote
Akirka86 Posted May 31, 2015 Posted May 31, 2015 Spike, analogia jest jak najbardziej słuszna. Kierowcy bojąc się kar uczą się jeździć na kursach. Mało jest kierowców bez prawa jazdy (mało ale są), bo to też jest karalne. A psy? Nieliczni tylko je szkolą. Kar za bardzo nie ma, a jak zauważył Berek wyższą karę dostanie się za nieposprzątanie niż pogryzienie. Fakt, większość kierowców nie byłaby w stanie obejść się bez auta, bez psa nie obejdzie się tylko miłośnik. Ale z drugiej strony jeśli się zastanowić, to nie każdy posiadacz psa się do tego nadaje i byłoby lepiej gdyby część z nich nigdy się na psa nie zdecydowała Quote
spike1975 Posted May 31, 2015 Posted May 31, 2015 to właśnie uważam za niesłychany skandal i już pisałem o tym niejeden raz. w polsce staruszka z truchtającym za nią malutkim pieskiem który nie oddala się od niej o krok i nie stanowi zagrożenia nawet dla ślimaka może dostać taki sam mandat za to że pies nie jest na smyczy jak ktoś kogo duży i agresywny pies napadnie i pogryzie a nawet zagryzie innego. to właśnie trzeba zmienić a nie ubierać wszystkie psy w kagańce. Dokladnie ,tak jak piszesz .W kraju w ktorym mieszkam kazdy pies musi byc pod kontrola I ja też będąc kilka lat za granicą zauważyłem zasadniczo inne zachowanie psów tam i u nas. U nas jak wychodziłem biegać to za "normalne" uznawałem że co jakiś czas pogonił mnie jakiś pies, że musiałem zwalniać, z biegu przechodzić do chodu bo ciągle jakiś pies się mną interesował. Nic mi się wprawdzie nigdy nie stało i nigdy mnie żaden nie ugryzł ale ciągle jakieś zagrożenie było. A za granicą (w irlandii dokładniej) zauważyłem coś niesłychanego, że mogę po tych wąskich irlandzkich chodniczkach przebiec dosłownie ocierając się o psa a on nawet nie odwróci głowy w moją stronę nie mówiąc w ogóle o jakimkolwiek pogonieniu mnie. Czyli że można i da się w ten sposób wychować psa (wtedy jeszcze psa nie miałem). I dlatego uwazam że dobrze wychowane psy, właśnie takie jak opisuje, powinny móc sobie chodzić bez smyczy a jak ktoś psa nie chce lub nie potrafi tak wychować to karać, karać i jeszcze raz karać. Aż się w końcu "psiarze" nauczą że wszyscy musimy przebywać w tej samej "przestrzeni publicznej" więc psy tak muszą być wychowywane żeby nie były zagrożeniem dla biegających i piszczących dzieci, rowerzystów, innych ludzi czy zwierząt. To dużo czasu jeszcze zajmie ale w tę stronę trzeba iść. Quote
Margo3011 Posted May 31, 2015 Posted May 31, 2015 nie każdy posiadacz psa się do tego nadaje i byłoby lepiej gdyby część z nich nigdy się na psa nie zdecydowała Mysle ,ze czesc z nich sie nadaje ale nalezaloby zmienic mentalnosc ,ze socjalizacja to podstawa . Kiedys wiele lat temu spotkalam ludzi z mlodym wesolym psem ,ktory ciagnal na smyczy wesoly w naszym kierunku ,wlascicielka od razu powiedziala ,prosze go nie glaskac ,chcemy zeby nasz pies byl wierny i nie lasil sie do wszystkich obcych on ma nas bronic .Wiem na podstawie mojego adoptowanego samca jak bardzo brak socjalizacji psa utrudnia funkcjonowanie w miejscach publicznych .,,Proces naprawczy,, naszego doroslego psa byl dlugotrawaly i wymagal duzo cierpliwosci ale efekt jest ,ludzie ktorych regularnie spotykamy na spacerach zatrzymuja podchodza ze swoimi psami i mowia ,ze postep jest ogromny ,ze to zupelnie inny pies Quote
spike1975 Posted May 31, 2015 Posted May 31, 2015 no i właśnie myślę że różnica wynika z naszej nieco barbarzyńskiej mentalności. w krajach cywilizowanych jednak więcej jest takiej codziennej życzliwości a mniej agresji. dla mnie człowiek który kupuje sobie psa "żeby go bronił" to mentalnie nie za bardzo różni się od blokerasa który każdemu napotkanemu chciałby dać po ryju a jak ktoś na niego spojrzy to zamiast się uśmiechnąć i powiedzieć dzień dobry mówi "co się k... gapisz". Quote
