patch75 Posted August 4, 2007 Posted August 4, 2007 a nie ma tam kogos, kto moglby odwiedzac Dingo? to by mu choc troche pomoglo Quote
solito Posted August 4, 2007 Posted August 4, 2007 [quote name='patch75']a nie ma tam kogos, kto moglby odwiedzac Dingo? to by mu choc troche pomoglo Ale Dingo jest odwiedzany przez nas! Chodzi na spacerki, jest czesany i wtedy jak jest z człowiekiem, to jest szczęśliwy! Ale jak tylko się odchodzi od niego, to płacze...:-( A przecież nie możemy przez cały dzień zajmować się tylko jednym psem, niestety...:shake: inne też chcą... Dlatego szukamy spokojnego domku z kawałkiem ogródka dla Dingusia i z człowiekiem! Quote
yewcia1 Posted August 4, 2007 Posted August 4, 2007 Dingo tak strasznie płacze:-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( Quote
justynavege Posted August 4, 2007 Author Posted August 4, 2007 wiecie.............. Dingo to czarna rozpacz nie dosc ze staruszek ledwo chodzi i upada to psychicznie masakra tak rozpacza ze ktokolwiek z odwiedzajacych jest choć trochę wrazliwy na los psow ucieka ze schroniska ze slowami "nie mogę tego sluchac :-( " " nie wiedzialem am ze peis moze tak rozpaczac" Ratunku zanim mu pęknie serce Quote
mulinka Posted August 4, 2007 Posted August 4, 2007 to gdzie teraz jest pies ? (zaktualizujcie pierwszy post) Quote
Zosia4 Posted August 5, 2007 Posted August 5, 2007 [quote name='justynavege']wiecie.............. Dingo to czarna rozpacz nie dosc ze staruszek ledwo chodzi i upada to psychicznie masakra tak rozpacza ze ktokolwiek z odwiedzajacych jest choć trochę wrazliwy na los psow ucieka ze schroniska ze slowami "nie mogę tego sluchac :-( " " nie wiedzialem am ze peis moze tak rozpaczac" Ratunku zanim mu pęknie serce Wiecie co - ja nie mogę już tego spokojnie czytać. Czy jest jakaś możliwość żeby go do mnie przywieźć ? Nie wiem jak sobie poradzę z tą logistyką, bo będzie trudno. Sytuacja jest taka: mam 8-letniego "onkowatego" w domu, który też został wyrwany ze szponów śmierci. Jestem dla niego wszystkim, nie pozwoli się nikomu do mnie zbliżyć, nie wolno nikomu mnie dotknąć - no jednym słowem - chyba jeśli istnieje jakiś "bóg" - to właśnie ja dla niego takim jestem. Mam naprawdę duży ogród, zawsze przygarnięte przeze mnie bidy mieszkały w domu i nie wyobrażam sobie, żeby Dingo mieszkał gdzie indziej. Jeszcze nie wiem jak to rozwiążę - ale to już mój problem. Czy jest taka możliwość żeby Dingo do mnie zawitał ? Nie mogę po niego jechać - uwierzcie - nie mam takiej możliwości w tej chwili - A TU NIE MA NA CO CZEKAĆ !!!!!!!!!! Quote
solito Posted August 5, 2007 Posted August 5, 2007 Zosia4 napisał(a):Wiecie co - ja nie mogę już tego spokojnie czytać. Czy jest jakaś możliwość żeby go do mnie przywieźć ? Nie wiem jak sobie poradzę z tą logistyką, bo będzie trudno. Sytuacja jest taka: mam 8-letniego "onkowatego" w domu, który też został wyrwany ze szponów śmierci. Jestem dla niego wszystkim, nie pozwoli się nikomu do mnie zbliżyć, nie wolno nikomu mnie dotknąć - no jednym słowem - chyba jeśli istnieje jakiś "bóg" - to właśnie ja dla niego takim jestem. Mam naprawdę duży ogród, zawsze przygarnięte przeze mnie bidy mieszkały w domu i nie wyobrażam sobie, żeby Dingo mieszkał gdzie indziej. Jeszcze nie wiem jak to rozwiążę - ale to już mój problem. Czy jest taka możliwość żeby Dingo do mnie zawitał ? Nie mogę po niego jechać - uwierzcie - nie mam takiej możliwości w tej chwili - A TU NIE MA NA CO CZEKAĆ !!!!!!!!!! Zosiu, czyli chcesz wziąć go do siebie?!:lol: Aż się popłakałam z radości! Napisz dokładnie gdzie mieszkasz, to będziemy coś kombinować! Quote
Donvitow Posted August 5, 2007 Posted August 5, 2007 Zosiu:loveu: logistyka to pryszcz. Tyl;ko podejmij ostateczną decyzję.:lol: Quote
yewcia1 Posted August 5, 2007 Posted August 5, 2007 Czyli Zosia sprawiła, ze zaświeciło dla Dingusia słonko:multi: :multi: :multi: :multi: :multi: Quote
Zosia4 Posted August 5, 2007 Posted August 5, 2007 Jestem i cały czas myślę. Aż z tego myślenia mi głowę rozsadza. Logistyka jest ważna, bo od tego będzie zależało moje codzienne życie, nie tylko moje. Sytuacja jest taka jak opisałam. Ani mniej ani więcej. A mieszkam 6 km od Gorzowa Wlkp. Quote
justynavege Posted August 5, 2007 Author Posted August 5, 2007 kocham mam ogromne problemy z internetem :shake::mad: wejscie na dogo graniczy z cudem Zosiu czy decydujesz sie przygarnąc Dingusia? Dingo nie bardzo moze konywać barierę typu schody wiec mieszkanie w ogrodzie z cieplą np budą to wg mnie dobre rozwiązanie tym bardziej ze pies przyzwyczajony cale zycie mieszkał nie w mieszkaniu jesli chodzi o transport mysle ze wszyscy staniemy na glowie wiem ze Dinguś ma " na swoim koncie " pieniazki od wujka Don wiec i na paliwo by bylo wiecie co.............. Dinga rozpacz jest tak wielka ze nawet najwięksi twardziele wymiękają ja do twardzieli nie naleze ale staram sie nie ryczeć przy nim :-( Quote