kaj Posted June 3, 2015 Posted June 3, 2015 Akirka, a co jeśli ktoś ma prawo jazdy, a jest świątecznym kierowcą, i możesz się na niego natkąć na drodze 3 razy w roku? Ma papiery, bo prawo jazdy zrobił 20 lat temu, czyli spełnia Twoje warunki - świadomość odbycia przez niego kursu daje Ci poczucie bezpieczeństwa? A co jeśli inny jeździ notorycznie przekraczając prędkość, posiadanie papierka, czyni go gwarantem bezpieczeństwa? Skad te wypadki na drodze w takim razie, mimo kar, reguł i kursów. Nie ma takiego nakazu i takiej kary, która zastąpiłaby praktykę i rozsądek, a i tak często życie potrafi zaskoczyć i trafisz na kogoś, kto twoje zasadnicze podejście pośle w kosmos. Quote
Sowa Posted June 3, 2015 Posted June 3, 2015 Spike1975, być może nie wiesz, że kwalifikacja do hodowli pod względem psychiki w niektórych rasach u nas wygląda tak: psa przywiązuje się do słupka, właściciel stoi blisko, pozorant atakuje właściciela, potem psa. Najwyższą ocenę dostanie pies, który rzuca się na pozoranta i gryzie ochronny rękaw. To testy wymyślone i akceptowane od lat przez najstarszą polską organizację kynologiczną - według tejże organizacji "pies ma bronić". No i przygotowanie do tego rodzaju testów oferuje wiele psich szkółek, także te prowadzone przez sędziów kynologicznych. Bardzo lękliwe zwierzątko też można nauczyć, że kiedy się rzuca, to zagrożenie mija - będzie agresywne ze strachu. A właściciel pęka z dumy, jakiego to ma obrończego psa. Quote
Akirka86 Posted June 3, 2015 Posted June 3, 2015 Kaj - pomijając wypadki spowodowane awarią auta i stanem dróg, do wypadków dochodzi właśnie w wyniku łamania przepisów. Zbyt szybka jazda, wymuszenie pierwszeństwa, wyprzedzanie w niedozwolonym miejscu i kluczowe według mnie nie zachowanie odpowiedniej do sytuacji ostrożności. Przepisy są tak skonstruowane, że teoretycznie (jest to najważniejsze słowo w tym zdaniu) wykluczają możliwość wypadku poza oczywiście awariami auta i dziurami w drodze. Tak jak nie brakuje niedzielnych kierowców, tak nie brakuje niedzielnych psiarzy, ale nadal jestem skłonna twierdzić, że taki niedzielny jest lepszy od takiego, który w ogóle nie ma o niczym pojęcia, a dla takiego, który od lat jeździ i zna przepisy, zdanie prawka będzie zwykłą formalnością. Uważam też, że biorąc pod uwagę świadomość społeczeństwa (zarówno tych co mają psy jak i tych co nie mają) i karygodny dobór hodowlany psów o którym pisze Sowa, nie możemy sobie jeszcze pozwolić na to co jest na zachodzie. Nasze psy są ciągle bombardowane czynnikami stresowymi, a dobór hodowlany zmniejsza ich naturalne predyspozycje do radzenia sobie z tym. To stwarza według mnie realne ryzyko, stąd moja opinia na temat smyczy. Quote
kaj Posted June 3, 2015 Posted June 3, 2015 Oczywiście, że tak jest, ale łamanie przepisów jest wtedy wynikiem nieracjonalnych zachowań, pozarozsądkowych, które stwarzają prawdopodobieństwo kolizji. Rzeczywistość życia z psem wygląda w ten sposób, że codzienne praktykowanie i używanie komend, i stosowanie ich w różnych okolicznościach utrwala w psie posłuszeństwo, czyli de facto uczy go ‘jeździć przepisowo’, i czyni go bardziej przewidywalnym. Taka niewidzialna smycz jest często skuteczniejsza, niż wyręczanie się w tym celu krótszą czy dłuższą smyczą. Pies który nie zna innego sposobu poruszania niż smycz, bardzo łatwo reaguje w sytuacjach zaskakujących tzw. smyczową agresją. W połączeniu z histerycznym i zachowawczym właścicielem, jest to niemalże gwarantowane. Propagowanie tego typu ograniczonych postaw na pewno nie sprzyja zmianie świadomości. Jeśli smycz ma być rozwiązaniem problemu, to po co kursy, po co papiery, nauka posłuszeństwa, chodzenia przy nodze, podążania za przewodnikiem, zmiany kierunku, zatrzymywania w miejscu – przecież wystarczyło by nauczyć właściwego chodzenia na smyczy, dla własnej i psiej wygody. Dlatego właśnie jeśli spotykam osoby, które prowadza swoje psy w absolutnym posłuszeństwie bez użycia smyczy, a naprawdę widuję takie dość często (przy czym najprawdopodobniej mamy różne definicje absolutnego posłuszeństwa), to cieszy mnie taki widok, bo w przeciwieństwie do wizji wrogich światów, którą kreujesz, dają świadectwo dobrej komunikacji i przewidywalności psa. Zawsze znajdą się osoby, którym pies w mieście będzie przeszkadzał, i będą reagować histerycznie bez względu na to czy pies idzie na smyczy, czy bez. A kiedy masz czarnego psa, to nawet będą Cię łukiem omijać, mimo że prowadzisz psa na smyczy, a on w dupie ma cały świat i żaden steresujący czynnik nie jest go w stanie zbombardować. Quote
REVOLUTION Posted June 3, 2015 Posted June 3, 2015 Pies bez smyczy w miejscu dużego ruchu-podziwiam:-) ja często puszczam smycz ale ona i tak ciągnie się za psem i umożliwia mi reakcje, mój psiak ma silny instynkt pogoni i po 10 miesiącach u mnie nadal w niektórych sytuacjach ruszy za kotem nie oglądając się na nic, a u nas kot co chwile jakiś, ale pewnie dobry trener by z tym wygrał, ja narazie walcze:-) Quote
Akirka86 Posted June 3, 2015 Posted June 3, 2015 Nie napisałam, że smycz ma być rozwiązaniem zastępującym wychowanie i pracę z psem. Smycz jest na wypadek, gdyby nasz doskonale przepisowy kierowca kiedykolwiej postanowił nagle ruszyć na czerwonym. Tak jak w silnikach odcina się dopływ paliwa przy zbyt dużych obrotach (jak coś pokręciłam to przepraszam fanów motoryzacji), niby mechanizm nie jest używany, ale cały czas jest. Tak na wszelki wypadek. Chodzenia na smyczy też trzeba psa nauczyć, jeśli zrobi się to umiejętnie, to nie zrobi mu to różnicy, jeśli zrobi się to nieumiejętnie, pies będzie zachowywał się tak jak opisałaś. Szamoczący się na smyczy pies owszem utwierdza społeczeństwo w przekonaniu, że jest ona konieczna, ale idący spokojnym krokiem zapięty pies, który ma wywalone na wszystkich jest właśnie pierwszym krokiem, żeby coś w tym przekonaniu zmienić. I oczywiście zgodzę się z Tobą, że zawsze znajdzie się ktoś, komu po prostu przeszkadza, że pies oddycha tym samym powietrzem co on. Różnica między naszym myśleniem polega na tym, że ja widzę psa jako odrębny gatunek, który myśli w zupełnie inny sposób i którego nigdy nie uda nam się w pełni pojąć. Nasze światy (ludzki i psi) nie są absolutnie wrogie. Są po prostu inaczej przez nas postrzegane. I z uwagi na to wolę mijać psa na smyczy. Quote
Beatrx Posted June 4, 2015 Posted June 4, 2015 No u mnie akurat to smycz zawiodla, a nie pies. A ile razy zdarzylo mi sie smycz wypuscic z rak to nie zlicze. I gdybym liczyla na kawalek sznurka z karabinczykiem zamiast na psa to strasznie bym sie oszukala. Tak samo jak wolalabym, zeby wlasciciele czarnej suki atakujacej mojego psa jednak ja wychowali, a nie liczyli na smycz. Bo smycz panciowi z reki sie wyslizgnela jak suka ruszyla w nasza strone i fajne to nie bylo... Akirka, a nie boisz sie, ze pies jako przedstawiciel odrebnego, niepojetego gatunku ktorejs nocy gardlo Ci przegryzie? Ja majac takie myslenie jak Twoje w zyciu bym psa nie miala, bo by sie zwyczajnie bala czy kiedys atak nie nastapi. Quote