Zosia4 Posted August 5, 2007 Posted August 5, 2007 Może zróbmy tak: nie ogłaszajmy jeszcze "godziny zero". Ja się decyduję na Dinga - tylko naprawdę muszę się przespać z moimi domowymi problemami. Nie jest to takie proste, bo rzeczywiście mój czterołapy domownik jest aniołkiem ale tylko w stosunku do mnie. Nie chcę żadnych bójek dwóch dorosłych samców i wiem też, że będą walczyć o moje względy. Dingo w starciu z moim Barrym nie będzie miał większych szans. Barry to naprawdę agresor. Mam jeszcze dwie dorosłe suki ON, które są na wybiegu - i tu też uprawiam logistykę, bo one też mnie potrzebują. Jest też kot (domowy). Coś jednak wymyślić muszę - sen da mi pełniejszą jasność umysłu Quote
solito Posted August 5, 2007 Posted August 5, 2007 Zosiu:loveu: , trzymam kciuki za przemyślaną pozytywną decyzję...! Quote
Zosia4 Posted August 5, 2007 Posted August 5, 2007 Jest jednak plus w tym wszystkim - nie mam schodów. Quote
solito Posted August 5, 2007 Posted August 5, 2007 Zosia4 napisał(a):Jest jednak plus w tym wszystkim - nie mam schodów. To najważniejsze: nie ma schodów, jest człowiek, Twoja miłość, jest kawałek ogródka, dobre chęci, transport się załatwi...! Quote
fona Posted August 5, 2007 Posted August 5, 2007 Oby dobre anioly nad wszystkim czuwaly.... Nad bezpieczenstwem wszystkich... Quote
justynavege Posted August 6, 2007 Author Posted August 6, 2007 zaraz odwiedzę Dingusia i jak tylko dogo mnie pozniej wpusci napiszę co u pieska Quote
Zosia4 Posted August 6, 2007 Posted August 6, 2007 Wiem ,że tu wszyscy czekają na mnie. A ja dzisiaj całej nocy nie "przespawszy i beczywszy". Tak sobie rozważyłam całe za i przeciw - czy ktoś podejmie za mnie taką decyzję żeby jeden pies był izolowany ? W końcu nie biorę psa po to żeby był skazany na więzienie - to jest coś najgorszego co może być. Mój Barry już jest pełnoprawnym domownikiem - i on ma już tego świadomość ( to już prawie półtora m-ca jak tu jest [jest też po babeszjozie i wielu innych trudnych przejściach, o których mam nadzieję, że zapomni]). Biorąc Dinga nie miałabym sumienia zamykać go gdziekolwiek. Po doświadczeniach z 20 letnim Liskiem wiem, jak dla takiego starszego pana jest potrzebny ciągły kontakt, głos człowieka, głaskanie i smakołyki (to tak w skrócie, bo to jest niemal 80 % czasu spędzanego przeze mnie w domu). Sytuacja u mnie jest taka, że po dogłębnym rozważeniu - jedyna możliwość to byłoby zamykanie Dinga w jednym z pokoi - a skoro on tak rozpacza, to ja bym chyba nie zniosła jego płaczu. Mój Barry jak pisałam - to agresor. Potrafi nawet zawarczeć na mojego syna, który do mnie podchodzi. O innych odwiedzających nawet nie wspomnę, bo to już "mecyje nie z tej ziemi". Nie mogę - skoro jestem przy zdrowych zmysłach - decydować się na "tylko oferowanie mu ogrodu", który i tak byłby kontrolowany przez Barriego. Poradźcie coś - to był z mojej strony impuls, jak zawsze zresztą. I tego impulsu nie umiałam opanować. Zawsze tak jest, że jak jest "ta ostatnia chwila" - to zdaję sobie z tego sprawę i staram się pomóc. "Okrzyczcie" mnie teraz. Poddaję się - ale nie umiem skazać psa na poniewierkę w odosobnieniu, czy to Barriego czy to Dinga. Quote
Donvitow Posted August 6, 2007 Posted August 6, 2007 Rany a oczyma wyobraźni tankowałem paLIWO NA FIRMĘ/TANIEJ30%/ A wielkopolska to mój rewir. No nic stoimy.:shake: Quote
solito Posted August 6, 2007 Posted August 6, 2007 :-( Teraz płaczę razem z Dingusiem...:-( Musimy szukać dalej... Quote
fona Posted August 7, 2007 Posted August 7, 2007 Zosiu, a tylko ogród nie bylby lepszy od tego, co sie teraz z nim dzieje? I zawsze mozna tylko na tymczas, choc wiem, ze to jest przypadek beznadziejny, ze i tak bylabys docelowa przystania.... Bardzo Ci wspolczuje tego dylematu i tych emocji, bardzo Quote
epe Posted August 7, 2007 Posted August 7, 2007 Nie obciążajcie Zosi ! Ona i tak jest aniołem!! Czy nie znajdzie się osoba z ogrodem i suczką/lub najlepiej bez/,która da ostatnie schronienie temu biedakowi? Ja myślę,że po dotychczasowym jego życiu i obecnych stresach dużo juz mu nie zostało. Niechby psisko na koniec zaznał jeśli nie miłosci,to chociaż poczucia bezpieczeństwa i trochę człowieka!! Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.