spike1975 Posted June 5, 2015 Posted June 5, 2015 Spike1975, być może nie wiesz, że kwalifikacja do hodowli pod względem psychiki w niektórych rasach u nas wygląda tak: psa przywiązuje się do słupka, właściciel stoi blisko, pozorant atakuje właściciela, potem psa. Najwyższą ocenę dostanie pies, który rzuca się na pozoranta i gryzie ochronny rękaw. To testy wymyślone i akceptowane od lat przez najstarszą polską organizację kynologiczną - według tejże organizacji "pies ma bronić". zabralem swojego psa na "szkolenie" w szkole polecanej na stronie związku kynologicznego, pisałem o tym w wątku o "negatywach pozytywu". jedna wielka porażka. ja faktycznie nie mam zbyt wielu kontaktów ze światem "profesjonalnego" psiarstwa ale te które mam świadczą o ich kompletnym cymbalstwie. nie chce uogólniać na wszystkich ale ci których miałem wątpliwą przyjemność poznać to jakieś kompletne bałwany nie mające w ogóle "podejścia" do psów, nie potrafiące nawiązać z nimi kontaktu ale puszące się tym że ich rasowy pies na jakiejś tam wystawie dostał ocenę doskonałą. więc to co wyprawia związek kynologiczny w ogóle mnie nie obchodzi. raczej preferuje filozofię kontaktu z psem reprezentowaną np przez organizację STORAT. Przepisy są tak skonstruowane, że teoretycznie (jest to najważniejsze słowo w tym zdaniu) wykluczają możliwość wypadku poza oczywiście awariami auta i dziurami w drodze. a ile tysięcy km rocznie robisz jako kierowca? no bo sorry ale ta wypowiedź była by może śmieszna gdyby nie dotyczyła tak ważnego zagadnienia jak bezpieczeństwo na drogach. jednak dotyczy i w zwiazku z tym muszę ją nazwać IDIOTYCZNĄ. pojeździj najpierw trochę a dopiero potem zacznij wypowiadać się bo jak na razie zabierasz głos w sprawach o których nie masz zielonego pojęcia. obawiam się akirka że jestes jedna z tych, czasami spotykanych osób, która same mając psa jednocześnie psów się po prostu boją i dlatego obcy pies nie jest dla ciebie potencjalną okazją do zabawy a właśnie potencjalnym zagrożeniem. dlatego tak się upierasz żeby wszystkie psy chodziły na smyczach, w kagańcach a najlepiej to zeby siedziały w domach. naprawdę pies nie jest jakąś straszliwą bestią która w mgnieniu oka wszystko rozszarpie i zeżre. nawet gdy nie jest idealnie posłuszny, nawet gdy nie ze wszystkimi psami czy ludźmi się dogaduje i nie jest super przyjazny a tak naprawdę to nawet gdy jest groźny i agresywny i tak nie jest jakimś straszliwym niebezpieczeństwem i śmierć człowieka z "ręki" psa zdarza się niezmiernie rzadko. dlatego nie ma powodu żeby patrzeć na psy w kategoriach "potencjalnych morderców" których trzeba izolować. wyolbrzymiasz wyobrażenie o "psach-zabójcach" a takich wypadków zdarza się zaledwie kilka rocznie i to właśnie na ogół są psy izolowane, trzymane w kojcach czy na łańcuchach do których przez nieuwagę rodziców dostało się jakieś dziecko. tymczasem w polsce rocznie dokonuje się rocznie kilkaset zabójstw a jeszcze niedawno było to ponad 1000, co roku ginie w wypadkach samochodowych ok 5 tys ludzi. i co, nie boisz się mijać ludzi na ulicy? przecież każdy z nich może być zabójcą, nie boisz się jeździć samochodem, chodzić po chodnikach? naprawdę o wiele bardziej prawodopodobne jest, że zginiesz lub zostaniesz okaleczona w wypadku drogowym niż przez psa. słowem: NIE PRZESADZAJ, NIE POPADAJ W PARANOJĘ. ja uważam że w sprawie opieki nad zwierzętami, wychowywania psów jest w polsce bardzo dużo do zrobienia. ale absolutnie nie w sposób jaki ty to widzisz. 1 Quote
Miawko Posted June 5, 2015 Posted June 5, 2015 Stanę chyba trochę w obronie biednej Akirki bo przypisuje jej się wypowiedzi, których nie popełniła :) Z tego, co doczytałam dziewczyna pisze tylko, żeby psa w miejscach publicznych prowadzić na smyczy. Nic nie było o kojcach, izolowaniu, nie spuszczania psów ze smyczy w ogóle i wyprowadzaniu ich zawsze w kagańcu. Nie wiem, skąd się takie opinie wzięły... Podoba mi się jej podejście o tyle, że jest pragmatyczne. Oczywiście, że najlepiej by było, żeby psy odpowiednio wychowywać. Oczywiście, że nerwowe, agresywne, zbyt podekscytowane psy to wina właścicieli. I co z tego? Nie jesteśmy w stanie zmienić ludzi na siłę. Dyskusje o obowiązkowych szkoleniach, testach na posiadanie psa (a może też od razu i dzieci ;)) uważam za utopijne dywagacje nie prowadzące do rozwiązania problemu psów i ludzi w przestrzeni publicznej. Można jedynie narzucić pewne standardy współżycia, które z zasady będą obowiązywały wszystkich. Obecnie pies w Polsce w miejscach publicznych ma być pod kontrolą. Co oznacza kontrola każde miasto / gmina decyduje samo. Byłoby świetnie gdyby psy, których właścicele włożyli trud w szkolenia i są ich pewni 120% mogli je wyprowadzać w miejscach publicznych bez smyczy. Spotkałam takich ludzi na spacerach - da się :) Ale to faktycznie jest ułamek całej populacji psich właścicieli. Generalnie, spotykając psa luzem lub na szelkach, spodziewam się spotkania pyskiem w pysk, co może się skończyć bardzo różnie w przypadku mojego psa (należy do tych gorzej wychowanych - proszę mnie nie bić). Quote
Sowa Posted June 5, 2015 Posted June 5, 2015 A dlaczego na szelkach to zapowiedź czegoś niemiłego? Pies na smyczy przypiętej do szelek może idealnie iść przy nodze przecież. Quote
Miawko Posted June 5, 2015 Posted June 5, 2015 Prawda. Może. Ale w 80% przypadków, z którymi się spotkałam, właściciel nie miał prawie żadnej kontroli nad psem w szelkach. W jednym ekstremalnym przypadku spotkałam się tak z chłopakiem, który na szelkach, na automatycznej smyczy i do tego na lodzie (lód był wtedy wszędzie - nie jego wina ;)) wyprowadzał na spacer swojego pitbula, którego w ogóle nie kontrolował. Nawet nie zwracał na niego specjalnie uwagi. Tak więc, gdy ta psina wystartowała do mojego Nikkou, to najpierw pies smycz rozciągnął (zanim chłopak się zorientował co się dzieje), potem chłopaka na lodzie przeciągnął, a potem od drzewa oderwał. Żeby tylko dotrzeć do mnie i mojego psa. Takie tam małe traumatyczne przeżycie :D Same szelki to nic złego, tak jak i pies bez smyczy - byle właścicel był świadomy i odpowiedzialny,a to, jak pisałam wcześniej, niestety rzadkość :) Quote
spike1975 Posted June 5, 2015 Posted June 5, 2015 Z tego, co doczytałam dziewczyna pisze tylko, żeby psa w miejscach publicznych prowadzić na smyczy. dla mnie to jest AŻ a nie tylko. ponieważ jestem mieszkańcem typowego polskiego blokowiska i nie posiadam prywatnej działki na której pies mógłby sobie pobiegać to tacy ludzie jak akirka, postulujący obowiązek prowadzenia psów na smyczach w miejscach publicznych przyprawiają mnie o ciarki. gdyby ich słuchać to mój biedny piesek całe życie spędziłby na uwięzi albo w mieszkaniu. i nie możesz używać tu przykładu psów niebezpiecznych. co mój pies, dobrze wychowany, posłuszny i spokojny ma wspólnego z jakimś pitbullem który cię napadł? na takiej samej zasadzie powinienem pójść siedzieć za gwałt/zabójstwo bo gdzieś w polsce jakiś inny człowiek kogoś zgwałcił czy zabił. psy czasami gryzą, prawda. ale ludzie czasami zabijają, gwałcą i kradną. a zgodnie z taką "logiką" skoro mój pies ma odpowiadać za czyny jakiejś agresywnej bestii to ja powinienem byś obarczony odpowiedzialnością za czyny jakiejś ludzkiej "bestii". ale chyba każdy uzna to za niesprawiedliwe i bez sensu. dokładnie tak samo jest z psami - właściciel agresywnego psa który kogoś zaatakuje powinien być surowo ukarany. ale nie można wprowadzać "odpowiedzialności zbiorowej" i karać wszystkich dlatego ze jakiś tam gdzieś ugryzł. natomiast powtórzę jeszcze raz - trzeba karać ludzi którzy nie potrafią zapewnić że w miejscach publicznych ich pies nie będzie dla innych niebezpieczny. Quote
Hessa Posted June 5, 2015 Posted June 5, 2015 Spike1975, wystarczy, że Twój nieagresywny, biegający luzem pies podbiegnie do kogoś kto ma dwa psy na smyczy i zacznie się z nimi bawić - bardzo przyjemne dla tej osoby z dwoma psami, prawda? Albo podbiegnie do kogoś kto ma psa bojącego się innych i potrzebuje przestrzeni. Albo cokolwiek innego. Pies biegający luzem nie musi być agresywny żeby przeszkadzał. Mi takie przyjazne, podbiegające psy przeszkadzają, a takich jest pełno w blokowiskach. Quote
Akirka86 Posted June 5, 2015 Posted June 5, 2015 Spike, widzę, że należysz do tych osób, które nie czytają ze zrozumieniem, a potem czepiają się ludzi za to, czego w ich wypowiedzi nie zrozumieli. Po pierwsze, nie boję się psów, moja praca ściśle się z nimi wiąże, mam z nimi kontakt codziennie i nie mam w związku z tym większych problemów. Po drugie, pokonuję rocznie od 15 do 20 tys. km (może nie jest to pieorunująca odległość, ale jakiś czas temu przekroczyłam już 100 tys.) więc mam jakieśtam rozeznanie w tym jak się w Polsce jeździ i jak nieprzepisowo poruszają się kierowcy i do czego to potrafi doprowadzić. Swoją drogą, podkreślenie, że moja wypowiedź dotyczy wyłącznie czysto teoretyczną sytuację najwyraźniej nie jest dostatecznym sygnałem, że teoria teorią, a życie życiem. Nie odróżniasz także karania za czyny (bądź pogryzienia) od działań prewencyjnych, które mają takim sytuacjom zapobiegać. Zgodnie z Twoim tokiem myślenia, powinnam zażądać swobodnego dostępu do broni palnej, bo przecież nie będę do ludzi strzelać, więc mogę ją mieć, prawda? Dodam, żeby przypadkiem nie zarzucono mi to za chwilę, że nie porównuję psa do broni i nie uważam, że pies jest niebezpieczny jak broń palna. Nie rozumiesz jeszcze jednej rzeczy. Nie jesteś sam na tym blokolwisku, jest Ciebie znacznie mniej niż wszystkich pozostałych, więc to Ty się musisz do nich dostosować, a nie oni do Ciebie. Jesteś jedną z tych, czasem spotykanych osób, które zawsze zaznaczają, że jakiekolwiek przepisy by nie były, to ich psa to nie dotyczy, bo: i tu kolejne powody. Wielokrotnie zaznaczałam, że najważniejsza jest nauka, praca, trening, współpraca i wiele innych. A smycz jest na samym końcu, co nie zmienia faktu, że powinna ona być. Dla jasności, ja też puszczam psa ze smyczy. Robię to w miejscu, gdzie widzę, że ludzi w dużej odległości nie ma, pies wita się z innym psem na smyczy, a jeśli nic nie stoi na przeszkodzie psy bawią się razem. Co nie zmienia faktu, że jeśli mijają nas ludzie to pies jest na smyczy. Większość gmin wyróżnia miejsce publiczne i miejsce mało uczęszczane. Nie widzę najmniejszego problemu, gdy widzę psa luzem w miejscu, gdzie nie ma za bardzo ruchu, ale blokowisko to nie miejsce na puszczanie psa luzem, no chyba, że o 5 rano, gdy ludzi nie ma zbyt wiele. Ja też nie mam domu z ogródkiem, mieszkam w blokowisku, muszę przejść pewien kawałek, żeby wyjść w obszar nadający się do puszczenia ze smyczy. Cały czas zaznaczam, że pies powinien być na smyczy w miejscu publicznym, nie jest to teren obejmujący całą planetę. W każdej okolicy znajdzie się miejsce, gdzie psa można puścić ze smyczy, ja tylko twierdzę, że między ludźmi powinien iść na smyczy. Dla ich bezpieczeństwa i swojego własnego. Spike, robisz ze mnie awanturującą się wariatkę, a ja odnoszę wrażenie, że w ogóle nie przeczytałeś żadnej mojej wypowiedzi ze zrozumieniem. Quote
Akirka86 Posted June 5, 2015 Posted June 5, 2015 Spike, widzę, że należysz do tych osób, które nie czytają ze zrozumieniem, a potem czepiają się ludzi za to, czego w ich wypowiedzi nie zrozumieli. Po pierwsze, nie boję się psów, moja praca ściśle się z nimi wiąże, mam z nimi kontakt codziennie i nie mam w związku z tym większych problemów. Po drugie, pokonuję rocznie od 15 do 20 tys. km (może nie jest to pieorunująca odległość, ale jakiś czas temu przekroczyłam już 100 tys.) więc mam jakieśtam rozeznanie w tym jak się w Polsce jeździ i jak nieprzepisowo poruszają się kierowcy i do czego to potrafi doprowadzić. Swoją drogą, podkreślenie, że moja wypowiedź dotyczy wyłącznie czysto teoretyczną sytuację najwyraźniej nie jest dostatecznym sygnałem, że teoria teorią, a życie życiem. Nie odróżniasz także karania za czyny (bądź pogryzienia) od działań prewencyjnych, które mają takim sytuacjom zapobiegać. Zgodnie z Twoim tokiem myślenia, powinnam zażądać swobodnego dostępu do broni palnej, bo przecież nie będę do ludzi strzelać, więc mogę ją mieć, prawda? Dodam, żeby przypadkiem nie zarzucono mi to za chwilę, że nie porównuję psa do broni i nie uważam, że pies jest niebezpieczny jak broń palna. Nie rozumiesz jeszcze jednej rzeczy. Nie jesteś sam na tym blokolwisku, jest Ciebie znacznie mniej niż wszystkich pozostałych, więc to Ty się musisz do nich dostosować, a nie oni do Ciebie. Jesteś jedną z tych, czasem spotykanych osób, które zawsze zaznaczają, że jakiekolwiek przepisy by nie były, to ich psa to nie dotyczy, bo: i tu kolejne powody. Wielokrotnie zaznaczałam, że najważniejsza jest nauka, praca, trening, współpraca i wiele innych. A smycz jest na samym końcu, co nie zmienia faktu, że powinna ona być. Dla jasności, ja też puszczam psa ze smyczy. Robię to w miejscu, gdzie widzę, że ludzi w dużej odległości nie ma, pies wita się z innym psem na smyczy, a jeśli nic nie stoi na przeszkodzie psy bawią się razem. Co nie zmienia faktu, że jeśli mijają nas ludzie to pies jest na smyczy. Większość gmin wyróżnia miejsce publiczne i miejsce mało uczęszczane. Nie widzę najmniejszego problemu, gdy widzę psa luzem w miejscu, gdzie nie ma za bardzo ruchu, ale blokowisko to nie miejsce na puszczanie psa luzem, no chyba, że o 5 rano, gdy ludzi nie ma zbyt wiele. Ja też nie mam domu z ogródkiem, mieszkam w blokowisku, muszę przejść pewien kawałek, żeby wyjść w obszar nadający się do puszczenia ze smyczy. Cały czas zaznaczam, że pies powinien być na smyczy w miejscu publicznym, nie jest to teren obejmujący całą planetę. W każdej okolicy znajdzie się miejsce, gdzie psa można puścić ze smyczy, ja tylko twierdzę, że między ludźmi powinien iść na smyczy. Dla ich bezpieczeństwa i swojego własnego. Spike, robisz ze mnie awanturującą się wariatkę, a ja odnoszę wrażenie, że w ogóle nie przeczytałeś żadnej mojej wypowiedzi ze zrozumieniem. Quote
Akirka86 Posted June 5, 2015 Posted June 5, 2015 Spike, widzę, że należysz do tych osób, które nie czytają ze zrozumieniem, a potem czepiają się ludzi za to, czego w ich wypowiedzi nie zrozumieli. Po pierwsze, nie boję się psów, moja praca ściśle się z nimi wiąże, mam z nimi kontakt codziennie i nie mam w związku z tym większych problemów. Po drugie, pokonuję rocznie od 15 do 20 tys. km (może nie jest to pieorunująca odległość, ale jakiś czas temu przekroczyłam już 100 tys.) więc mam jakieśtam rozeznanie w tym jak się w Polsce jeździ i jak nieprzepisowo poruszają się kierowcy i do czego to potrafi doprowadzić. Swoją drogą, podkreślenie, że moja wypowiedź dotyczy wyłącznie czysto teoretyczną sytuację najwyraźniej nie jest dostatecznym sygnałem, że teoria teorią, a życie życiem. Nie odróżniasz także karania za czyny (bądź pogryzienia) od działań prewencyjnych, które mają takim sytuacjom zapobiegać. Zgodnie z Twoim tokiem myślenia, powinnam zażądać swobodnego dostępu do broni palnej, bo przecież nie będę do ludzi strzelać, więc mogę ją mieć, prawda? Dodam, żeby przypadkiem nie zarzucono mi to za chwilę, że nie porównuję psa do broni i nie uważam, że pies jest niebezpieczny jak broń palna. Nie rozumiesz jeszcze jednej rzeczy. Nie jesteś sam na tym blokolwisku, jest Ciebie znacznie mniej niż wszystkich pozostałych, więc to Ty się musisz do nich dostosować, a nie oni do Ciebie. Jesteś jedną z tych, czasem spotykanych osób, które zawsze zaznaczają, że jakiekolwiek przepisy by nie były, to ich psa to nie dotyczy, bo: i tu kolejne powody. Wielokrotnie zaznaczałam, że najważniejsza jest nauka, praca, trening, współpraca i wiele innych. A smycz jest na samym końcu, co nie zmienia faktu, że powinna ona być. Dla jasności, ja też puszczam psa ze smyczy. Robię to w miejscu, gdzie widzę, że ludzi w dużej odległości nie ma, pies wita się z innym psem na smyczy, a jeśli nic nie stoi na przeszkodzie psy bawią się razem. Co nie zmienia faktu, że jeśli mijają nas ludzie to pies jest na smyczy. Większość gmin wyróżnia miejsce publiczne i miejsce mało uczęszczane. Nie widzę najmniejszego problemu, gdy widzę psa luzem w miejscu, gdzie nie ma za bardzo ruchu, ale blokowisko to nie miejsce na puszczanie psa luzem, no chyba, że o 5 rano, gdy ludzi nie ma zbyt wiele. Ja też nie mam domu z ogródkiem, mieszkam w blokowisku, muszę przejść pewien kawałek, żeby wyjść w obszar nadający się do puszczenia ze smyczy. Cały czas zaznaczam, że pies powinien być na smyczy w miejscu publicznym, nie jest to teren obejmujący całą planetę. W każdej okolicy znajdzie się miejsce, gdzie psa można puścić ze smyczy, ja tylko twierdzę, że między ludźmi powinien iść na smyczy. Dla ich bezpieczeństwa i swojego własnego. Spike, robisz ze mnie awanturującą się wariatkę, a ja odnoszę wrażenie, że w ogóle nie przeczytałeś żadnej mojej wypowiedzi ze zrozumieniem. Quote
Erica Posted June 5, 2015 Posted June 5, 2015 natomiast powtórzę jeszcze raz - trzeba karać ludzi którzy nie potrafią zapewnić że w miejscach publicznych ich pies nie będzie dla innych niebezpieczny. No dobra, ale co to właściwie znaczy niebezpieczny? Czy taki mały, starawy pimpek, który zawsze człapał za swoim panem i nigdy nikomu nie wadził, a pierwszy raz w życiu przestraszył się huku i w popłochu wleciał mi prosto przed maskę, to się kalifikuje wg Ciebie? Ja zdążyłam zahamować, ale facet za mną już nie. I może dla Ciebie to jest strasznie krzywdzące "AŻ", które Cię przyprawia o te straszne ciarki, ale patrząc na mój rozwalony zderzak i tego passata skróconego o 10cm i jeszcze czując niefajny ból w kręgosłupie, to ciężko było nie pomyśleć "gdyby tylko pimpek był na smyczy"... 2 Quote
Sowa Posted June 5, 2015 Posted June 5, 2015 W moim blokowisku tuż przy bardzo ruchliwej jezdni puszczane są luzem pieseczki podbiegające z jazgotem i do ludzi i do psów. Prośby nie działają; zaczęłam pytać właścicieli, czy aby nie mają o jednego psa za dużo. To skutkuje lepiej. Miawko, moje niemłode zwierzątko chodzi na szorkach z dobrym uchwytem - czasem już muszę podtrzymać je na schodach. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.